•  

    Ej macie jakieś takie wydarzenia w życiu, pozornie nieistotne, które później zmieniły całe wasze późniejsze dziejstwo?

    Ja na przykład kiedyś nie chciałam jechać na finał egzaminów na studia i byłam w drodze do domu, ale poczułam, że muszę, podkreślam MUSZĘ, się napić coli. Zawróciłam z drogi na dworzec, znalazłam automat i akurat kiedy kupowałam puszke, spotkałam kolegę. Kolega się okazało że jedzie do warszawy, zaproponował żebyśmy pojechali razem, pojechałam i się dostałam.

    Całe moje obecne życie mogłoby wyglądać inaczej gdyby nie to, że akurat wtedy zachciało mi się coli.

    Taki nieistotny drobiazg, zawsze mnie to zadziwia.

    #pytaniedomirko

    • poprzednie komentarze (164)

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Historia dalszego znajomego: któregoś sylwestra jeden kumpel odłączył się od grupki moich znajomych. Tamci około 2 w nocy mieli iść do domu, gdy dzwoni odłączony kumpel i zaprasza pod jakiś klub, bo poznał niezłe świnie. Chłopaki podchodzą pod klub, a kumpel pyta mojego dobrego znajomego: wybieraj, ruda czy blondynka. Ten oczywiście wybrał rudą, a drugiemu przypadła blondynka. Okazało się, że ruda jest brzydka i gruba, a blondynka niedługo wychodzi za mąż za drugiego kumpla ( ͡° ͜ʖ ͡°) O tym, że już jest pantoflarzem, nie wspomnę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:

      Ja wierze w przeznaczenie.

      Dawno dawno temu jeżdziłem po piwo na słowacje
      Pewnego dnia zgubiłem paszport.
      Ale ktoś znalazł i odesłał mi do domu.
      Podziekowałem w duchu znalazcy i zapomniałem o sprawie.

      Mija czas, idę na studia,

      Na studiach robiłem laborki z pewnym gościem.
      Przychodziła do niego pewna różowa czasami. Była sąsiadką z jego miasta i przywoziła mu "poczte"
      i inne rzeczy z domu.

      A u mnie 4 rok studiów i po raz kolejny angielski w plecy.
      Chce polecieć do ameryki na półroku może uda mi się coś z angielskim zrobić.
      Na lotnisku zostaje zatrzymany bo brakuje kartek w paszporcie.
      (Nie wiem jakim cudem nie zauważyli tego konsulacie).
      Wracam na uczelnie zdaje angielski, obrona i każdy z grupy idzie w swoją stronę.

      Mijają dwa lata.

      Szukam kolejnej pracy. Nie mogę znaleść.
      Umiera wujek. Na jego pogrzeb przyjeżdża ciotka z ameryki.
      "Ciociu kochana może jakaś robota w USA".
      "Jak będę miała coś, zadzwonie"

      Mija trzy miesiące

      Wreszcie jest oferta pracy logistyka w dużej firmie w PL.
      Godzine później po rozmowie dzwoni wujek.
      Co wyście robili w nocy że nie odbieracie telefonu.
      Ciotka z hameryki dzwoniła robota czeka w hameryce a wy śpicie.

      Zgryz jak stąd do warszawy.
      Jechać na dziki zachód czy zostać w cywilizacji.

      Jadę do hameryki.
      Paszport sprawdzony, kartki wszyskie są.
      Lece.

      Uczę się malować ściany a czas mija...

      Pewnego dnia wychodzę po coś do samochodu na ulice bo nie ma na budowie.

      Widzę kolegę ze studiów przechodzącego ulicą.
      Cześć - krzycze
      Cześć - odpowiada
      Co robisz ?
      Jeżdzę na tirach - kolega
      Weźmie kiedyś jak będziesz jechał na dziki zachód - ja
      Zadzwonie- kolega

      Mijają tygodnie.

      Jadę amerykańską ciężarówką po amerykańskiej autostradzie.
      Jadąc samochodem by kolega nie zasnął za kółkiem opowiadamy różne rzeczy
      Ja że np chciałbym okrążyć ziemie dookoła.
      Fajnie by było się zatrzymać gdzieś w Azji chociaż na chwile.

      Kolega:
      Znam pewnego różowego który jest w azji, może ci pomoże. Napiszę do niej maila czy mogę
      was skontaktować.

      Mija trochę czasu.

      Dostaje maila. Ona gdzieś w Azji ja w USA.
      Piszemy do siebie.

      Po roku wracam do Polski
      Niestety jej już w azji nie ma.
      Wiec na otarcie łez lece samolotem do Indii, tylko że wysiadam we frankfurcie.
      Samolot leci dalej bez mnie.

      Wracam do pl.
      Umawiam się z różowym na pokazanie zdjęć z azji.
      Fajna jest.
      Dwa lata później bierzemy ślub.
      Lecimy do frankfurtu by dokończyć moją podróż i by różowy pokazał mi azje na żywo.

      W ciągu tych 12 lat bywało NAPRAWDĘ różnie.
      Ale mój różowy nadal jest dla mnie kimś wyjątkowym i ważnym.
      I coraz bardziej go kocham za to co robi i kim jest.

      Ja po prostu wierze w przeznaczenie.

      #falszywyrozowypasek

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      t..........i via Android

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Na 5 roku studiów szukałam pracy w Krakowie. Roznosiłam CV po wszystkich firmach geodezyjnych itp. W międzyczasie mój wtedy obecny chłopak załatwiał mi pracę w firmie, w której pracował - właściwie kwestia było kiedy zaczną prace po wygranym przetargu i będę mogła do nich przyjść. Pamiętam, ze w poniedziałek dostałam telefon, żebym przyszła na rozmowę gdy tylko będę mogła - tego samego dnia mnie przyjęli. Dwa dni później dostałam telefon od firmy chłopaka, że jest dla mnie miejsce, ale podziękowałam.
      Dziś dalej współpracuję zdalnie (7 rok!) z firmą w której się zatrudniłam, a ta druga firma splajtowała, nie płacąc pracownikom i zostawiając ich na lodzie.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Przynajmniej kilka w życiu...
      1. Na komunię dostałem aparat fotograficzny. Vilia się nazywał. Coś jak Smiena, czy Zorka 5 ;) Zacząłem fotografować, tata urządził ciemnię i razem wywoływaliśmy zdjęcia. W szóstej klasie wytargowałem z dyrektorką szkoły możliwość wyremontowania nieużywanej od wielu lat szkolnej pracowni foto i założyłem szkolne koło fotograficzne. Technikum z wyboru - Fototechniczne na Spokojnej 13. Tamże masa chemii (bo wtedy fotografia opierała się niemal wyłącznie na chemii), którą pokochałem. No i tak wyszło, że po technikum trafiłem na Technologię chemiczną na PW i zostałem chemikiem... A wszystko przez niepozorny aparacik, który do dziś mam w szafie na pamiątkę...
      A drugi... Na nurkowaniu, zaraz po kursie CMAS, przydzielali sprzęt "świeżym" adeptom. Bardzo chciałem pływać w nowoczesnym sprzęcie Mares, ale dali go koledze który był najmłodszy z grupy i najsłabiej sobie radził. Nam dali staroświeckie, awaryjne "Kajmany". Nawalił tylko jeden - ten właśnie Mares. Kolega (17 lat...) niestety nie wypłynął już nigdy, wyciągnęli go dwa dni później koledzy z klubu w asyście policji. Cholera wie, czy mi by też nawalił...
      Pewnie jeszcze parę by się znalazło... Z braku kasy na studiach zacząłem układać kable sieciowe i tak poznałem fajne kobitki w jednym biurze. A te wydumały, że byłbym fajną partią dla ich znajomej młodej panny. Uknuły spisek i nas poznały. W kwietniu minęła 16 rocznica ślubu ;)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Jak miałem 19 lat to taka Karolina mnie uwiodła, wykorzystywała seksualnie przez 2 miesiące, następnie odeszła bez słowa. Spotkałem ja 2 lata później, zaprosiła mnie do akademika. Po wszystkim wyszedłem nad ranem bez słowa. Czekając na autobus kontemplowałem smak zemsty. To wydarzenie dodało mi niesłychanych pokładów pewności siebie, od tamtego poranka jestem niezniszczalny.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

      +: Zoxico
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: W teorii kazde zdarzenie ma na nas wplyw. Kto wie czy przez to ze akurat nie kupiles drozdzowki ominela Cie salmonella, a przez to nie mogles isc na dyskoteje, a tam bys spotkal kogos waznego

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: 15 lat temu postanowiłem się tam poodtykać, kręcę gruchę regularnie do teraz xD

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: z nudów weszłam na czaterię, zagadał do mnie irytujący chłopak. Irytuje mnie już piąty rok i bardzo go kocham ʕ•ᴥ•ʔ

    •  

      Kiedy miałam iść do liceum z dala od domu, rodzice szukali mi mieszkania. Moja mamuś zupełnie przypadkiem zobaczyła ogłoszenie jedengo biura nieruchomości. W efekcie rodzice wynajęli mi mieszkanie bardzo blisko mojego liceum. Okazało się, że na tej samej ulicy mieszka moja dawna koleżanka, M., często się mijałyśmy. Rok później moja inna znajoma, N., napisała do mnie czy wiem coś o wolnych pokojach w mieście, bo też idzie tu do liceum, a została wystawiona przez osobę z która miała zamieszkać. Napisałam do M., okazało się, że tam gdzie mieszka jest wolne miejsce. N. zamieszkała w pokoju z przypadkowa dziewczyna, poznała jej znajomych, jednym z nich był chłopak, którego dużo później wyswatała ze mna. Ten niebieski zmienił moje życie na o niebo lepsze, jesteśmy ponad 1,5 roku razem (。◕‿‿◕。)

