Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Dziś rozszedłem się z dziewczyną. Po prawie 6 latach bycia razem.
    Jestem totalnie rozwalony. A dlaczego? Bo zazwyczaj takie historie brzmią "w końcu skończyłem toksyczny związek" itp.
    Ale tutaj rozeszliśmy się ze łzami w oczach. Obydwoje cały czas coś do siebie czujemy... jak jesteśmy razem. Ale związek na odległość nie daje rady. Najgorzej, że ja jakoś dawałem radę w tym funkcjonować, ale ona nie. Wmówiłem jej, że też tak uważam jak ona, ale tylko dlatego bo zależy mi na tym, żeby ona była szczęśliwa. Nigdy nie myślałem, że można tak cierpieć.
    Wolałbym, żeby nie wiem, zdradziła mnie, żebyśmy się pokłócili tak, że nigdy już bym jej nie chciał widzieć. Nic mnie tak w życiu nie bolało jak ten buziak w policzek na pożegnanie, kiedy ją odwiozłem. Odjechałem rycząc jak dziecko.
    Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Co z tymi wszystkimi zdjęciami, które w ramkach ozdabiają moje ściany, moje biurko? Nie chcę tego chować, ale wiem, że będę tylko bardziej cierpiał.
    Nie rzucę się z mostu, nie strzele sobie w łeb. Nie oczekuje współczucia i poklepywania po plecach. Piszę to, bo komuś muszę się wygadać (wypisać?).
    Mam tylko nadzieję, że będzie szczęśliwa i nigdy nie zwiąże się z kimś kto by ją źle traktował.
    (╥﹏╥)(╥﹏╥)(╥﹏╥)(╥﹏╥)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    pokaż całość

    odpowiedzi (66)

  • avatar

    Przeglądając jakies stare manaty natrafiłem na ciekawie zatytułowana płytę...
    Datuje mniej więcej na 2004-2006 rok.

    Wieczorem odpale ja na stacjonarce i dam znać z czego się śmielismy w erze przed Neostrada (。◕‿‿◕。)

    #heheszki #humor

    odpowiedzi (100)

  • avatar

    Odnośnie tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/31434045

    Stan pogorszył się na tyle, że przed jakąkolwiek decyzją musimy najpierw ustabilizować pacjentkę. Pozostaje u nas na oddziale.
    Zgodziła się na jak najszybsze wdrożenie leczenia, nawet jeśli wiąże się to z aborcją.
    Są przy niej tylko jej rodzice, którzy chyba zrozumieli, jak poważna jest sytuacja.

    Stracone prawie 2 tygodnie na odpowiednie leczenie, które mogło pacjentkę uchronić przed obecnym stanem i dawało wtedy znacznie większe szanse na życie i zdrowie.

    I nie sądzę by tu jakakolwiek religia odgrywała jakąś rolę, tylko psychopatyczne osobowości "najblizszych". Odczucia konsultującego psychiatry były podobne.

    Cały personel na oddziale był już mocno zmęczony tą sytuacją.

    #medycyna #lekarz #medcontent
    pokaż całość

    odpowiedzi (37)