•  

    Kilka dni temu zadzwonił telefon. Patrzę - jakiś obcy numer, pewnie telemarketerzy. Postanowiłam zrobić sobie heheszki, a przy okazji połączyć przyjemne z pożytecznym, żeby więcej mi nie dzwonili z super ofertami.

    Odbieram, mówię halo, pani sie przedstawia, mówi że super oferta, dla mieszkańców miasta Takiego, w przedziale wiekowym 40-70 lat.

    (Umowa jest na mojego tatę, a mieści sie w tym przedziale)

    No i pani pyta, czy mieszcze się w tym przedziale. No to mówię, ze niestety, ale ja mam dopiero 16 lat. Pani zaczyna mnie przepraszać, ale pyta, czy może ktoś z dorosłych nie byłby zainteresowany. Mówię, że nikogo nie ma w domu teraz. Więc pani ponownie przeprosiła i się rozłączyła.

    Mam 23 lata, co prawda i tak bym sie nie miescila w tych kategoriach wiekowych, ale stwierdziłam, ze jak zrobię się na niepelnoletnia to gdzieś zanotują ten fakt i nie beda dzwonić. Lubię fakt, że głos mam jak gimbus, czasem się przydaje.
    No i wygląd też jak gimbus, ale to już inna kwestia xD

    Dzwonili też do mojego niebieskiego, odebrałam, pani powiedziała formułkę, a ja zatykając nos i trochę zaciągając powiedziałam: "łoj paaniii, ja z mjaasta X nie jezdem, to za daleko dla mnie tam jechadź".
    No i pani sie rozłączyła.

    Tak że polecam.

    #callcenter #heheszki #logikarozowychpaskow ?

    +: salmonistasty, C.............a +1 inny
    •  

      @pingwinowa:
      -Dzień dobry, jestem z Pańskiego banku blabla bla i dzwonię zaoferować Panu superlokatę blablabla
      Wysłuchuję co Pani ma do powiedzenia, Pani się nakręca. W pewnym momencie przerywam Pani że chciałbym zadać jej jedno pytanie. Ofc pani zamienia się w słuch i...
      -Czy może mi Pani powiedzieć jaki ma Pani biust ?
      -.... ..... Ale ja nie mogę takich rzeczy mówić!!!
      -Proszę Pani, wymaga Pani abym w zaufaniu powierzył dużą sumę a Pani nie jest w stanie udzielić mi prostej informacji ?
      Pani zaczyna się jąkać co kwituję tym iż nie będę trzymał kasy w instytucji która ma przede mną ukrywa nawet tak banalne rzeczy i rozłączam słuchawkę.

      -Dzień dobry, nazywam się Anon Anonowski i dzwonię aby przedstawić Panu ofertę najzajebistszego operatora sieci komórkowej na świecie.
      -Przepraszam Panie Anon, ale muszę zadać to pytanie: Czy jest Pan gejem?
      -... wtf?
      -Proszę Pana, jako aktywny przedstawiciel społeczności homoseksualnej nie życzę sobie obsługiwania przez jakiegoś pieprzonego heterozboczeńca. Proszę mnie przełączyć natychmiast do konsultanta który jest homoseksualistą!
      -Eeee ale eeee...
      -Nie będę rozmawiał z takimi zboczeńcami! Rozłączam połączenie.

      Dziwne ale na ogół już więcej ¯\_(ツ)_/¯nie dzwonią

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Morderstwo w Setagaya

    Japonia uznawana jest za jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie, przez niektórych uznawany jest nawet za najbezpieczniejszy kraj. Nic dziwnego, że morderstwo, którego dokonano w 2000 roku w cichej dzielnicy Tokio do dzisiaj przykuwa uwagę.

    Państwo Miyazawa wprowadzili się do Setegaya w 1990 roku. W tamtym czasie w ich sąsiedztwie mieszkało około 200 rodzin. Bezpośrednio za płotem ich domu znajdował się skate park. Władze planowały rozbudowę parku, zaczęto przesiedla
    mieszkańców i w 2000 roku okolicę zamieszkiwały już tylko cztery rodziny. Jedną z nich stanowił 44-letni Mikio Miyazawa, który pracował dla londyńskiej firmy Interbrand, jego 41-letnia żona Yasuko, która była nauczycielką, ich 8-letnia córka Niina i 6-letni syn Rei. Rodzina mieszkała w bliźniaku dzielonym z matką Yasuko, jej siostrą oraz szwagrem. Planowali wyprowadzić się z Setagaya w marcu 2001 roku.

    30 grudnia 2000 roku rodzina spędzała spokojny wieczór w domu. Mikio pracował w swoim gabinecie, jego żona i córka oglądały telewizję na górze, a syn spał. O 22.38 mężczyzna otworzył e-mail chroniony hasłem. To istotne, ponieważ świadczy o tym, że o tej godzinie jeszcze żył.

    Następnego ranka matka Yasuko próbowała dodzwonić się do córki, ale telefon nie odpowiadał. Kobieta postanowiła zajrzeć do rodziny Miyazawa, jednak nikt nie otwierał, a więc otworzyła drzwi zapasowym kluczem. U stóp schodów na drugie piętro znalazła zadźganego Mikio. Pozostali członkowie 4-osobowej rodziny również byli martwi. Zrozpaczona kobieta wezwała policję.