    •  

      po skończeniu szkoły średniej miałem problem ze znalezieniem pracy.
      wysyłałem cv ale nie było dużego oddzewu, wtedy ojciec (to był maj) powiedział bym wziął CV i się przeszedł po firmach w okolicy. wziałem rower i się przejechałem po biurach i magazynach.
      skończyło się pracą w której poznałem człowieka u którego byłem świadkiem w zeszłym roku.
      gdyby nie ględzenie ojca że CV to się osobiście wręcza, a nie przez internet, to bym go nie poznał.

      i trochę mentalna stuleja która siedzi we mnie od dawna. w LO kolega chodził z panną z innej szkoły. potem ze sobą zerwali, ale że oboje lubiliśmy Myslovitz to trzymaliśmy kontakt. Raz się zapytała czy kogoś mam, to powiedziałem że nie bo nie szukam. i tutaj jest ważny moment. ona coś czuła do mnie, ale za bardzo się wstydziła. powiedziała mi to po 5 latach, kiedy to ja zacząłem coś do niej czuć, a ona już wtedy była z innym. od tamtej pory nie spotkałem kobiety z którą miałbym taki kontakt. nawet w związkach nie potrafiłem wejść na taki sposób zrozumienia, co kończyło się rozstaniami.
      nie sądzę bym kiedykolwiek spotkał kogoś takiego znowu.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie
      Kiedyś miałem słaby komputer i jeszcze gorszy internet (wieś). Zawsze kombinowałem żeby mieć jak najwięcej klatek (fps) albo żeby internet działał lepiej. Tak bardzo zainteresowałem się tematem że skończyłem technikum o profilu informatyk i pracuję w dziale IT w dość sporej firmie.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: 14 lat temu odbyła się impreza osiemnastkowa kumpla. Jako, że wszyscy w paczce obochodziliśmy wtedy swoje osiemnastki, co chwilę była jakaś impreza. I trzeba było zorganizować jakiś prezent. Tak się złożyło, że od początku roku to ja i jedna koleżanka ogarnialiśmy tematy prezentów. No i na rzeczonej majowej osiemnastce oglądaliśmy późno w nocy film na DVD. Ona się oparła, ja ją trąciłem palcami o palce i powoli zaczęliśmy trzymać się za ręce.

      Od tej pory jesteśmy nieprzerwanie parą, a od 8 lat małżeństwem.

      pokaż spoiler a mogłem być leniem jak reszta kumpli i olać temat kupowania prezentów i tylko się zrzucać

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie @igzen

      Kiedyś dawno temu napisałem do randomowego różowego paska, który na mirko żalił się na złamaną nóżkę. Po kilku miesiącach z czystej ciekawości napisałem z pytaniem jak złamanie ( ͡º ͜ʖ͡º) po kilkutygodniowej znajomości i po kilkutygodniowych perypetiach :P zamieszkaliśmy razem, z poważnymi planami na przyszłość. To było takie..."trudno, zaryzykuję ten jeden raz xD"

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:

      -bądź mno
      -anon lvl 19
      -1 września 1939
      -mieszkasz w polsce b
      -dziura zabita dechami
      -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
      -łączysz wątki
      -wojna
      -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
      -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
      -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
      -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
      -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
      -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
      -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
      -... a ta zmarła rodząc ciebie
      -nienawidzi cie za to
      -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
      -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
      -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
      -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
      -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
      -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
      -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
      -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
      -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
      -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
      -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
      -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
      -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
      biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
      -smutna_żaba.ww2
      -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
      -17 września 1939
      -do polski wkraczają wojska radzieckie
      -nic nie trzyma cię już w domu
      -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
      -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
      -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
      -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
      -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
      -luj w czoło zwala cię z nóg
      -światło gaśnie
      -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
      -nie wiesz ile dni tak leżałeś
      -słyszysz walenie w drzwi
      -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
      -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
      -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
      -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
      -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
      -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
      -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
      -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
      rodzinną jurtę o tysiąclecia
      -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
      -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
      czym wybiega w popłochu
      -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
      -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
      naszym kochanym marszałkiem
      -zemścił się chuj zza grobu
      -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
      -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
      białka na jaką mogłeś liczyć
      -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
      -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
      -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
      -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
      -najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
      przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
      -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
      -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
      -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
      -w końcu nadchodzi nieuniknione
      -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
      -w obozie pełna mobilizacja
      -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
      -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
      -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
      drogę waszym oddziałom
      -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
      -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
      -ogłuszony padasz na ziemię
      -czujesz, że ktoś cię podnosi
      -to twój skośny przyjaciel
      -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
      -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
      włócznią
      -przejmujesz inicjatywę
      -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
      -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
      -we wsi następuje zmiana dekoracji
      -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
      -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
      -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
      -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
      -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
      -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
      -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
      gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
      -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
      -zyskujesz aprobatę niemców
      -jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu
      -profit
      -sielanka trwa dosyć długo
      Was wollen wir trinken,
      sieben Tage lang.
      Was wollen wir trinken,
      so ein Durst.
      -niestety sytuacja na froncie zmienia się
      -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
      -dostawy spirytusu ustają
      -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
      -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
      -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
      -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
      -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
      -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
      -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
      -wybiegliście na zewnątrz
      -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
      -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
      przepadło
      -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
      -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
      -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
      -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
      -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
      -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
      -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
      -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
      -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
      -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
      -dziś nie było tu drewnianych wychodków
      -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
      -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
      konwencje genewską
      -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
      -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
      -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
      -sybir
      -gułag
      -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
      -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
      -teraz jesteś już pewien
      -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
      -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
      -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
      -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Kilka lat temu poszedłem do wydziału komunikacji zarejestrować świezo kupione auto. Po przeciwnej stronie korytarza siedziała dawna znajoma ze szkoły. Chwila rozmowy, odwiozłem ją do domu bo padało... Byliśmy ze sobą jakiś czas ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: byłem w wojsku, jak miałem jechać na przepustke to dowódca sprawdził porządek w pokojach, a że jeden debil zostawił banana w szafce to zrobili nam ppoz czyli generalne porządki przez co spóźniłem się na pociąg. Poprosiłem żonę żeby po mnie przyjechała bo miałem beznadziejne połączenie i byłbym w domu dopiero w nocy. Jadąc po mnie miała stłuczkę z autobusem. Starym seicentem któremu za dwa tygodnie kończył się przegląd i chcieliśmy go złomować. Wypadek z winy kierowcy autobusu, więc zamiast 500 zł na złomie dostaliśmy dużo więcej i mogliśmy kupić nowe auto. Żonie nic się nie stało. A to wszystko przez to że jeden debil zostawił banana w szafce... A dzień wcześniej pytał mnie czy banana nie chce bo on nie ma ochoty .

    •  

      A dzień wcześniej pytał mnie czy banana nie chce bo on nie ma ochoty .

      @buhubuhu: XD

    •  

      Moja Aga ma imię na A nieprzypadkowo.
      Któregoś wieczora, jeszcze na Gadu-Gadu wpisałem w wyszukiwarkę wszystkie kobiety w wieku 25-30, z mojego miasta i aktualnie online.
      No i była lista posortowana wg alfabetu. Zagadywałem od góry po kolei. Wrzucałem im tekst "Hej, mój ojciec chce zostać dziadkiem, więc szukam żony. Zgadzasz się"? I szósta od góry, Agnieszka, zareagowała najlepiej. Dziś matka moich synów :)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Ja jebe i teraz same zjebane historie, w ktorych Mirki poznali swoje worki na sperme ;—; Piszcie cos ambitniejszego...

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Jak kończyłam gimnazjum, nie wiedziałam gdzie dalej pójść do jakiej szkoły. O ile ostatecznie udało się zdecydować, że jednak liceum, to z profilem było ciężko. Po jakimś czasie wpadłam na "genialny" pomysł, żeby rzucić monetą, żeby wybrać profil. Wypadł orzeł, a to był mat-fiz. Dzięki temu rzutowi, spotkałam swojego niebieskiego, poznałam dobrego przyjaciela, zweryfikowałam wcześniejsze znajomości i dowiedziałam się co na prawdę chcę studiować.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie miałam jechać kiedyś autem do miasta z dwójką kolegów. Chwilę zanim weszłam do auta przedzwoniłam do mamy czy może nie będą jechać na zakupy czy coś, bo z nimi mi się nie chcę jechać. Akurat się okazało, że tata jedzie załatwiać sprawę do mechanika, więc zabrałam się z nim. Koledzy zginęli w wypadku.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Przez przypadkowy komentarz na joemonster poznalem swoja rozowa z ktora jestem 6 lat XD jak sobie o tym pomysle, ze przez randomowy komentarz mozna poznac przyszla zone ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Ja wczoraj zrobilem trening a strasznie mi sie nie chcialo, gdybym nie zalozyl butow, nie wyszedl na zewnatrz i go nie wykonal to w zyciu bym go nie zrobil, ale dzieki splotowi tych niesamowitych zdarzen zrobilem go i wrocilem do domu szczesliwy i zasnalem zdziwiony jakim cudem doszlo do splotu tych niecodziennych przypadkow.

