•  

    #anonimowemirkowyznania
    Witajcie

    Mam pewnien problem z #dziewczyna z którą w #zwiazki. Otórz jesteśmy razem od roku. Jakoś 2 miesiące temu byliśmy na weselu u jej rodziny. Ja jestem osobą, która nie tańczy (nie potrafię, nie lubię). Wolę posiedzieć i z wujkiem Mirkiem i ciocią Bożenką pogadać o "życiu" albo z Sebastianem o samochodach. Moja dziewczyna z kolei uwielbia tańczyć. Najchętniej by nie schodziła z parkietu. Kompletnie mi to nie przeszkadzało, że tańczy z innymi. Chce, niech tańczy. Ja wolę popić i pogadać.
    Na początku września ona ma kolejne wesele i zaproponowała, że skoro nie umiem tańczyć, to weźmie na wesele naszego wspólnego kolegę ( przez którego się w ogóle poznaliśmy) na to wesele. Spytała mnie co o tym sądzę. Generalnie mnie to bardzo wkurzyło, ale nie dałem po sobie poznać. Powiedziałem, że muszę to przemyśleć.
    Jestem zdania, że skoro jest ze mną, to powinna zaakceptować to, że pewnych rzeczy nie lubię robić lub nie potrafię. Dziwnie bym się czuł potem w oczach jej rodziców, jak frajer, który oddaje ich córkę koledze (choć wiem, że kolega i tak by nic nie zrobił, bo jest ciapą życiową, no ale umie tańczyć :p). Albo gdy ktoś jej spyta, "gdzie Twój chłopak z którym jesteś od roku? A w domu, bo tańczyć nie umie" - no żenada...

    Czy mam rację? A może teraz pokazuję #logikaniebieskichpaskow? Czy jednak #logikarozowychpaskow?
    PS: Powiedziała jeszcze, że jakby wiedziała na początku, że nie umiem tańczyć, to by się ze mną nie spotykała, wtf?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      Ja jestem osobą, która nie tańczy (nie potrafię, nie lubię).

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      źródło: jajco.pl

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: jedyne wyjscie,musisz z nia isc i napierdalac densy.

    •  
      V......y

      +226

      @AnonimoweMirkoWyznania: masz rację, pojebało ją xD u nas jest na odwrót, ja tak średnio lubię tańczyć, za to mój niebieski bardzo, więc ja się czasem zmuszę, a generalnie namawiam go, żeby tańczył ze wszystkimi innymi. ale jakby mi powiedział, że bierze na wesele kogoś innego to chyba by mnie chuj strzelił na miejscu

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Powiedz jej, że na czas wesela zaprosisz koleżankę, żeby sobie z nią pogadać o życiu ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: z jednej strony ty jestes dziwny, z drugiej ona xD Najlepszym wyjsciem z sytuacji chyba byloby, gdybys po prostu poszedl z nią na parkiet i potanczyl troche - to tez dziwne, zeby nie tanczyc w ogole, bardzo przegrywowe podejscie

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Ja jestem osobą, która nie tańczy (nie potrafię, nie lubię). Wolę posiedzieć
      jak się idzie na wesele to trochę słabo siedzieć cały czas za stołem, moja rada zaciśnij zęby i idźcie na kurs tańca, związek to niestety też kompromisy

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: jeśli ktoś tu jest ciapą życiowa to jest to OP. Twoja laska woli iść na wesele z "ciapą" i się świetnie bawić, bo jej Alfa nie potrafi tańczyć.
      XD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: IMO bardziej przyjebany jesteś Ty. Widzisz ze Twoja różowa lubi tańczyć le masz to w dupie i nic nie robisz żeby zmienić swoje podejście do tematu xD Tylko się trrigerujesz ze dziewczyna chce się wkoncu fajnie z kimś pobawić a nie patrzeć jak jej anon pije z wujkami i „gada o życiu” xD

    •  
      Fabitu via iOS

      +126

      Miałem dokładnie tak samo jak Ty. Ona lubiła tańczyć, a ja nie. Problem się rozwiązał. Skończył się nasz związek.
      W przerwie między kolejnymi związkami zrozumiałem, że tak się nie da i gdy poznałem moją już teraz żonę, i gdy ona zaprosiła mnie na pierwsze wesele w swojej rodzinie powiedziałem, że nie pójdę z nią jeśli nie nauczę się wcześniej tańczyć. I mimo iż wtedy znaliśmy się od 2 miesięcy to poszliśmy na kurs tańca dla narzeczonych. Są to takie przyspieszone kursy tańca dla par, które w najbliższym czasie będą brały ślub (oni tego nie sprawdzają ;). Zajęcia były 2 razy w tygodniu więc do wesela nauczyliśmy się parę obrotów disco samby. Na weselu parę kieliszków na odwagę i się całkiem dobrze bawiłem.
      Dodatkowo okazało się, że takie kursy tańca całkiem nam się podobają i nawet zapisaliśmy się na kolejny i kolejny i przestaliśmy dopiero jak urodziło nam się drugie dziecko ;) ale pewnie jeszcze kiedyś do tego wrócimy :)
      I nie myśl sobie że mimo tych kursów jestem jakimś wymiataczem. Nieee ja nadal potrzebuje wódeczki i potrafię tańczyć tylko z żoną. Tylko z nią czuję się w miarę swobodnie. Ale ta moja pierwsza, nieudana miłość pokazała mi że to ciężką sytuacja gdy jedno tańczy, a drugie kategorycznie odmawia pójścia na parkiet. Więc schowałem swoją dumę i lęki w kieszeń, zagryzłem zęby i postanowiłem się nauczyć. Polecam.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania Tacy ludzie jakby skoczyli z poziomu swpjego ego na poziom IQ skończyli by jak Chada xd

