•  

    Za nami czwarta z siedmiu rund X sezonu ACLeague - Motorsport Capsule GT3 Cup. Pozostajemy w USA: dzisiejszy, 60-minutowy wyścig odbył się na blisko 5,3-kilometrowej pętli Virginia International Raceway ze słynnym Oak Tree (zakręt z pokaźnym dębem, którego w rzeczywistości niestety już nie ma, ale wyrośnie nowy). Frekwencja w prekwalifikacjach tradycyjnie w połowie sezonu obrała kurs spadkowy i osiągnęła poziom prawie 125 zawodników z poprawnymi okrążeniami (w pierwszych trzech wyścigach odpowiednio okolice 170, 180 i 160 osób). Rekordzista nakręcił ponad 175 kółek.

    W wyścigu Pro wygrał... DJ Sasek!
    https://twitch.tv/events/kDpq91pVTD27ThgQNWVh1g
    W wyścigu Semipro wygrał... Baggik!
    http://managerdc7.rackservice.org:50175/sessiondetails?sessionid=120
    W wyścigu Am wygrał... Takieklocki!
    http://managerdc7.rackservice.org:50456/sessiondetails?sessionid=89
    W wyścigu Rookie wygrał... RBK!
    http://managerdc7.rackservice.org:50373/sessiondetails?sessionid=80
    Gratulacje dla zwycięzców!

    Jak Wasze wrażenia? Poniżej tradycyjnie kilka słów ode mnie.

    Prekwalifikacje

    VIR z hektarami trawy był po pustynnym Laguna Seca miejscem przywracającym radość życia mojemu SCG, które o poprzedniej rundzie chciałoby jak najszybciej zapomnieć. Te zakręty przechodzące płynnie jeden w drugi, te różnice poziomów, ta otaczająca nitkę asfaltu zieleń i ten rytm całego toru - aż jeździć się chce! Tylko czasu było mało. Pierwsze treningi na ustawienie setupu, drugie na wykręcenie sensownego kółka i trzecie na zbliżenie się do TB, do którego ponownie sporo zabrakło, jakieś 0,42 sekundy. Jest po raz pierwszy Semipro! Głównie ze względu na spadek frekwencji, ale nie umniejszajmy swoich zasług...

    Dzień wyścigu

    Szybki trening z większą ilością paliwa. Ustawienie samochodu pod wyścig. W prekwali taktycznie: ostatnia linia startowa cała moja, i tak nie spodziewałem się zrobienia czasu godnego wiele wyższej pozycji. Główny cel: nie skończyć jako integralna część betonowego ogrodzenia lub ściany z opon.

    Jedziemy! Przede mną roi się od maszyn GT3. O nie, jaki spadek FPS. No tak - Ptracker w pełnym widoku robi swoje, zapomniałem przestawić. Na pierwszym zakręcie czysto, za kolejnych też. Co Semi to jednak nie Am - koniec pierwszego okrążenia, a ja ciągle jestem ostatni, nikt przede mną nie wyleciał z toru. Ostatnia prosta - jest! Dwa samochody na trawie. Wyprzedzam. Potem robi się ich jeszcze więcej. Plan był jechać asekuracyjnie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie mały szczegół: opony na przedzie cierpią na zaniki ciepła i kumulują małe błędy. W końcu jest okazja do uporania się z Ptrackerem, czego o mało nie przypłacam życiem. Ale udaje się, jest w końcu płynnie. Przede mną samochody, za mną również, ale w takiej odległości, że zbyt wiele walki nie ma. Po drodze trafia się kilka samochodów zawiniętych wokół dębu lub kontrolujących stan trawy. Ktoś się zbliża, ale znika. Ciężko o miejsce do bezpiecznego ataku.

    Jakieś BMW postanawia wracać na tor w poprzek drogi, tuż przed moją maskę. Ostre hamowanie! Takie, że samochód, który był daleko za mną jest już na moim zderzaku. W końcu przede mną pojawia się jakieś Audi. Coś kręci, coś kombinuje. Niby jedzie wolno i wystawia się na pożarcie, ale to odbije w lewo, to w prawo. Tak bardzo uszkodzone? Kierowca tak bardzo nietrzeźwy? Zapewne nigdy nie poznamy odpowiedzi na te pytania. Przed ostatnim zakrętem wypada z toru, leci z trawy, wydaje się, że prosto pod moją maskę. Hamuję, a bezpośrednio za mną jest niestety inny samochód. Lekki strzał w tyłek, jakoś się ratuję, ale z tyłu są już kolejne auta, raz w bok czy okolice, drugi raz. Straciłem ze cztery pozycje. Koniec tego dobrego. Niedługo pit stop.

    Wyjeżdżam na tor w towarzystwie innych maszyn. Na kolejnym kółku wpadam w kanapkę z wyjeżdżających z pitów niemieckich wozów, a na jeszcze kolejnym tuż na zderzaku siada mi uwolniony z pitów McLaren. I siedzi za mną kilkanaście minut. Zbyt epicka redukcja biegów po raz pierwszy. I po raz drugi. Silnik kwiknął - tylko tego trzeba mi było. W końcu suma drobnych błędów doprowadza do tego, że McLaren mnie wyprzedza. Niedługo później łyka kolejnego McLarena, który jest wyraźnie wolniejszy. Czy mi też uda się go wyprzedzić? Pierwsza próba, zbyt ryzykowna. Hamuję. Udaje się na kolejnym okrążeniu. W ostatnich minutach mam przed sobą jakieś Audi, które dopiero co wyleciało z toru. Dojedźmy spokojnie do mety. Albo i nie - Audi zalicza trawę i awansuję kolejną pozycję.