      +: Arrival
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Czy to przeznaczenie? raczej szczęśliwy zbieg okoliczności. Pewna osoba przyrównała to do autobusów z napisem "szansa". Jest ich określona ilość, nie zdecydujesz się na jeden ok. może będą i kolejne a może nie.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie nie wiem na ile to pozornie nieistotne, ale historia z wykopem w tle.... Kiedy postanowiłam zrobić porządki w mojej biblioteczce. Do wtedy książki i inne rzeczy wystawiałam na allegro czy olx. Ale stwierdziłam, że szkoda kasy na prowizję więc rzucę na wypok w ogłoszeniu, chyba bardziej z lenistwa. Odezwał się mireczek po jedną z pozycji. No i tak już trzy lata się odzywa, a już niedługo razem zamieszkamy.
      Także tego. Z moją drugą połówką połączył mnie wykop i biografia Adolfa Hitlera (naprawdę to była ta książka :))

    •  

      Automat do napojów jako #streetteacher ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: fart, instynkt, podświadomość - nazywaj to jak chcesz i korzystaj

    •  

      17 lat temu, zaraz po wyjściu z więzienia, wszedłem na net i na czacie WP napisała do mnie dziewczyna o nicku w stylu "OnaGoraca16Teraz". Wiadomo, w 99% przypadków jest to Gorący Janusz. Ale nie tym razem. To faktycznie była gorąca 16. Zacząłem się z nią umawiać za pieniądze, potem z jej koleżankami. Następnie wpadłem na pomysł aby to jakoś zinstytucjonalizować i czerpać z tego zyski. Założyłem swoją pierwszą agencję towarzyską a jak sie dorobiłem to stałem się współwłaścicielem najlepszej w mieście. Kilka miesięcy temu wykupiłem ją w całości.

      +: Elbrus
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Kiedyś przechodziłem koło biedronki i tam spotkałem takiego mojego starego kolegę, nazywał się Tomek. Ten Tomek powiedział żebyśmy może wstąpili do biedry, bo mają tam lody w promocji. Weszliśmy razem do sklepu i kupiliśmy po kartonie bambino w czekoladzie.
      Tak sobie myślę, że gdyby nie Tomek, to nigdy bym nie miał loda w promocji.
      Myślę że warto było o tym wspomnieć.

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie skomentowalam post jednemu mirkowi i teraz ze sobą mieszkamy :D

    •  
      K..............u

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      A.......7

      0

      @siusiumajtki: Nie, za dużo zarabiam na 500+, ale za mało by żyć jak człowiek (╥﹏╥)

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

      +: A.......7
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: gdybym się nie wykluł z łona matki to byłbym szczęśliwszy

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Na 1 roku studiów podobał mi się jeden kolega, chcialam pozyczyc od niego kalkulator ( ͡º ͜ʖ͡º) Niestety on nie mogl pozyczyc, ale jego kolega który siedzial obok mial dwa. Dzisiaj ten drugi kolega to mój mąż od 6 lat ;)

    •  

      Gdybym się wtedy nie spuścił ...

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Będąc jeszcze studentem wyszedłem z akademika wyrzucić śmieci. Spotkałem starszego kolegę, który powiedział mi, żebym złożył papiery do firmy, w której on pracuje. 8 rok już tu jestem:)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: ja pare lat temu jeszcze na starym koncie pewnego dnia postanowiłam wyjść z depresji i pojechałam na wykoparty. Jeden gość tam spojrzał na mnie i powiedział ze ma mnie na #czarnolisto. A dziś jest moim mężem ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: kiedyś byłem na przejażdżce rowerowej nad jeziorem i mnie upierdolil kleszcz, dzis jestem niepełnosprawny xD

      +: camilio
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: U mnie wyglądało to jakoś dziwnie, bo miałam totalną wyjebkę na ostatnią klasę technikum, tj. nie chodziłam, nie uczyłam się.. Najdziwniejsze było to, że ni hu hu nie wiedziałam czemu aż tak mi się niechce i zawaliłam wszystko po całości. Ostatecznie działy się już tak dziwne sytuacje, żebym tylko nie mogła niczego zaliczyć, że mogłabym o tym napisać książkę xD Oczywiście wyrzuty sumienia, komis z jednego przedmiotu, nie mogłam podejść do matury i zawodowego. Cały kolejny rok depresja, nauka i praca.
      Idę sobie na maturkę ustną z polskiego, super wykuta jak nigdy w życiu. A że to było w nerwach i trochę zdziczałam przez miesiące samotnej pokuty, to gadam ze wszystkimi "nieudacznikami"- to był termin dla absolwentów. No i tak sobie zagaduję do chlopaka, znam go z widzenia- 4 lata w jednej szkole. No i tak się zagadaliśmy, że po dwóch tygodniach byliśmy parą, a tydzień temu świętowaliśmy 6-tą rocznicę, 5 lat mieszkamy razem :D
      PS: Zdaliśmy xD

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Zasmakwałem smaku piwa. Nim się obejrzałem stałem się alkoholikiem, który nakurwia pół litra codziennie. Zapytacie skąd mam pieniądze. Jestem webmajstrem i jak widzę, że w torbie pustka (portfelu nie kupowałem bo szkoda mi pieniędzy) to szukam zleceń. Może to i przypadek, ale nie sądzę.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Jakieś 10 lat temu, w liceum, przypadkowo spojrzałem na pewną dziewczynę. Zakochałem się na umór, ale mnie nie chciała. Wpadłem w depresję i moje życie się załamało. Dziś oboje jesteśmy ustatkowani I mamy własne rodziny, a ja nadal o niej rozmyslam i zastanawiam się, co by było, gdyby nie to jedno spojrzenie - z jednej strony nie przeżyłbym tak intensywnego zakochania, ale może moja psychika byłaby zdrowa.

    •  

      ŻYCIE PISZE NAJLEPSZE SCENARIUSZE

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Kiedyś ugryzł mnie pająk, potem zostałem super bohaterem.

    •  

      nie chciałam jechać na finał egzaminów na studia i byłam w drodze do domu, ale poczułam, że muszę, podkreślam MUSZĘ, się napić coli. Zawróciłam z drogi na dworzec, znalazłam automat i akurat kiedy kupowałam puszke, spotkałam kolegę. Kolega się okazało że jedzie do warszawy, zaproponował żebyśmy pojechali razem, pojechałam i się dostałam.

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Aha, czyli rodzice opłacali studia żeby zmanierowana młodociana księżniczka miała wszystko czego jej trzeba, a ona według swojego niedojrzałego kaprysu uznała, że chuja na to kładzie i nie jedzie na egzamin. A kaprys był tak żałośnie bezpodstawny że spotkanie kolegi wystarczyło do zmiany zdania. Jak ja gardzę takimi niewdzięcznymi gówniarami twojego pokroju.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Kiedyś pracowałam w firmie eventowej. Zbiórkę na wyjazd rozpoczynało się od podziału kto, jaki punkt tego dnia obsługuje. Bardzo nie chcialo mi sie rano wstawac wiec zaspałam i oczywiście dostałam najgorszy ze wszystkich. Po przyjeździe na miejsce okazało sie ze na kazdym z tych punktów stoi tez osoba z podnajetej firmy. Pomyslalam sobie, że nie dosc, że gowniane zadanie to jeszcze bede musiala gadac caly dzien z jakims debilem. I z tym właśnie debilem juz 4 rok sie męczę, dzien w dzien :)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Zauważyłem na jednej grupie na fb, ze totalnie obca dziewczyna szuka jakiegoś miejsca na nocleg na pare dni w moim mieście. No to myśle „w sumie mam mieszkanie... a chuj, zagadam, zobaczymy”. Zgodziła się.

      Nie, nie bierzemy ślubu, nie rodzi mi dzieci i nawet nie jesteśmy razem, bo po 2 miesiącach urwała znajomość, ale dzięki temu przeżyłem fajne wakacje, no i wyszedłem z przegrywu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Mam jedno takie z dzieciństwa. Na wyjeździe wszyscy jedli jakąś zupkę mleczną rano i tam różne bajery bo był szwedzki stół, a ja akurat nie czułem apetytu nic, a nic. Potem się okazało, że wszyscy zachorowali, bo jedzenie było skażone czymś i mieli wymioty przez cały dzień, a nudności przez kilka kolejnych, a ja jako byłem zdrowy.

    •  

      Zainstalowałam tindera. Nikt do mnie nie pisał, po za jednym typem, który okazał się arogancka stuleja. Postanowiłam dać portalowi jedna jedyna szansę i napisałam do jednego kolesia. Nie odpisywał 2 dni. Już miałam odinstalowywac, kiedy niespodziewanie odpisał.

      Zmienił moje życie o 180°,dzieki niemu jestem lepsza osobą i jesteśmy w szczęśliwym związku :3

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:
      Ja mam ...
      dawno dawno temu byłem na niezłej imprezie sylwestrowej - na koniec dziewczyna do której chata należała spytała czy mam jak wrócić do domu (a ze pochodę z małej wiochy to nie miałem) .... za parę dni nasza córka skoczy 15 lat ...