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: po prostu przestań pieprzyć i też zrób coś dla niej - potańcz z nią tyle ile potrzebuje a nie tylko oczekujesz że będzie dla Ciebie siedzieć na dupie bo Ty masz taką fazę

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Powiedz jej (zgodnie zresztą z prawdą) że potrząsanie tyłkiem przed jej rodziną jest nie godne prawdziwego dojrzałego faceta( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ogolnie to XXI wiek, komputery, atom, nanotechnologia, samochody w kosmosie... A ludzie dalej potrząsają tyłkami przed rodziną partnera( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania powiedz jej że słabo przytula i masz taką koleżankę co jest w tym lepsza i w sobotę chyba do niej zadzwonisz zapytac co robi w weekend. A co do tanczenia to naucz sie z nia, niech ci pokaze kroki, nic trudnego a i wspolnie spędzicie czas na nauce.

    •  

      @Fabitu: lepszy taki Mirek, który tańczy tylko z żoną niż kurde król parkietu, który tańczy do każdego możliwego kawałka z każdą ciotką, kuzyneczką i ogólnie z każdą na sali, a jego panna się nudzi. Mówię z doświadczenia ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania ona powinna to zaakceptować, a ty nie... Może jej przeszkadza akcja że ty siedzisz, pijesz z wujkiem Andrzejem a ją jakiś koleś obraca i pyta czemu jej chłopak siedzi... Moja rada, rusz cztery litery, dla niej nauczyć się tańczyć zawsze możesz, nawet spróbować, może nie wyjdzie ale trudno. A jej pytanie o pozwolenie na pójście z kolegą wydaje mi się jak najbardziej na miejscu. Zrobisz jak uważasz, oby się wam wiodło (ʘ‿ʘ)

    •  
      S..........l

      +1

      Komentarz usunięty przez autora

      +: b....1
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Potańczyć z kolegą to sobie może iść do klubu, na wesele nawet nie powinna się zastanawiać z kim iść, nawet jeśli nie lubisz tańczyć. Nie dziwię się, że się wkurzyłeś

    •  

      Naucz się tańczyć

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Za ten tekst na koncu kopnij ja w dupe. Tyle w temacie

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Kobiety i samochodu się nie pożycza :)

    •  
      s....t

      +14

      Jestem zdania, że skoro jest ze mną, to powinna zaakceptować to, że pewnych rzeczy nie lubię robić lub nie potrafię

      @AnonimoweMirkoWyznania: Jebany hipokryta xD Ona ma akceptować to, że ty nie lubisz tańczyć, ale ty już nie akceptujesz tego, że ona lubi tańczyć xD Zamiast kompromisu, że czasem ruszysz dupę na parkiet i z nią potańczysz, to oczekujesz, że będzie po twojemu, czyli ty będziesz se gadał, a ona ma się martwić o siebie. Dla mnie już i tak zachowujesz się jak ostatni frajer, bo tak czy siak już "oddajesz" swoją pannę na weselu i skoro ona rozważa pójście na kolejne wesele z jakimś betą, to poważnie się zastanów jakim "alfą" jesteś. Tylko się nie zdziw, jeżeli laska cię rzuci dla tego "ciapy", bo to jednak ty się w tym trójkącie okażesz dla niej przegrywem a nie on.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania A z kim ma niby tańczyć na weselu skoro ty siedzisz na dupie i pierdzielisz o życiu. Zazwyczaj wszyscy trzymają się swoich par, więc logiczne, że ona też chciałaby mieć swoją do tańca a nie tylko do zawracania dup wujkom Januszom. Albo Ty idziesz i tańczysz, albo pozwalasz jej iść z kimś kto tańczy. Innej opcji nie ma, bo dziewczyne widoczni męczy taki stan rzeczy, że wolisz towarzystwo wszystkich przy stole niż jej na parkiecie.

    •  

      @Thatsmyspot: @AnonimoweMirkoWyznania:

      Wreszcie ktoś to powiedział. Wszystkie komentarze trzeba było przeryć. Jak powiedziała Ci, że gdyby wiedziała, że nie umiesz i nie chcesz tańczyć o by się nawet z Tobą nie spotykała to co jest dla niej ważniejsze, Ty czy taniec?

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: możesz jej powiedzieć, że przecież na weselu zawsze jest z kim tańczyć i kolega raczej niepotrzebny.

      Ale sam też mógłbyś zrobić dla niej coś miłego i trochę potańczyć jednak czasami, chyba nic się nie stanie paniczowi jak porobi trochę coś czego nie lubi żeby różowej było miło. A jeśli lubi tańczyć to się ucieszy że może to porobić ze swoim facetem, taniec zyskuje wtedy na seksualności. No i zdecydowanie lepiej wypadniesz w jej oczach jak oprócz niewyrażenia zgody na zaproponowany manewr, zaproponujesz mały kompromis.