    Ostatnie okrążenie. Miga niebieska flaga, aż w końcu zaczyna się świecić na stałe. Przepuśćmy lidera na najdłuższej prostej i ukończmy wyścig tuż za nim. Niestety okazało się to wielkim błędem. Tuż za liderem krył się McLaren, który wykorzystał ten moment do wyprzedzenia mnie, z niewielkim kontaktem, po którym już widziałem jak kasuję lidera. Na szczęście tylko w wyobraźni (po sprawdzeniu wyników okazało się, że był to... jeden z samochodów zdublowanych przeze mnie, no ładne zachowanie). Uff, meta. Miejsce 16. Przed wyścigiem brałbym w ciemno. Po wyścigu mogę powiedzieć, że mogło być lepiej. Jak zawsze.

    Dzięki wszystkim za ściganie!

    #acleague #simracing #assettocorsa

    •  

      Jakieś dziwne to twoje SCG, bo w moim nie istniało pojęcie przyczepności tylnej osi.

    •  

      Popraw link do pro - magiczne słowo - proszę.
      U mnie w AM pod koniec wyścigu na środku toru miałem balon :(

    •  

      @romuch: z linkiem do Pro jest wszystko w porządku, celowo Twitch. Ptracker zrobił kupę i wyników nie ma. :( http://managerdc7.rackservice.org:50915/sessiondetails?sessionid=146

    •  

      @Plupi: wyscig calkiem spoko.23 miejsce pro ale.. ciekawe czy tylko u mnie ale na koniec wyscigu ten wielki balon "virginia" wylądował mi na torze, na gorce po tych szybkich eskach. Musialem odpuscic wjeżdżając jak we mgle i kosztowalo mnie to strate 2 pozycji. Wtf? Reszta przejechala jakby go tam nie bylo.cud ze przeżyłem

    •  

      Gratuluję @LKRISS obrony na ostatnim okrążeniu. Świetna jazda :D

    •  

      @romuch: każdy mówił o tym balonie a ja go nie widziałem:(
      @Plupi: w Am też było dość spokojnie. Pierwsza kolizja miała miejsce w okolicach 20 minuty wyścigu kiedy to Piotr Bochnowski uderzył mnie w tył i obaj wylecieliśmy z toru i z 6 pozycji spadłem na 8 a następnie przez brudne opony wyleciałem znowu i spadłem na 13 miejsce. Później nie mogłem złapać swojego rytmu i kilka razu sprawdziłem stan zieleni w Virgini. Pod koniec atakowałem nawet 9 i 8 miejsce(nie pamiętam kto tam jechał) ale wolałem pośmigać po trawie. Generalnie to pomijając błędy jakie popełniłem i dzwon w tył to był najnudniejszy dotychczas wyścig w acleague. Pierwszą walkę z wyprzedzaniem stoczyłem w 50 minucie. Wcześniej działo się naprawdę mało.

    •  

      Gdyby przed wyścigiem ktoś by mi powiedział że skończę VIR top 10 w AM to wziąłbym taki wynik z pocałowaniem ręki. Ale po kolei...

      Preq żałosne, set niby dobry ale nie potrafiłem przycisnąć tego AMG jak należy. Miejsce bardzo nisko (1:49,09), wizja Rookie, ale chyba przez brak frekwencji wpadło AM jak ślepej kurze ziarno.

      Kwale znów nieźle, blisko PB (1:49,166) co i tak dało dość odległą 20-tą pozycję na starcie, czyli w grupie najwyższego ryzyka, no ale cóż - trza jechać :)

      Start czyściutki, pierwszych kilka okrążeń nie jechałem nie wiadomo jak szybko, ale celem było przejechanie bez przygód. Dość szybko awansowałem do top 10, a w momencie pit stopów jechałem nawet na szóstym miejscu więc jak na lepszy serwer było git. Oczywiście w trakcie wyścigu ci co wcześniej powypadali doganiali mnie bez problemu bo ich tempo było o wiele lepsze, to VIR niekoniecznie pozwalał na wyprzedzanie. Doszło do mniejszych kontaktów, raz musiałem unikać bo wcisnął mi się jeden jegomość pod dębem na wewnętrzną, ale ogólnie było ładnie i czysto. Generalnie plan był żeby nie tracić czasu na walkę, w wielu przypadkach po prostu odpuszczałem żeby nie było ryzyka kontaktu i utraty wielu sekund i pozycji.