      Pozdro mireczki z tajlandi :p

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Poznałam swojego męża na 4FunTv.

      @kamila_Malina: To tam prawdziwi ludzie pisali? :O

    •  

      @Dele: I poza tym zielonka dupa cicho i usuń konto.

    •  

      @bordowybyku oho, ktoś ma zły dzień (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie kiedyś se siedziałem na vikop.pl po nocy i jedna z różowych napisała, że była na lodowisku. Chciałem tylko zagadać i spytać, na którym, bo sam dużo jeżdżę. Okazało się, że w miejscowości, w której mieszkam. Poszliśmy razem następnego dnia i już jesteśmy ze sobą 5 lat. Pondro rużowa jak to czytasz.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: W przedszkolu: Pewien typ z tej samej grupy co ja rzucał we mnie kamieniami. Odrzuciłem jeden. Spudłowałem. Typ jednak od razu wypierdolił się, trafił gębą w korzeń czy coś. Miał rozciętą wargę i wybitego zęba, trochę dramat. Z daleka wyglądało to jakbym trafił. Od tego momentu byłem znienawidzony przez całą resztę dzieciaków i opiekunki, bo ów typulo był popularny i lubiany, miał zresztą dość dzianych rodziców. Wiecie, jedyny miał zegarek (wtedy to szpan był straszny), własne kredki, takie tam. Potem trafiłem do podstawówki z większością dzieciaków z grupy z przedszkola, oczywiście opinia przeszła ze mną dalej. Łatka outsidera trafiła do mnie i została przez całe osiem lat. Idę do liceum... gdzie jak się okazało trafiła też masa ludzi z podstawówki -> miałem to samo gówno co w podstawówce.

      Przez ten pierdolony kamień miałem 12 lat gnębienia, co skończyło się dopiero na studiach. Żebym jeszcze chociaż trafił i miał odrobinę satysfakcji...

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Wrzuciłam ileś tam lat temu po pijaku na mirko smutnego lenny'ego, napisał do mnie @Coreman. No i tak się poskładało, że niedawno kupiliśmy mieszkanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Ja jak chodzilem do podstawówki to...

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:
      Kiedyś przy jakimś wydarzeniu na FB trafiłem na Awatar pięknej dziewczyny. Napisałem jakiś durny tekst że pięknie wygląda. Nie odpisała.
      Po 3 miesiącach kumpel ze studiów mi coś wysłał na FB ale nie morskiej go w znajomych. Wszedłem w zakładkę inne wiadomości.
      Zobaczyłem że tamta dziewczyna nic nie odpisała więc wysłałem jej kropkę aby wyskoczyło jej powiadomienie.
      Akurat wtedy siedziała z przyjaciółką i dla śmiechu mi odpisała. Byla starsza o 4 lata.

      Zaraz minie pół roku od kiedy wzięliśmy ślub. Jestem z nią mega szczęśliwy, to moja druga połówka na którą czekałem całe życie.

      Gdyby nie tamto wydarzenie i nie ta kropka to byśmy się nie poznali

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Na początku 2014, kiedy studiowałam w Poznaniu, trafiłam przypadkiem na reklamę wakacyjnego bootcampu programowania w Warszawie. Jako że wcześniej zaczęłam i rzuciłam bioinformatykę, a wtedy tkwiłam na znienawidzonej przeze mnie psychologii i chciałam się nauczyć jakiegoś konkretnego języka programowania, zapisałam się. Mój ówczesny chłopak był temu mocno przeciwny, bo „po co mi”, a do tego bym wyjechała na trzy miesiące. Po długich dyskusjach jednak „pozwolił” mi na wyjazd (co teraz wydaje mi się absurdem, ale wcześniej niemal zawsze postępowałam tak, by ludzie wokół byli zadowoleni, ja już niekoniecznie).

      Po kursie znalazłam pracę w Warszawie i zdecydowałam się zostać na trochę dłużej, dalej się różne rzeczy wydarzyły, ale obecnie kocham mój kierunek studiów (zmiana uczelni może czynić cuda) i jestem znacznie szczęśliwsza niż wówczas (chociaż mówienie o „byciu szczęśliwszą” niż w okresie leczenia się na depresję odrobinę zakrawa na żart), no i mieszkam w stolycy od 4 lat zaraz ¯_(ツ)_/¯.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie Zaraz po skończeniu technikum znalazłem pracę przy sprzedaży skuterów i akcesoriów motocyklowych, co bardzo mi się spodobało, bo trochę się tym interesowałem. Niestety szef nie dał umowy przez trzy miesiące i postanowiłem go olać. Poszedłem do Urzędu Pracy się zarejestrować, żeby znaleźć jakąś fajną ofertę pracy, w międzyczasie szukałem czegoś na własną rękę. Po dwóch tygodniach dostałem telefon z urzędu, że są dla mnie trzy oferty i mam przyjść je zobaczyć. Poszedłem i usłyszałem, że jedna to pomoc w biurze rachunkowym (totalnie bezsensu dla mnie), asystent u mechanika i "coś z telewizorami". Spodobała mi się ostatnia propozycja, bo technikum było elektroniczne właśnie. Niestety Pani gdzieś ofertę zapodziała... Powiedziałem, że poczekam i szukała tak trochę, aż poszła do drugiego pokoju. Wróciła i wręczyła mi ofertę, a tam "montażysta w miejskiej stacji telewizyjnej". Nie miałem jeszcze wtedy nigdy do czynienia z kamerami, ba, nawet z aparatami, ale postanowiłem spróbować :) Wprawdzie przez pierwsze pare miesięcy robiłem tylko kolegom kawę, ale cały czas patrzyłem co robią, jak robią i czasem o coś pytałem. Po roku na montażu okazało się, że jeden z operatorów kamery ciężko zachorował, a że na montażu było ciasno (2 komputery i 4 osoby), zaproponowali mi operatorke. No i tak zostałem operatorem w małej stacji, a dziś po 8miu latach i dwóch zmianach redakcji w międzyczasie, pracuję w jednej z największych stacji telewizyjnych w Polsce ;)

      +: M............a, Brzytwa_Ockhama +13 innych
    •  

      Ej macie jakieś takie wydarzenia w życiu, pozornie nieistotne, które później zmieniły całe wasze późniejsze dziejstwo?

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:
      Stałem na swiatlach, podjechal jakis kolo, przegazowal, zielone, obaj pizda, zrobilismy sobie tor z miasta.
      Zabilem 2 osoby w wypadku. Dostalem zawiasy. Kasa, która poszła na łapówki miała być na zakup BTC. Dzisiaj byłbym miliarderem.
      Gdyby nie ten jebany GTR...

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie hmmm, smutne ale chyba nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam :( a jak czytam te wszystkie wpisy to lekko smuteczek:<

    •  
      M............a

      +13

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Kiedyś znalazłem fajny konkurs remiksowy na kawałek rapowy w USA. Niestety, konkurs był już zamknięty, ale mimo to coś mnie tknęło, żeby i tak zrobić swoją wersję.

      Wysłałem ją bezpośrednio temu artyście przez MySpace (hehe - stare czasy), a jemu tak bardzo spodobało się moje podejście do jego utworu, że zaczęliśmy współpracę. Z czasem polecał mnie swoim znajomym z tv i branży filmów indie, gdzie dostawałem więcej i więcej zleceń.
      Aż jakiś czas temu jeden z naszych kawałków podchwycił Netflix i użył go w jednym z ich seriali.

      Także ten jeden, spóźniony i nieposiadający szans na nagrodę remix, ustawił mi znajomości muzyczne w USA po dzień dzisiejszy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Może nie żadne małe wydarzenie, ale mojemu ojcu zmarł jego bardzo dobry kumpel z pracy, nagła śmierć, młody facet. Na jego miejsce po niedługim czasie zatrudnili kobietę. Tata ją poderwał, jest z nią do teraz, a w efekcie tego związku piszę właśnie na mirko.

    •  

      @Peter_Mountain: tefałen albo polszit? nie ma się czym chwalić ;P

    •  
      M............a

      0

      @LordJelly: Wolę nie łączyć wypoku z moją pracą muzyczną. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Dawno, dawno temu miałam jechać na kurs jezykowy do Australii. Miałam już nagraną szkołę, wszystko praktycznie gotowe jedynie trzeba było zapłacic i mogłam się szykować do wyjazdu....ale... siedząc pewnego dnia na interii trafiłam na arytkuł o jakiejś tam stronce w Usa gdzie ludzie zawierają znajomości. Coś mnie tknęło by tam wejść z ciekawości. Były tam profile osob, trochę na zasadzie dzisiejszego tindera,że przesuwało się w lewo... Wtedy przypadkiem wśród wielu profili wyskoczył mi jeden koleś. Ani on był piękny, ani jakiś wyjątkowy ale coś mnie strasznie ciągnęło, żeby własnie do niego się odezwać. I tak poznałam (na tamte czasy miłość mojego życia).. W ostatniej chwili zrezygnowałam z wyjazdu do Australii (rodzice trochę wkurzeni) ale co mogłam...zamiast do Australii wyjechałam do szkoły jezykowej do Usa tylko dlatego, żeby go poznać. No i byliśmy razem jakiś czas ale ostatecznie złamał mi serce. Pozniej jeszcze przez 8 lat (!) raz w roku pisał mi maile, że dalej mnie kocha...ale życie mi się inaczej potoczyło i nie dane nam było być razem. Dopiero jakoś niecały rok temu calkowicie przestał się odzywać bo nie miało to sensu...ja mam rodzinę, kiedy on złamał mi serce lata temu, ktoś kto mnie bardzo pokochał dał mi nadzieję na szczęscie i nie mogłabym tej osoby zranić dla kogoś kto już kiedyś mnie zawiódł.... ale było jak w telenoweli ( ͡° ͜ʖ ͡°) baaardzo burzliwa i namiętna miłość, napewno nigdy tego nie zapomne...

