•  

    234744 - 70 - 320 - 102 = 234252

    Piątek - Szybka rundka po turdefransie. Spotkałem znajomego, z którym pogadaliśmy o zepsutych trenażerach.

    Sobota - Trasa po zbóju! A właściwie do zbója. Konkretnie do Terchovej na Słowacji, gdzie znajduje się posąg Janosika.
    Pobudka o 4.00, kawa, śniadanie i chwilę po 5.00 wyjeżdżam. Najpierw kierunek na Bielsko, bo przy takich wyrypach dobrze zacząć od rozgrzewki w postaci Przegibka. W Tresnej i okolicach taka mgła, że ledwo zaporę było widać.

    W McD w Żywcu drugie śniadanie i tam też dołączają do mnie @Arczi-S i @atizylak, którzy podjechali sobie pociągiem. Na słowacką stronę przejeżdżamy w Glince (podjazd pod granicę okraszony oczywiście nowym PR-em). Od Oravskiej Leśnej bardzo fajny podjazd na ponad 1000 m n.p.m. Żeby jeszcze tylko trochę lepszy asfalt był. Zjazd do Zazrivy rewelacyjny, bardzo szybki ale ciut niebezpieczny, bo droga wąska i kilka samochodów się przewinęło. I dopiero dziś sobie uświadomiłem, że jechałem ten odcinek w zeszłym roku, tylko od drugiej strony. Było to przy okazji "Słowackiej wyrypy", podczas której @bynon urwał hak przerzutki...

    W samej Terchovej posąg Janosika znajduje się na małym pagórku, a ścieżka do niego wiodąca bynajmniej nie jest przeznaczona dla rowerów szosowych. Nie zraziło nas to jednak i jakoś je tam wtaszczyliśmy. Z zejściem było trochę trudniej, ale udało się nie spaść, mimo że bloki w butach nie ułatwiały sprawy. Potem jeszcze mała przerwa w Lidlu i ruszamy na przedostatni poważniejszy podjazd. Później 25 km zjazdu aż do Czadcy i ostatni poważny podjazd, tym razem do granicy z Czechami.

    Przez Czechy cały czas z górki aż do Cieszyna. W zamku robimy zdjęcie z 20-złotówką na tle Rotundy św. Mikołaja, bo chłopaki jeszcze tego nie mieli odhaczonego. Dalej wizyta w McD i ostatnia prosta w drodze powrotnej. Znaczy nie taka prosta, bo jeszcze parę małych górek przed Skoczowem wpadło. Arczi już na dużym zmęczeniu i ze skurczami w nogach, ale udało nam się dokulać przed zachodem słońca.

    Niedziela - Klasyczny rozjazd na zaporę do Tresnej i na świderka w Międzybrodziu.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykopcanyonclub #przegibekzawszespoko #100km (nr 38) #200km #300km (nr 4)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Do zbója.jpg

    •  

      @Mortal84: kolega w niebieskim trochę grubasek ( ͡° ͜ʖ ͡°) jaka waga cumpla na szosę? (100kg here i boje się że połamie koła albo ramę). A sama wycieczka zacna :D

    •  

      @mestinerr: Wołam @Arczi-S, bo to o niego chodzi. Wagę ma słuszną, więc i koła wzmocnione specjalnymi szprychami z tego co wiem.

    •  

      @Mortal84: Dzięki za jazdę. To była dobrze spędzona sobota. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @mestinerr Jeżdżę na szosie już drugi rok (wcześniej na aluminiowym Tribanie na kołach Mavica - przód ok, tył trochę pływał). Od ponad roku mam karbonową szosę i nic się z nią nie dzieje. Jedynie koła postanowiłem wymienić na składane. Z tyłu dałem 32 szprychy dartmoora do DH - koło jest pancerne a póki co waga komponentów w moim przypadku nie ma aż takiego znaczenia. 100kg to nie jest dużo dla szosy - liczą się mocne koła, ja wraz z całym szpejem na zdjęciu ważę około 117kg. Gdybym miał około 100 to bym jeździł już na Mavicach. W instrukcji do roweru zawsze jest informacja o dopuszczalnej "ładowności" danego roweru.
      @Mortal84: Dobry opis - jak zwykle. Dzięki za holowanie na końcu ale kurcze utrudniały mi jazde. Wypiłem około 8l płynów wczoraj a i tak się chyba odwodniłem mocno (stąd pewnie kurcze pod koniec) bo dzisiaj na wadze było -3kg - jeszcze mi się to nigdy nie zdarzyło po jakimkolwiek dłuższym tripie >100km.

    •  

      @Arczi-S dlaczego przeszedłes z alu na carbon?

    •  

      @kendi ponieważ triban był na mnie za duży i źle się na nim czułem a że na wiggle trafił się carbon to wziąłem.