      Wiesz, ogólnie nie chcę oceniać, ale się nie dziw, że różowej nie chce trochę się iść na wesele z nudziarzem, złościć raczej nie masz się o co, ale to dobry sygnał, żebyś się zastanowił czy nie masz dla niej za dużego kija w dupie.

    •  

      dup: weź rusz dupę i idź z nią na kurs, nauczysz się podstawowych ruchów i będziesz jakoś tańczył.Ty poznasz coś nowego, a dziewczyna będzie zadowolona. Też nie lubiłem tańczyć, ale trzeba wykazać jakąś inicjatywę i nie ukrywać swojej pierdołowatości za "nie chce mi się, bo wolę rozmawiać przy stole o życiu" xD <<stary człowiek mode on>>. Jak się nauczysz podstaw, to nagle się okaże, że lubisz tańczyć.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

      +: eintopf, b....1
    •  

      GłuchyNiebieskipasek: To raczej bait
      Jeżeli twoja dziewczyna dobrze tańczy to co za problem w czasie wolnym włączyć muzykę i niech Cię trochę podszkoli puki na to czas.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: co ty pieprzysz, opierdalasz golonke, walisz z wujasem gorzałę i jesteś jak patrick swayze

      +: mniszka_kolarska, b....1
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Zacznij chłopie tańczyć. Nie lubisz bo nie umiesz.

    •  

      Tak samo miałem. Ciągle gadanie i narzekanie bo nie tańczę i nie pije. Kolega miał wesele to wszystko zepsułem bo zachowuje się jak emeryt czy coś tam. Eh

      +: Karol_Polak_Maly, b....1
    •  

      @Instynkt no nie wiem, ja nie tańczę, bo nie umiem, nie lubię, stresuję się i do tego boli mnie od tego kolano. I wyjebongo. Chyba bym parsknął śmiechem gdyby mi dziewczyna zaproponowała płacić za to żeby z własnej woli tańczyć, a potem robić to przed ludźmi jeszcze xD Dla mnie to byłoby równie przyjemne co dlubanie w nosie na rozmowie kwalifikacyjnej.

    •  

      @Fabitu ja jestem w związku prawie 4 lata i tanczylem w tym czasie chyba dwa razy i nie planuję zwiększać tej ilości. W sumie jeśli dojdzie do ślubu to postaram się tak rozegrać wesele żeby nie było pierwszego tańca.

    •  

      @sil3nt przecież on to akceptuje i pozwala jej tańczyć z każdym, z kim tylko zechce. Tylko nie z sobą, bo sam nie tańczy. A jeśli laska rzuci faceta, bo nie tańczy, to jest pierdolnięta xD

    •  

      @mokry_sen_polonisty xD ja pierdole, ale wy laski macie chore myślenie

    •  
      P........a via Android

      +7

      @AnonimoweMirkoWyznania
      @Thatsmyspot to
      co to kurwa ma byc? nie dosc, ze z kolega woli isc niz z wlasnym chlopakiem, to jeszcze taki tekst.
      zadne kursy, po takim zachowaniu nie idzie sie na reke. nie sluchaj pierdolnietych rozowych i bialorycerzy, miej szacunek do siebie i ustaw ja do pionu za takie cos. a jak nie to rozstanie, bo ona szuka kurwa tancerza weselnego, kretynka.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: hehehe to sie naucz tanczyc w koncu xD tak sie sklada, ze sam od pol roku sie ucze i takich przypadkow jak twoj znam mnostwo z opowiesci dziewczyn, ktore sie same zapisaly. generalnie to na takim kursie latwo bardzo jakas panne wyrwac a jak zlapie bakcyla i zacznie sama chodzic na imprezy zwiazane z nauka tanca to mozesz bardzo pozalowac tego swojego zacietrzewienia. wiekszosc gosci argumentuje swoj brak checi do nauki brakiem wyczucia rytmu itp ale to przychodzi dopiero z czasem - przynajmniej tak u mnie bylo. jeszcze w sprawie tego podrywania. akurat zadna z zajetych mi w oko nie wpadla, ale powiem ci ze nie mialbym zadnych skrupolow gdyby tak sie stalo. faceci sami sie pograzaja tym pierdoleniem o tym, ze sie nie naucza bo nie i predzej czy pozniej sie to skonczy w ten sposob, ze sie rozstaniecie. ale widze tez przypadki, w ktorych ewidentnie to kobieta zaciagnela goscia i mimo, ze mu nie idzie zbytnio to bardzo jej imponuje to, ze ten sie przelamal i robi to dla niej. no ale twoj wybor. jak to mowia "kto nie ryzykuje, ten wali konia" ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @sil3nt: Po drugim zdaniu nie czytam, bo sensu brak. Czys Ty sie chlopie szaleju obzarl i bredzisz od tego? Gdzie masz "nie akceptuje"? Ida gdzies razem- dziewcze tanczy z kim chce. Tu chodzi o to, ze ma na to wesele w ogole nie pojsc bo i po co skoro "nie tanczy". I to ma byc traktowane powaznie? Towarzyszka na zycie? Trolujesz kolego? Jestem tu nowy wiec mam nadzieje ze to trolollo ktorego po prostu nie lapie :/

    •  

      @SkorpionX

      Jak powiedziała Ci, że gdyby wiedziała, że nie umiesz i nie chcesz tańczyć o by się nawet z Tobą nie spotykała to co jest dla niej ważniejsze, Ty czy taniec?