    •  

      @MagnaPomerania: Aleś tajemniczy! Jak w kniei leśniczy!

    •  
      P....S

      +1

      Komentarz usunięty przez autora

      +: mxa_pl
    •  

      @knobik Skoro tak uważasz... ja tam lubię swoją pracę. Codziennie coś nowego :)

    •  

      @Peter_Mountain: a moze by tak operator kamery przy kreceniu filmow? ;)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Jako gówniarz jeszcze, spędzałem wakacje na wsi u babci. Środek lata, więc bawiłem się z bratem w cieniu pod rozłożystą wiekową jabłonią. Taką olbrzymią, majestatyczną, tego typu jak to czasem na filmach. W pewnym momencie babcia zawołała nas na obiad i gdy tylko zaczęliśmy biec w kierunku niej, dokładnie na miejsce w którym się bawiliśmy, odłamał się potężny gruby konar. Tak sobie myślę, że gdyby ziemniaki gotowały się dosłownie kilka sekund dłużej, albo gdyby babcia chciała obrać do obiadu o jeden ziemniak więcej, to nie pisałbym teraz tych słów :D

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie Napisałem do dziewczyny, że za 10 min jest na dole pod blokiem, No i już tak mieszkamy razem prawie rok czasu XDD

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: lata temu pojechałem z tatą złożyć papiery na studia. Pani z dziekanatu jak zobaczyła moje oceny to wprost powiedziała, że nie mam szans. Smutny wyszedłem, a wtedy tato - "lolens, jesteśmy, złóż tak czy inaczej. Spróbuj". Wróciłem, dostałem się. To wydarzenie zmieniło całe moje życie, znalazłem w życiu cel. Taty już nie ma z nami, ale zawsze był ze mną i mnie wspierał. Niby nieistotne, małe sprawy, ale jak wracam pamięcią to zawsze będę wspominał tatę jako uśmiechniętego, ciepłego człowieka, który zawsze we mnie wierzył i kiedy brakowało mi sił, on zawsze miał je dla mnie.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: w ostatniej klasie gimnazjum, miałem rękę w gipsie, maj/czerwiec czyli czas intensywnego poprawiania ocen, ostatnia klasa więc hurrr durrr bo oceny przekładają się na pkt do szkoły średniej, z wf wychodziła mi 5 i to dość silna, miałem zrobić tylko jakiś projekt z wf'u o zdrowym odżywianiu który i tak oceny by mi nie zmienił no ale każdy musiał go zrobić, nie wyrobiliśmy się z kumplem i wstawił nam po jedynce, chociaż nadal wychodziła mi 5 tylko już nie taka mocna, ale typa od wf'u tak to wkurwiło że wstawił mi kolejną jedynkę za podciąganie się na drążku którego nie zaliczyłem no bo przecież ręka w gipsie, jak wstawiał tą jedynkę za drążek nadal miałem rękę w gipsie, ale to mu nie przeszkadzało po dwóch jedynkach z mocnej 5 zrobiła się mocna 4, nie pamiętam już czemu nie zrobiłem mu afery czemu dostałem jedynkę skoro ręka w gipsie i wgl. Ale wiem jedno gdyby nie ta jedynka za drążek nadal wychodziła by mi 5 i nie zabrakło by mi 3 pkt by dostać się do wgl innego liceum oddalonego od obecnego jakieś ~4 km (brakowało 2pkt a różnica pomiędzy 5 a 4 to jakieś 8-9 pkt) w obecnym liceum znalazłem sobie kochającą dziewczynę i mam paczkę przyjaciół, czasem zastanawiam się jak potoczyło by się moje życie gdyby typ od wf'u nie był takim debilem, w sumie to moja obecna szkoła nakierowała mnie na to co chce robić, wtedy miałem wgl inne plany na przyszłość, może byłbym w przyszłości milionerem? Albo np już bym nie żył bo zginął bym w wypadku jadąc do tej szkoły. Teraz nie mam mu tego za złe, bo mojego życia bym nie zamienił, ale często mam taką refleksje że typ od wf'u zmienił moje życie o 180 stopni

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: a ja kiedyś zostałem sam w domu na weekend. Był sobotni wieczór, nic mi się nie chciało, na necie wtedy też było tylko dość gołe WWW, gadałem na GG z paroma znajomymi. Wtedy - jak to bywało - padły serwery GG. Przełączałem się na inne - ale żaden nie działał. W TV nic nie było, w końcu na kompie stwierdziłem że odpalę jakiś chat. Pierwsza z brzegu była czateria - żeby to odpalić to się trochę namęczyłem, bo siedziałem pod linuxem, trzeba było doinstalować javę by obsługiwała aplety... w końcu się udało. Połączyłem się - i wywaliło przeglądarkę. Byłem uparty, za trzecim razem poszło. Wlazłem na pierwszy lepszy krakowski kanał, wybrałem pierwszy lepszy nick żeby zagadać...

      Po godzinie miałem już jej numer GG.

      To było 15 lat temu. Od 14 lat jest moją żoną ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: img8.dmty.pl

      +: W......................m, Brzytwa_Ockhama +6 innych
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:

      W sumie jest tego trochę:

      * Kwalifikacje do licbazy daawno temu - dostałem się do klasy mat-fiz, wyprzedzając mojego kolegę o 0.25 ( ! ) punkta, wiem bo dzwonił do mnie potem wkurwiony xD no i tak się wesoło złożyło, że z sporą częścią ludzi z tejże klasy nadal mam dobry kontakt, a jedna "koleżanka" jest teraz moją drugą połówką ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      * League of Legends, parę lat później - zagrałem sobie rankeda ( jednego z nielicznych notabene, rzadko mi się zdarzało wtedy grać rankedy ), koło godziny 12 to było - sparowało mnie na bot lanie z jakąś babką ( dla tych niegrających - najczęściej na jednej z "ścieżek" gra się we dwójkę i tak się złożyło że jedną z osób w tej dwójce w tej grze byłem ja ). Grało się fajnie więc wymieniliśmy się znajomością na FB. Cztery godziny później dostałem permanentnego bana na to konto ( ! ), ale znajomą dodałem potem na nowym koncie. To było z 3-4 lata temu, a teraz jesteśmy dobrymi przyjaciółmi :)
      * Z półtora roku temu - ktoś zapomniał w pewnym projekcie jednej linii kodu ( nie był to mój projekt ). Zgłosiłem to, co pozwoliło mi poznać parę fajnych osób, dzięki którym dostałem rekomendację do obecnej pracy, dzięki czemu teraz jestem w UK ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      W......................m

      +2

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Pod koniec liceum zacząłem chodzić na korepetycje z matematyki do prywatnej szkoły żeby podnieść maturę o te chociaż kilkanaście procent. Poznałem tam dziewczynę która zaprosiła mnie i jeszcze jednego znajomego z tej szkoły na Sylwestra gdzieś na wiosce. Pojechaliśmy tam i dobrze się bawiliśmy, ale okazało się, że nie mamy noclegu (chociaż miał być xD) i przez to poszliśmy do domu znajomego naszej znajomej. Przez afterparty obudziliśmy babcię naszego jegomościa i tak 1 stycznia o 4 nad ranem byliśmy na wiosce bez noclegu, wszędzie śnieg xD Oprócz nas wyrzuceni zostali inny znajomi którzy poszli spać na jakąś budowę a ja i mój kolega zadzwoniliśmy do koleżanki która zaprosiła nas na Sylwestra. Około 5 wpuściła nas do mieszkania, spaliśmy w jej pokoju a obok smacznie chrapali jej rodzice. Po 2 godzinach spania wstaliśmy i ustaliliśmy, że jej chłopak zawiezie nad na przystanek autobusowy - oboje nie mieliśmy prawa jazdy. A więc o 8 jechaliśmy na przystanek autobusowy w świetnych humorach, że możemy wracać do domu. Okazało się jednak, że 1 stycznia nic absolutnie nie jedzie do naszego miasta, totalne null. Po krótkiej naradzie ustaliliśmy, że pojedziemy do oddalonego kilkadziesiąt kilometrów dworca i tam pojedziemy pociagiem do domu. Po drodze wstąpiliśmy do parku krajobrazowego. Jednak w tym czasie droga totalnie zamarzła a my jadąc małym samochodem wpadliśmy w poślizg i o mało co nie trafiliśmy w słup - w ostatnim momencie nasz kierowca zakręcił samochodem i tak z dyszącym silnikiem i zepsutymi kołami trafiliśmy na kogoś posesję parenaście kilometrów od dworca. Nasz nowy znajomy i my ustaliliśmy, że on wróci do siebie a my podejdziemy te paręnaście kilometrów do dworca. Idąc nie spotkaliśmy żywej duszy i zastanawiam się czy kiedykolwiem spotkamy się jeszcze z taką niesamowitą ciszą która oblała tę wioskę. Po paru kilometrach byliśmy już mocno zmęczeni - sylwester, nocny spacer, 2 godziny spania zrobiły swoje, ale nie poddawaliśmy się. Parę kilometrów przed dworcem złapaliśmy samochód ze starszymi osobami które były wspaniałe i ciepłe i nawet podwiozły nas na dworzec. Tam złapaliśmy w końcu pociąg do domu. Będę pamiętał ten długi dzień do końca życia.