    Śledczy ustalili, że linia telefoniczna w domu została odcięta a intruz (lub intruzi) uzbrojony w nóż wszedł około 23.30 przez okno w łazience na piętrze. Najprawdopodobniej najpierw udał się do pokoju 6-letniego chłopca i udusił małego Rei w jego własnym łóżku. Być może ojciec usłyszał hałas i poszedł sprawdzić co się dzieje. Wtedy włamywacz zaatakował go, dusił i kilkakrotnie dźgnął nożem. Ciała matki i córki znaleziono przy drabinie na poddasze. Ich rany były bardziej dzikie i zadawane nawet po ich śmierci, co sugeruje, że intruz być może nienawidził kobiet. Podczas ataku nóż włamywacza złamał się, a więc zszedł do kuchni po inny. W tym czasie matka zaczęła opatrywać rany córki. Być może myślała, że włamywacz uciekł. Ślady krwi sugerują, że próbowały się schować. Niestety intruz wrócił z nożem znalezionym w kuchni i dokończył morderstwo rodziny Miyazawa.

    Co ciekawe intruz spędził w domu kilka godzin, podczas których surfował po internecie, poczęstował się lodami z lodówki, a nawet przespał się na kanapie w salonie. Zostawił też mnóstwo dowodów. W toalecie znaleziono jego odchody. Po analizie stwierdzono, że jadł posiłek ze szpinaku i sezamu, co było typowym daniem przyrządzanym przez matki dla swoich synów. Śledczy podejrzewali, że napastnik wciąż musi mieszkać z matką.

    W domu znajdowały się również obydwa noże, którymi dokonano morderstw. Najprawdopodobniej Yasuko udało się zranić napastnika i w związku z tym na jednym z nich była jego krew grupy A. Bardzo ciekawa okazała się analiza krwi. Ustalono, że jego matka pochodziła najprawdopodobniej z Europy, być może z okolic Adriatyku. Ojciec intruza natomiast pochodził z północno-wschodniej Azji. W DNA jego ojca występował marker (tak udało mi się przetłumaczyć, jeżeli ktoś zna się na tej terminologii to proszę o sprostowanie), który występował u jednego na czterech lub pięciu Koreańczyków, jednego na dziesięciu Chińczyków oraz jednego na trzynastu Japończyków.

    Morderca przebrał się i zostawił w domu swoje ubrania, schludnie złożone w kosteczkę. Ubrany był w szary kapelusz, kolorowy szalik, czarną kurtkę, czarne rękawiczki, koszulkę z długim rękawem i białe buty. Ubrania wyprane były w wodzie bogatej w minerały (twardej wodzie), podczas gdy w Japonii od dawna używano tylko miękkiej wody. Pranie w twardej wodzie powszechne było natomiast w Korei Południowej. Intruz zostawił także torbę biodrową, w której znaleziono kawałek taśmy klejącej używanej do deskorolek oraz ziarenka piasku. Jak się okazało piasek najprawdopodobniej pochodził z okolic bazy wojskowej oddalonej o około 100 mil od Los Angeles. Podejrzewano, że napastnik mógł być jednym ze stacjonujących w Japonii amerykańskich żołnierzy. Z drugiej strony mógł kupić tę torbę z drugiej ręki, np. na ebuy.

    W domu znaleziono również dokładny odcisk palca mordercy, jednak nie udało się go dopasować do żadnego z odcisków zebranych w bazie. Zaczęto przesłuchiwać świadków. Ktoś zeznał, że przechodził obok domu państwa Miyazawa wieczorem 30 grudnia i słyszał odgłosy kłótni rodzinnej. Inna osoba widziała mężczyznę, który biegł za ich domem. Taksówkarz zeznał, że w tym czasie miał zlecenia na trzy kursy z Setagaya. Każdy z trzech mężczyzn miał powyżej 30 lat i z żadnym z nich nie rozmawiał podczas jazdy. Jeden z pasażerów poplamił mu tylne siedzenie krwią. Około 6 godzin po odkryciu ciał do ośrodka medycznego oddalonego około 75 mil od domu zgłosił się mężczyzna z poważną raną kłutą. Niestety wtedy jeszcze policja nie wiedziała, że napastnik jest ranny, a więc nie szukano go w takich miejscach. Nikt nawet nie spisał danych rannego mężczyzny.

    Śledczy zaczęli głowić się nad przyczyną morderstw. Rozważano różne motywy, od osobistych do finansowych. Z domu być może zniknęło 150.000 jenów (1256 dolarów), jednak nie jest to pewne, ponieważ reszta rodziny nie wiedziała, gdzie dokładnie mogły znajdować się pieniądze. W wielu źródłach można znaleźć informację, że brakowało także pocztówek z życzeniami szczęśliwego Nowego Roku przesłanych od przyjaciół. Jednak kartki mogły zostać zabrane przez samych śledczych, którzy mogli je zabezpieczyć, aby skontaktować się z bliskimi ofiar. Motywem mogła być również zemsta. Mikio kilkakrotnie kłócił się z osobami przychodzącymi do skate parku, ponieważ nadmierny hałas przeszkadzał jego rodzinie. Czy to jednak powód do morderstwa? Podejrzewano, że zbrodnie mógł popełnić jakiś nielegalny imigrant lub włóczęga, jednak nie ma na to żadnych dowodów.

    Policja ogłosiła nagrodę za pomoc w złapaniu mordercy w wysokości 20 milionów jenów. Przez ostatnie 18 lat sprawą zajmowało się ćwierć miliona funkcjonariuszy, którzy przebadali 16 tysięcy tropów od mieszkańców. Mimo mnóstwa dowodów znalezionych na miejscu zbrodni, do dzisiaj nie udało się ustalić kto zamordował rodzinę Miyazawa.

    Źródła: listverse, japantoday, morbidstreak, unresolved

    #historieriley #kryminalne
    pokaż całość

    odpowiedzi (59)

  • avatar

    Sołtys Wąchocka o poranku rozkłada asfalt, który zwyczajowo był schowany na noc.
    #polska #heheszki

    odpowiedzi (25)

  • odpowiedzi (12)