•  

    Postanowiłam opowiedzieć wam mój dzień, bo nie mam komu o tym powiedzieć, a czuję taką potrzebę.

    Więc wstałam o 4:30 zastanawiając się, czy to życie czy nieżycie i które mamy stulecie. Jedząc śniadanie ubrudziłam swój ulubiony kocyk, zobaczyłam robaka na stole. Nie umiem zabijać robaków, a nie chciałam go w domu, więc wzięłam go i zniosłam przed blok. Na trybie autopilota poszłam na uczelnię. Nie wiem jak się tam dostałam, nie pamiętam drogi. Wsiadłam chyba w pierwszy lepszy tramwaj, który na szczęście jechał pod moją uczelnie.

    Jak śpię mniej niż 6 godzin, to mój mózg jest w innej sferze duchowej i materialnej. Gdzieś nad stratosferą jeszcze. A spałam mniej niż 4, więc moment krytyczny dawno przekroczony. I na takim trybie zombie włącza mi się śmieszkowanie. Jak śpię 5h to zastanawiam się, czy ja żyję, a jak 4h to zaczynam wierzyć w płaską Ziemię.
    No i mój śmieszkizm spowodowany brakiem snu udzielał się na kolokwium.

    Godzina 7:30 - idealny moment na kolokwium do którego uczyłam się do północy. Między innymi trzeba było pisać co to są światłowody.
    Nawet nie wiecie jak ciężko mi było się powstrzymać przed napisaniem, że jest to przewód w którym płynie woda z rozpuszczonym światłem.
    No w mojej głowie była dyskoteka.

    Potem wypiłam energetyka, żeby przeżyć. Trochę pomógł, trochę nie. Potem miałam kolejne kolokwium. Miało być abcd, a tu pytania otwarte. Sala się lekko zdziwiła. Ja miałam wyjebane bo yolo xD Mój mózg nie przetworzył tej informacji i nie wywnioskowałam, że to trochę chujowo. Ale napisałam jakieś pierdoły nucąc w głowie "Dziewczyno z kebabem", mam nadzieję, że nie zapisałam nigdzie fragmentu piosenki.

    Potem wsiadłam w zły autobus, potem w dobry, a potem stwierdziłam, że idę na hamburgera. Od tygodnia miałam ochotę na czipsy cebulkowe i hamburgera z maca, ale nieee kąsumatumest wierzę w Ciebie, to tylko zachcianka. Ale stwierdziłam, że wyjebongo. Kupiłam cziperki i wielki zestaw z maca.

    Zjadłam, wychodząc z galerii spotkałam kolesia, który był w kolejce. Taki bebzon miał, o taki wielki. I jak staliśmy na światłach to zadzwonił jego telefon i mówił "No cześć... nie, dzisiaj nie dam rady. Strasznie zmęczony jestem, właśnie z siłowni wyszedłem, muszę się wykąpać, głodny jestem. No, no. Nie stary, ja mam dzisiaj obiad zrobiony, ryż i warzywa. Nie dam rady dzisiaj, zajebany jestem." I trochę mój światopogląd runął, bo koleś kupił większy zestaw ode mnie, na kolesia z siłki nie wyglądał. Nawet nie był spocony, nawet mokry, że niby się wykąpał. W ręce miał tylko maca, żadnej torby. No i tam w ogóle nie ma siłowni.

    No a w mieszkaniu to co. Wstawiłam kocyk do prania, potem wymyję podłogi. Jutro jadę do rodziców na wieś i będę zrywać czereśnie mając wyjebongo.
    Nawet nie wiecie jak mi dobrze teraz. Leżę w łóżku, zaraz idę spać, piję wodę z cytrynką, jestem sama w mieszkaniu do 23. Jak mi jest dobrze teraz murki, to ja nawet nie.

    Ja wiem, że niektórzy śpią codziennie po 5h, ale ja poniżej 6 nie jestem w stanie funkcjonować. Do tego mnie alergia męczy od wczoraj.

    No i to tyle w sumie. Tak sobie chciałam sie wygadać.

    #gorzkiezale #gownowpis #tagujetogowno

Gorące dyskusje ostatnie 12h