    •  

      @knobik Próbowałem dwa razy pomagać na planie i generalnie jest to całkiem inna praca. Ciężko też się dostać bez potwierdzenia umiejętności, np. dyplom filmówki (jestem samoukiem). Mógłbym zacząć od rozwijania kabli, wypakowywania sprzętu itp., ale potem trzeba po prostu czekać na swoją szansę (nawet kilka lat) i na to czekanie właśnie szkoda mi czasu...

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:

      takie tam klasyczne - ja 14 lat temu dałem wizytówkę kolesiowi który chciał coś sprzedać w mojej ówczesnej pracbazie. 1 rok później kiedy straciłem pracę, on dokładnie 2 tygodnie później zadzwonił z propozycją projektu - no i mam firmę od tamtej pory.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: nie żeby coś ale każda rzecz z przeszłości powoduje ze jestesmy tu gdzie jestesmy

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: miałem kiedyś historię. Rzecz działa się w UK. Stuknąłem auto i wracałem taksówką do domu. Pech chciał, że w domu skapłem się, że nie mam kluczy do auta.

      Nie przejąłem się bo i tak chciałem go złomować. Natomiast następnego dnia poczułem że muszę wyjść przed dom i usiąść na schodach. Nigdy tego nie robiłem bo zawsze wolałem siedzieć z tyłu domu. Usiadłem na schodach, minęły 2 minuty i...

      Pojawił się taksówkarz z kluczami mówiąc, że zostawiłem je w aucie.

      WOW, to było jedno z najdziwniejszych przeżyć w moim życiu..

    •  

      Ja na przykład kiedyś nie chciałam jechać na finał egzaminów na studia i byłam w drodze do domu, ale poczułam, że muszę,

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Czyli mialas egzamin ale nie chcialas jechac? To bys przeciez nie zdala i co wtedy? Isc na kolejny?

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie:

      Na ogół przyjmuje się, że wszystkie koincydencje należą do kategorii szczęśliwych trafów i nie wymagają interpretacji akauzalnej. Założenie to można i faktycznie trzeba uważać za prawdziwe dopóki brakuje dowodu, że ich występowanie nie da się wyjaśnić w kategoriach probabilistycznych. Gdyby jednak ktoś dał taki dowód, to byłby to zarazem dowód na to, że istnieją autentycznie niekauzalne połączenia zdarzeń, dla których wyjaśnienia powinniśmy założyć istnienie czynnika niewspółmiernego z przyczynowością. Wtedy musielibyśmy przyjąć, że zdarzenia w ogóle powiązane są ze sobą z jednej strony łańcuchami przyczynowymi, z drugiej zaś przez pewnego rodzaju znaczące związki krzyżowe. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Coś mnie podkusiło żeby 7 lutego 2007 roku ok godziny 1 w nocy zarejestrować się na portalu ze śmiesznymi obrazkami. Bum, ponad 11 lat później nadal tu jestem, a straconego tu czasu już nikt mi nie odda ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Moja praca to dzieło przypadku. Miałem przypadkowo operację przez którą nie mogłem dźwigać. Zrezygnowałem z posady magazyniera i kurowałem się w domu. Pewnego razu ciotka dzwoni i mówi weź Tomek nie piwnicz, a ja na to no dobra i otwieram OLX i pierwsze ogłoszenie czytam hmm kogoś do biura potrzebują, czy to jacyś naciągacze? Nie wiem. Matka mówi, a wysyłaj CV jak chcesz, a zawsze mnie zniechęcała do wszystkiego. Na następny dzień dzwoni typ co później jak się okazało wahał się, czy zadzwonić i mówi, żebym wpadł pod adres. Autobus mi nie przyjechał i się spóźniłem. Podchodzę do Ochrony obiektu, a ci nic nie wiedzą i numer nie odpowiada. Zrezygnowany łapię a klamkę i wychodzę i nagle jakaś paniusia idzie i się jej pytam, czy coś wie? a ona że tak i mnie zaprowadziła. Pracuje już 2 lata i poznałem znajomych z którymi byłem za granicą, a miłości nie było, bo mam krzywy ryj :)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Ponad 10 lat temu wkręciłam się w słuchanie pewnego zespołu. Na poświęconym mu forum wysłałam jedną, jedyną wiadomość prywatną do dziewczyny z mojego regionu. Znajomość była raczej przelotna, ale wpłynęła na mnie na tyle, że postanowiłam iść do tego samego liceum plastycznego co ona. W klasie trafiła mi się koleżanka niebieskiego, który wtedy mi się podobał i jakoś poszło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Dzięki jednej wiadomości trafił mi się ówczesny niebieski no i pasja, którą się zaraziłam, bo dalej marnuję swoje życie na ASP ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @poczekaj: praca była związana z jazdą na motorze?

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @arsenalista: czekaj czekaj... znam te historię... Douglas w Toruniu na szerokiej? Pracowałęś z Arczim może? ;D

    •  

      W okolicach roku 2000 plywalismy z rodzenstwem u babci w basenie(taki wykopany w ziemi dol wylozony folią). Nagle podjechał jakis gosc skodą favorit, typ w wieku ok. 50 lat i szukal naszej babci. My zdziwieni o co w ogole biega. Okazalo sie, ze jego kolega z rodzinnych stron za mlodu podkochiwal sie w mojej babci, a ze nic nie wyszlo, a byl pisarzem, postanowil napisac ksiazke, w ktorej moja babcia byla jedna z postaci. Typ przeczytal te ksiazke i postanowil przyjechac, zeby spotkac na zywo bohaterke z ksiazki. Od slowa do slowa okazalo sie, ze gosc jest doktorem nauk na Polibudzie Warszawskiej, a moi 2 bracia mieli raptem 2 lata do matury. Planowali isc na studia do Kielc, a gosc zachecil ich, zeby sprobowali na PW. Podrzucal im zadania egzaminacyjne, sam z nimi przysiadal i wyjasnial. Skonczylo sie tak, ze wszyscy z rodzenstwa wyladowalismy na PW. Doktorka znamy do dzisiaj. Zloty czlowiek, naprawde nie poznalem lepszego do tej pory.
      PS ksiazka to "Wichry nad strzechami" dla niedowiarków ;)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie mi się chciało piwa, poszedłem z kolegą i tak poznałem moją żone (ツ)ノ

      Pracowałam za granicą, przyjechałam z powodu wypadku w pracy, los chciał że kolega który nigdy się do mnie nie odzywał 'bez powodu' odezwał się właśnie bez powodu bo pomylił osobę do której wysłał smsa, nawet nie wiedział że jestem w Polsce, w drodze na bursztyna zobaczyłem w innym niż nasz cel miejscu, moją przyszłą żonę.

      Do dzisiaj zakochany, kochany, i jest naprawdę dobrze, gdyby nie wypadek, nadgodziny, nic by się nie stało, a ja nadal bym pracował jak pracowałem. (づ•﹏•)づ

      Tak w skrócie poznałem mój #rozowypasek

    •  

      @wxx71: to brzmi jak przerzut zywego waru przez granice. Pewnie mala Filipinka czy itp ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @v1lk: zmieniasz płeć w trakcie swojej opowieści ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @alex-fortune przepraszam, pewnie nie zauważyłem. Sprawdź moje wpisy 110% facet ze mnie, a na priv mogę ci dac prywatne dane jak wyglądam. Nie mam ochoty tu pokazywać swojej mordy, narazie nie (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

      Mam słownik w telefonie, on to zmienia jak wysyłam, wczoraj zainstalowałem i już usuwam. Nawet nie zauważyłem, dzięki wielkie kolego

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: moja mama pracowała w szkole, do której chodziłam. Jako, że jeżdżę wózkiem inwalidzkim, to kiedyś mnie po zajęciach "odwoziła" pod dom (mieliśmy bliziutko). Pewnego razu, była bardzo zajęta, to stwierdziłam, że wrócę sama. Podeszła wówczas do mnie dziewczyna, którą znałam z widzenia (mieszkała w moim bloku) i zaproponowała podwózkę. Podwiozła mnie pod blok i jakoś tak wyszło, że zaprzyjaźniłyśmy się. To było ponad 20 lat temu, a przyjaźń nadal trwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie szczerze to wiele miałam takich przypadków, ale jeden z najważniejszych to chyba z dość niedawna.
      Byłam na 18 koleżanki z klasy. Zabawa była naprawdę udana. No ale do dziś coś mnie trzyma w niepewności. O godzinę 2 w nocy do jednej ze znajomej z klasy, po która miał przyjechać chłopak, zadzwonila mama. Ta obiecała, że zaraz będzie jechać oraz, że odbierze ją właśnie chłopak, a nie tata. No i także dostałam propozycję, wraz z jeszcze jedną osobą (mieliśmy po drodze) aby się z nimi zabrać. Okazało się ostatecznie, że po koleżankę przyjechali rodzice, A że ja miałam bliżej jechać z nimi to się zabrałam. Koleżanka podobno została jeszcze na zabawie i czekała na chłopaka. Gdy rano (okolo 10) się obudziłam, okazało się że Ola (bo tak miała koleżanka na imię) miała wypadek z chłopakiem. Nie żyją oboje. Do dziś pamiętam ta datę (pierwszy dzień ferii) 10.02 Będąc na ich pogrzebie, większość czasu myślałam o wielu innych drogach alternatywnej przeszłości. Np, co by było gdybyśmy się z nimi zabrali, gdy by po Ole przyjechał tata, czy nawet ona odmówiła przyjścia na 18'tkę ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      No ale czasu człowiek nie cofnie, ale trochę człowieka ściska w sercu na samą myśl o tym.

