•  

    277703 - 5 - 234 - 5 = 277459

    Kolejny kraj zaliczony na rowerze – tym razem to Niemcy. Z @Dewastators pojechaliśmy rano pociągiem do Zgorzelca i stamtąd zrobiliśmy trasę do Drezna i z powrotem.

    110 km do Drezna ciągle pod wiatr – ale i tak mieliśmy lepiej niż pewien ptak, który wisiał w miejscu. Nam przynajmniej udało się toczyć. Okolica niesamowicie ładna – zabudowa taka sama jak na Dolnym czy Górnym Śląsku (wiadomo czemu), ale taka totalnie zadbana. Niesamowicie mi się tam podobało (。◕‿‿◕。)

    Reichenau:
    https://i.imgur.com/PfX7Igg.jpg

    W okolicach Budziszyna zaczęły się dwujęzyczne tablice. Nie wiedziałem, że mniejszość górnołużycka tak prężnie działa – załatwili sobie dwujęzyczne nazwy ulic, nawet takich malutkich, szutrowych.

    https://i.imgur.com/qF5oz31.jpg

    Drugie zdjęcie z Budziszyna przypięte do posta – tamto miejsce zrobiło na mnie największe wrażenie.

    Z Budziszyna trasa prowadziła przez Bischofswerdę, Radeberg i przez lasem zjechaliśmy do Drezna. Już w mieście złapał nas kolega Dewastatorsa i razem objechaliśmy bulwary, a potem do sklepu Rewe, gdzie niestety nie dostałem Coca-Coli Cherry z cukrem. Niemcy chyba też dali się zniewolić ( ͡° ʖ̯ ͡°) Za to posłuchałem niezbyt utalentowanej śpiewaczki ulicznej :/

    Tablica z nazwą miasta:
    https://i.imgur.com/rzBz9vW.jpg

    I panorama Drezna:
    https://i.imgur.com/TRliel6.jpg

    pokaż spoiler W ogóle moim zdaniem Drezno jest strasznie przereklamowane. Zgorzelec czy Budziszyn są zdecydowanie ładniejsze ;)


    Powrót już raczej wiatrem, ale planowaliśmy pojechać bardziej górzystym, południowym szlakiem, co też się częściowo udało, ale niestety byłem wyczerpany pierwszą częścią trasy, a i okazało się, że zostało już niewiele czasu do pociągu. Stąd ostatnie 80 km zrobiliśmy w ogromnym pośpiechu, na wielbłąda (picie się kończyło, na szczęście kolega poratował mnie swoim), a ja momentami dostawałem skurczy nóg jak nigdy w życiu. Zwolniliśmy dopiero pod Görlitz, zdobywszy trochę czasu na małe zakupy – Riter Sporta z Macadamią i Mezzo Mixa (z braku Cherry). Przelewając napój do bidonu, rozlałem sporo na rower, tak że trasę na dworzec i potem z dworca we Wrocławiu bardzo się kleił.

    Może nie była to moja najdłuższa wycieczka w życiu, ale zdecydowanie najtrudniejsza. Ostatni raz nogi tak bardzo odmawiały mi współpracy, jak robiłem swoje pierwsze 100 km na starym MTB. Wiatr, przewyższenia (2159 m), pośpiech i w końcu sam dystans swoje zrobiły.

    Ale niczego nie żałuję. Warto było dla tych widoków.

    2x 5 km to oczywiście dojazdy na dworzec/do domu.

    W tym tygodniu to już 244km!
    #rowerowyrownik #ruszwroclaw #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!

    źródło: i.imgur.com

    Gorące dyskusje ostatnie 12h