•  

    #anonimowemirkowyznania
    TL;DR:

    pokaż spoiler Wydaje mi się, że moja mama (65 lat) ma depresję po wyprowadzce z domu dwójki synów. Powoduje to coraz to bardziej "czarne" wypowiedzi, że już jej na niczym nie zależy. Przez to zaczynam się martwić, co zrobić, żeby nie czuła się samotna.


    Mirki, rzadko kiedy piszę, ale sytuacja jaką mam u siebie w rodzinie, zaczyna mnie przerastać. Szukałem informacji w necie, ale nigdzie nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi co zrobić. Mam nadzieję, że pod tym postem znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie mi pomóc i pomóc radą, lub historią z własnego życia.

    Wychowywałem się w rodzinie, w której ojciec był alkoholikiem. Po większej awanturze, moja matka wygoniła ojca z domu, wzięła rozwód i tyle co widziałem ojca. Miałem starszego brata, matkę oraz babcię. Mama jako jedyna osoba pracująca, wspólnie z babcią (i jej emeryturą) finansowała budżet domowy. Babcia zawsze była w domu i nigdzie się nie ruszała (przez problemy z poruszaniem się), a matka często pracowała do późnego wieczoru, żeby ledwo związać koniec z końcem.

    Razem z bratem nie mogliśmy narzekać na brak ojca, nigdy nam niczego nie brakowało. My w miarę naszych sił i możliwości, zawsze staraliśmy się pomagać w domu. Skupialiśmy się na nauce (w obecnej chwili obaj mamy skończone studia oraz dobrze płatne i stabilne zatrudnienie). Największym ciosem w naszej rodzinie była 10 lat temu śmierć babci, Rodzic mojej mamy. Moja mama razem ze swoimi zamężnymi dwiema siostrami zorganizowała pochówek, ale przez to, że babcia mieszkała razem z nami nas to dotknęło najbardziej. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości i nowy podział obowiązków. Lata mijały.

    Moja mama miała próby znalezienia sobie nowej miłości, ale po kilku rozmowach z nią, stwierdziła, że wszystkiemu była winna babcia, która robiła za przyzwoitkę. Nie tworzyło to najzdrowszego środowiska do intymności. W dodatku dwójka małych dzieci, odstraszała (tak mi się przynajmniej wydaje) potencjalnych kandydatów. Moja mama nikogo nie miała i tak też zostało.
    Parę lat temu mój brat wyprowadził się z domu, założył własną rodzinę i ma swoje dziecko. Ja wciąż mieszkałem wspólnie z matką, ale już w wieku w którym zacząłem pracować zaczynało to powoli przeszkadzać - ze względu na brak pełnej samodzielności w swoich wyborach. W międzyczasie moja mama zachorowała na przewlekłą chorobę, która powoduje ból ciała, co jakiś czas. Znalazłem wkrótce dziewczynę, z którą się przeprowadziliśmy do wspólnego mieszkania. Tak też moja mama została sama w domu.

    Wkrótce również znalazła sobie Ukrainkę, chętną do wynajęcia jednego piętra w domu u mamy. Dzięki temu razem z bratem odczuliśmy ulgę że zawsze będzie ktoś w domu. Wspólnie z bratem staramy się doglądać mamy. Ja niestety mam dostępne wyłącznie weekendy, przez pracę, ale zawsze staram się w ciągu tygodnia dzwonić, a w weekend wpaść. Niestety od dłuższego czasu zaczynam się niepokoić stanem psychicznym swojej mamy. Trochę przybliżę jej charakter - jest to kobieta twarda, którą czas i wydarzenia zrobiły z niej nieco zgorzkniałą starszą kobietę i upartą jak osioł, ale zawsze chcąca dla mnie i mojego brata jak najlepiej. Nieszczęśliwie powoduje to, że razem z bratem szybko się frustrujemy, kiedy próbujemy wytłumaczyć jej, żeby zaczęła patrzeć na siebie i dbać o swoje interesy, bo niestety często usilnie próbuje nam ułożyć życie. Często w ciężkich chwilach (a mam na myśli nastrój) obarcza nas winą, za to że sobie nikogo nie znalazła i gdyby miała córkę, to by się ona nią zajmowała. Często mi się żali na mojego starszego brata, oboje się często kłócą. Ja staram się łagodzić sytuację i zawsze wysłuchać matki, ale dostrzegam coraz bardziej zobojętnienie, zgorzknienie i samotność starszej kobiety.

