•  

    Chodzę do GP i mi przypisuje jakieś gówna typu mirtazepina, amitryptalina etc, czy nie lepiej po prostu zrobić sobie roczne zapasy na klonazepam? 1mg z rana i 1mg wieczorem rozwiązuje WIĘKSZOŚĆ moich problemow. Tak, wiem, że to skurwysyństwo mocno uzależnia, ale robiąc sobie zapasy w przód na długi okres, nie jest to złym rozwiązaniem? Wychodzi wtedy paczucha na miesiąc, czyli kosztuje mnie to jakieś 15 funtów miesięcznie, dwa razy tyle co paczka mirtazepiny, która ma dla mnie wpizdziec efektów ubocznych i nie rozwiązuje sprawy tak sprawnie, jak to wyśmienite benzo. Mój kumpel leci tak już kilka lat i nie ma się jakoś źle. Trzymać się tylko ustalonych dawek i broń boże nie brać tego rekreacyjnie. Myślicie, że warto? Czasem jak mam wolny grosz lecę dwa tygodnie na microdose LSD i również bardzo dobrze zdaje to egzamin, jednak jest trochę drożej, bo karton z 200+ug kosztuje mnie 10f, więc za 20f mniej-więcej mogę microdosować przez 14 dni, zależy jak tam karton podzielę, do tej pory dzieliłem go na 6 kawałków i wrzucałem z rana na dziąsło, dzien w pracy czy załatwianie obowiązkow jest dla mnie wtedy przyjemnością. Od 2 lat jestem na moklobemidzie i też dobrze robi robotę, ale trochę kisi mi się do niego dostęp. Co uważacie o świadomym długotrwałym używaniu benzodiazepin? Alprazolam nie wchodzi w grę, nie działa tak kojąco, rozluźniająco jak klonazepam. Przez miesiąc leciałem na klonie 1mg rano 1mg wieczorem i powiem tak, na żadnym innym specyfiku nie byłem w stanie funkcjonować tak normalnie i bez żadnych nerwicowych objawów, depresja też odchodziła w kąt, nie powiem, jak przestałem go brać to trochę problem ze "skrętem", ale nie aż tak straszny, bo 20mg propranalolu i l-teanina skutecznie zbijała 100-110bpm i lekką nerwiczkę. Moim zdaniem 450mg moklobemidu dziennie + 2mg klona dziennie to combo robiące z człowieka maszynę produktywności, odporną na stres wywołany życiem młodzika w korpo. Moklobemid bardzo sobie chwalę, wolałbym śmigać na seleginilce, ale niestety nie mam do niej tak prostego dostępu, jak do moklobemidu, wbijając na dawkę 600mg zbyt szybko zużywam zapasy, ale 300mg z rana i 150 popołudniu naprawdę odhamowywuje i stłumia depresję jak nic innego, co brałem, ze znikomymi dla mnie efektami ubocznymi, wracając do tematu - warto się wpierdalać w benzo mając warunki, żeby zrobić sobie zapas na przynajmniej pół roku? I tak nie czuję już narkotycznego działania klonazepamu (musiałbym wjebać naraz chyba 8mg+), ale 1mg potrafi mnie wyluzować na tyle, że mi wystarcza. Co myślicie o długoterminowym zażywaniu benzodiazepin? Lorazepam może by zdał też egzamin, ale jest trochę cięższy do załatwienia, medazepam to było coś, ale mialem to w rękach jedynie raz w życiu, mały słoiczek. Nie biorę żadnych leków rekreacyjnie, ani nie ćpam (aktualnie, od jakiegoś czasu).
    Zapraszam do dyskusji.
    #psychiatria #benzodiazepiny #narkotykizawszespoko #nerwica #fobiaspoleczna

    +: dudustd
    •  

      @combustible: Sory mordko ale nie dałem rady przeczytać całego xD Po pierwsze primo - jakiej natury jest twoja abominacja psychiczna: lęk? stres? anhedonia? paranoja? panika? Określ to może coś poradzę.

    •  

      @KartaSieciowa: depresja(no taka powiedziałbym spora, z objawami suicydalnymi), nerwica, lęki, amotywacja, prokrastynacja, ogólnie mocno spierdolony afekt, no i zauważyłem, że tylko benzodiazepiny rozwiązują mój problem na piątkę. Próbowałem tej amitryptaliny, ale to kurestwo robi mi taką akatyzję i uboki co neuroleptyki typu perazyna, rispo, chlor, więc odpada. Mirtazepinka niby coś tam usypia, ale z moklobemidem średnio mogę to chyba łączyć, bo czuję lekkie przesycenie sero, takie zjebanie muzgowe jakbyś mdma w kabelek przyjebał.

