•  

    421629,17 - 3,14 - 3,08 = 421622,95

    Statystyki:

    Dystans: 3.14 km
    Wertykalnie: 95.146m(↑53.202m/↓41.944m)
    Czas: ◷00:18:05
    Średnie tempo: 5:45 min/km
    Średnia prędkość: 10,42 km/h
    Kalorie: 310 kcal

    Dystans: 3.08 km
    Wertykalnie: 138.386m(↑61.627m/↓76.759m)
    Czas: ◷00:19:18
    Średnie tempo: 6:15 min/km
    Średnia prędkość: 9,57 km/h
    Kalorie: 310 kcal

    #sztafeta #ruszrzeszow

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!

    Gorące dyskusje ostatnie 12h

    • avatar

      okropnie mnie bawią te obrazki xD #humorobrazkowy

      odpowiedzi (46)

    • avatar

      Trzy krótkie opowiastki z zagranicy, które w Polsce by się nie wydarzyły:

      1. Po przyjeździe do Irlandii i znalezieniu roboty potrzebowałem samochodu. Znalazłem ogłoszenie na jakiegoś rzęcha, dzwonie, umawiam się na jakimś TESCO parkingu, szybkie sprawdzenie - biorę, typek wyciąga dowód rejestracyjny i wypisuje dane na ostatniej stronie, po czym ją wyrywa i mi wręcza z kluczykami. Jeżdżę sobie do roboty już kilka dni, gdy w końcu zatrzymuje mnie Garda, pokazuje wyrwany papierek... - proszę jechać.
      Kilka dni później przychodzi koperta z urzędu z wnioskiem do wypisania. Na poczcie zero opłaty stempel "free post". Kolejne kilka dni przychodzi dowód rejestracyjny (tablice pozostały stare) i kolejny wniosek, na wszelki wypadek, gdyby nastąpiła jakaś pomyłka np w nazwisku.

      2. 2 kwietnia 2005r. Po całym dniu "zasuwania" w zieleni miejskiej w Holandii (dwa lata przed otwarciem granic dla pracowników z polski to stawki tam były że hoho) postanawiam z kumplem z pracy przejść się do coffeeshopu The Grass Company - jak mnie pamięć nie myli. Za 1,5 Euro kupiłem zapakowanego hermetycznie gibona wielkości i grubości takiej, że w Polsce pewnie z 5 by skręcili. Jaramy sobie całkowicie legalnie, pełna kultura, pepsi, alkoholu tam nie sprzedawali, ludzie grają na automatach, śmieją się... aż tu nagle zaczynają bić dzwony we wszystkich kościołach w Tilburgu. 21.37 ,wyszedłem, stoję, patrzę w niebo i mimo iż już od wtedy dawno ateistą byłem smutno się zrobiło. Wielki polak jednak był.

      3. Wracamy na zieloną wyspę. Po utracie roboty składam wniosek o zasiłek. Zaraz po tym żona znajduje lepszą robotę więc szybka wyprowadzka na drugi koniec Irlandii. Ja kilka miesięcy dorabiam na czarno, aż w końcu łapie legalną fajną robotę. Odbieram pocztę, a tam właścicielka poprzedniego naszego mieszkania odesłała nam naszą korespondencję. Przeglądam. "W celu dostania zasiłku proszę się zgłosić tam i tam w terminie pół roku wcześniej".
      No super sobie myślę. Ale idę z tym papierem do urzędu w nowym mieście, tłumacze pani z okienka co i jak, czekam, przychodzi urzędnik, zaprasza do biura, robi mi herbatę i pyta czy potrzebuje tłumacza. Wyjaśniam co i jak, pokazuje papier - proszę się nie martwić - słyszę. - Odezwiemy się.
      Mijają dwa tygodnie dostaje pismo by udać się na pocztę w celu odebrania zaległego zasiłku. Szybko poczta, miła pani mi kilka tys Euro do ręki wypłaca.

      Czwarta w bonusie historia bo mi się przypomniała.

      4. Pewien stary dobry kumpel Czech, wielki fan rege, dzwoni, ze będzie w Cieszynie. W sumie niedaleko to jadę. Siadamy na rynku w Czeskim Cieszynie on wyciąga blanta i jara. Ja już wtedy nie mogłem palić bo z lekami co łykałem THC dobrze się nie dogaduje. Więc tak siedzimy, on jara, podchodzi policjant:
      - przesiądźcie się dalej, żeby nie tak na widoku...
      ...i sobie poszedł.

      #ciekawostki #takaprawda #neuropa i chyba trochę #zalesie
      pokaż całość

      odpowiedzi (56)

    • odpowiedzi (34)