•  

    Mirki, w odniesieniu do tego wykopu: https://www.wykop.pl/link/4329541/po-20-latach-znow-beda-polowania-na-wilki-mysliwi-tego-pragna/
    Bardzo się zdenerwowałem ze względu na stronniczość tego artykułu, szczególnie ze stwierdzenia "myśliwi tego pragną". Rozumiem, że wilki potrafią wzbudzić zachwyt swoim pięknem, ale jest to zwierze, które ze względu na brak naturalnego wroga stwarza co raz więcej zagrożenia. Apeluje szczególnie do mieszkańców większych miast - nie dajcie się ponieść bambinizmowi, jako osoba, która wilki spotkała parokrotnie oraz widziała efekty ich działań mogę stwierdzić, że co raz częściej dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń z ich udziałem. Zwierzęta te mimo ich płochliwości co raz mniej się człowieka boją, sam stałem od tego zwierzęcia, w odległości 15 metrów i nie uciekał, jedynie się patrzył. Pomyślicie, że zdarzyło się to w głębokim lesie, albo w Bieszczadach - otóż nie. Spotkanie to miało miejsce na obrzeżach 15 tysięcznego miasta. Zresztą tutaj mamy bardziej namacalny przykład: http://www.gazetalubuska.pl/wiadomosci/zielona-gora/a/wataha-wilkow-wpadla-do-miasta-i,11736122/
    Wilki w mocno zalesionej Zielonej Górze. W mieście, które posiada około 130 tysięcy mieszkańców.

    Aby uzmysłowić problem, który ostatnio narasta dodam parę artykułów, które opisują te sytuacje i to na niewielkim obszarze, mianowicie województwa lubuskiego:
    Wilki zagryzły 5 psów w miejscowości położonej 10 km od mojego miasta
    Wilki przy gospodarstwie domowym. Opis szkód w zwierzętach gospodarskich

    Tutaj opisy z innych części kraju:
    Wilki atakują i pożerają psy
    Wilki zagryzły osiem danieli w hodowli

    Wyobraźcie sobie teraz, że taki wilk napada waszego psa na spacerze w lecie, bądź na podwórku, albo zagryza waszą krowę wartą kilkanaście tysięcy złotych. Niszczą populacje Danieli w waszej hodowli, którą tworzyliście latami. Super zwierzaczki, nieprawdaż?

    #lowiectwo #myslistwo #lubuskie #drezdenko #zielonagora #gorzow #wilki #wilk #natura

    źródło: podlaskie.tv

    •  
      b........n via Android

      +4

      @Delus
      Zacznijmy informowanie społeczeństwa od tego, że na to jak wygląda lista zwierząt lownych ma wpływ Minister Środowiska, a nie jak niektórzy myślą nigdy nietrzezwiejacy Janusz z flintą, który wybiera do czego chce strzelać. Drapieżniki na ta listę nie trafiają bez przyczyny. Ale ludziom ciężko to przetłumaczyć, bo jak ktoś całe życie mieszkał w bloku w Warszawie i wilka widział w tv, a tym samym nie spotkał się osobiście z problemami rolników i mieszkańców wsi, którym wilki potrafią zjeść psa na własnym podwórku l, to nigdy nie pojmie jak taki w jego przekonaniu pluszowy zwierzak może być szkodliwy

    •  
      l.......n

      +4

      Polecam jeszcze jednak poczytać newsy na temat wilków z okolic Bieszczad, psy z których został tylko łeb na łańcuchu, ogromne straty m.in. w stadninach koni huculskich to tylko część.

      Wilki zeżarły łanię, które też zresztą za blisko podchodzą, dosłownie 20 metrów łącznie z małą rzeczką od osiedla. Nie raz są widywane na terenie tego osiedla w godzinach nocnych, gdy oświetlenie już gaśnie. A najgorsze są stare basiory szwendające się przez pewien okres czasu raz na kilka lat po asfaltowych drogach, całkiem blisko zabudowań. Są to osobniki, które wyparł młodszy samiec, zazwyczaj niezdolne do polowania. Sama natknęłam się na taki okaz o godzinie bodajże 23, jadąc autem.