      Pit szybciutko, linię pitów przetestowałem na treningu oraz na kwalach, żeby nie było wtopy z drive-thru, no i się udało - tak szybkiego stopu nie odnotowałem chyba w karierze swojej :D

      Drugi stint w sumie bez przygód aż do momentu kontaktu z @aderonis ale ponoć balon (ja żadnego nie widziałem ale kilka osób już zgłaszało) przeszkodził w koncentracji więc ciężko go winić, ale szkoda tego ósmego miejsca które miałem realne szanse dowieźć do mety. Po kontakcie straciłem dwie pozycje ale @Tarec miał również kłopoty z dublowanymi i skosił nieco trawy za ostatnim zakrętem. Finalnie na metę dojechałem jako dziewiąty.

      No i teraz z jednej strony to i tak świetny wynik, zdecydowanie lepszy niż zakładany przed wyścigiem (dojechać do mety i nie być ostatnim) ale jest niedosyt bo mogło być lepiej...

      Niemniej jednak to był jeden z lepszych wyścigów w GT3 - nie było zbytnio czasu na dekoncentrację, godzina pękła jakby to było 5 minut... Super wyścig - dziękuję wszystkim :)

    •  

      @plupi Mój 4 wyścig w acl, i zdecydowanie najlepszy. W końcu tempo na na top 10, w końcu nie dostałem strzała i nie goniłem z ostatniej pozycji. Po prostu kumulacja szczęścia ( ͡° ͜ʖ ͡°). pq 9 miejsce, q 10, i byłem zadowolony. Dobry start ustawił mi wyścig. Walka o p3/4/5 z @Teliss i Diego. Diego szybko odpadł, za to z Telissem była walka do samego końca, prawie jak kiedyś kiedyś :) Wyprzedziłem Cię tylko dzięki innej strategii, bo w pierwszej części wyścigu, mimo że jechałeś cysterną na medach :) nie było na to szans. Ostatecznie wypragnione p3, podium, prawdziwe wow (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Gratulacje dla wszystkich, którzy dojechali do mety

    •  

      @Plupi: Jak kiedyś będziecie organizować ligę najbardziej pechowych kierowców to się zgłaszam. To co dzisiaj się u mnie odwalało to czysty majstersztyk spierdolenia. Ale od początku:

      Prekwale - Miłe zaskoczenie torem, dosyć szybkie wyczucie moich możliwości, przy stosunkowo niewielu okrążeniach pewne SEMI.
      Kwale - Już gorzej. Dziś pierwszy dzień gdy nie męczyła mnie gorączka, którą złapałem kilka dni temu, mimo to katar dalej dokuczał jak szalony. Na luzie zwalam na to kiepskie kręcone czasy co ostatecznie dało mi 20 lokatę na starcie. Bywało lepiej.
      Race - Prawdziwa odsłona kurtyny! Start bardzo fajny (nauka sprawnego ruszania z SRS zaowocowała). Dzięki temu szybko i czysto zacząłem przebijać się na początek stawki. Niestety już na T1 dostałem w bok od Cox21. Mimo to jakoś się spiąłem i postanowiłem cisnąć bo TOP10 było na wyciągniecie ręki. Kilka zakrętów i kilka błędów kolegów później - JEST - trafiłem do TOP10, ba nawet do TOP8. Cisnąłem bardzo czysto i fajnie pomimo delikatnie uszkodzonego aero. Czasy według PTT robiłem niemal identyczne jak początek stawki, a nawet powoli doganiałem jadącego przede mną DRFugazi. Niestety na kolejnym okrążeniu wyłapałem gonga od pewnego Nissana przez co mocno uszkodzony spadłem na 12 miejsce. Tam walcząc trochę z samochodem ale kontynuując jazdę, przez ponad 25 minut doganiałem Cinka. Niestety w końcu popełniłem błąd, złapała mnie tarka przy szykanie i postawiła bokiem, przez co z pełnym impetem władował się we mnie Baster. Samochód totalnie rozwalony, kierownica skręcona prawie 120-stopni, trudno, będzie trzeba pitować. Postanowiłem zmienić strategię, zalałem do końca wyścigu, wymieniłem oponki na medy i lecim. Mój plan zakładał trzymanie tempa i odrabianie strat. O TOP10 czy nawet TOP15 mogłem już pomarzyć, no ale istotne było przynajmniej dojechać. I tu następuję wspomniany festiwal spierdolenia. Najpierw podczas dublowania odkręca mi się prawa część kierownicy przez co ta zostaję mi w dłoni i całkiem się przekręca wraz z jej ruchem xD Prawie kasuję dublującego mnie Yelena, ale szybko ogarniam sytuację. Niestety niedługo później okazuje się, że znów za słabo przykręciłem kierę i sytuacja powtarza się. Tym razem zwalniam przez co wyprzedzają mnie kolejne samochody i dokręcam kierownicę na beton. Jadę - jakimś cudem zyskuję nawet z 2 pozycje (z 28 na 26). W momencie gdy doganiam BMW Stefana, zrównuję się z nim na prostej SM ... PUFF! Jestem na pulpicie z wesołą informacją, że CrewChief.exe przestał działać. W sumie jestem już tak rozbawiony moim poziomem, że nawet się nie wkurzam, kulturalnie wszystko wyłączam, wracam do gry, o dziwo wyhamowałem gdzieś na zakręcie. Potem już tylko wątpliwa przyjemność dojazdu na metę gdzieś pod koniec stawki.

