•  

    Queerowy antykapitalizm zasadza sie w przekonaniu że kapitalizm nie stanowi gwarancji równouprawnienia, gdyż media i propaganda kapitalistyczna, pomimo miło wyglądających wyjątków, będą ostatecznie równać do "hetero normy". Przy konieczności wyboru między konsumentem hetero a konsumentem LGBT - przywilej zawsze będzie miał ten, kto przedstawia większą wartość dla kapitalisty.

    W najlepszym wypadku społeczność LGBT i jej prawa w kapitalizmie są komodyfikowane (zmieniane w towar) a osoby nieheteronormatywne dostają w zamian „produkt” będący obietnicą przychylności dopóki ta przychylność będzie opłacalna. Możemy nazwać tę przychylność „pseudoprzywilejem”.

    Pseudoprzywilej pochodzący od kapitalizmu nie jest dany na zawsze. Może być medialnie dużo bardziej sprawczy niż działania antydyskryminacyjne wynikające z mozolnej edukacji i uświadamiania, ale może w każdej chwili zniknąć. Co więcej, w warunkach gospodarki kapitalistycznej samo istnienie „pseudoprzywileju” stanowi zagrożenie dla osób LGBT. Z jednej strony dlatego, że jest to przywilej pozorny i nie gwarantuje stałego polepszenia sytuacji LGBT, a jego utrzymywanie pozostaje wielce kosztowne. Z drugiej strony - dlatego że jest przywilejem dawanym arbitralnie (homoseksualista z dużego miasta skorzysta z łaskawości kapitalizmu dużo bardziej aniżeli homoseksualista na wsi. „Pseudoprzywilej” jest więc grą na rozbicie i pognębienie środowiska.

    Inaczej mówiąc za cenę zamiany tożsamości LGBT w towar kapitalizm zawiera że społecznością umowę na czas nieokreślony, z której może się w każdej chwili wywinąć. Dosłownie jednego dnia wszystkie firmy wspierające postulaty LGBT mogłyby się wypiąć i zrobić zwrot o 180 stopni i nie miałbyś do kogo się odwołać. A co więcej dotychczasowe skutki „pseudoprzywileju” wyparowałyby gdyż jest to tylko wsparcie medialne, a nie instytucjonalne. Gdyby Ben i Jerry w tej chwili zmienili profil na anty-LGBT to nikt by się nie zająknął dopóki skorzystaliby na tym udziałowcy.

    A wreszcie - ustroje kapitalistyczne mają inherentna tendencje do degenerowania w protofaszystowskie oligarchie (jak Polska czy USA). LGBT jako mniejszość nigdy nie będzie istotnym głosem dla oligarchii, zaś „pseudoprzywilej” nie jest dziedziczny pomiędzy ustrojem kapitalistycznym a faszystowskim. Co więcej te oligarchie są wręcz wprost nieprzychylne środowisku LGBT właśnie ze względu na to że wcześniej kapitalizm dokonał komodyfikacji praw LGBT. Popleczników oligarchii łatwo jest przekonać że za tą komodyfikacją szły rzeczywiste specjalne przywileje (stąd np. bierze się łatwość akceptacji dla sloganów typu „homoterror” „ideologia gender” - w kapitalizmie prawa LGBT będą one zawsze sprzedawane jak towar, dlatego prawicy tym łatwiej jest je zdyskredytować).

    Warto oczywiście zwrócić uwagę na wyjątki, jak choćby słynne słowa Göringa: „O tym, kto w Luftwaffe jest Żydem, decyduję ja”. „Pseudoprzywilej” może Cię uratować o ile jesteś niezbędny faszystom. Pozostaje to jednak wciąż wyjątek - arbitralny i nieludzki.

    Michał Ziemski, W Uproszczeniu

    #antykapitalizm - obserwuj
    #neuropa #4konserwy #lgbt #homoseksualizm #queer #anarchizm

    źródło: 1536944395069.jpg