•  

    Wczoraj przed 00.00 śmigałem na rolkach w #krakow. W ścisłym centrum, pod Galerią Krakowską, zauważyłem stojący na środku chodnika rower (na podnóżce), wraz zapalonym pełnym oświetleniem, a obok roweru, siedział pod murkiem nieprzytomny facet.

    Stwierdziłem, że podnóżka + włączone pełne oświetlenie, to raczej nie są elementy, którymi zainteresowany byłby w sztok pijany menel. Podjechałem do faceta i rzeczywiście na początku w ogóle nie miałem z nim kontaktu.

    Zapytałem co się dzieje, zapytałem czy pił jakiś alkohol, zapytałem czy zażywa jakieś leki i czy jest na coś chory. Otumaniony, ale kontaktowy, odpowiedział, że na nic nie choruje i nic nie pił. Zaczął się łapać za klatkę piersiową i mówił, że źle się poczuł. W tym momencie podjechał do mnie jakiś chłopak, więc kazałem mu zadzwonić na karetkę i wyraźnie zakomunikować operatorowi, że facet nie jest pijany i ewidentnie nie jest z nim dobrze.

    Wybrał numer. Rozmawia. Minuta. Dwie. Operator zaczyna wypytywać go o jakieś nieistotne rzeczy - czy to na pewno jego rower, czy na nim jechał, czy go prowadził (???). Następnie spowiedź z danych osobowych osoby zgłaszającej. A na zegarku już 4 minuty od wybrania numeru ratunkowego (sic!). Po chwili operator zażyczył sobie rozmowy z tym facetem, który potrzebował pomocy. Rozmowa z potrzebującym trwała kolejne 2-3 minuty i finalnie karetka nie została wysłana. Dodatkowo wiem, że facet miał jakiś uraz ręki, bo chwilę przed tym jak go znalazłem, stracił przytomność i wyrznął na beton.

    Czy to normalne? Co jeśli ten facet rzeczywiście miał stan przedzawałowy i za 15 minut zatrzymało by mu się krążenie? Czy operator może na podstawie telefonicznego wywiadu decydować komu wysłać karetkę, a komu nie? Naprawdę dla mnie to niepojęte, że dostają zgłoszenie, które wyraźnie mówi, że nie mamy do czynienia z osobą pijaną i zgłoszenie to jest bagatelizowane.

    Pozwolę sobie zawołać - @Korba112

    #ratownictwomedyczne #ratownictwo #ratownikmedyczny #truestory

    •  

      @Turbator: Co konkretnie usłyszał dyspozytor?

    •  

      @Turbator i jak się skończyła ta historia? Co było dalej?

    •  

      @Korba112: Miałem oko na gościa przez jakiś czas. Jeszcze chwilę posiedział (kontaktując), a za chwilę się pozbierał i prowadząc rower, poszedł w swoją stronę. Miał bardzo powolne ruchy i był cały czas przymroczony.

      Może rzeczywiście operator w tym konkretnym przypadku słusznie ocenił sytuację i facet ma się już dobrze. Ale przecież jest bardzo cienka granica, poza którą, jest już tylko trup.

      Ja w każdym razie byłem/jestem w szoku, procedurami.

    •  

      @Turbator:

      Z tego co widzę to dzwoniący wykręcił 112 - rolą operatora jest rozeznanie, którą ze służb powiadomić. Pytanie o rower jest bardzo ważne, bo wbrew pozorom dużo mówi. Jeśli rower leży koło poszkodowanego można podejrzewać potrącenie, napad czy po prostu upadek, a stojący - po prostu odstawiony "zaparkowany". Do "głupiego" upadku na rowerze operator 112 musi powiadomić policję.

      Gdy operator 112 rozezna sprawę dopiero wtedy wysyła do nas informacje w formie elektronicznej i łączy rozmowę gdzie padną konkretne pytania o stan pacjenta oraz zostanie potwierdzony adres.

Gorące dyskusje ostatnie 12h