Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Ogólnie to plusujcie ostatnią akcję polaka rodaka, gdzie w dzikim szale udało mu się wyeliminować strzelca RNG. Decyzyjny moment teamfightu.
    #leagueoflegends

    odpowiedzi (42)

  • avatar

    Rozpoczynam nowy cykl #mordercychrystusa

    Małżeństwo W. przez wiele lat uchodziło za wzorcowe. Stanisław W. był animatorem koła Radia Maryja w Bobowej, żona pomagała mu przystrajać kościoły i sale na komunie święte, chrzciny i wesela.

    Krótko przed tragedią wyszło na jaw, że dziewięć lat po ślubie, od 2004 r., mąż miał się znęcać nad dziećmi. - Musieliśmy ustami zbierać śmieci z podłogi, a czasami je zjadać - zeznała w śledztwie córka oskarżonego. Bywało, że za nieposłuszeństwo dzieci musiały klęczeć z pokrzywami w ustach. Stanisław W. kategorycznie zaprzeczał podczas przesłuchań, że znęcał się nad dziećmi. - Stosowałem wobec nich kary, ale była to wyłącznie forma wychowania - wyjaśniał 44-latek.

    W 2008 r. swoją agresję przerzucił również na małżonkę. Chorobliwie podejrzewał ją o zdradę. Dwa razy uderzył w twarz, bił też miotłą po nogach. Kobieta nie chciała pogodzić się z jego metodami wychowawczymi i atakami agresji. We wrześniu 2011 r. uciekła z dziećmi do Ośrodka Interwencyjno-Mediacyjnego pod Bieczem. Złożyła doniesienie na policję, informując o nieludzkim traktowaniu przez męża. Maltretowana żona chciała się rozwieść, ale mąż nie zgadzał się na to jako przykładny katolik i zaborczy mężczyzna.

    4 grudnia zaczaił się na żonę za drewnianą chałupą w Bieczu. Kiedy nadjechała samochodem, obrzucił pojazd kamieniami, zmuszając ją do zatrzymania. Marta W. nie przeczuwała zagrożenia. Wracała akurat z niedzielnej mszy. Obok niej siedziała koleżanka, a z tyłu czwórka dzieci. Najmłodsze miało wtedy 8, a najstarsze 15 lat. Gdy Marta W. otworzyła drzwi, mąż zadał jej kilka ciosów nożem. Co najmniej dwa były śmiertelne.

    #bekazkatoli
    pokaż całość

    odpowiedzi (34)

  • avatar

    #wy chyba trafiłem na ściankę modową

    odpowiedzi (44)