Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kiedyś nabrałam kolegę anglika, że takie buty to element tradycyjnego polskiego stroju ludowego. Uwierzył od razu, choć mówił, że to trochę okrutne dla kretów ale cóż, skoro takie były czasy.

    #humorobrazkowy #heheszki #uk

    odpowiedzi (18)

  • avatar

    DZIEŃ 75/100

    Był sobie rudy pechowiec.
    Pech prześladował go na każdym kroku a na dodatek miał tylko jedno jądro.
    Pewnego razu leciał samolotem nad Atlantykiem.
    Nagle samolot wpadł w turbulencje i zaczął spadać.
    - Możemy się uratować, ale jeden z nas musi wyskoczyć - mówi pilot.
    Ciągną słomki. Rudy losował pierwszy i od razu wylosował krótką.
    - To nie fair! Powtórzmy! - mówi rudy.
    Powtórzyli, rudy znów wylosował krótką.
    - No, dobra, nie wiem, na co liczę - mówi rudy - wyskoczę,
    ale pod jednym warunkiem: musicie poprawnie odgadnąć, ile wynosi suma jaj moich i jaj pilota.
    - To proste, cztery! - wykrzykują wszyscy.
    Rudy cały szczęśliwy zdejmuje gacie i pokazuje wszystkim jedno jajo.

    pokaż spoiler Wtedy podchodzi pilot, zdejmuje gacie i pokazuje swoje trzy.


    #suchar #100dnisucharow
    pokaż całość

    odpowiedzi (66)

  • avatar

    Ja i mój ojciec sprzedawaliśmy swoje samochody. Oba w świetnym stanie, z salonu itd. Kupiec ojca spytał o zwyczajowe zejście parę stówek (ojciec się zgodził), ale chwalił samochód, a jak dojechał do domu to zadzwonił, że jeździ się świetnie i dziękuje za taki super samochód z salonu od pierwszego właściciela i że trudno byłoby mu taki drugi znaleźć.
    Mój kupiec cały czas wyrażał swoje niezadowolenie (nie handlarz), choć było widać, że chce kupić. A to ryska na zderzaku, a to kropka na kokpicie. Pojechał na stację diagnostyczną, przegląd zrobił sam na sam z diagnostą. Pytam się, jaki werdykt (choć wiem, że sprzedawałem bardzo dobry samochód). Mówi, że "panie, tragedii nie ma, ale zawsze jest czego się uczepić, ile pan zejdzie z ceny". Pytam, do czego przyczepić, jakie wady. On, że "no tragedii nie ma, ale tak ogólnie zawsze można się przyczepić" (czyli żadnych konkretnych wad diagnosta mu nie przedstawił). Zwyczajowo zszedłem trochę z ceny (w ogłoszeniu była umyślnie zawyżona, żeby obniżyć) i podpisaliśmy umowę. Janusz pyta o opony zimowe: mówię, że nie mam. No to pojechał na letnich i będzie musiał kupić. I teraz mam w garażu niepotrzebne dwuletnie opony zimowe, opchnę za grosze na olx, ale ni chuja, Januszowi nie dam, skoro tak nieładnie mówił o moim ulubionym samochodzie, o który bardzo dbałem przez lata.
    #zalesie #gorzkiezale #januszemotoryzacji
    pokaż całość

    odpowiedzi (81)