      I tak oto w przeciągu godziny można spaść z 8 miejsca na sam koniec :)

      Jeszcze raz przepraszam wszystkich, którzy najedli się nerwów przez moje dziwne manewry na torze. Widzimy się dopiero na Road Atlanta bo 10 maja jestem na Bałtyku. Czystego wyścigu!

    •  

      W końcu przede mną pojawia się jakieś Audi. Coś kręci, coś kombinuje. Niby jedzie wolno i wystawia się na pożarcie, ale to odbije w lewo, to w prawo. Tak bardzo uszkodzone? Kierowca tak bardzo nietrzeźwy? Zapewne nigdy nie poznamy odpowiedzi na te pytania.

      @DRN: popatrzyłem na powtórkę i to było Twoje Audi... to wiele wyjaśnia. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      PreQ: Po pierwszym okrążeniu wiedziałem, że nie będę w stanie utrzymać takiego tempa jakie miałem na Lagunie. Tor zupełnie mi nie odpowiadał co zresztą dało odzwierciedlenie w czasach. Mój PB wykręciłem na 22 okrążeniu, z w sumie zrobiłem ok. 100... i skończyłem na 7/8 pozycji.

      Q: Po małym bloku od Yani'ego na szybkim kółku skończyłem kwalifikacje siedemnasty. Nie było źle, ale gdybym skleił kółko byłoby top10.

      R: Świetny start! Po połowie L1 byłem już 9, ale potem popełniałem same błędy które kosztowały mnie kolejne pozycje. W końcu zaliczyłem dzwona i całe aero poszło w pizdu, w skutek czego byłem zmuszony do pit-stopu, a tam oczywiście przestrzeliłem mechaników...
      Po wyjeździe popatrzyłem na sideboard i zauważyłem, że mam 100l paliwa i medy, a do końca pozostawało ok. 40 min wyścigu. Od tego momentu moja walka z innymi się zakończyła, ponieważ na tych oponach i z taką ilością paliwa moje tempo było żałosne... Raz za razem przepuszczałem dublujących mnie kierowców, przez co traciłem mnóstwo czasu. Do mety nic wielkiego już się nie wydarzyło oprócz, 3 spinów, kary Drive Throught, kolejengo postoju w boksach po ponownym zniszczeniu Aero i przymusowej zmiany łysych opon. Ostatecznie dwudziesta dziewiąta pozycja!

      Podsumowując, wyścig do zapomnienia. Na tym torze czy może odcinku rajdowym (?) nie miałem żadnych szans. Seria błędów które kosztowały mnie dużo czasu, tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem lepszym HotLaperem...
      Teraz czas na Abu Dhabi! Tor który lubię, więc mam nadzieję, że tam będzie lepiej! Z drugiej strony gorzej być nie może ;)

    •  

      Ja tylko chciałbym przeprosić jak mnie w środku wyścigu wyrzuciło na eskach i potem z rozpędu z prawej na lewo przeciąłem drogę grupie bodajże 4 samochodów - nie wynikało to z panicznej próby powrotu na tor, tylko z braku kontroli nad autem.
      Na szczęście chyba obyło się bez kolizji :)

      A ogunie wyścig super i przede wszystkim bardzo czysty początek - tak trzymać.

    •  

      @Plupi: SEMI Jeszcze trzy dni przed wyścigiem łapałem się niby do Pro, ale nie robiłem sobie złudzeń, większość kręci czasy w ostatnich dniach, a mi już ciężko było podkręcić mój, choć widziałem, że mogę urwać 0.2s w pierwszej sekcji, to jednak ciężko to dowieźć do końca.
      Wczoraj przyszła od Fanateca nowa kierownica McLarena, więc nie było opcji, żeby jej nie użyć w wyścigu, immersja totalna, podwójna ekscytacja. Zdążyłem jeszcze tylko wczoraj koło północy skonfigurować przyciski i profil FFB, bo dziś już nie bardzo miałem na to czas. Ledwo zdążyłem wymyślić jakąś strategię Pit Stopu i zapisać setup.

