Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Siema Mirasy :)
    Dziś 13 dzień bez alkoholu, ciężko jak cholera, ssanie jest cały czas oporowe na piwko i często mam myśli że jak jednego strzele to się nic nie stanie, ale jednak mam tą świadomość że jak wypiję to raczej na jednym się nie skończy.
    Zacząłem terapie, byłem już na dwóch spotkaniach. Pierwsze spotkanie to w sumie był tylko wywiad ze mną, drugie już jakieś takie gadanie, i dużo rad co robić, żeby unikać pólek z alkoholem, organizować sobie czas na cały dzień w taki sposób żeby nie było za dużo wolnego czasu na myśleniu o alkoholu.
    W sumie to były momenty, że sam nie wierzyłem że wytrzymam, ale jednak, niby dopiero 13 dzień ale jest jakaś taka radość, że aż prawie 2 tygodnie i nadzieja że się uda. Najgorzej jest z przyzwyczajeniami, po pracy było piwko kupowane w osiedlowym sklepie po drodze, a teraz jak mijam ten sklep to chce się tam zajść i wziąć zimną perełkę :( Czy po prostu robię coś koło domu i zawsze było piwko, no a teraz wiadomo, nie ma a się mocno chce :(
    Na początku jakoś głupio było mi się przyznać przed znajomymi dlaczego nie piję (towarzystwo raczej ogarnięte, nie ma przypadków alkoholików takich jak ja), ale w sumie pomyślałem że jak będą się śmiali czy coś to chuj na nich położę :D Byli mocno wyrozumiali i okazali wsparcie, i zrobiło się od razu jakoś mi lepiej. Akurat w sobotę był grill, miałem nie iść bo wiedziałem że tam będzie alkohol i po prostu wolałem tego uniknąć, ale że kolegi urodziny dobrego to lipa nie iść, postanowiłem że dam prezent i zaraz się zmyję żeby nie kusić losu, ale znajomi postanowili zrobić bez alkoholowego grilla żebym i ja mógł z nimi posiedzieć :) no i w sumie pierwsza chyba moja impreza tego typu na trzeźwo od paru lat :D
    fajnie było :D tyle na razie, coś bedzie to się odezwę
    zawołam pulsujących, jak ktoś nie jest zainteresowany następnymi wpisami, to niech po prostu nie plusuje i wrzuci na czarnoliste.

    I dziękuję za wsparcie Mirki i Mirabelki :)

    pokaż spoiler Wiem, chujowo pisze :D


    #alkoholizm
    pokaż całość

    odpowiedzi (103)

  • avatar

    Jak to jest - oglądam sobie Doug DeMuro i ubolewam nad narracją w temacie pieniędzy za auta. Poniżej na zdjęciu Aston, który w USA kosztuje "insane amount of money" czyli 200.000 dolców. w Polsce takie auto to >1.000.000zł. Problem w tym, że tak jak Amerykanin zarobi 2500$ tak ja zarobię 2500 PLN. W Polsce za 200.000 zł kupię co najwyżej Passata a tam jest to "nieprzyzwoicie drogi Aston Martin". Ja rozumiem, że 200.000 dolców to 740.000 zł ale nie liczy się to w życiu przeciętnego robaka. Gdyby w Polsce Astony kosztowały 200k PLN to mielibyśmy ich tu wiele więcej. Dziwi mnie też, że skoro dla Hamburgerów z #usa takie 200.000 USD to bardzo duża kasa a zarabiają miesięcznie 2,5k to dlaczego u nas nikt nie biadoli, że byle passat czy C-klasa w dieslu jest droga. Ile tego po naszych drogach jeździ.

    Takie dysproporcje są bez sensu. Gdybym mieszkał w USA i zarabiał w stosunku 1:1 a to możliwe na moim stanowisku to jeździłbym dzisiaj zupełnie czym innym.

    #samochody #motoryzacja #boldupy
    pokaż całość

    odpowiedzi (132)

  • odpowiedzi (8)