•  

    Ciekaw jestem, czy te silne psychodeliki wywołują jedynie halucynacje, czy może uchylają rąbka tajemnicy i poszerzają świadomość o to, co niedostrzegalne zmysłami?

    Kiedyś słuchałem sporo wykładów nt. buddyzmu, hinduizmu i medytacji w tych grupach mistycznych, ale po to jedynie, by wiedzieć o czym mowa, by mieć względnie wyrobione zdanie na ten temat. Ostatnio zainteresowałem sie również żydowską kabałą (również nie po to, by ją praktykować, lecz wyłącznie po to, by wiedzieć o czym mówię) i wpadłem w szok. Kabała pełna jest podobnego mistycyzmu, gnostyki i elementów, których prędzej spodziewałbym się po Stowarzyszeniu Kąpiących się w LSD, niż po uznanych, talmudycznych Żydach xD

    Ciekawe jest, że motyw głębszych wymiarów rzeczywistości, podróży astralnych, kontaktu z istototami z innych wymiarów itd, itp. przewija sie w rozmaitych, niepowiazanych ze sobą systemach mistycznych. No i (wracając do poczatku mojego komentarza) skąd to podobieństwo między efektami, jakie wywołują silne psychodeliki a podaniami mistyków z wielkich systemów mistycznych?

    #narkotykizawszespoko #lsd #psychodeliki #medytacja #buddyzm #kabala #religia #mistycyzm #nauka #medycyna #psychologia

    •  

      @Regis_II: myśle, że medytacja i psychodeliki są ze sobą połączone. W którymś z podcastów chyba Joe Rogana, jakiś doktor który badał wpływ psychodelików na mnichach powiedział, że mają oni bardziej intensywniejsze kosmiczne tripy, chyba to z kwasem było związane.

      Czytałem też kiedyś, że jeżeli zakładając, że jeżeli człowiek produkuje dmt w śnie, to jak najbardziej możliwe jest to, że jest ono także produkowane podczas głebokiej medytacji, ale nigdy nawet nie zbliżyłem się do weryfikacji tych informacji.

    •  

      @Regis_II: Kiedyś do osiągnięcia tych stanów potrzeba było lat medytacji i mistycznych praktyk, tłumaczonych przez pryzmat religii i duchowości. Dziś te same stany są dostępne powszechnie dzięki odpowiednim substancjom - chociaż w niektórych kulturach psychodeliki już istniały i również zostały obudowane mistycyzmem.

    •  

      @Regis_II: Jeżeli chodzi o silniejsze psychodeliki, to wszędzie i zawsze w takich podróżach, odczuwana jest jakby obecność jakiejś wyższej osoby. Ja osobiście odczuwam to jako niepojętą energię. Więć tak, to nie tylko halucynacje, a coś o wiele więcej, w niektórych religiach można odnaleźć alegorie i powiązania. Ma to sens. Otwierania kolejnych drzwi percepcji, ile ich jest? Nie wiem, nie wiem nawet czy kiedykolwiek się przekonam, ale samo otwierania ich nadaje życiu sens, podobnie jak religia, ponieważ ten sam efekt można uzyskać na wiele sposobów np medytacja. Bardzo podobał mi się warsztat na woodzie w tym roku prowadzonym przez Malejonka. Tłumaczył bardzo ciekawie swoje przeżycia, nawiązywał też do tego, że sam zrozumiał wiele spraw głównie przez psajko. Twierdził też, że można wkroczyć na taki level, że będac czystym można wejść na wyższe stany świadomości beż psychodelików. Napewno tez nie można zapominać o tym, że pierwsze systemy religijne opierały się na wizjach szamanów będących pod wpływem m.in. grzybów więc psychodeliki --> religia

    •  

      @Regis_II: Myślę, że "uchylają rąbka tajemnicy", aczkolwiek nie jest to do końca taka tajemnica jakby się spodziewać. Polecam Alana Wattsa - on umiał o tym najlepiej opowiadać ;)

      Bo - moim zdaniem - większość tego co pokazują psychodeliki, to jednak halucynacje. Lub raczej nasze interpretacje tego co widać, ale oparte na błędnych przesłankach i założeniach wywodzących się z naszej kultury i interpretacji świata. A ten rąbek tajemnicy, stanowi tylko wierzchołek góry lodowej tripa i trzeba się postarać żeby go nie przeoczyć w natłoku wrażeń i efektów specjalnych.

      Dlatego nie zgodzę się do końca z przedpiścą (@twmistrz), że są to te same stany co przy medytacji. Owszem - pewne aspekty są te same, ale sądzę że przy medytacji ten stan, o który chodzi jest o wiele głębszy, i pozbawiony całej tej rozpraszającej otoczki wywołanej przez halucynacje właśnie. Jako całokształt są jednak zupełnie inne.

      Należy pamiętać, że psychodeliki gmerają w naszym poczuciu realności i prawdziwości. Podobnie dzieje się w snach, gdzie nawet najbardziej bezsensowne sytuacje wydają się zupełnie normalne. Dlatego z interpretacjami psychodelików trzeba uważać. Fakt, że coś się wydawało bardzo prawdziwe, nawet bardziej prawdziwe niż rzeczywistość, wcale nie jest obiektywnym wyznacznikiem prawdziwości danego zjawiska czy obserwacji.
      Branie wszystkiego czego się doświadczyło za prawdę, i to jeszcze zinterpretowaną przez pryzmat naszej kultury i zakresu pojęć, który posiadamy to prosta droga do foliarstwa/paranauk o energiach leczących raka wywołanego przez złe korporacje itp.