      Ale czego nie rozumiesz xd ? Obecnie, kiedy już wiążą ich emocje ważniejszy jest op (jest z nim i szuka kompromisów, podczas gdy on strzela fochy i księżniczkuje). Ale kiedy się poznawali i byli dla siebie tylko atrakcyjnym mięsem, ważniejsze było to, co się bardzo lubi, a nie jakiś obcy random z perspektywą na coś.

      +: b....1
    •  
      s....t

      +12

      @Thatsmyspot: Wytłumaczę to najbardziej łopatologicznie jak tylko się da.

      Laska chcę tańczyć Z NIM, a on nie chce. Jakie jest rozwiązanie OPa? W dupie ma potrzeby laski, ważne jest to, że on nie tańczy. Nie ma w tym kompromisu. Ona musi zaakceptować to, że on nie chce, ale on nie potrafi zaakceptować tego, że dziewczyna też ma swoją potrzebę i ma to w dupie. To na serio takie trudne do ogarnięcia?

      Jak laska mi powie, że "dzisiaj jedziemy do moich rodziców na obiad", to też uważasz za fair zlanie jej i powiedzenie "wiesz co, nie lubię twoich rodziców, jedź sobie sama jak chcesz". W związku nie zawsze robimy to co chcemy. W takiej sytuacji szukam kompromisu, czyli nie jeździmy sobie na obiadki do teściów co tydzień, ani nie mam wyjebane i nie odwiedzam ich w ogóle, ale jedziemy do nich raz na jakiś czas. To jest rozwiązanie. A tutaj? OP mówi nie i chuj i laska ma się martwić sama. Znajduje rozwiązanie w postaci kolegi, ale tutaj OP ma ból dupy, bo jak to tak? Z kolegą? Bo nie bawi jej to, że jej partner ma na nią wyjebane i nie docierają do niego jej prośby?

      Jeżeli nadal nie rozumiesz, to przedstawię to w skrajnym przykładzie. Laska nagle przestaje mieć ochotę na seks. Ty masz potrzebę, a ona ci mówi "nie i chuj, nie mam ochoty, nie lubię, martw się o to sam". To jest według ciebie poważne? Partner, który ma wyjebane na nasze potrzeby, który nie szuka kompromisu, który nie słucha co się do niego mówi? Po chuj komuś ktoś taki? Mam nadzieję, że to dziadziuś.

    •  

      Serio aż tak Ci na niej nie zalezy? Ja tez na codzien nie tancze, w klubie bylem dwa razy w zyciu- pierwszy i ostatni. Ale na weselu sie zawsze przelamuje zeby nie psuc zabawy rozowej. Kilka na odwage i jakos czlapiesz a po kilku godzinach zrobi sie wzglednie fajnie. Nie ma co sie dziewczynie dziwic, bo tu nie chodzi o to ze chlop nie tanczy tylko ze jest gamoniem

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: jak się idzie na wesele to koniecznie trzeba wszystkie ciotki i kuzynki obtańczyć. To taka stara tradycja, ekstradycja.

    •  

      Jestem zdania, że skoro jest ze mną, to powinna zaakceptować to, że pewnych rzeczy nie lubię robić lub nie potrafię

      @AnonimoweMirkoWyznania: niby tak, ale może jesteś typem, co się w ogóle nie stara i się dziwisz, że kobieta Ci pokazuje, że jej to nie odpowiada?

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: pisze się otóŻ (╯︵╰,)

    •  
      c......g

      +1

      @AnonimoweMirkoWyznania: zapisz się na kurs tańca i chodź razem z dziewczyną. Geez ludzie związkowe życie nie jest trudne, wystarczy chcieć.

    •  

      OP: Generalnie to ją pytałem, czy chce mnie nauczyć. Odpowiedziała, że "i tak się nie nauczysz". No i potem dodała właśnie, że jakby wiedziała, że nie potrafię tańczyć, to by ze mną się nie spotykała.
      Ja trochę tego nie ogarniam, żeby tak naprawdę, stawiać na szali jedną noc tańczenia i roczny związek.
      Ale najwidoczniej to ze mną jest coś nietak. Muszę pamiętać na przyszłość, żeby każdej kolejnej mówić na pierwszym spotkaniu, że nie potrafię tańczyć :p
      PS: Moja poprzednia miała wywalone na to, bo na weselu i tak zawszę z kimś potańczyła. Ale tej widać mało xd