      +: NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie, T....................n
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie W gimnazjum przydzielono mi do pary do poloneza kolegę z klasy, z którym prawie nie gadałam przez całą szkołę, był nawet czas, że się hejtowaliśmy. Ale na próbach poloneza zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, potem pisać, następnie za jego namową zrezygnowałam z pójścia do liceum i poszłam z nim do technikum, na jeden kierunek, więc jedna klasa i tak po prawie dwóch miesiącach edukacji w technikum zostaliśmy parą. Niedługo będzie czwarta rocznica ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @OraclePL: Nie, praca w instytucji finansowej.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: W tą sobotę robiłem sobie z kumplami grilla i zadzwonił telefon od innego znajomego iż ma wieczór kawalerski mówił bym wpadał odpowiedziałem mu nie , i dalej się bawiłem na dziłeczce. Jednak pomyślałem iż pojadę więc szybko wypiłem 4 piwko i poleciałem na Tramwaj cały upiepszony. Dojechałem świetnie się bawiłem, poznałem dużo włochów i nie pamiętam powrotu.

    •  

      @Trollsky: ten film miał przepotezne intro !!

    •  

      @PtactwaWiele teach me, my master xD
      Ja używałem kodów w gothicu. Czy to wystarczy?

    •  

      @Dalamar no przecież to tylko twój zły wybór ziomek xD

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: stworzyłaś piękny post do tego, aby mirki wymyślały jakieś historie na kiju XD

    •  

      @Milady88: materialistka z Ciebie chyba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie prawo jazdy w 2014 sprawiło że zmieniłem pracę, poznałem cudowną kobietę która została moją żoną i mamy własne mieszkanie i ślicznego synka (。◕‿‿◕。)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Cóż, efekt motyla. Jak widać po wpisach niektórych Mirków warto ruszyć dupę i np. wyjść gdzieś gdzie się nie chce, bo czasem może to zupełnie odmienić nasze życie, drugą połówkę można poznać w bardzo dziwnych miejscach. A co dopiero jaki wpływ na nasze życie ma np. wybór szkoły, zawsze mnie to zastanawiało jakby wyglądało moje życie jakbym poszedł do innej szkoły średniej.

      Ja może jakiegoś niesamowitego tego typu zbiegu okoliczności w życiu nie miałem, ale pamiętam jak moim zainteresowaniem był motospotting (jeszcze ponad 10 lat temu gdy to nie było takie modne) i nie chciałem jechać z rodzicami do Ikei, ale w końcu mnie namówili, bo razem mieliśmy wybierać meble-a tam stało Lamborghini Gallardo (wtedy takie samochody były rzadsze niż teraz).

      Pamiętam, że kiedyś nie miałem nawet sił by iść na trening, ale w końcu się zmusiłem i poszedłem-akurat leciał kawałek, który od lat mi chodził po głowie a nie znałem nazwy-na szczęście miałem ze sobą tel. i za pomocą Shazama rozpoznałem.

      Kumpel kiedyś nie mógł się sprężyć by zaliczyć jeden przedmiot na studiach-"na szczęście" miał kontuzję i udało mu się na długo przedłużyć sesję-w końcu gdy prowadzący go zobaczył był bardzo zaskoczony i powiedział "Rozumiem jakby pan w najbliższym czasie wybierał się do Tajlandii to mógłby Pan jeszcze nie zaliczyć tego przedmiotu"-Tak się złożyło, że kumpel akurat za 3 tygodnie wybierał się do Tajlandii.

    •  

      Zaakceptowałem zaproszenie na fotce.pl od dziewczyny, którą znałem tylko z widzenia. Ona odpowiedziała na mój neutralny komentarz.

      Jesteśmy ze sobą 11 lat, za miesiąc ślub
      (。◕‿‿◕。)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: zaskakująco mnie trzepnął ten wątek, chyba czegoś takiego pilnie teraz potrzebowałam.

      pokaż spoiler a nuż zmieniłaś moje życie ( ͡° ͜ʖ ͡°) od razu z góry _dzięki_ albo _no kurwa dzięki_ xD

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Ja napiłem się niezrównanej i najlepszej PEPSI i chwilę później zadzwoniła do mnie Monica Bellucci że mnie kocha

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Pojechałem w 2012 na rekolekcje oazowe w wakacje. I od 2012 zacząłem wierzyć. Dla mnie to było wywrócenie życia do góry nogami

      +: kam966, T....................n
    •  

      @OraclePL: dalej ma :) czesto do niego wracam

    •  
      c............t

      0

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: no u mnie to rok temu zapisałam się z braku laku na pomoc przy jednej imprezie masowej, ale totalnie o tym zapomniałam i dwa dni przed imprezą dzwonił do mnie organizator żebym mu podała numer koszulki bo od tygodnia nie ma ze mną kontaktu (podałam zły mail) ja zdziwiona, totalnie zapomniałam o tym zaczęłam się ostro wykręcać, bo nie chciało mi się tak nagle tam jechać. ale na mnie nakrzyczał, że wszystko załatwione, że nie ma nikogo na zastępstwo. więc wkurzona pojechałam tam.
      a teraz za dwa tygodnie mamy ze sobą zamieszkać :D gdybym potrafiła odmawiać i stawiać na swoim to bym się nie stawiła, ale, że nie umiem odmawiać to pojechałam i zeszliśmy się.

    •  

      chujowe opowiastki

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: przeraża mnie to, że gość z tindera polecił mi wykop, długo się opierałam aż w końcu za bardzo zaczęło mi się nudzić na feriach i założyłam konto.
      teoretycznie na kilka dni, a zostałam do teraz xD
      przez tę decyzję podjętą z nudów:
      a) wynajmuję pokój u wykopka
      b) kota przygarniam niedługo od innego wykopka
      c) poznałam se @JaLurek i pół roku nam jakoś razem zleciało nie wiem kiedy ¯\_(ツ)_/¯

      nie no serio mnie przeraża, że przypadkiem głupi tinder, wykop i obcy facet mieli taki wpływ na moje życie XDD

      +: JaLurek
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: na organizowanej przeze mnie imprezie sylwestrowej pojawił się Niemiec, który chciał zrobić niespodziankę znajomym, ale ci niestety wyjechali, a on nie mając się gdzie podziać - trafił do nas. Umówiliśmy się na wspólny wyjazd 1 stycznia, ale z powodu mojego kaca (zaskakujące!) namówiłam go, aby poczekać do 2 stycznia. Pierwszego stycznia na poprawinach poznał moją koleżankę z pracy, która wieczór wcześniej musiała pracować. Do dziś są razem :D

    •  
      zielonk4

      0

      @gfgfgfa: a z tinderem jak się potoczyło. był beniz into pimpolina?

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      zielonk4

      0

      @gfgfgfa: przykro mi. słyszałem że tak to właśnie z tinderem jest. :(((

    •  
      zielonk4

      0

      @consummatumest: wciąż na ciebie krzyczy?

    •  

      @NikielPumper: lol

      Tak, właśnie o tym pisałem, a Artur był w tamtym czasie jednym z moich zmienników. xD

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie

      Pewnego dnia zapytałam na forum czy ktoś wybiera się na koncert. Zgłosił się chłopak, ale na koncert nie dotarł. Mimo wszystko złapaliśmy ze sobą kontakt i już tak mija nam 5,5 roku razem (。◕‿‿◕。)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Susza z 2015 roku całkowicie zmieniła moje życie, wiem na 99% że wszystko inaczej by wyglądało teraz.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: polecam film "Przypadek", jakbyś nie napisała tego posta, to nie poleciłbym Tobie tego filmu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      No mam, jak urodziłem się i dowiedziałem że mieszkam w Polsce to odrazu zacząłem płakać.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Shatter: beliar widzi jak odpalasz marvina ( ͡° ͜ʖ ͡°) tak na powaznie, jesli jest to kierunek ktory Cie interesuje to w Polsce aktualnie game dev sie zajebiscie rozwija.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Ja miałem taką sytuację w zerówce. Jestem z 31 grudnia i na koniec przedszkola moja mama rozmawiała z przedszkolanką, czy mam iść z moim rocznikiem, czy jednak lepiej byłoby żebym został jeszcze rok. W tedy nie zdawałem sobie sprawy, że ta rozmowa zadecyduje o całym moim dalszym w życiu dosłownie. Gdybym poszedł o rok później poznałbym kompletnie innych ludzi, inaczej pewnie bym wybrał szkoły i inne miałbym podejście do życia przy okazji itd.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: dysk na którym miałem jakieś 13 BTC na samym początku jak to było nic nie warte się popsuł, a mnie się nie chciało kopać od nowa... dziejstwo polega na tym że nie jestę milionerę, a mogłem być ( ͡; ʖ̯ ͡;)

    •  

      @PtactwaWiele ale jak w to w ogóle wejść? Studia informatyczne, umiejętności nabyte na własną rękę, kursy?