      Quali gdzieś pod koniec 2-giej dziesiątki, bo coś nie mogłem dobrego lapa skleić. Kierownica się spisuje, będzie OK.
      Zaraz po starcie wyprzedzam jadące przede mną Audi, które spóźniło trochę start i przebijam się do przodu, o dziwo tym razem nikt mnie nie skasował, więc po kilku zakrętach zbliżam się już do pierwszej dziesiątki. Na kolejnych okrążeniach przebijam się do 5. miejsca, unikając w międzyczasie przelatującego mi przed maską samochodu zaraz za Snake. Całkiem nieźle mi idzie ale zapomniałem włączyć wiatraka i w Oculusie trochę się przegrzewam, myślę czy zdążę go włączyć będąc na wymianie opon, dekoncentruję się i popełniam mały błąd na którymś kolejnym okrążeniu właśnie przed zakrętami Snake. Obraca mnie i wracam na tor na 8. pozycji. Przede mną sami znajomi, LKRISS, a przed nim Worms. Z okrążenia na okrążenie zmniejszam dystans do LKRISSa, Baster stara się mnie dojść ale tak nieregularnie, odstęp się waha między 0.6 a 1.3s. Do LKRISSa mam już niecałą sekundę, do końca jeszcze jakieś 36 minut. Wyjeżdżamy na prostą startową, Wormsa obraca, LKRISS gdzieś się przemyka a mi McLaren wyrasta wprost przed maską więc walę z impetem. Zjeżdżam do Pit Lane bo mam uszkodzenia, jadę wolno bo jeszcze muszę ustawić żeby to naprawili. Zatrzymuję się, tankowanie, zmiana opon, naprawa. A ja w tym czasie przysuwam i włączam wiatrak, jest chłodzenie :D I nawet nie jest tak źle, wymienili body dość szybko, zawiechy nie naprawiałem więc kierownica jest trochę w lewo, ale auta nie ściąga. Pit zaliczony, paliwa i opon starczy już do końca więc może nie jest tak źle. Wyjeżdżam jakoś 19-ty, pierwsze okrążenie spokojnie ale widzę, że jest ok więc nabieram tempa. Ludzie powoli zjeżdżają do boksów, więc odzyskuję kolejne pozycje. Ktoś jeszcze Drive Thru, kogoś wyprzedzam, dobijam się już do 10-ki. Przede mną Mateusz w SCG, jest jeden lap do tyłu bo świeci mi na niebiesko ale ma na tyle dobre tempo, że go nie dochodzę tak aby miał mi ustępować. Jedziemy jeden za drugim, jestem na 8. pozycji i wtedy w tym samym miejscu przed prostą Start/Meta Mateusza obraca i wbijam się w niego. On już przepraszał zanim w niego walnąłem... po prostu był już pasażerem. Chciałem zjechać prosto do boksów ale stwierdziłem, że 10 minut do końca jakoś dojadę z uszkodzoną zawiechą i aero. Nie wiem czy to była dobra decyzja bo bardzo łatwo mnie inni wyprzedzali. Skończyłem na 17-tej pozycji. Przepraszam tych co jechali za mną na ostatnich okrążeniach za wczesne hamowanie, szczególnie przed górką. To przez uszkodzenia. Dzięki za wyścig! Do następnego.

    •  

      @Plupi Wybacz ;( przy takim dmg i skreconej kierownicy naprawdę się pocilem by w ogóle utrzymać się na torze.

    •  

      @Plupi:
      preQ:
      Tym razem stosunkowo mało kółek na preQ, chyba 50 prób z czego 15 czystych. Większość na Medach, ale w poniedziałek sprawdziłem Softy i na 1-2 pomiarowym poprawiłem czas o 1.1s i kolejny raz potwierdziłem swój udział w PRO, no może zostało jeszcze wykręcić 8 czystych kółek, ponieważ 1:44.835 (0.61s do lidera) był moim 7 liczonym kółkiem - zajęło mi to chyba 1.5h na śpiocha :D
      Niestety nie poszedłem za ciosem, dopiero w czwartek potrenowałem i powiem, że za dobrze mi się nie jechało, nie wiem czemu, szczególnie na Softach z zalanym bakiem, więc zdecydowałem, że wyścig jadę na 2x Medy - nie jestem przekonany czy to była dobra decyzja, ale mój set na Softy nie był najlepszy przy połowie baku...
      Q:
      Kwali nieco poniżej oczekiwań, ale zgodnie z tym co było na rozgrzewce. Po wyjeździe na ostatnie pomiarowe poczułem, że jest dobrze, niestety jak byłem na szybkim kółku, ktoś kto był na zjazdowym kółku jechał po linii wyścigowej i nie udało się poprawić... Czas dopiero w trzeciej dziesiątce na P25.
      R:
      Start do wyścigu z problemami. Ktoś przede mną obijał się, hamował i zamiast wrzucić wyższy bieg to trzeba było hamować, a za 2-3s ktoś zjechał przede mną na mnie - na szczęście sam się załatwił. Tyle było kolizji, że przebiłem się do przodu o około 10 pozycji, a najwyżej byłem chyba P12. Starałem się jak mogłem bronić na Medach przed Softami, niestety ktoś mnie puknął i straciłem nieco kontrolę, a za kilka kółek kolejny mnie wybił z zakrętu - w sumie spadłem z 4 pozycje. Na Medach jechałem w miarę równo, choć czułem, że tempo nie jest najlepsze.
      Mimo, że ukończyłem wyścig na P16, to jednak tempo miałem lepsze na Laguna Seca...

      Czy w wyścigu nocnym Yas Marina, również wystartuję w PRO - zobaczymy za 2tyg.