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

      +: P........a, spotlessmind
    •  

      VanDam: Po pierwsze to nie dziwię się, że się wkurzyles. W końcu to wesele a nie dyskoteka z koleżankami i kolegami. Uważam, że propozycja partnerki była po prostu nie fair. A tekst o tym, ze jakby wiedziała że nie tanczysz to nie zaczęłaby sie z Tobą spotykać niestety kwalifikuje się do zakończenia związku. Bedzie Ci walić takie teksty przy każdej tanecznej imprezie.
      Co do tych wszystkich świetnych rad powyżej (naucz się tańczyć, potancz z nią tak jak potrafisz itp.) to proponuję olać ciepłym moczem. Jeśli masz tak jak ja nic to nie da. Nigdy nie lubilem i nie potrafilem tańczyć. Moja dziewczyna (od dawna juz żona) o tym wiedziała i akceptowala to. Ale przyszedł czas przed weselem (naszym własnym i tradycyjnym z muzyką i tańcami) i postanowiłem nie robić szopek tylko nauczyć się chociaż "pierwszego tańca". Zacisnalem zęby, wyciągnąłem oszczędności i płaciłem przez rok za 3 lekcje w tygodniu. I co? I gówno! Jak nie umiałem tańczyć tak nie umiem, na myśl o pierwszym tańcu do tej pory oblewa mnie pot z zazenowania (mimo że wszyscy mówią ze fajnie wyszło). Ja po prostu nie czuję rytmu muzyki i taniec nie jest dla mnie (nawet takie bujanie się grupą w koleczku) Od tamtej pory (własnego wesela) z żoną "tańczę" tyljo wolniutkie przytulance a jak ona ma ochotę poszaleć to idzie na parkiet z innymi. Ale na wszystkie wesela chodzimy zawsze razem. I żeby nie było żem totalna ameba. Uprawiam sport, dobrze plywam, super jeżdżę na łyżwach, w bieganiu i kolarstwie rywalizuję na zawodach z czołówką amatorów w swojej kategorii wiekowej ale tańczyć nie umiem i żadne pieniądze (a kurs kosztował mnie naprawdę sporo) tego nie zmienią. Także trzymaj się swojego zdania a różowa niech z góry zaakceptuje Twój defekt albo rozstancie się póki związek jeszcze krótki.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

    •  

      mircia: @OP: ile/10 jesteś w wiadomej skali? Zauważyłam, że niebiescy 5/10 i mniej nigdy nie lubią (i nie potrafią) tańczyć. Pewnie dlatego, że za młodu żadna nie chciała z nimi tańczyć i nie mieli jak się nauczyć ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: No chciales napisac chyba 'z ktora jestem jeszcze w zwiazku'.

      Generalnie to ją pytałem, czy chce mnie nauczyć. Odpowiedziała, że "i tak się nie nauczysz"
      Zle, obczajasz gdzie macie kursy tanca, sprawdzasz i mowisz do niej, ze znalazles to i to i, ze zapisales sie z nia.

      +: DILERIUM, b....1
    •  

      HałaśliwyŻniwiarz: puść ją na wesele, nie bądz samolubny. Daj koledze poruchać (ʘ‿ʘ)

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

    •  

      vcxvvxc: zapiszcie sie gdzies na kurs tańca i sie naucz

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Jak się jest w związku to się nie chodzi z obcymi na imprezy rodzinne tylko z partnerem. Za sam pomysł różowego powinieneś naprostować.
      Idźcie razem i zatańcz z nią parę wolnych kawałków i tyle.

    •  

      @Shatter: zapomnieli że jestem na wykopie.

    •  

      Z NIM, a on nie chce. Jakie jest rozwiązanie OPa? W dupie ma potrzeby laski, ważne jest to, że on nie tańczy. Nie ma w tym kompromisu. Ona musi zaakceptować to, że on nie chce, ale on nie potrafi zaakceptować tego, że dziewczyna też ma swoją potrzebę i ma to w dupie. To na serio takie trudne do ogarnięcia?

      @sil3nt: Czytanie ze zrozumieniem widac Cie przerasta- przeczytaj oryginalny wpis jeszcze raz. Na spokojnie. Potrzeba tanca, jest respektowana. Zamiecenie go pod dywan byc nie powinno. Kiedy bialorycerzenie wejdze za motsno ;) Ale widze tok "rozumowania" spodobal sie kilku mirabelom wiec baw sie dobrze XD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Take you to every party 'cause all you wanted to do was dance
      Now my baby's dancing
      But she's dancing with another man

      Bruno Mars nie może się mylić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Sam nienawidzę tańczyć, traktuje to jako przykry obowiązek i na takich weselach tańczę tyle by dziewczyna nie jęczała za bardzo. Sprawę postawiłem jasno, są rzeczy, których nienawidzę robić i jak powiem nie, to nie i koniec. Jeśli z takiego powodu miałaby mnie zostawić czy zdradzic, to pies ja drapał. To samo w rodzinie z piciem alkoholu. Jak możesz nie pic, jak możesz nie tańczyć itd...

      +: Melcma
    •  
      s....t

      +2

      @Thatsmyspot: To chyba ciebie przerasta, skoro napisałem Z NIM wielkimi literami, a ty nadal nie rozumiesz. Potrzeba tańca Z NIM nie jest respektowana. Dziewczyna chce tańczyć ZE SWOIM PARTNEREM a nie z grubym wujkiem Januszem.