    Chcieliśmy obaj z bratem zaprowadzić ją do psychiatry, aby przeprowadził terapie i przepisał tabletki, które pomogą jej się wyciszyć (łatwo wpada w złość, kiedy jej coś nie pasuje). Niestety siłą tego nie zrobimy, a matka nie chce tego. Żeby też nie było, że ubezwłasnowolniamy ją, kiedy potrzebuje pomocy bo chce coś zrobić, kupić, przenieść cokolwiek innego, nawet słówka nie piśniemy że to jest bez sensu (oczywiście jej radzimy co i jak, ale końcem końców i tak będzie po jej myśli) - złości się jedynie kiedy jej plany w które włącza nas z bratem spotykają nasz upór - ponieważ mamy inną wizję tego, co chcemy zrobić w najbliższym czasie w swoim życiu.

    Sam się zaczynam zastanawiać co zrobić. Przeprowadzka z powrotem do domu mojej matki nie wchodzi w rachubę, ze względu na moją dziewczynę. Moja mama z kolei będąc sama (pomimo, że jest ta Ukrainka w domu - która pomaga w sprzątaniu itd to ona zaczyna ją wkurzać - drobnostkami) powoli zaczyna wpadać w coraz większą depresję. Sam z kolei staram się coraz częściej z nią rozmawiać i przebywać, ale wciąż jest tych spotkań za mało.

    Potrzebuję rady od kogoś, kto był w podobnej bądź takiej same sytuacji życiowej ze swoją matką. Co robić? Co myśleć? Mojej mamie żadna fizyczna (i moim zdaniem psychiczna) krzywda się nie dzieje, a mimo to cierpi i powoli staje się coraz bardziej nieznośna. Proszę o radę i o podzielenie się swoją historią.

    #rodzina #zwiazki #mama #psychologia #pytanie #problem #rodzice

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Sam nic doradzę, ale chociaż łap dla zasięgu plusa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania To bardzo trudna sytuacja. Myślę, że jednym z problemów może być to, że żyje w wielkim domu gdzie kiedyś tetnilo życie, a teraz jest tam sama i każdy kąt jej o tym przypomina. Ja bym sprzedała dom w cholerę i przeprowadziła gdzieś blisko jednego z was - tak z 20 minut drogi,może więcej, bez przesady że w drzwi w drzwi - by mogła sama wpadać do was i mieć co robić. Skoro jest na coś chora przewlekle, załatwiłabym jej sanatorium - może kogoś tam pozna, może nie miłość ale jakiś kolegów i koleżanki.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nic nie jesteś w stanie zrobić dla swojej mamy, ale bardzo dużo jesteś w stanie zrobić dla siebie. Najważniejsze, czego nauczyłem się na przykładzie swoich rodziców, to by nie zaniedbywać ani znajomości, ani zainteresowań. Inaczej na starość zostaje tylko oglądanie "na wspólnej" w wersji damskiej, albo tvn24/tvp info w wersji męskiej.

      Moja mama zmarła niecałe pół roku po mojej wyprowadzce. 60 letni ojciec został sam. Początkowo jak Ty miałem dużo chęci, by mu pomóc odnaleźć się w nowej sytuacji. Szybko mi przeszło. Starsi ludzie nie chcą zacząć żyć inaczej i na nowo, oni chcę by wróciło to co było, z każdym dniem stając się coraz bardziej zgorzkniałym i sfrustrowanym. Nie udało mi się na dłuższą metę zainteresować ojca ani książkami, ani audiobookami, ani serialami na neflixie, hbo go. Nie chciał jeździć w góry czy na basen. Chciał siedzieć w domu, wspominać mamę albo rozmawiać o polityce. Pies go trącał.