    •  

      @Plupi
      preq - bardzo nie lubiłem tej trasy, nie byłem w stanie jej ogarnąć, toteż przed końcem preq pomyślałem że zrobię okrążenia i zobaczę gdzie mnie wrzuci. conajwyżej dam nieobecność. Semipro? Wezmę, pojadę. Zobaczę jak będzie
      Q - 4 miejsce? no w sumie nie spodziewałem się. Personal best pobity, spróbuję może o wygranko zawalczyć
      R - Atart bez problemów, 3 miejsce zalicza wysiadkę z trasy, łatwy awans. Doganiam drugiego, myślę sobie "o, może będzie podium". Takiego wała, wypieprzyło mi internet na 1 okrążeniu. Wracam i jestem już 1 lap w plecy za wszystkimi. No nic. Kiera podłączona, czas stracony, zostało 55 minut, może się odlapuję i powalczę o środek tabeli. Parę fajnych sytuacji wyprzedzania miałem, trochę walki, zjeżdżam do pitu w 35 minucie. Wyjeżdzam za pierwszym i drugim miejscem, No szkoda, pewnie będę się za nimi ciągnął do końca wyścigu, przecież jako auto z jednym kółkiem w dupę nie będę stresował lidera. Toteż wiec do samego końca trzymałem się za liderem jak Janusze za pędzącą karetką i wykorzystywałem fakt, że ludzie puszczali lidera. W końcu zlapowane auto może się odlapować jeśli jest szybsze, pod warunkiem ze zrobi to bezpiecznie tak? Pod koniec, to ja byłem tym Mclarenem @plupi z którym zaliczyłeś kontakt, ale serio nie spodziewałem się, że nie zostawisz mi miejsca, byłem już prawie na trawie. Rozumiem, że na sam koniec wyścigu to tak średnio by było się wywalić, szczególnie przez zlapowane auto i przyznaję, że już na koniec nie powinienem się wciskać, jednakże to jak potoczył się wyścig i to jakie udało mi się zrobić tempo, oraz fakt że nie miałem za dużo ścigania przez ten cały czas, sprawił że byłem odrobinę optymistyczny przy wyprzedzaniu na ostanim lapie. Nie pomyślałem że w ogóle może dojść do kontaktu, chciałem zrobić wszystko jak najbardziej bezpiecznie. Ale nie wiem czy to twoja obrona, czy spodziewałeś się po prostu zę nie będę się wciskał, zostałem odrobinę przyciśnięty w stronę lewej strony trasy i dlatego zdarzył się kontakt. Nie chciałem, nie powinienem, niefajne zachowanie z mojej strony, przyznaję. Mimo tej padaczki jaką czasem serwuje mi mój kochany operator, wyścig na plus, niesmak za wynik. Szczególnie że mogłem walczyć o podium. ;)

    •  

      @Hazzzzy nie oglądałem jeszcze powtórki, ale z mojej perspektywy miejsca było wystarczająco - o ile można tak mówić na wąskim VIR - a sam też walczyłem o utrzymanie się na asfalcie i nie zaczepienie trawy, co oznaczałoby śmierć, więc i parę ruchów było niepewnych. Niestety Ptrackera musiałem wcześniej wyłączyć i nawet nie wiedziałem, że mam obok samochód, z którym tak naprawdę nie walczę o pozycję... Z tą wiedzą nawet bym się nie pchał, bo po co takie akcje na ostatnim okrążeniu. I wyszło jak wyszło, na szczęście bez ofiar.

    •  

      @Cpt_Randall: dzieki, swietna walka i widac jak super miales wyczycie na ile mozna postraszyc ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mysle, ze gdybym zostawil ci choc raz miejsce od zewnetrzej to bys to pieknie wykorzystal a tak to przynajmniej chwilke sie dobrze bawilismy.

    •  

      Start na torze VIR stał u mnie pod dużym znakiem zapytania, dlatego swoje 15 kółek w preQ wykręciłem tuż po zakończeniu wyścigu na Laguna Seca kiedy miałem jeszcze chwile czasu. No i to by było w sumie na tyle jeżeli chodzi o moje doświadczenie na torze. Dzień wyścigu, wsiadam do auta po przeszło tygodniowej przerwie i za nic w świecie nie byłem w stanie zbliżyć się do czasu który udało mi się wywalczyć w preQ. Kwalifikacje tak jak się spodziewałem. Start z 25 pola. Ustawień na wyścig nie miałem. Dolałem po prostu paliwa do ustawień na kwale i to była katorga. Temp opon miałem w normie, ale prowadzenia auta? Dramat. Tak czy inaczej wyścig udało mi się zakończyć na 22 pozycji. Gdyby nie przejazd przez pitlane wylądował bym gdzieś w okolicach 17-18 miejsca. Do zobaczenia w Abu Dhabi, ale tym razem pewnie w klasie AM ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Pierwszy wyścig w PRO I chyba ostatni jak narazie ( ಠ_ಠ) Na quali życiówka ale wiadomo, lepszy grip to I czasy lepsze. W preQ 26, quali 25 czyli 1 pozycja awansu (✌ ゚ ∀ ゚)☞. Po kosmicznym młynie na całych pierwszych 2 kółkach awans z 25 na 9 lokate. W tym momencie sobie uświadomiłem co mnie czeka przez dalszą część wyścigu. Cala masa lepszych kierowców lepszych odemnie głodnych powrotu na swoje pozycje. Ja już pełne gacie I bez tego miałem a co dopiero sie bronic. Duzo zamieszania, spadek na 18 pozycje. 3pity pod rzad bo zamieszalem sie z kara przekroczenia predkosci I spadek na 27. Duzy niedosyt I duzy stres :)

    •  

      @Plupi: to i ja coś dorzucę od siebie, jak zawsze.

      preq - wcześnie wykręciłem dobre okrążenie, dające PRO, którego właściwie nie udało mi sie poprawić aż do końca preq. Ostatecznie miejsce w pierwszej dziesiątce + najlepszy mak, pozytywnie.