      Poza tym, skoro twoim zdaniem jest tak bardzo respektowana, to dlaczego OP ma ból dupy o to, by szła z kolegą? Przecież jej potrzeba tańca jest tak bardzo zaspokajana xD

      Również baw się dobrze ze swoimi redpillowymi kolegami na parówa party, skoro zwykłe postępowanie w związku to dla ciebie białorycerstwo xD

      +: mokry_sen_polonisty, b....1
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Ona jest pierdolnięta bo:

      zaproponowała, że skoro nie umiem tańczyć, to weźmie na wesele naszego wspólnego kolegę ( przez którego się w ogóle poznaliśmy)

      Ty natomiast jesteś zjebany gdyż:

      - Wymagasz od niej respektowania Twojego "nielubienia" tańca podczas kompletnie nie respektujesz jej potrzeby tańca (i nie, to że jej pozwalasz tańczyć z całą salą sprawy nie załatwia bo w związku jest podobno z Tobą a nie z wujkiem Januszem czy tam kuzynem Łukaszem)

      - Prawda jest taka, że Twoje nielubienie bierze się z tego, ze się wstydzisz i krępujesz tańcząc. Co gorsza nie chcesz się nauczyć i uwierzyłeś, że "ty tak masz" zamiast nad tym pracować. Innymi słowy - masz problem z pewnością siebie a nie z tańcem.

      Ponadto jesteś pizdą gdyż:

      Generalnie mnie to bardzo wkurzyło, ale nie dałem po sobie poznać. Powiedziałem, że muszę to przemyśleć.

      xDD Laska wpada na kompletnie upokarzający pomysł a Tobie brakuje jaj nawet na to żeby powiedzieć, że Ci się to nie podoba i się na to nie zgadzasz. Sorry ale jesteś zerem.

      Konkluzja jest taka, że wasz gówno związek i tak nie przetrwa bo rozpierdoli się prędzej czy później jeżeli tańczenie na weselu jest problemem nie do przeskoczenia ale to dobrze. Przynajmniej się nie rozmnożycie i może przed następnym związkiem trochę dorośniecie.

      Elo.

    •  

      Powiedziała jeszcze, że jakby wiedziała na początku, że nie umiem tańczyć, to by się ze mną nie spotykała, wtf?

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ona ma 15 lat? ( ͡º ͜ʖ͡º)
      Powiedz jej, że ideały nie istnieją. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: kopnij ją w dupe i powiedz żeby spierdalała do kolegi, roczny związek to nie jest długo.

    •  
      t....e

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @mokry_sen_polonisty: Głupoty gadasz takie że głowa boli, nie możesz zrozumieć że nie każdy chce i lubi tańczyć
      postaw się teraz że ty nie lubisz, twój niebieski mówi ci tekst albo taniec albo idź sobie.

      +: Variv
    •  

      @sil3nt: Taniec to nie sex analogia totalnie z dupy. Widać że w związku ty nosisz sukienkę, skąd wiesz na jakie kompromisy idzie OP.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania Po takim takscie powinieneś jej powiedzieć, że przecież nie musi z tobą być.

      Imho nie zależy jej już na tobie. Dlatego tak łatwo przychodzi jej walenie tekstów, że "i tak się nie nauczysz ". Jaki partner tak robi? Ewidentnie cie nie szanuje. Jest x tobą tylko z przyzwyczajenia i dlatego, że na horyzoncie nowego faceta nie ma. A przecież cie nie zostawi aby być sama.

    •  

      @mokry_sen_polonisty: "albo taniec albo spierd..."- "albo gala po same bile z polykiem albo spier...." XD Slonce i tak sie nie nauczysz wiec ide do Basi, nie zrozum mnie zle, po prostu takie mam potrzeby ¯\_(ツ)_/¯Fajne podejscie co nie?

      +: secondreality, t.................3 +1 inny
    •  
      s....t

      +1

      @secondreality: Noszę sukienkę, bo respektuję potrzeby partnera i wymagam tego samego? No fajnie xD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Skąd ja to znam dla mnie taniec to rak ,ale niestety czasami trzeba.
      Wykonuj te dziwne ruchy jak kołek i pomyśl że zaraz będziesz w domu. Jakoś wytrzymasz.
      Żadnych kursów, a sezon weseli raz dwa się skończy.

    •  
      t.................3

      +3

      PS: Powiedziała jeszcze, że jakby wiedziała na początku, że nie umiem tańczyć, to by się ze mną nie spotykała, wtf?

      @AnonimoweMirkoWyznania: o kurwa xD z miejsca bym kopnął w tyłek taką. Oczami wyobraźni już widzę te kłótnie gdy jesteście starym małżeństwem "gdybym ja wiedziała że taki i owaki to wogóle bym się nie spotykała, gdybym ja wiedziała, to bym życia teraz z tobą nie marnowała kwwwiiiik kwiik". Co za baba...

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ile macie lat tak z ciekawości? Mój mąż w liceum wielki rockmen i buntownik też nie lubił tańczyć, ale z wiekiem nabrał widocznie dystansu i jeśli jest fajny kawałek, to z chęcią mnie zabiera na parkiet. Ogólnie polecam mieć partnera bez kompleksów i z humorem, z którym można w każdej sytuacji fajnie spędzić czas ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler Tańczenia do disco polo nie komentuje, bo też nie jesteśmy w stanie.

    •  

      pszegryf: ehh mirki czytając to przypomniałem sobie, że za rok dobry kolega się żeni i na bank będę zaproszony. już muchomor popsuty jak o tym myślę. nie dość że nie mam i raczej nie będę miał z kim iść (sam nie pójdę, byłem rok temu i i starsi i młodsi traktowali mnie wtedy jak aliena), to jeszcze jakbym jakimś cudem miał z kim iść to ja przecież ruszam się na parkiecie jak wóz z węglem i co chwilę depczę loszkom po butach...