      A myślicie, drodzy wojujący, że na co zapoluje taki basior niemogący dogonić zwierzyny leśnej?

      ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      No ale trzeba drzeć się jak najgłośniej, bo ładne zwierzątka, te wilki.

      +: Ark00, PierniczkowyHrabia +2 innych
    •  

      @Delus: prawda jest taka, że musi dojść do jakiegoś nieszczęścia, aby zaczęto podejmować jakiekolwiek kroki. Zapewne wtedy minister środowiska zleci masową redukcję populacji wilka rękoma myśliwych co będzie wiązało się z kolejna nagonką na tą grupę społeczną.

      +: Zjerzy

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Najlepszy kom wyślę. Madka lvl 20.
    #madki #tinder #badoo #rozowepaski

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    odpowiedzi (64)

  • odpowiedzi (12)

  • avatar

    Dyżur 10 - dzień

    1. Powód wezwania: Ból brzucha - od klatki piersiowej, nagły - w skali 0-10 ocenia na 9, promieniujący do żeber po stronie lewej

    Mężczyzna lat 58, miejsce publiczne, nagły rozdzierający ból w lewym podbrzuszu promieniuje do pachwiny, pacjent bardzo bólowy - ciężko mu się oddycha. Ocenia ból jako 10 na 10. Bez podobnych dolegliwości w przeszłości. Brzuch miękki, bez oporów patologicznych, bez objawów otrzewnowych. Dodatni objaw Goldflama po stronie lewej. Mocz oddaje normalnie. Stolec rano normalny. Ostatni posiłek wczoraj. Podano leki dożylnie - po kilku minutach ból 5/10 a po około pół godzinie (już w trakcie transportu) 2/10. Podejrzenie kolki nerkowej. Przewieziony na SOR.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    2. Zasłabnięcie, ciąża

    Kobieta lat 30, 9 tydzień ciąży. Zasłabła w miejscu publicznym. Chwile wcześniej była na pobraniu krwi. Zgłasza, że zawsze robi jej się słabo przy pobieraniu a dziś zamiast poczekać to szybko wyszła z laboratorium bo śpieszy się do pracy. W momencie naszego przyjazdu płacze. Źle znosi pierwszy trymestr. Zbadana-parametry ok. Czuje się lepiej. Pozostawiona w miejscu wezwania.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak

    3. Zasłabnięcie, stan po utracie przytomności.

    Kobieta lat 55, radca prawny w dużej ogólnopolskiej firmie - jeden z oddziałów. Wzywają koleżanki z biura bo będąc na korytarzu usłyszały huk, weszły do biura i znalazły panią leżącą na podłodze w utrudnionym kontakcie.

    Badamy. Parametry w normie, źrenice szerokie, sposób zachowania dość nietypowy. Próbuje głaskać nas po twarzy, mówi że nas kocha, podśmiechuje pod nosem, oczy mętne, spionizowana nie potrafi utrzymać równowagi, na pytania odpowiada wybiórczo i w sposób spowolniały. Nie trudno się domyślić, że albo Pani jest neurologiczna albo pijana. Kierowniczka organizuje alkomat z portierni. Pacjentka początkowo zgadza się na badanie by po chwili stwierdzić "proszę nie róbcie tego". Zostajemy z nią sami. W rozmowie przyznaje się do wypicia butelki wina przed pracą. Ma problem alkoholowy - wie o tym. Wiąże to z nadmiarem obowiązków w pracy. Pije od dawna. Chcemy żeby dmuchnęła w alkomat - nie chcemy wzywać policji. Próbuje ale nie potrafi wykonać badania prawidłowo. Alkomat wskazuje, że jest alkohol ale nie podaje stężenia. W rozmowie z kierowniczką oddziału przekazujemy info, że jej pracownik jest pod wpływem alkoholu. Nie wzywamy policji-niech wyciągną konsekwencje w pracy jak wytrzeźwieje. Kierownik oddziału przekazuje info do centrali gdzieś w województwie. Tam pada szybka decyzja o wezwaniu patrolu policji - chcą mieć pewność o stężeniu alkoholu po badaniu alkomatem z legalizacją. Przyjeżdża policja a pani nie godzi się na badanie. W zasadzie i tak jest w sytuacji bez wyjścia - jak dmuchnie to kaplica, jak nie dmuchnie to dyrekcja może przypuszczać czemu odmawia badania. Z naszej strony tyle. Kobieta zostanie odwieziona do domu przez współpracowników-zgadza się na to. Jutro bedzie miała ciężki dzień.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    4. Urazy kończyny dolnej