      Bardzo mi przykro z jego powodu i dalej go odwiedzam, jednak z dużo mniejszym zaangażowaniem. Całe życie pracował na to, by teraz nie mieć co robić na starość, bo nic go nie cieszy. Całe życie zaniedbywał relacje rodzinne. Dziś również obraca sytuację w ten sposób, że to nam powinno zależeć, by z nim spędzić czas.

      +: KrzLis
    •  

      OP: @waciak dzięki wielkie
      @Symmachus to fakt, że żyje w dużym domu. Razem z bratem doradzaliśmy, żeby go sprzedała a za pieniądze kupiła sobie mieszkanie i urządziła je tak, jak zawsze tego pragnęła a za resztę by żyła dostatnio do reszty swych dni. Niestety nie chce tego zrobić, bo to dom rodzinny, bo tu się wychowywała (plus jest parę nie pozałatwianych spraw związanych ze śmiercią babci, które trzeba po prostu zrobić). W obecnej chwili nie mieszkamy strasznie daleko od niej, tyle że często a) jej się nie chce, b) szybko się męczy towarzystwem c) woli posiedzieć przed telewizorem jak to @Ribelo wspomina w swoim komentarzu...
      @Ribelo O dziwo historia mojej mamy jest nieco skomplikowana, bo w moim mniemaniu często wychodzi do koleżanek, wciąż jest czynna zawodowo (praca biurowa) tylko wszyscy powoli zaczynają ją po prostu wkurzać i męczy się w towarzystwie innych ludzi i woli posiedzieć przed telewizorem. Tak jak Ty, również polecałem jej książki do poczytania, które poćwiczą jej umysł (żadne teorie względności - zwyczajne książki popularnonaukowe). Mi się przykro robi, kiedy sobie pomyślę, że mógłbym tak swoją matkę potraktować, ale nie twierdzę, że Ty źle robisz. To moje przekonanie, że ona poświęciła mi swoje życie żebym mógł normalnie wychowywać się bez ojca i na dobrym poziomie materialnym. I czuję, że muszę coś dla niej zrobić, żeby poprawić jej humor, żeby jej starość nie była szaro bura, ale żeby najzwyczajniej w świecie była zadowolona, że miała i ma dobre życia (albo chociaż zadatki na takie)

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik

    •  

      Wydaje mi się, że moja mama (65 lat) ma depresję po wyprowadzce z domu dwójki synów. Powoduje to coraz to bardziej "czarne" wypowiedzi, że już jej na niczym nie zależy. Przez to zaczynam się martwić, co zrobić, żeby nie czuła się samotna.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Typowy syndrom opuszczonego gniazda. Etap życia w którym żyje się już samemu dla siebie może być wspaniałym okresem, pod warunkiem, że rodzina/dzieci nie są jedynym co się w nim wypracowało.
      Finansowa niezależność, praktycznie brak obowiązków i stresów oraz totalny luz, dają możliwość spędzenia jesieni życia w cudowny sposób. Jeśli twoja mama tego nie dostrzega, to namów ją na wizytę u psychologa, który się w tym specjalizuje. On wskaże jej drogę wyjścia z depresji. ( ͡º ͜ʖ͡º)
      https://pieknoumyslu.com/syndrom-pustego-gniazda/

    •  

      OP: @GoSiulKa Tak, tylko ona gdy przez tyle lat swojego życia skupiała się na pracy, że teraz ciężko jej jest zabrać się za cokolwiek innego, jak pilot do telewizora. Niestety próbowałem namówić ją na wizytę u psychologa/psychiatry, ale nie chce iść...