    •  

      @combustible: spróbuj citalopramu plus zopiclon na cięższe chwile/sen

    •  

      @KartaSieciowa: żadne SSRI. Co do antydepresantu twardo stoję przy moklobemidzie, no, może uda się wyprosić mojego zaprzyjaźnionego psychiatrę o wydawanie mi seleginilki przy następnym zjeździe do Polski. Zopiclon ma działanie stricte nasenne i mam po nim dużo uboków (gorzki posmak utrzymuje się nawet dwa dni od przyjęcia nawet jednej tabletki), preferowałbym zolpidem, ale przecież nie będę brał zolpa z rana, przed robotą, gdzie robię i fizycznie, jak psychicznie, w takiej sytuacji klonazepam to najlepsze rozwiązanie, a testowałem już kilka benzo. Zolpi ma zbyt krótki czas połowicznego rozkładu, nie nadaje się ( ͡° ʖ̯ ͡°) potrzebuję stałej suplementacji psychotropami i głównie chodzi mi o to, czy długoterminowe lecenie na benzo nie jest zbyt ryzykowne w skutkach.

    •  

      @combustible:

      Podobno są ludzie, którzy faktycznie zażywają przewlekle klony po ten 1-2mg/dobę i cały czas czują zadowalające efekty. A przynajmniej takie opinie można znaleźć na necie.
      Jednak przeważająca ilość ludzi wymaga ciągłego podnoszenia dawki, co wiadomo jak się kończy.

      Zaciekawiłeś mnie na tyle że uruchomiłem machinę googla i trafiłem na artykuł opisujący jak to możliwe:

      Niezwiększanie dawek przez niektórych pacjentów (zwłaszcza osoby starsze) przez miesiące, a nawet lata kuracji, stanowi dla wielu lekarzy podstawę do praktyki bezterminowego jej kontynuowania. Pozorne niewystępowanie tolerancji ... wynika jednak właśnie z kumulacji w ich organizmie leków ... Dopiero przy braku leku okazuje się, że większość pacjentów przewlekle przyjmujących stałe a nieduże dawki benzodiazepin jest od nich uzależniona.
      Źródło: https://podyplomie.pl/medycyna/10533,benzodiazepiny-w-praktyce-lekarza-poz?page=2

      Jest tam też adnotacja do badania na którym autor przypuszczam oparł tą informacje.

      Rickels K, Schweizer E, Case WG, et al. Long-term therapeutic use of benzodiazepines. I. Effects of abrupt discontinuation. Arch Gen Psychiatry 1990;47:899-907.

      Tak więc już wiemy że mimo tego "sprytnego sposobu" dawkowania, organizm i tak byłby coraz bardziej zależny od tych klonów, choć pewnie nie aż tak szybko jak przy używaniu rekreacyjnym.

      Pewnie więcej można by się dowiedzieć z tego źródłowego badania. Na twoim miejscu na pewno zacząłbym od jego przestudiowania.

      Poza tym, planowałbyś w ogóle robić przerwy? Czy zakładasz taką suplementacje do końca życia ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      Skoro masz kumpla który już tak postępuje od 2 lat, to też możesz go zapytać o to jak on to widzi, już do końca swoich dni co dzień magiczna tabletka? Bo nie wyobrażam sobie procesu odstawienia po tak długim okresie używania.
      Szczególnie jeśli to faktycznie działa na zasadzie kumulacji w organizmie zażywającego. Na pewno nie chciałbym mieć potem objawów odstawiennych powoli narastających tygodniami wraz z wyczerpywaniem tego co już się w nas nazbierało.