    Pacjentka 17 lat, w szkole uderzyła kolanem w kaloryfer-potknęła się. Nie chciała żeby zgłaszać na ratownictwo ale taką decyzję podjął dyrektor "bo oni przecież nie mają kompetencji żeby ocenić". Staw kolanowy bez obrzęku, obrys prawidłowy, ruchomość pełna, przy obciążeniu staw stabilny, chodząca - niewielki ból. Powiadomiono matkę, że ma odebrać córkę i obserwować. W razie obrzęku lub innych objawów niepokojących związanych z funkcjonowaniem stawu kolanowego zgłosić się do ortopedy w warunkach SOR dziecięcego.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie

    Niestety jest sporo wizyt w szkołach. Sporo wizyt bzdurnych i niepotrzebnych. A to drobny uraz a to gorączka. Nauczyciele dzwonią bo boją się rodziców - takie czasy. Jak nie dzwonią to przyjeżdża rodzic i często sam dzwoni a wcześniej robi zadymę - takie czasy.

    "mnie się należy! ja płacę składki! nie będę w kolejce na sorze siedział 5 godzin. proszę nas zawieźć bo od tego państwo są!". I tak po kolei.

    No dobrze. Zawieziemy ale zazwyczaj myślę wtedy: o ty chuju, zaraz zobaczysz czy nie będziesz czekał. W szpitalu ląduje na końcu kolejki tak jak każdy kto przyjdzie z ulicy. Przy okazji idziemy mu zrobić dobry PR u pracowników SOR żeby wiedzieli z kim mają do czynienia. No cóż - takie czasy.

    Pewnie teraz część pomyśli sobie o mnie "co za chu...". No ok. Może i tak ale skoro tłumaczysz komuś, że karetka to nie taksówka a ten ktoś traktuje cię jako wjazd tylnym wejściem na diagnostykę to nie rozumiem dlaczego miałbym go stawiać wyżej niż innych oczekujących w tym samym czasie w kolejce do lekarza.

    Tu też apel do rodziców. Jak twoje dziecko w szkole zachoruje (ból brzucha, ból głowy, drobny uraz, który nie wyklucza chodzenia - ze stłuczonym stawem skokowym można spokojnie skakać na jednej nodze) to nie dzwoń po karetkę bo to i tak nic nie zmieni. Jak dziecko się uśmiecha bo bawi go fakt, że przyjechała karetka to serio jej potrzebuje? Jeśli uznasz, że trzeba przeprowadzić diagnostykę to weź dziecko do auta i jedź do szpitala/lekarza bo często będziesz tam szybciej niż do ciebie dojedzie ZRM. A nawet jak dojedzie to przecież będziesz musiał jechać jako opiekun. Do pracy już dziś nie wrócisz.

    P. S. Oczywiście wykluczam z tych sytuacji zdarzenia faltycznie niebezpieczne typu urazy głowy z utratą przytomności, ewidentne złamania ze zmianą obrysu i niefizjologicznym ułożeniem kończyny, sytuacje w których widzisz, że twoje dziecko jest na prawdę ciężko chore a jego stan pogarsza się szybko - znasz je przecież najlepiej i nie raz byłeś/byłaś przy jego chorobie.