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nie miałem takiej sytuacji jak Ty, możesz jednak przeczytać jak to wygląda z punktu widzenia osoby postronnej:

      Nadmienię tylko że nie jestem żadnym specjalistą, jednak zawsze staram się zrozumieć działania innych stawiając się w ich sytuacji. To co napiszę poniżej będzie próbą zrozumienia tego jak może widzieć to Twoja mama.

      obarcza nas winą, za to że sobie nikogo nie znalazła i gdyby miała córkę, to by się ona nią zajmowała.

      złości się jedynie kiedy jej plany w które włącza nas z bratem spotykają nasz upór - ponieważ mamy inną wizję tego, co chcemy zrobić w najbliższym czasie w swoim życiu.

      Jest niepisana zasada że najmłodszy zostaje w domu i opiekuje się rodzicami. Nie oceniam tutaj Waszego zachowania - przypominam tylko że kiedyś był taki zwyczaj. I znowu stary zwyczaj że jak młodzi biorą ślub to wprowadzają się do domu panny młodej. Może Twoja mama liczyła jednak na sytuację w której młodzi wprowadziliby się do domu pana młodego? I może miała taką wizję starości: Któryś z synów zostaje w domu, pojawiają się wnuki i trzeba będzie zajmować się wnukami i tak doczeka swoich dni.

      Dodatkowo: Żadne z dzieci nie chciało zostać w domu rodzinnym. Dlaczego? Czy jako rodzic nie pomyślałbyś że dzieci po prostu nie chciały z Tobą już mieszkać? Może miały Cię już dość?

      Wkrótce również znalazła sobie Ukrainkę, chętną do wynajęcia jednego piętra w domu u mamy. Dzięki temu razem z bratem odczuliśmy ulgę że zawsze będzie ktoś w domu.

      I zderzenie wyobrażeń o starości z rzeczywistością. Z sielskiej atmosfery, biegających dzieciaków po domu - zrobiła się Ukrainka.

      W międzyczasie moja mama zachorowała na przewlekłą chorobę, która powoduje ból ciała, co jakiś czas.

      Przewlekły ból potrafi zmienić człowieka kompletnie, dlatego jest cała osobna gałąź medycyny zajmująca się leczeniem bólu w chorobach przewlekłych. Może mama nie mówi całej prawdy o stanie zdrowia?

      Dodatkowo zastanów się czy Twoja mama nie czuje się przez Was opuszczona w potrzebie? (Tak przeczytałem że dzwonisz i odwiedzasz raz na tydzień.)

      Nieszczęśliwie powoduje to, że razem z bratem szybko się frustrujemy, kiedy próbujemy wytłumaczyć jej, żeby zaczęła patrzeć na siebie i dbać o swoje interesy, bo niestety często usilnie próbuje nam ułożyć życie.

      Czy można to odebrać jako - My już swoje wiemy i nie potrzebujemy Twojej pomocy? A może nawet coś w stylu: Nie chcemy Twojej pomocy, tylko przeszkadzasz?

      Chcieliśmy obaj z bratem zaprowadzić ją do psychiatry, aby przeprowadził terapie i przepisał tabletki, które pomogą jej się wyciszyć (łatwo wpada w złość, kiedy jej coś nie pasuje).

      To nie jest tak że idziesz do specjalisty, dostajesz tabletki i nagle wszystko jest cacy. Tabletki wspomagają terapię a nie są głównym czynnikiem poprawy. A jeśli mama ma depresję to:
      1) Nie wie wie o tym
      2) Nie przyjmie do wiadomości.
      3) Sama z tego nie wyjdzie.
      4) Nie myśli w sposób w jaki myśli zdrowy człowiek
      5) Coś ją w tą depresję wprowadziło

      Może warto przyjść z bratem i resztą rodziny do mamy na niedzielny obiad i zwyczajnie posiedzieć bez kłótni? Może mama potrzebuje znaleźć swoje nowe miejsce w rodzinie? Może potrzebuje żeby utwierdzić ją w przekonaniu że jest jeszcze komuś potrzebna? Może trzeba spróbować ją czymś zainteresować?

      Tyle z mojej strony.

    •  

      @GoSiulKa: powinna isc na siłownie ewentualnie popracowac nad morda to może zarucha i jej przejdzie depresja

Gorące dyskusje ostatnie 12h