    •  

      @Ununoctium: on ma podejście "aż po grób". U mnie to akurat nie wygląda tak tragicznie, no i takie dawki typu 2mg/doba jest dla mnie wystarczające, nie czuję narkotycznych efektów, ale leczy (a raczej "maskuje") te nerwicowe, uciążliwe i bardzo utrudniające życie objawy. Ogólnie z odstawieniem nigdy nie miałem większych problemów z żadnym specyfikiem, no właśnie bez benzo teraz tylko serce mi łupie, ale naprawia się to szybkim żubrem/betabloksem. Jest to ryzykowne i może mieć skutki uboczne, jednak pewnie wiesz, że gdy mówimy o przypadku po próbach samobójczych, gdzie człowiek po prostu szuka sposobu na życie, może to być rozwiązanie. Psychotropy biorę codziennie od 2 lat, więc to nie jest jakiś tam problem, gorzej jak zapasy się skończą, albo źródełko wygaśnie, ale i na to można się przygotować. Bez tego jestem po prostu statyczny w łóżku, gapiąc się w ścianę, sam moklo jeszcze mnie coś ruszy, jak piwko wypiję jeszcze to też jest "jakoś", ale jednak ten klon sprawia, że czuję się "normalnie", jakbym nie miał żadnych chorób psychicznych, jestem w stanie funkcjonować jak normalny człowiek.

    •  

      @combustible: Chcialem Ci juz na grupie na HR pisac, ale tu bedzie lepiej. Nie jestem od kadzenia, wiec napisze jedynie to co wiem. Benzo na dluzsza mete Cie zje. Z mojej praktyki wynika, ze zawsze tak sie to.konczy, a odstawianie tego to droga przez meke. Nie badalem Cie wiec nie wiem czy juz nie jestes od nich uzalezniony.
      Jedyne wyjscie to zmiana leczenia farmakologicznego: moze sprobowac duzych dawek wenlafaksyny z mirtazapina? (Po odstawieniu moklo), moze suplementacja arypiprazolem? Trudno ocenic nie znajac dotychczasowego leczenia. Tak czy inaczej konieczna bylaby raczej dlugoterminowa psychoterapia, bo na samym biologicznym leczeniu nie dasz rady.
      Wszystko byleby nie benzo. Na dluzsza mete one mocno obnizaja funkcje poznawcze I rozwalisz sobie receptory.
      Pozdrawiam I trzymam kciuki za terapie.

    •  

      @Waltz: neuro odpadają, jestem po nich strasznie otępiały. Moklobemidu nie chcę odstawiać, bo to dla mnie złoty lek, przeszedłem właśnie z wenli na moklo (byłem na 225mg wenli). Chwalę sobie wenlę, ale jednak moklobemid wygrywa. Arypiprazol 15mg mnie kasował na 4 dni. Podobnie rispo. Perazyna to samo. Ta amitryptalina robi mi to samo, najgorsza rzecz, straszne osłabienie nóg. Chyba zostanę na przewlekłym stosowaniu benzo, ale suplementuję się też choliną i teaniną, ale średnio chcę eksperymentować z mieszankami, bo to jednak iMAO. Troche fizyczne uzależnienie czuję przy odstawieniu, ale teanina i betablokery skutecznie niwelują te nieprzyjemności, głównie zwiększoną częstotliwość bicia serca.

    •  

      @combustible: na niektorych wenla dziala optymalnie dopiero w dawce 375 mg. Arypiprazol w tej dawce musial Cie skosic. Aktywizujaco I przeciwdepresyjnie podaje sie 5 mg I to naprawde bywa rewelacja. Decyzje zostawiam Tobie. Niezaleznie od farmakoterapii polecam zaczac psychoterapie.
      Nie mam pojecia kto I na co dawal ci perazyne czy rispolept.

    •  

      @Waltz: Szpital w Gdańsku mnie karmił perazynką, a rispolept to spróbowałem po prostu i była chujnia w opór.

    •  

      @combustible: pachnie srebrzyskiem. Rispolept nie mial prawa zadzialac w pozytywny sposob u Ciebie. Mam nadzieje ze trafisz na ogarnietego psychiatre, ktory Ci odpowiednio dobierze leki. Powodzenia!

    •  

      @combustible: I dziwić się, że benzo mają taką opinię...

