•  

    Masakra, Mirki.

    Spotykałem się z pewną dziewczyną w wakacje. Głównie seks, ale chciałem czegoś więcej. Dzieliły nas dwa województwa, dziewczyna była świeżo po rozpadzie wieloletniego związku z "Byłym". Podobno Były ją olewał, ona za nim ganiała, w końcu kopnął ją w dupę. Miesiąc temu dziewczyna pisze mi, że zaczęła się z kimś spotykać. No dobra, trudno myślę, żyjemy dalej. Dziś jej siostra mówi mi, że wróciła do Byłego i że ten ktoś, z którym się spotyka od miesiąca to właśnie Były.

    Rok temu spotykałem się z inną dziewczyną przez 1,5 miesiąca, ale uznałem że to nie to. Dziewczyna była po paroletnim związku, nawet się zaręczyli i miała "Narzeczonego". Narzeczony zresztą zdradził ją trzykrotnie w ciągu tego związku, ale to nie przeszkodziło jej trwać w nim dalej. Nie wiedziałem, jakie były jej losy po tym jak skończyliśmy się spotykać. Wczoraj się dowiaduję od kumpla, że wróciła do Narzeczonego jakiś czas temu.

    Około dwa lata temu byłem w związku z pewną dziewczyną. Kochałem ją mocniej niż każdą inną istotę, chciałem się z nią ożenić i chciałem, żeby była matką moich dzieci. Niestety, dowiedziałem się, że na początku związku zdradziła mnie parę razy z jakimś "Kochankiem". Zerwałem z nią, co było zresztą najtrudniejszą decyzją mojego życia, ona zarzekała się, że zerwała z nim kontakt, napisała mu, żeby do niej więcej nie pisał, że kocha mnie i że chce całe życie spędzić ze mną i jeśli trzeba to spędzi miesiące albo lata na odzyskiwaniu mojego zaufania. Kusiło, ale znalazłem tyle siły, żeby odciąć się od niej totalnie. Jakiś czas później wchodzę do jednej knajpy, patrzę, a tam ona spożywa posiłek z Kochankiem.

    Kurde, Mirki, ja wiem, że samotność jest ciężka, że boimy się tego, co nieznane i wolimy coś chujowego, ale znanego. I w ogóle sposób naszego myślenia ludzkiego nie jest mi obcy, bo sam się łapałem na tym, że zastanawiałem się nad powrotem do tej ostatniej panny mimo jej zdrady. Ale nie zrobiłem tego, bo uznałem, że jak będę z nią brał ślub i stał tak naprzeciwko niej to będę myślał o tym typie, z którym mnie zdradziła. A tutaj nagle mi wyskoczyły takie historie, ta wraca, tamta wraca, byle tylko nie być sama, byle tylko nie czuć tego strachu, lęku czy chuj wie czego.

    No właśnie, czego? Macie jeszcze jakieś pomysły, czemu to jest aż taka plaga (przynajmniej u mnie)? Czy poza jakimś strachem coś tu jeszcze wchodzi w grę? Jest coś, czego nie rozumiem, a co może powinienem zrozumieć?

    #zwiazki trochę może #logikarozowychpaskow chociaż nie do końca

    •  

      @yogre: no powininieneś zrozumieć, że lochy lubią huśtawki emocji i odchodzenie/wracanie do byłych, kłótnie, cięcie się, rzucanie talerzami, ćpanie czy ruchanie na boku to rzeczy które często kręcą je bardziej niż stabilny miły pan sebastian. Więcej dramy = szczęśliwszy związek.

    •  

      @yogre: boją sie samotnosci, nieznanego, ot po prostu

    •  

      @yogre: ja tam wole nie być w niczym chujowym i znanym, lepiej nieznane i niechujowe. Polecam ten styl życia (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

      Większość dziewczyn nie potrafi być same, więc wracają do pewniaków z przeszłości albo szukają zapchaj dziury do momentu, aż nie trafi się coś lepszego. Dla mnie to poroniony pomysł w ogóle rozważać, czy dać komuś szansę po tym jak cię zdradził.

    •  

      @yogre: Ja mam swoją teorię. Kobieta jest z natury monogamiczna i w jej sercu jest miejsce dla jednego mężczyzny. Jeżeli ją zdobędzie - będzie ją miał na zawsze. Owszem, może ją kopnąć w dupę, ona wtedy znajdzie sobie jakiś tampon zastępczy, ale to nie będzie to. Tampon będzie ją posuwał, ale ona będzie w myślach wyobrażała sobie wtedy ukochanego. Będzie chciała kochać się tylko po ciemku, i jeszcze zamknie oczy, żeby nic nie mąciło jej tych wyobrażeń. W miarę możliwości będzie zdradzała tampona z tym jedynym, a jak da zielone światło, zrobi angielskie pożegnanie z tamponem i wróci do byłego.

      Nie chcę uogólniać, być może są kobiety, które potrafią zrobić w swoim sercu porządek po nieudanym związku i zacząć na nowo. Opisałem po prostu pewien bardzo powszechny typ kobiety.

      Panowie, pamiętajcie: jak dziewczyna, z którą się spotykacie, ni stąd ni z owąd gada o byłym, to niech wam się zapali czerwona lampka ostrzegawcza.

    •  

      @yogre: O ch**. A ponoć tak trudno "odzyskać" byłą/byłego :D

    •  

      @wanderlust00
      Jeśli ona ma ciebie dosyć i sama kończy związek, to rzeczywiście trudno. Tutaj mamy odwrotne sytuacje - faceci nie szanowali zakochanych w nich lasek, porzucili je, ale potem zatęsknili. Wtedy wystarczy okazać skruchę (chuj tam czy szczerą, czy nie) i one wracają.

      Myślę, że gdyby OP wtedy w tej knajpie chciał, to była by do niego wróciła.

    •  

      @TerazMnieWidac: Nie no trochę inaczej to OP opisuje :D Ale anyway, to jest tak, że bez względu na to kto kogo zostawi, kobieta jak zechce to zawsze odzyska ex (no 90% przypadków), a facet w 10% przypadkow odzyska :D

      Bo kobieta jak zostawia to dopiero jak ma innego, "lepszego". A facet jak zostawia, to z jakiegoś poważnego powodu, który nie jest drugą kobietą.

    •  
      KinderCzekolada

      +4

      @yogre: nie wróciłabym do kogoś, kto mnie zdradził ale znam całą masę lasek, które nałogowo wracają do swoich patologicznych byłych
      z tym, że to prędzej czy później i tak pierdolnie :P

      Baby są głupie w uj

    •  

      @yogre: jak już ktoś napisał powyżej, większość lasek boi się samotności i nie ogarnia życia na tyle, żeby samej funkcjonować, a po drugie mają taką malomiasteczkową mentalność, że lepiej być rozwódką niż starą panną i nawet z byłym się hajtną, który jest bezrobotnym Sebą, który pije i bije, byleby był ślub.
      Moim zdaniem dobrze zrobiłeś, choć to trudna decyzja. Nie wiem, jak można kogoś zdradzić. Przecież jak coś jest mocno nie tak i czuć, że szykuje się skok w bok to trzeba mieć trochę RiGCZu i zerwać najpierw z dotychczasowym partnerem, a nie obskakiwać dwie gałęzie/albo raczej dwa bolce( ͡° ͜ʖ ͡°)/ jednocześnie

Gorące dyskusje ostatnie 12h

Advertisement