Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (47)

  • avatar

    UWAGA

    Sytuacja jest niesamowicie rozwojowa. Okazało się, że czysty kalkulator ma jeszcze brata.
    Biedak jest jeszcze bardziej brudny.
    Jego wyczyszczenie wymaga tym razem 300 plusów. A efekt dodam dopier jutro pod tagiem
    #upierdolonegratygolego
    Zapraszam do obserwowania bo mogą tam dziać się cuda.

    #pracbaza #nieboperfekcjonistow #oswiadczenie pokaż całość

    odpowiedzi (46)

  • avatar

    ANATOMIA UPADKU

    Przy okazji każdego niemal newsa zza granicy, zwłaszcza tych dotyczących zamachów, przestępstw czy nawet zwykłych filmików z bójek czy awantur, wykopki uwielbiają ferować jedną tezę - ZACHÓD UPADA.

    Pomijając kwestie światopoglądowe i urojenia prawakoidalne, których autorzy twierdzą że jeszcze trochę i ludzie będą walić do granic Polski by uzyskać azyl w normalnym państwie nie skalanym LGBT i muzułmanami, warto sprawdzić czy zachód rzeczywiście upada. Najlepszym chyba argumentem, używanym przez wszystkie warstwy społeczne, od wykopków, po dziennikarzy, rozmaitych klakierów i polityków jest przyrost gospodarczy. Polska zielona wyspa. Nie ważne czy rządzi Donek czy Jarek ze swoimi pachołkami - Polska zawsze prezentowana jest jako to miejsce w Europie, które zalicza fenomenalne wzrosty.

    Już tu pojawia się pierwszy problem - bo o ile PKB Polski rzeczywiście rośnie dość szybko, to zachodnie gospodarki, wbrew obiegowej opinii wcale nie maleją. Wartości, które widzicie na grafice to średni wzrost w ostatnich 5 latach. Mógłbym brać 10 wliczając kryzys, mógłbym 20 albo i 30, ale kwestia jest bezsporna - tendencja jest zwyżkowa, pomimo przejściowych spadków i kryzysów.

    I tak, w 2100 roku Polska świętować będzie wyprzedzenie Francji, a 61 lat później - Niemiec. Po kolejnych 8 latach przegonimy UK, by już w 2176 przegonić Hiszpanię, która pomimo startowania z niskiego pułapu zalicza największe w ostatnich latach wzrosty, odbijając się po kryzysie.

    Czy takie porównanie ma sens? NIE. Uświadamia nam jak daleko jesteśmy w tyle, ale tylko w jednym aspekcie, nie biorąc pod uwagę dziesiątek, jeśli nie setek czynników.

    Osobiście jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że dogonienie Niemiec czy Francji jest niemożliwe, a Polska gospodarka za 20-30 lat zacznie niesamowicie cierpieć - dużo bardziej niż zachód.

    Katastrofa klimatyczna odbije się na nas mocniej, gdyż nasze rolnictwo nie jest tak rozwinięte jak to na zachodzie. W połączeniu z brakiem gospodarki wodnej, doprowadzi to do klęsk żywiołowych i już nawet modlenie się o deszcz nie pomoże.

    Demografia nas dobije - niewydolny system emerytalny upadnie. Automatyzacja będzie postępować wolniej niż na bogatszym zachodzie, wyjdą braki w systemie szkolnictwa wyższego i brak wykwalifikowanych kadr - część już wyjechała, lub wyjedzie na zachód. Będzie nam po prostu brakować wykształconych ludzi.

    W nowym, opartym na technologii świecie Polska będzie coraz bardziej odstawać, ze swoimi beznadziejnymi uczelniami wyższymi, brakiem środków na badania naukowe i brakiem dużych firm high-tech. Opierająca się na zakładach produkcyjnych i rolnictwie duża część gospodarki, po prostu zostanie zaorana przez zachodnie firmy, posiadające środki, kadry, knowhow i... roboty.

    Na koniec dojdzie nasza energetyka, oparta o paliwa kopalne, głównie nabywane od innych państw. Będziemy zawsze zależni od sytuacji międzynarodowej, nie posiadając własnych elektrowni atomowych czy źródeł energii odnawialnej. Coraz bardziej restrykcyjne przepisy Unijne i międzynarodowe będą sprawiać nam coraz więcej problemów. Już pomijając niepokoje, jakie wywołają decyzje o zamykaniu kolejnych nierentownych kopalń.

    Także podsumowując - nie wiem czy jest się z czego cieszyć. Przy zachowaniu status quo, może nasze wnuki będą żyły sobie w Polce bogatszej niż zachód. Ale jest to niemożliwe. Upadek Europy zachodniej to nasz upadek. Kryzys w Europie to nasz kryzys.

    #neuropa #4konserwy #urojeniaprawakoidalne
    pokaż całość

    odpowiedzi (38)