      To są leki do stosowania doraźnego. Po codziennym zażywaniu będziesz uzależniony i nie licz na wyjątek od reguły. Układ gabaergiczny jest ważny i dlatego plastyczny. Receptorów Gaba liczbowo masz kilkanaście razy więcej od receptorów dopaminy / serotoniny / noradrenaliny łącznie. Tutaj nie ma tylko prostej desnsytyzacji receptorów, ale też jest równoczesna sensytyzacja receptorów glutaminianu NMDA / AMPA. Glutaminiam z kolei, odpowiada za takie zjawiska jak LTD, LTP oraz formowanie / usuwanie połączeń synaptycznych. Oddziałując długotrwale na układ gabaergiczny, wpływasz na skojarzony układ glutaminergiczny i następczo na mikroarchitekturę mózgu. Przy benzo stwierdza się zmiany w jądrze migdałowatym oraz w korze przedczołowej. Dlatego uzależnienie jest przewlekłe, a ludziom ciężko z niego wyjść

      Osobiście przez dwa lata leczyłem się alprazolamem, jednak przestrzegałem kluczowej zasady co najmniej dwóch dni przerwy między kolejnymi dawkami. Teraz praktycznie nie biorę, stan się polepszył. Doskonale rozumiem zastrzeżenia co do SSRI, są w rzeczywistości dużo bardziej problematyczne niż chcą sobie życzyć psychiatrzy. Jednak codzienne branie benzo nie jest wyjściem, to głupota i proszenie się o problemy

    •  

      @Waltz: Srebrzysko, oddzia 19C, a przypisali mi tą kurwę, ordynatorkę, to i karała perazyną (100mg/dzień).
      @marecki22: To może opcja 2mg klona pod język i przerwy dwudniowe byłyby dobrym pomysłem? Alprazolam mi totalnie nie podchodzi.

    •  

      @Waltz: PS. nie trafisz na ogarniętego psychiatrę, w Polsce o to ciężko, a tymbardziej w UK, więc uznaję tutaj zasadę, że trzeba leczyć się samemu

    •  

      @combustible: Przerwa dwudniowa to minimum, choć do klona to mało przez dłuższy czas półtrwania od alpry.

    •  

      @combustible: Twoje uzależnienie od benzo tylko nasili "lęki" i "nerwice". A poza tym zorganiczniejesz w parę lat.

    •  

      @marecki22: Zdecydowałem się nie ryzykować, mam zamiar porozmawiać z psychiatrą we wrześniu, jest na tyle zaprzyjaźniony, że da mi to o co poproszę, sam widzisz, że jakieś tam pojęcie o lekach mam, on o tym wie, także dyskusją "wysępię" to co bym chciał. Myślę o poproszeniu o kwetiapinę, bo miło ją wspominam, działa na mnie jak benzodiazepiny (i stąd mam poszlakę, że mój problem może leżeć w receptorach d2/d3), może to okaże się rozwiązaniem, myślę też nad powrotem na wenlafaksynę z moklobemidu, ale nie wiem, czy zgodziłby się na dawki 300mg+, drożej to też wychodzi, przemyślę sprawę. Może i ten arypiprazol 5mg, ale wątpię, brałem nawet po połówce (7mg około), i tak wtedy była chujnia.
      @Wiggin: Tu masz rację, jednak to mocno wpływa na somatykę, odpuszczam ten pomysł, nie warto.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    bądź na szwedzkim wycieczkowcu
    -idź srać
    -wysraj się
    -spłukuj
    -nie działa
    -oshit.png
    -co robić
    -znajdź sprzątaczkę
    -nie umiej po szwedzku
    -ona nie umie po angielsku
    -złap ją za rękę i zaprowadź do męskiego sracza
    -już ma cię za świra
    -pokaż jej gówno które zrobiłeś
    -powiedz "titta" ("patrz" po szwedzku) i spróbuj spłukać
    -gówno spłukuje się normalnie

    #pasta #heheszki
    pokaż całość

    odpowiedzi (9)

  • avatar

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #dupeczkizprzypadku

    odpowiedzi (27)

  • avatar

    Co Wy różowe macie do tego grania w gry? Zrobiłem dziś zakupy na cały tydzień, ogarnąłem pranie, kuchnię + jakieś urzędowe duperele... Po wszystkim korzystając z tego, że różowy poszedł z młodym na rowerek do ogródka odpaliłem gierkę na PC. Pograłem może z 20 min. wraca różowy i shitstorm, że znowu gram, że ona nie cierpi jak gram bo się nie da do mnie odezwać itp itd.

    pokaż spoiler W 95% przypadków coś do mnie mówi jak mam słuchawki na uszach i dziw wielkie, że nie słucham co mówi.


    Ale u niej Instagram albo fb wiecznie pod ręką.

    #logikarozowychpaskow #gry
    pokaż całość

    odpowiedzi (55)