      W quali nie wiem jakim cudem zdobyłem PP. Wiedziałem, ze wolny nie jestem, ale skleiłem przeciętne okrążenie, przyczyną zmęczenie. Zdziwiony byłem nie mniej niż komentator. Pierwszy start z PP w lidze i to od razu w PRO!

      Na starcie trochę przysnąłem, sasek przeskoczył mnie na T1, poźniej trochę mną porzucało po torze na nierównościach i spadłem na bodajże 4 pozycję. Udało się odrobić szybko 3 i na tej pozycji dojechałem do końca L1. Później krótka walka z Telissem, on medy, ja softy, w S3 miałem zajebiste tempo i tam go łyknąłem. Celem w tym momencie było dojechanie na P2, o atakowaniu saska pomyślałem tylko w jednym momencie jak miał chyba problem z kompem i stracił kilka sekund.
      Pod koniec wyścigu miałem stresujący moment, blueflagger nie puścił na prostej gdzie powinien, dopiero próbował na dohamowaniu i tam LEDWO co sie uratowałem by nie wypaść z toru. To ostatecznie pogrzebało jakiekolwiek myśli o P1 - Sasek mając jakoś 3-4 sekundy przewagi nagle miał prawie 10, a za to zagroziło mojemu P2 - szybki debek i spółka dopadli na 2,5-3 sekundy. Opony zjechane na tym dohamowaniu, ale dotrzymały do mety.

      Generalnie jestem niesamowicie zadowolony, nie spodziewałem się takiego wyniku, pomimo braku kilku osób na starcie - Drouser, Kubool, DFGT itd. W tym miejscu chciałbym pozdrowić kumpla z roboty co mnie regularnie ogląda, dziewczynę, co była zawiedziona, że pojechałem i rodzinę, która ma dość mojego pierdolenia o simracingu :D

    •  

      @Plupi: R4 Virginia nie była zbyt udaną rundą ani dla mnie, ani dla teamu, ani dla Ferrari w ogóle - z tego co widziałem na powtórkach innych. :D Sam trochę nabroiłem, może i nawet nie byłoby o czym pisać, ale głupio teraz nawet nie przyznać się do błędów i czekać w milczeniu na wyroki sędziów.
      Co do samego toru to bardzo mi przypadł do gustu i dzięki setupowi od @Luka udało się go jako tako opanować w stopniu zadowalającym i zlepić jakieś kółko, ale czas był słaby. Długo walczyłem o poprawę pewnego popołudnia, ale nie byłem w stanie wymyśleć sposobu na znaczną poprawę. W końcu z braku sił zrobiłem sobie przerwę paręgodzin, a jeszcze przed snem zasiadłem ponownie i od razu na drugim kółku -0,3s, na kolejnym -0,4s. :D Prawdą jest jednak, że do jazdy trzeba być wypoczętym. ;) Wynik był zadowalający, więc odpuściłem dalsze poprawianie. Dzięki nieobecności wielu (utytułowanych :D ) zawodników wskoczyłem do PRO. Szkoda, że nie udało się dodatkowo potrenować celem wjeżdżenia.
      Dzień wyścigu poprzedziła niespodziewana nocka w pracy... Nie rokowało to dobrze, do tego przed kwalami coś się stało z hamulcem, że zaczął się załączać samoczynnie. Częściowo udało się problem zminimalizować, zmniejszając brake moda i... pozbawiając się zupełnie czucia hamulca. Początkowo na kwalach była tragedia, w końcu udało się skleić jakies okrążenie, ale i tak na ostatnie pole startowe. W końcu uznałem, że i tak nie ma spiny i może jakoś na spokojnie wystartuję. Na wszelki wypadek wybrałem Medy(zakładając częste spiny) i to był pierwszy błąd, ale po kolei.
      Wyścig z ostatniego pola zawsze jest ciekawy. Przypomniały mi się stare dobre czasy WEKa, gdy to prawie zawsze startowałem w SEMI i zawsze w SEMI była zasada, że jadąc spokojnie L1 co zakręt mijało się rozpierduchę i zdobywało pozycje za darmo. :D Niestety pod koniec długiej prostej sam dołożyłem cegiełkę do tego ogólnego nieudacznictwa, przestrzelając hamowanie na przedostatnim zakręcie. Cóż, chyba zapomniałem przetrenować Medy, szczególnie gdy są niedogrzane. Co gorsze, wracając z trawy pod górkę wiecej patrzyłem w tył niż przed siebie, tak, by nikomu nie wjechać przed maskę, ale i nie stracić tempa, no i niestety nie zauważyłem, że tor przede mną skręca a ja już na niego praktycznie wjechałem - wprost przed @Lotnik, powodując mini karambol. Cóż, obciach jak cholera, sorry. :( Onboard ze startu poniżej:
      https://youtu.be/MbMu3pVwiss
      W kolejnych okrążeniach było już nieco lepiej, ale niestety nadal źle. Jechałem gdzieś w ogonie stawki, popełniając ciągle drobne i grubsze błedy, raz nawet złapałem spina na szybkim lewym tuż za slalomem, raz odbiłem się na prostej od chyba SłowikaFTW, aż mi głupio jak sobie o tym pomyślę. Cieszyłem się, że przynajmniej on pojechał dalej bez jakiejś dużej straty.
      Z jedynych ciekawych akcji to jedynie te dwie poniższe, kiedy to miałem gotujące się opony po spinie i kiepskie wyjście z nawrotu, co spowodowało, że Luka mnie dogonił, a ja dogoniłem ManiacMike i we trzech próbowaliśmy zmieścić się w szykankę na górce. :D Cieszyłem się, że kogoś wyprzedzam, nie zdając sobie jeszcze wtedy sprawy, że MM nie ma sprawnego auta. :D https://youtu.be/LaaudjFcz0w
      Druga akcja to taki śmieszny multidzwon, kiedy to fifa mnie doganiał, a ja owszem, nie miałem tempa ale to nie znaczy, że miałbym oddawać pozycję za free. ;) No i tak powalczyliśmy, że na dohamowaniu do T1, widząc przede mną dzwona i ciesząc się, że może kogoś przeskoczę, dostałem strzała w tył, wbijając się w uczestników innego dzwona przede mną. ;)
      https://youtu.be/WNIZvMCgR34
      Jeszcze pod koniec najechałem omyłkowo dublowanego zawodnika już na prostej startowej, też przez swoją niefrasobliwość, echh. Początkowo zimne medy na pewno nie pomagały w ustabilizowaniu tempa, do tego ten hamulec, którym właściwie nie wiedziałem jak się poslugiwać, oraz lipa nie strategia, z dużą ilością paliwa w baku. ;) Po zmianie na Softy jechało mi się znacznie lepiej, choć nadal ciężko było osiągnąć tempo z preQ. W końcu jakoś dotoczyłem się do mety i o tyle chociaż. Generalnie R4 to był wyścig o którym jak najszybciej chciałbym zapomnieć. ;)