      Zaakceptował: sokytsinolop}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

    •  

      @sil3nt: Ty wykonujesz polecenia, wnioskuje po twoich wpisach, niewyobrażalne jest dla ciebie czegokolwiek odmówić, Na 100% wiedziała że on nie chce nie umie tańczyć poszła z automatu na kompromis. Teraz robi mu takie akcje.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: nie umiem, nienawidzę tańczyć, ale nie ejstem frędzlem i robię wszystko żeby uszczęśliwić mojego różowego więc tańczę z nią. Po pół litra nakurwiam jak Austin egurola zmixowany piruguem.

      P.s. to pokazuje twoja dziecięcą logikę: nie lubię bo nie robię

    •  

      Na początku września

      @AnonimoweMirkoWyznania: dużo czasu, idźcie na kurs tańca

    •  
      s....t

      0

      @secondreality: Ja po twoich wpisach wnioskuję, że nie byłeś w związku, bo nie wyobrażalna jest dla ciebie sytuacja, gdzie musisz iść na kompromis i szukać rozwiązania, gdzie obydwie strony są zadowolone. Jasne, możesz odmówić jak OP, albo ślepo słuchać rozkazów jak pies, ale nie zdziw się i nie płacz, jeżeli twój związek szybko się rozpierdoli. Związek to dwie osoby, które nie zawsze się ze sobą zgadzają i tego nie unikniesz. Trzeba rozmawiać i coś ustalić, a nie powiedzieć nie i chuj, bo nie lubię więc masz problem. Jeżeli laska by mi tak powiedziała, to szybko bym ją kopnął w dupala, bo po co mi ktoś, kto ma w dupie moje potrzeby i oczekuje, że wszystko będzie ustalone pod nią. Tak samo i ja tego nie robię i jeżeli jest coś, na co nie mam ochoty, to zawsze szukam rozwiązania, a nie mówię "pierdol się, nie mam na to ochoty".

    •  

      @sil3nt: Jestem i tańczę, po prostu są pewne rzeczy z których nie robi się ultimatum i na chama, zarzucasz opowi że ma pajacyk tańczyć dlatego że go karyna szantażuje bo pójdzie z kimś innym.

    •  
      s....t

      0

      @secondreality: Nie mówię, że ma być na każde zawołanie i popierdalać z nią kiedy tylko ona zechce, ale żeby w ogóle ruszył dupę na kilka tańców i tyle. I nie, to nie szantaż, bo jeżeli komunikujesz partnerowi problem a on ma to w dupie, rozmowa nie pomaga, to jakie masz inne rozwiązanie doktorze Freud? Podaj wyjście, gdzie dwie strony będą zadowolone, bo jak na razie to chuja usłyszałem a nie propozycje.

    •  

      @sil3nt: Ona ma go zachęcić do tańca (tak to działa ) nie zrażać jeszcze bardziej. Jeszcze raz napisze, wiedziała z kim się wiąże jeśli dla niej taniec czy zbieranie trufli jest bardzo ważne, powinna mu to na początku zakomunikować.

    •  

      RzeczywistyProgramista: Kutwa z wami Mirkami nie można normalnie wytrzymać! Jak ja pisałem kilka miesięcy temu, że jestem z dziewczyną która nie znosi wesel i nie chce ze mną na nie chodzić i jak się was spytałem czy dobrym rozwiazaniem będzie jak pójdę po prostu z koleżanką na wesele to wszyscy mówiliscie, ze jaki to wspaniały pomysł, że tak będzie dobrze, ze moja dziewczyna skoro nie lubi wesel i nie lubi tańczyc to niech siedzi w domu a ja powinienem zaprosić naszą wspólną koleżankę.
      Widzę, ze szybko zdanie zmieniacie skoro tu dziewczyna OPa chciała zrobić to dokładnie to samo co ja kiedyś i to już jest blee, ona nienormalna i w ogóle XD. Te wasze podwójne standardy.

      Zaakceptował: sokytsinolop}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik, @Mrs-pink

      +: erysipelothrix, b....1
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: spytaj się dziewczyny czy jak będziecie mieć własne wesele, to też przyjdzie z kimś innym aby potańczy

    •  

      akby wiedziała na początku, że nie umiem tańczyć, to by się ze mną nie spotykała

      @AnonimoweMirkoWyznania: Raczej związku na całe życie nie wróżę ;) ale jeśli chcesz ją wkurwić na koniec to skorzystaj z rady @framugabezdrzwi

    •  

      @poprostuzyj: lol, jak można postrzegać kogoś przez pryzmat tego, czy umie tańczyć? Znam pary, w których jedna strona ma niepodzielaną przez drugą pasję i jakoś nie jest to powód do żadnych tego typu akcji. A na wesele się idzie z partnerem/partnerką, a nie tancerzem.

