•  

    Czy są chętni do czytania bloga o dźwięcznej tematyce przygód przegrywa na erasmusie? Miałem pisać bazgroły sam dla siebie, żeby zachować wspomnienia, ale jeżeli są tu amatorzy takich tematów, to czemu by nie pisać dla szerszej publiczności ;) Jeżeli ktoś jest zainteresowany niech rzuci plusem na zachętę :)
    #erasmus #przegryw #stulejacontent #blog

    •  

      @PrzegrywNaErasmusie: najpierw udowodnij ze jestes przegrywem, teraz byle normik chcialby byc hehe przegrywem

    •  

      @PrzegrywNaErasmusie: pewno bym czytal, ale zeby tak plusa zielonce to nie..

    •  

      @PrzegrywNaErasmusie przegryw nie pojechałby na Erasmusa. Proszę opuścić tag

    •  

      @Pentylion: tak przywitał mnie lokalny USOS, Oni wyczuli moje spierdolenie już przed przyjazdem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Puukko: Czy jest na tagu jakieś FAQ kiedy kończy się przegryw próbujący z niego wyjść (wiadomo z jakim skutkiem heheszki), a zaczyna się normik? Nie jestem aż tak bardzo w temacie :V

    •  

      @PrzegrywNaErasmusie: Czekam na posta, zielonki muszą się wspierać ( ͡° ͜ʖ ͡°) .

    •  

      @PrzegrywNaErasmusie: w sumie dołączyłbym do inicjatywy, bo jestem w podobnym położeniu, wyjechałem i piwniczę, a przecież trzeba z siebie powyrzucać frustracje c'nie

    •  

      @Penektomia: @PrzegrywNaErasmusie: i gdzie te wpisy, ja tu czekam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Kacc: Jakoś tak weny nie mogę złapać, jedyne co złapałem to zapalenie ucha półtora tygodnia temu i znowu się konkretnie zapiwniczyłem od tamtego czasu (╯︵╰,)

    •  

      @Kacc: łap w zęby ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      No więc przyjechałem sobie do pięknego, ciepłego kraju i piwniczę. Dotarłem trochę później niż większość, więc najsampierwszą integrację ominąłem dość naturalnie. Za to pod koniec miesiąca miałem ambitny plan wybrać się na niejakie Welcome Party urządzane przez „oficjalną” organizację dla erasmusów (a „nieoficjalnych” jest multum, no ale nic dziwnego; jesteśmy targetem do zbijania kasy. Z tego co kojarzę, niektóre wyznaczają kwotę za samo dołączenie [wyrobienie karty członkowskiej], więc podejrzewam że już przy trzech można wyjść stratnym. Niemniej rzeczywiście wycieczki, które organizują, wychodzą tanio). Dotarłem pod wskazany lokal, hehe, ale tam zastali mnie już połapani, dynamiczni studenci przy stolikach przed wejściem. Rozmawiają sobie w grupkach, a we mnie wskoczyło spierdolenie i samoświadomość lvl 444. Wobec tego oddaliłem się od miejsca zdarzenia, zrobiłem jeszcze rundkę wokół kwadratu z barami i wróciłem do mieszkania, na drugą stronę miasta.

      Każda rozmowa to dla mnie nowy zastrzyk kortyzolu, dodam jeszcze że dzięki klimatowi pocę się jak świnia, więc w połączeniu z niewyjściowym ryjem rezultat jest dość oczywisty. Small talk to gówno. No przynajmniej ten mój. Ileż to razy dałem sobie coś wcisnąć na stoiskach festynowych (gdzie wszystko jest „rzemieślnicze” czyt. dwu-trzykrotnie droższe) tylko dlatego, że asertywność u mnie znikoma. A, no i prawie nic nie rozumiem, jak do mnie mówią na ulicy. A niby B2, co nie. Często nawet nie proszę, żeby powtórzyć, tylko z głupim uśmiechem przytakuję, w nadziei że nie dojdzie do jakiegoś nieporozumienia.

      Jak wspominałem, nie idzie mi integracja, nie byłem na ani jednej imprezie. Jedyne co, to wieczór z motywem wymiany językowej i drugi w niesławnym pubie ze zdarzenia powyżej. Na pierwszym rzeczywiście nawet porozmawiałem z kilkoma osobami, ale zmyłem się jak tylko zaczęli grać muzykę. W drugim przypadku motywem było żarcie z Włoch, odbyłem kilka rozmówek (oprócz jednej – nicnieznaczących, w których interlokutorzy potrafili nawet odwracać ode mnie wzrok xD) i uciekłem, jak tylko skończyło się jedzenie.

      No i cóż. Nie wiem, jak nawiązywać znajomości, bo dla mnie to nienaturalne. A wczesne dzieciństwo już zdążyłem zapomnieć. Ludzie wychodzą po nocach do barów, nie wiem gdzie jeszcze, a ja siedzę w pokoju. Ew. chodzę sam: na mecz; do baru; pobiegać; ponakręcać się w panice, chodząc po starówce. A jak wrócę, to, kurwa, moje okienko w pokoju wychodzi na środek kamienicy, więc piwnica full xD

      I wiecie, co jest najgorsze? Samotność to jeszcze zniosę, ale kurwa, czuję się tak bezużyteczny...

      C.d.n., jeśli będzie kogoś ciekawić, stulejarze.

      Z Barcelony dla Polskiego Radia
      Ewa Wysocka

Gorące dyskusje ostatnie 12h