Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Ale fajny pieseł obok mnie siedzi. Taki grzeczny i wychowany i elegancki. Polecam takich pasażerów. (。◕‿‿◕。)
    #pieseczkizprzypadku

    odpowiedzi (62)

  • avatar

    Jak to jest - oglądam sobie Doug DeMuro i ubolewam nad narracją w temacie pieniędzy za auta. Poniżej na zdjęciu Aston, który w USA kosztuje "insane amount of money" czyli 200.000 dolców. w Polsce takie auto to >1.000.000zł. Problem w tym, że tak jak Amerykanin zarobi 2500$ tak ja zarobię 2500 PLN. W Polsce za 200.000 zł kupię co najwyżej Passata a tam jest to "nieprzyzwoicie drogi Aston Martin". Ja rozumiem, że 200.000 dolców to 740.000 zł ale nie liczy się to w życiu przeciętnego robaka. Gdyby w Polsce Astony kosztowały 200k PLN to mielibyśmy ich tu wiele więcej. Dziwi mnie też, że skoro dla Hamburgerów z #usa takie 200.000 USD to bardzo duża kasa a zarabiają miesięcznie 2,5k to dlaczego u nas nikt nie biadoli, że byle passat czy C-klasa w dieslu jest droga. Ile tego po naszych drogach jeździ.

    Takie dysproporcje są bez sensu. Gdybym mieszkał w USA i zarabiał w stosunku 1:1 a to możliwe na moim stanowisku to jeździłbym dzisiaj zupełnie czym innym.

    #samochody #motoryzacja #boldupy
    pokaż całość

    odpowiedzi (132)

  • avatar

    Zostawiłam w mieszkaniu na miesiąc laptoka. A bo ciężki, nie chciało mi się wozić, do tego ma osobno klawiaturę, bo oryginał padł, więc tymbardziej, poza tym pomyślałam, że to miłe zostawić im laptoka w salonie do puszczania muzyczki. Sama wyjechałam na praktyki 500 km od domu.

    No i wczoraj na grupce domowej kolega pisze z dupy, że jak wróci do domu to wyśle mi zdjęcie tego błędu na komputerze. Ja takie wtf, o co chodzi? Popsuliście mi laptopa?!
    Kolega mówi, że no ej, myślałem, że Ci ta druga współlokatorka powiedziała. Od słowa do słowa dowiedziałam się, że ona nic nie pamięta, nie wie kto to zrobił, bo była najebana i hehe troszkę zajęta... I w ogóle to uspokajała współlokatora jak już wrócił po całej akcji do domu, że nic się nie stało. W końcu dowiedziałam się też, że jakiś typek (którego w zasadzie to nie znam) powiedział, że niby coś może tam za niego oddać.

    Wczoraj czułam się tylko dziwnie, bo mie wiedziałam, co o tym myśleć, a dzisiaj już mi trochę bardziej smutno i może nawet zaczyna mnie wkurzać to, że w sumie moi współlokatorzy się nie poczuwają za bardzo i nie przejmują akcją.

    Dodatkowym minusem jest to, że jestem w trakcie rozpoczynania prac nad inżynierką i muszę ją na czymś jednak ją napisać.

    No i uj no i cześć.

    Pisać do gościa, co rozlał na niego wódę, czy kazać współlokatorom to załatwiać, bo mnie nie interesuje jak tę szkodę mają naprawić?

    #zalesie #gownowpis #zycie #pytanie
    pokaż całość

    odpowiedzi (72)