    •  

      @Regis_II: Wszystkie spotkania z różnymi istotami i historie do tego dorobione to projekcja ego, całkowita jego śmierć odsłania nieskończenie wzajemnie powiązaną ze sobą rzeczywistość, i nie ma tam żadnego podziału na dobro/zło ja/nie itp. nieskończona nicość, nieskończona perfekcja. Jeżeli każdy na świecie doświadczył by tego, wojna wyparowała by w 1 dzień. Niestety większość psychodelików nie daje rady w pełni tego zrobić.

    •  

      @well_being: dobrze prawisz lecz określenie "nieskończona nicość" zastąpiłbym "nieokreślonym potencjałem" i nie wplatałbym w to słowa "perfekcja" bo to już ocena przez pryzmat ego.

    •  

      jakiś doktor który badał wpływ psychodelików na mnichach powiedział, że mają oni bardziej intensywniejsze kosmiczne tripy, chyba to z kwasem było związane

      @abelel: Potężna dawka LSD w połączeniu z Oświeconym:

      pokaż spoiler zero efektów.

      źródło: youtube.com

    •  

      @regal20: rzecz w tym że cokolwiek o tym nie napiszę używając języka który z natury jest dualistyczną konstrukcją, to już nie będzie to

    •  

      @ZrestartowanyPigmej:

      There is a very famous story about Ram Dass (aka Richard Alpert) giving his guru, Neem Karoli Baba, LSD and it having no effect. The story appears in Ram Dass' book "Be Here Now". However, Bhagavan Das, who was present, revealed in his own autobiography Its Here Now (Are You?) that he, Bhagavan Das, saw Neem Karoli Baba 'palm' the LSD (ie not take it.)

    •  

      @Regis_II: Według mnie znacząca różnica jest w tym, że psychodeliki to wprowadzanie jakichś chemicznych substancji do organizmu, a medytacja jest naturalna. Dlatego też zalety tej drugiej są nieporównywalnie większe. Co do tego, czy LSD przykładowo otwiera jakieś drzwi i pokazuje coś "prawdziwego" czy są to tylko nasze urojenia - nie mam bladego pojęcia. Mogę tylko przytoczyć jedną historię, kiedy miałem halucynacje pod wpływem paru substancji jednocześnie (dość powszechne i nie było to LSD ( ͡° ͜ʖ ͡°)), był to pierwszy i jedyny raz. Co jest w tym najciekawsze, widziałem odchodzące od ludzi czerwone strzałki, taki linie, które pokazywały gdzie ktoś idzie. I mogłem powiedzieć "ta kobieta skręci w lewo do budynku" i tak się działo, bo to widziałem. Nie wiem ile w tym przypadku, ile mistyczności i czegoś niesamowitego. Sprawdziłem kiedyś co mogą oznaczać te czerwone linie i okazało się, że istnieje bodajże w japońskiej tradycji (nie potrafię teraz tego odnaleźć) przekonanie, że takimi czerwonymi liniami są związani i kierowani ludzie, którzy są sobie przeznaczeni, muszą na siebie trafić. Bardzo mnie to zastanowiło.

      Zresztą to cholernie szeroki temat. Wiele różnych rzeczy, które jest choćby powiedziane w taoizmie można odnieść do naszej codziennej rzeczywistości. Te niby banalne prawdy, że jak sobie coś odpuścisz to nagle do ciebie trafi, że jak oczyszczasz umysł to sprawy same nabierają dobrego obrotu albo nadchodzi nagłe olśnienie albo te paradoksy, że wygrać można tylko nie walcząc i tak dalej, to wszystko jest prawdą. Mam wrażenie, że to są takie nieformalne prawa wszechświata, spisane tysiące lat temu przez mędrców. Polecam zwłaszcza książeczkę Tao te ching.

    •  

      @budep Gdyby Budda dożył naszych czasów, to zapewne zmienił by swoją doktrynę i nauczałby jak osiągnąć oświecenie poprzes psychodeliki. Jestem pewien że żaden oświecony człowiek nie wartościuje swojego oświecenia przez pryzmat tego jaką drogę ku niemu przebył.

    •  

      @RandyBobandy: Budda za to "przykazał", by wystrzegać się wszystkich używek, które zmieniają stan świadomości. Zatem Twoja teoria wydaje się aż za mocno naciągana. Wszystkie psychodeliki i inne wspomagacze to droga na skróty, która nie ma prawa powodzenia.

    •  

      @budep: Wczoraj paliłem Changę i w sumie doświadczyłem takiego stanu w którym nic nie miało znaczenia, życie nie miało sensu, ale też nie istniały pragnienia - dlatego to był bardzo wyzwalający stan. Ale była przy tym świadomość, że to tylko na chwilę i jeśli chce najwięcej z tego wynieść, to muszę właśnie ćwiczyć spokój i nieprzywiązywanie się na co dzień. Warto chociaż raz coś takiego doświadczyć na skróty, bo wtedy człowiek wie, że jest to osiągalne.
      Co sądzisz o neurofeedbacku? Też praktykuję coś takiego i za pomocą badania QEEG znalazłem miejsce w mózgu z którego "wzburzaniem się" mam problem i ćwiczę wyciszanie tego miejsca. Efekty pojawiają się szybciej niż w przypadku medytacji.