    •  

      @Shatter: studia aktualnie mozna sobie wlozyc sam wiesz gdzie ( ͡° ͜ʖ ͡°) praktyka, staze, wlasne projekty, tworzenie modyfikacji, game jamy, ewentualnie studia pod ten kierunek ale tylko po to zeby tammu poznac ludzi z branzy. Obsluga jakis silnikow, programowanie, testy, albo szczescie

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Idąć na egzamin z prawa jazdy poznałem swoją przyszłą dziewczynę, akurat spodobałem się jej koleżance która wręcz nachalnie chciała mnie poznać spotkaliśmy sie kilka razy aczkolwiek cały czas nalegałem żeby poznała mnie z swoją koleżanką i zapoznała do dzisiaj drapie sie po głowie jakim byłem debilem 5 rok się męcze( ͡° ͜ʖ ͡°) konća nie widać a żmija ma tyle jadu że by Konia położyla jakbym cofnął sie 5 lat wstecz to na bank bym sie dwa razy zastanowił niz wszedł na tą mine z tamtą byłoby mi dużo łatwiej bo mnie porządała mogłbym ją sobie wychować tej to kijem sie nawet nie da...

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Miałam max 3-4 lata, więc zdarzenia jako takiego nie pamiętam, ale mocno wryło mi się w mózg za sprawą opowieści rodziców. Byliśmy nad Bałtykiem i rodzice koniecznie chcieli wynająć mały samolot i przelecieć się nad brzegiem morza. Trafiła się awionetka, doświadczony pilot i polecieliśmy.
      Następnego dnia obudziła nas informacja, że ta sama awionetka, którą lecieliśmy rozbiła się. Zginęły łącznie cztery osoby. Dowiedzieliśmy się o tym, bo ojciec załatwiał lot przez właścicieli hotelu (mieli zapewne układ z pilotem). Do dziś myślę, że to mogliśmy być my.

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Dawno temu poszedłem na Sylwestra do kumpla, jak co roku od paru lat. A że daleko było, to postanowiłem zahaczyć o monopolowy. Kupiłem sobie 0.7l, mimo, że u kumpla picie było już zakupione.
      Wyjebałem te 0.7 litra w parę minut, pierdolnąłem pustą butelką w przystanek, w 3 minuty mnie zgarnęli na izbę mimo, że spierdalałem ile sił w nogach ale nogi mnie słabo słuchały. Jak izba to wiadomo, czekasz aż będzie 0.0 więc wypuścili mnie na następny dzień grubo po południu.
      Dzwonię do kumpla na domowy (komórek nie było wtedy jak dzisiaj, miałem 18 lat wtedy) a jego brat mi mówi, że ten w szpitalu jest bo mu petarda w ręce wybuchła i nie ma połowy dłoni.
      Gdybym nie wylądował na izbie to ja bym nie miał połowy dłoni bo zawsze to ja za piromana tam robiłem.

      +: tellet
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: byłam wyczerpana i stłamszona tkwiąc w toksycznym związku, bez pieniędzy i bez pracy, której nie mogłam znaleźć. Dzięki małemu zdarzeniu, zupełnie przypadkowej rozmowie uruchomiła się lawina dzięki której to wszystko zmieniło się o 180%. Parę minut życia rozpoczęło tak wielką zmianę. Zawsze mnie to fascynuje, ale jakby spojrzeć bardziej na sucho to całe życie jest tak skonstruowane, tylko nie zawsze to dostrzegamy.

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie kiedyś byłem #programista15k i #gigachad, ale założyłem konto na wypok.pl i teraz jestem gdzie jestem, w piwnicy

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie

      Normalnie E F E K T M O T Y L A
      (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      @CoolCake: mam nadzieje ze trollujess

    •  

      @dnasstorm: to był egzamin wstępny, czyli po nim mnie przyjęli dopiero:)

    •  

      @PtactwaWiele lol, sporo, a jako pierwszy krok co byś polecał?

    •  

      @Shatter: to jest sporo sposobow na dojscie do celu. Na poczatek? Sciagnij sobie unity i zrob prosta gre z jakims tutorialem. Zobaczysz ze branza gier brzmi fajnie ale nie wiele sie rozni od normalnej pracy w IT.

      Chyba ze jestes grafikiem, wtedy wystarczy ze robisz dobre grafiki

    •  

      Ej macie jakieś takie wydarzenia w życiu, pozornie nieistotne, które później zmieniły całe wasze późniejsze dziejstwo?

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: dostałem commodora 64 na komunie

    •  

      @mojwa: Chyba Twój ex nie był zadowolony z tego, że poznał Cię z Twoim przyszłym mężem :D

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: a moze jakbyś nie dostała sie na studia to byś była milionerką? XD dajcie spokój ludzieeee

    •  

      @PtactwaWiele z grafiką mam doświadczenie amatorskie. Z programowaniem jeszcze bardziej xD

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Pykałem sobie ze znajomymi bodajże w Dead Island: Riptide, na takiej deszczowej mapie i pamiętam, że czekaliśmy na jednego aż doleci z drugiego końca. Zadzwonił znajomy z pytaniem

      Czy może nie potrzebuję jakichś praktyk, bo tu 5 minut ode mnie pewna firma poszukuje informatyka, a "ja na studiach" w sam raz wystarczę.
      Spytałem się tylko, czy jak się pomylę, to nikt nie pierdyknie na zawał. Wyszło że nie, to się zgodziłem.
      No i tak już trzeci rok od kwietnia ciągnę jako administrator, przy końcu studiów na czysto wychodzi ponad 4k. Ponadto "menago" to są całkiem fajni ludzie ze znajomościami i nie muszę się martwić o szukanie pracy.

    •  

      Powiedziała żebym sie jej spytał bo stoi za mną XD. oczywiście tego nie zrobiłem i sie oddalilem. Dowiedzialem sie później że ma córkę i że młodo urodziła. W następnym tygodniu zaproponowałem jej wspólny lot balonem ( akurat był organizowany w naszym mieście). Zgodziła się. Tydzień później spytałem czy pójdzierze mna na jakieś piwo bądź kawę. i wiecie co ?
      Tą pierwszą randkę odwołała bo miała na drugą zmianę i nie mogł przyjść. Na druga propozycje mi odmówiła. trzeci raz próbowałem tez odmówiła bo nie szuka chłopaka.

      @darosoldier: nie znam się, ale jak ci odmawia kobieta z dzieckiem, to trochę lipa. Ale najważniejsze, że się z tym pogodziłeś. Niemniej bordo to też jakieś tam życiowe osiągnięcie.
      ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @stranger13: Panie ja tam wymagań nie miałem nigdy za wielkich byle by normalna była. Niestety dla kobiety mogę być co najwyżej kolegą. Aseksualny dla płci przeciwnej jestem

    •  

      @Ragnan: takie pierdololo że głowa mała...

    •  

      Nic się w moim życiu nie wydarzyło.

    •  

      @Blastboy ))¯_(ツ)_/¯
      Sam mnie rzucił :D

    •  

      @Shatter: cwicz, kiedys moze sie uda ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: Shatter
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: tak - kupiłam ukraińską wódkę

      +: P.........r
    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Tak, ale u mnie to raczej smuteczek. Na wycieczce w licbazie pojechaliśmy w góry. Mielismy charyzmatycznego przewodnika. Chciałem być taki jak on, na studiach zapisałem sie na kurs przewodnicki. Tam poznałem taką dziewczynę, byliśmy razem i zostawiła mnie po chamsku. 7 lat mi zajęło zanim się otrząsnąłem.
      Całe liceum chciałem iść na mechanikę i budowę maszyn, tuż przed ogłoszeniem wyników stary przyniósł mi ulotkę (którą sam przywiozłem z jakiś targów) i powiedział, patrz inżynieria materiałowa. Myślę sobie "o niezłe! Pójdę na to"
      No i mam zawód który nie istnieje praktycznie na rynku pracy i przez to mam pracę której nie znoszę.
      No ale życie to ciąg zdarzeń więc nie wiem gdzie mnie to zaprowadzi jeszcze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      O co chodzi z wieloma odpowiedziami na komentarze osób, które tu nic nie pisały?

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Czyli 1 egzamin wstępny a później 1 właściwy? Czy chodzi o wstępny na studia? Teraz już ich chyba nie robią. A byłaś w drodze do domu skąd? Chyba na egzaminy się rano jeździ.

    •  

      @spoxman: Wkręcili cię po znajomosci a nie dzięki umiejętnościom.

    •  

      @dnasstorm: nie chce mówić dokładnie, ale tak, to był wstępny, są szkoły gdzie jeszcze je robią, a sam egzamin był bodajże o 16 (przesuneli mnie w kolejce i weszłam ostatnia)

    •  

      @NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: A tak to byś pojechała pewnie w innym terminie na ten egzamin wstępny i w sumie na to samo by wyszło.

    •  

      @Mariusz_templariusz: ekhem, prawie 7 już ;> no i super wychodzimy za siebie klamka zapadła XD