    5. Duszność, stan po udarze, przewlekła obturacyjna choroba płuc, na koncentratorze tlenu

    Mężczyzna lat 85, wzywa syn bo „tata się strasznie trząsł, nie mógł mu zmierzyć ciśnienia i usta mu zsiniały”. Na miejscu pacjent korzystający z koncentratora tlenu około 6 godzin dziennie. Jest po udarze ale obecnie bez istotnych deficytów neurologicznych. Jak na wiek i przebyte choroby to sobie radzi – popołudnie spędził na dworze. A trząsł się bo? Bo miał gorączkę prawie 40 stopni, której rodzina nie wychwyciła. Zmiany osłuchowe na płucach – pacjentowi jest duszno od paru lat i zmiany osłuchowe ma trwałe. Chodzą do poradni chorób płuc. Nie zgłasza duszności bardziej intensywnej niż zwykle – wysycenie krwi tlenem 92% więc jak na POChP całkiem spoko. Ciśnienia nie mogli zmierzyć bo oczywiście mierzą elektronicznym aparatem, który przy niezachowaniu odpowiednich warunków pomiaru głupieje. W trakcie naszego badania 140/80. Pacjent dostał leki przeciwgorączkowe dożylnie. W trakcie wizyty się uspokoił. Ani On ani rodzina nie są jakoś bardzo zainteresowani konsultacją czy leczeniem szpitalnym – „bo jak był w szpitalu to tylko wrócił gorszy.” W związku z powyższym zalecono kontrolę temperatury, podaż leków przeciwgorączkowych co 4-6 godzin, uzupełnianie płynów. Pacjent chodzący – syn zobligował się, że jak nie będzie poprawy do wieczora to weźmie go do lekarza nocnej i świątecznej pomocy a jak będzie ok to jutro i tak pojadą do lekarza rodzinnego.

    Stan nagłego zagrożenia? Nie - rodzina spanikowała. Jak słyszę, że pacjent się trzęsie to najczęściej ma gorączkę… albo nerwicę. Co prawda tak wysoka gorączka u osoby starszej jest istotnym zagrożeniem zdrowia a jeśli utrzymuje się dłuższy czas i jest nieleczona to nawet życia. Oczywiście u pacjenta należy znaleźć przyczynę infekcji i to nie podlega dyskusji ale samo wezwanie spowodowane było niezrozumieniem przez rodzinę występujących objawów – syn sam przyznał, że jakby wiedział, że tata ma gorączkę to by nie dzwonił.

    6. Cukrzyca, dziadek wzywającej prawdopodobnie w śpiączce – bez kontaktu, nie reaguje na bodźce bólowe. Hipoglikemia 43mg%

    Pacjent po 80 r.ż. przewlekle leżący, po udarze, niedawno wrócił ze szpitala – ma dopiero co rozpoznaną cukrzycę insulinozależną. Nie ma apetytu i prawie nie je – pomimo tego nadal otrzymuje dawki insuliny takie jak zalecono w szpitalu. Niestety nikt rodzinie nie wytłumaczył jak należy postępować z takim chorym. Stoją koło łóżka „bo on taki dziwny od 3 godzin był a teraz to w ogóle już nieprzytomny”. W końcu wpadli na to żeby zmierzyć glikemię po czym wezwali ZRM. My też mierzymy – 40mg%. Dostał glukozę dożylnie i „wrócił do żywych”.

    Udzielono porady i pozostawiono w miejscu wezwania – zalecono słodkie płyny i w miarę możliwości posiłek. Wnuczka pojechała po nutri drinki. Poinformowani, że jeśli pacjent nie przyjmuje odpowiedniej ilości pokarmów to przed podażą insuliny muszą mierzyć poziom glikemii. Skontaktować się z lekarzem żeby ustalić dalsze dawkowanie leków.

    Stan nagłego zagrożenia? Tak – choć w zasadzie wizyta wynikła z niewiedzy rodziny (bo nikt im tej wiedzy nie przekazał). Gdyby zareagowali wcześniej to mogli by próbować podnieść poziom glikemii choćby słodkimi płynami. 

    #prawdziwe999
    pokaż całość

    odpowiedzi (80)