    •  

      @SkorpionX normalnie, dla jednych hobby jest na tyle ważne żeby se pod to dobierać partnera, a inni sobie żyją z różnymi zainteresowaniami, no co w tym trudnego do skumania xd ?
      No, a ja znam ludzi, którzy dzielą pasje, ale czego taka argumentacja ma dowodzić? Ludzie są różni i różne rzeczy są dla nich ważne.
      A akurat nie widzę nic złego w tym, że zaczynając się z kimś spotykać oceniasz czy macie podobne pasje, temperamenty, potrzeby, po to jest początek relacji, żeby odsiać ludzi, którzy jakichś tam oczekiwań nie spełniają. Skoro w tym przypadku okazuje się po czasie, że jakieś ważne dla którejś strony rzeczy nie działają, ale emocje już się pojawiły to szuka się rozwiązania.
      Dziewczyna opa wymyśliła może dziwne (bo też bym nie wpadła na to, żeby iść na wesele z kim innym niż człowiek, z którym jestem w związku), ale udawanie, że wszystko jest ok i wewnętrzne obrażanie się, utwierdzanie w przekonaniu, że ta dziewczyna taka zła, bo wymyśliła coś dziwnego jest wg mnie bardziej szkodliwe.
      Ona przynajmniej próbuje coś wymyślić i wow, rozmawia z nim o tym, a ten zamiast powiedzieć "ej partnerko, nie wyobrażam sobie tego, masz kiepski pomysł tutaj seria argumentów" to udaje że jest ok, że pomyśli (podczas gdy wie, że się nie zgodzi) i żali się na mirko. Litości.
      Poza tym idąc gdzieś z partnerem chyba można oczekiwać, że przynajmniej część czasu spędzi się razem, hm? Trochę pogadać o życiu z wujaszkami przy stole, trochę potańczyć - korona by z głowy nie spadła.
      Ale on ni umi ¯_(ツ)_/¯

    •  

      @poprostuzyj: ale ja nie mówię o tym, że OP jest w prządku i ma nie tańczyć. Mi się nie podoba jej podejście, to, w jaki sposób to powiedziała.

    •  

      @SkorpionX czyli w jaki sposób? I jakie podejście?

    •  

      @poprostuzyj:

      powiedziała jeszcze, że jakby wiedziała na początku, że nie umiem tańczyć, to by się ze mną nie spotykała

      Uważasz, że usłyszeć coś takiego jest miło? A szukanie partnera pod taniec jest słabe, ponieważ jak partnerowi na wojnie nogi urwie to co, zostawi go?

    •  

      @SkorpionX miło - pewnie nie. Może można by powiedzieć to bardziej taktowanie, ale czy to jest faktycznie powód żeby się obrazić? Jak partner/ka się spasie też nie jest mu/jej miło o tym usłyszeć - ale udawanie, że jest ok żeby było miło ma być w porządku?
      Życie to nie tylko miłe słowa i fajnie jest potrafić je przemyśleć, a nie traktować je jak zamach.

      A szukanie partnera pod taniec jest słabe, ponieważ jak partnerowi na wojnie nogi urwie to co, zostawi go?

      Każdy ma prawo szukać takiego partnera jak chce, dlaczego szukanie kogoś pod to co się lubi jest słabe? Kompletnie nielogiczne. Jak się Tobą zainteresuje dziewczyna kompletne nie w Twoim typie, lubiąca co innego, to nie możesz jej odmówić, bo szukanie kogoś pod siebie jest złe?
      I już wyżej napisałam, co innego szukać, a co innego jak wychodzi w trakcie. Laska go nie rzuca, bo nie lubi tańczyć, tylko szuka rozwiązania, bo się okazało, że nie lubi jak łączyło ich coś więcej, niż "może coś z tego będzie", więc rzucanie, bo urwane nogi to argument bez związku.
      Dla niej jest to na tyle ważne, że potencjalny partner byłby skreślony, ale człowiek, którego kocha już nie - z nim szuka kompromisu i próbuje mu uświadomić, że dla niej to ważne.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania powiedz że spoko ale na noc wesela wezmiesz se koleżanke na egzystencjalne wywody xD

    •  

      @poprostuzyj: jak pasja, którą można realizować nie wciągając w to partnera może być tak wielkim problemem? Napewno mają inne wspólne tematy, skoro są razem, jedna kwestia ma być aż taką kością niezgody?

      Rozwiazanie jest proste i zostało już wielokrotnie wyżej wymienione: OP tańczy z nią chociaż trochę, ona rozumie, że on chce też pogadać z rodziną.

    •  

      Wszyscy oczekuje tylko jebanej akceptacji swoich jebanych wad. Związek to wspólna praca nad wspólnym szczęściem i chuj

    •  

      @oszty skąd ja to znam. Jedno wesele siedziałam jak ciul. Pierwszy raz u rodziny niebieskiego, mało kogo znałam. A on musiał wyobracać praciotki Grazyny, a potem się najebal. (ಠ‸ಠ)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: a moze robi chujowo laske? ;) wtedy powiedz, ze do laski bedziesz bral kolezanke.

    •  

      To się naucz debilu.

    •  

      @SkorpionX normalnie - nie każdy jest Tobą i dla niektórych to ważne, żeby dzielić pasję z partnerem

      +: Rzuku
    •  

      @poprostuzyj: kwestia kryteriów. Obiektywnie nie powinienem ich wartościować. Nie mniej jednak dla mnie niepojęte bywają ludzkie systemy wartości...

      +: Rzuku