      +: Plupi

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    DZIEŃ 39/100

    Do klasztoru przychodzi nowy młody mnich.
    Starszy mnich oprowadza go po klasztorze i opowiada:
    - Tu jest biblioteka. Możesz z niej korzystać, kiedy tylko zechcesz, tylko nie w czwartek.
    Idą do sauny.
    - Tu jest nasza sauna. Możesz z niej korzystać, kiedy tylko zechcesz, tylko nie w czwartek.
    Idą do stołówki.
    - Tu jest nasza stołówka. Możesz tu przychodzić, kiedy tylko zechcesz i jeść ile chcesz, tylko nie w czwartek.
    Obeszli cały klasztor i młody mnich dowiedział się, że wszędzie będzie mógł przychodzić, za wyjątkiem czwartku.
    Na koniec stary mnich przyprowadza młodego na strych, a tam szafa.
    Stary mnich otwiera ją, a ze środka wystaje czyjaś dupa.
    - Tu jest dupa. Możesz tu przychodzić, kiedy zechcesz i robić co zechcesz, tylko nie w czwartek.
    - Wszystko super, ale dlaczego tych wszystkich rzeczy nie mogę robić akurat w czwartek?

    pokaż spoiler - Bo w czwartek masz dyżur w szafie.


    #suchar #100dnisucharow

    Hej! We wczorajszej ankiecie ponad 71% z Was zagłosowało, aby spoilery zostały. Tak więc w demokratyczny sposób spoilery będą się pojawiać do końca wyzwania. Osoby, które chciałyby kopiować sobie suchary, bądź korzystają ze starego telefonu jak @bambus94 nie muszą się niczym martwić, gdyż od dnia dzisiejszego aż do samego końca wyzwania będę umieszczał wersję bez spoliera w komentarzu. Mam nadzieję, że takie rozwiązanie zadowoli każdego. Życzę Wam miłego dnia! (ʘ‿ʘ)
    pokaż całość

    odpowiedzi (55)

  • avatar

    kurwa pomocy
    #gownowpis

    odpowiedzi (14)

  • avatar

    Z racji tego, że na pewno macie już dość wszystkich wpisów o wykop party robię #rozdajo - jeden z breloków ze zdjęcia do wylosowania dzisiaj do 18 - wysyłka na mnie, tylko patosteamy nie biorą udziału - kij wam (celowo z małej litery #pdk) w oko dzbany.

    Ogarnąłem już miejsce do spania w Poznaniu, w tym tygodniu czeka mnie jeszcze dokończenie ok 200 breloków, gotowy na #wy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Cały czas jestem ciekawy jak wielką improwizacją będzie moje stanowisko :>

    Kto jedzie na wykop party? A może jakieś mirki z #wroclaw się pojawią? Bardzo możliwe, że będę mieć 2-3 miejsca w aucie, chociaż dopiero w czwartek będę wiedzieć czy jadą ze mną znajomi czy nie. Jeśli nie pojadą, chętnie kogoś podrzucę z Wrocławia - całe zawodowe życie jeździłem sam, ileż można.

    PS: tak, kiedyś rozwoziłem Wam bułki wędliny itd. xD

    #rozkminkrzaka #dziendobry #rozdajo #tworczoscwlasna #handmade
    pokaż całość

    odpowiedzi (42)