•  

    Cześć! Będzie mi miło jeśli ci, którym spodoba się tekst dadzą też "like" na FB. https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2345725688777006&id=1999001590116086&__tn__=K-R

    HOLY(HYPOCRY)WOOD

    Ciężko nie być liberałem (w rozumieniu amerykańskim) kiedy jest się celebrytą bądź celebrytką w Stanach Zjednoczonych. Środowisko jest przesiąknięte liberałami, presja by przestać trzymać się konserwatywnych wartości jest zbyt duża. Poza tym kiedy jest się początkującym/młodym artystą lub zwyczajnie nie chce się być wykluczonym z bardzo wpływowego środowiska trzeba szukać sojuszników, przyjaciół i protektorów, a bycie konserwatystą może przysporzyć tylko niechęci. Ludzie, którzy mają już pozycję dorobili się sporego majątku a dodatkowo mają dość silną psychikę, aby opinię innych mieć gdzieś często pokazują swoje niezależne poglądy. U młodych wrażliwych artystek często wygląda to inaczej. Kiedy ich idolki-protektorki obierają jakiś kierunek dziewczyny chcą się do nich upodobnić, utożsamiać z nimi, dzielić idee oraz wartości. Emma Watson kiedyś przyznała, że na planie Harry'ego Pottera robiła wszystko by zaimponować pisarce - miliarderce Joanne K. Rowling. Tak jest również teraz. Obie prezentują silnie feministyczne poglądy i wydaje mi się, że J.K. Rowling miała wpływ na Emmę. Inne młode aktorki z kolei pragną poparcia tak ikon kina takich jak Meryl Streep czy Hellen Mirren oraz słynnej i najbardziej wpływowej czarnoskórej dziennikarki Oprah Winfrey.

    Nie ma nic złego w popieraniu praw kobiet czy bronieniu uciśnionych. Trzecia fala feminizmu jednak przerodziła się w twór bardzo dziwaczny i niebezpieczny. Jak dobrą, ale także niszczącą siłą może być okazało się, kiedy ruszyła akcja #metoo. Kobiety masowo zaczęły opowiadać o gwałtach i molestowaniu jakie je spotkały. Akcja dała im siłę i odwagę, ale z drugiej strony zniszczyła też "kilku" niewinnych mężczyzn. Siostrzeństwo okazało się tak ważne, że panie wierzyły sobie na słowo, często bez dowodów. Mimo, że niektóre sprawy były przedawnione, nie było procesów i nie było wyroków mężczyźni zostali skazani na publiczny lincz, zostały złamane kariery.

    Zdarzenia te zbiegły się z wyborami prezydenckimi. Kobiety oskarżały Donalda Trumpa o seksistowskie teksty oraz molestowanie. Burzę wywołała taśma z 2005 roku, wktórej DT mówi "lubię łapać kobiety za ci*ki, kiedy jesteś sławny one ci na to pozwalają". Słowa są obrzydliwe, ale nie ma tu mowy o przestępstwie. Dla celebrytek takich jak Natalie Portman, Olivia, Wilde czy Jennifer Lawrence był winny i skończony o czym wielokrotnie wspominały na swoich ko. Na Trumpa wylała się fala pomyj i gnojówki. Nie dla wszystkich panie były jednakowo hojne.

    Na zdjęciach uśmiechają się, przytulają i całują Harveya Weinsteina (ponoć nic nie wiedziały dopóki nie wybuchła afera, choć jedna z "sióstr" twierdzi, że wszyscy wiedzieli).
    Część tych samych gwiazd, które obrzucały błotem Donalda Trumpa za "pussy grabbing" broniły Romana Polańskiego wobec którego śledztwo zostało wszczęte (wykorzystanie seksualne 13-letniej dziewczynki) a reżyser po jakimś czasie sam przyznał się do winy. Cytat "Roman Polański w wywiadzie udzielonym tuż przed wrześniowym aresztowaniem magazynowi "Esquire", wziął na siebie całą winę za to, co zdarzyło się w willi Jacka Nicholsona w 1977 roku.76-letni reżyser przyznał, że ponosi pełną odpowiedzialność za to, że w 1977 roku, by uniknąć więzienia, musiał ratować się ucieczką ze Stanów Zjednoczonych po tym gdy wyszło na jaw, że uprawiał seks z 13-letnią Samanthą Geimer."Nie było żadnego spisku przeciwko mnie. Nic nie było ustawione. To wszystko moja wina" - powiedział Polański.
    Odnosząc swój przypadek do romansu prezydenta Billa Clintona z Moniką Lewinsky, dodał: "Myślę, że mój występek był o wiele bardziej szkodliwy niż to, co zrobił Bill Clinton".” Petycję w sprawie pomocy dla Romana Polańskiego podpisały m.in. Asia Argento (kobieta, która była jedną z twórczyń akcji metoo i ofiarą Weinsteina), Meryl Streep, Tilda Swinton oraz Natalie Portman (ta jednak w wywiadzie powiedziała, że żałuje, iż to zrobiła).
    Oskarżenia posypały się nawet w stronę matki dziewczyny oraz samej ofiary. "Co tam sama robiła? Matka ją podstawiła itp. itd". Nawet jeśli to reżyser wiedział w jakim wieku jest dziewczyna i popełnił przestępstwo. Mamy więc do czynienia z podwójnymi standardami. Jeśli chodzi o "naszych" to już nie potępiamy ich tak ochoczo.

    Do grona feministek broniących praw kobiet dołączyła dzisiaj Taylor Swift. Cytat z "Wprost" "Taylor Swift wystąpiła przeciwko kandydatowi republikańskiemu z jej rodzinnego stanu Tennessee. „Marsha Blackburn głosowała przeciwko równej płacy dla kobiet, głosowała przeciwko ustawie o ponownym wydaniu ustawy o przemocy wobec kobiet, która ma na celu ochronę kobiet przed przemocą w rodzinie, prześladowaniem” – wymieniała piosenkarka."

    Oczywiście nie ma nic w tym złego, wręcz przeciwnie. Mam nadzieję tylko, że Taylor Swift nie zmieni się w kolejną celebrytkę, która będzie stosowała podwójne standardy jak wyżej wymienione artystki. Mam nadzieję, że będzie bez wyjątku występowała przeciw każdemu kto zrobi krzywdę kobiecie.

    #metoo #wprost #taylorswift #emmawatson #jenniferlawrence #weinstein #asiargento #feminazizm ? #bekazlewactwa #polityka #trump

    źródło: im3qlephy1sz.jpg