•  

    294839 - 150 = 294689

    Green trochę Velo D3 - (prawie) Bieszczady

    Wychodzę na dwór, a tam wita mnie jesień - jest pochmurno i zimno. Ruszam przed 8:00, na razie tylko z rękawkami. Do Rzeszowa jest mi całkiem ciepło. W Rzeszowie zaczynam się kręcić nieśpiesznie po rynku, fotki, tego typu sprawy i zaczyna być nieciekawe. Chcę zaliczyć kawiarnię, niestety nie mogę znaleźć żadnego otwartego lokalu.

    Dojeżdżam do Tyczyna zziębiętny, zbaczając z Green Velo już do końca do dnia. Moim oczom ukazuje się piekarnia, cukiernia, pytam czy dostanę kawę. Słyszę tak - jestem uratowany. Przy okazji drożdżowkarstwo, ultralight na siebie i lecimy dalej.

    W Strzyżowie zatrzymuję się na obiad zaliczając porządny podjazd. Wcześniejsza droga również bardzo fajna - węższe, szersze asfalty, niewielki ruch, wzdłuż drogi wojewódzkiej i rzeki Wisłok.

    Jadę dalej w otoczeniu górek, po skręcie na Rzepnik zaczynają się najlepsze atrakcje dnia dzisiejszego. Pierwszy daje mi porządnie w kość, a na górze oglądam drogę kolejnego podjazdu. Zjazd, szybkie zdjęcie Cerkwi pw. św. Paraskewy (pozdrawiam @metaxy) i wylewanie potów na kolejnym podjeździe. Slalomem udaje się podjechać, na Garminie widzę maksymalnie 17% nachylenia.

    Za kilka kilometrów mógłbym już zakończyć na dzisiaj, ale głupio zepsuć średnią z wyprawy po 100 km. Zatem zgodnie z planem robię pętęlkę, zahaczając o Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazownictwa im. Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce. Żeby nie było zbyt łatwo zwiedzać, na powitanie jest niezły podzjad. Potem kieruję się w stronę dzisiejszego noclegu. Na dobre zakończenie dnia długo podjeżdżam w miejscowości Podniebyle, tak mnie to męczy, że chcę zejść z roweru. Na szczęście udaje wspiąć na górę.

    Bez widoku spadających kropel ponownie nie udaje się spędzić całego dnia. Dosłownie na 1 km przed końcem łapie mnie większy deszcz.

    Dzień bez zakupów na kolację i śniadanie oraz prania w ręku to jest to. Na dodatek drugi obiad na ciepło, a potem kolacja.

    W tym tygodniu to już 516km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km (nr 19)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Green Velo D3.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (6)

  • avatar

    Europejczycy z dziada pradziada (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

    #mecz #francja #mistrzostwaswiata2018 #mistrzostwaswiata #mundial #mundial2018

    odpowiedzi (89)

  • avatar

    Mirki ale się wcurwilem
    Mam kuzynkę, idzie właśnie do szkoły sredniej, jej mama, a moja ciocia jest strasznie rygorystyczna katoliczką, co niedziela kosciolek, co powie ksiądz to święte i takie tam.
    I przechodząc do głównego wątku kuzynka się rozchorowała, wg tego co mi pisała na Facebooku to miała wczoraj prawie 39 stopni gorączki przespała ostatnie dwa dni no i ogólnie nie czuje się najlepiej. No ale dzisiaj niedziela więc do kościoła trzeba iść! Ciotka groziła jej odcięciem od telefonu i laptopa jak nie pójdzie, żadnych wyjazdów przez wakacje i takie tam. Kuzynka niestety jest strasznie uległa więc poszła, z gorączką, chora, moja mama określiła że wyglądała jak trup. No i msza się zaczęła, usiadły sobie z ciotka razem, a tu nagle przyszła jakaś koleżanka cioci więc ta powiedziała swojej córce że ma ustąpić miejsca i stać przez resztę mszy. No jak to się skończyło można było się domyśleć, zasłabła. Co zrobiła ciotka? NIC BO WSTYD WSTAĆ PODCZAS MSZY. Wyniosło ja z budynku paru facetów, moja mama wyszła zaraz za nią jak zobaczyła że ja niosą no i telefon do mnie żebym podjechał autem i ja zawiózł do jej domu. Oczywiście ubrałem coś na siebie i pojechalem.
    No z dziewczyną mało kontaktu, wniosłem ja na lozko, sprawdziłem gorączkę a tam 39,8 mama skoczyła szybko po jakieś leki przeciwgorączkowe, ja zrobiłem okład bo wyglądało na prawdę źle.
    Posiedzielismy z nią z pół godziny, zrobiłem jej herbatę, przyniosłem miskę bo mówiła że jej niedobrze i czekałem na powrót ciotki.
    Przyjechała i zaczęła drzec ryj najpierw na nią, potem na mnie i mamę. Że ona to zrobiła specjalnie, że odwala cyrki żeby nie iść do kościoła, że będzie miała iść na wieczorna mszę (sic!). No to się wcurwiłem, powiedziałem jej co myślę o niej, o jej wierze, o tym jaka jest kobietą. Ta rzuciła się do mojej mamy że tak kończy się wolny wybór i to że nie chodzę do kościoła. I wtedy moja mama zaimponowała mi. Zazwyczaj jest bardzo kochana dla rodziny, broni ich nawet jak nie mają racji, ale zrobiła coś co będę wspominał do końca życia. Przypomniała swojej kochanej siostrzyczce jak w wieku swojej córki zamiast do kościoła chodziła za remizę palić fajki, jak zdradzała męża, i zapytała czy to dla niej jest przykładna wiara. Ciocia wyprosiła nas z domu, ale kuzynce napisałem że jeśli tylko będzie zmuszana do pójścia wieczorem na mszę to ma zadzwonić.
    #gownowpis #truestory #zalesie #katolicyzm
    pokaż całość

    odpowiedzi (58)