•  

    ❓Dlaczego antyszczepionkowcy są antyszczepionkowcami?
    ❓Dlaczego podważają dokonania naukowe oraz wiedzę lekarzy i specjalistów, mimo, że sami nie potrafią często ułożyć w miarę poprawnego gramatycznie czy stylistycznie zdania?
    ❓Dlaczego dyskusja z antyszczepionkowcem jest z góry skazana na porażkę?

    Na te pytania postanowili odpowiedzieć amerykańscy (a jakże by inaczej!) badacze M. Motta, T. Callaghan i S. Sylveste dokonując analizy stosunku opinii publicznej do kwestii szczepień.
    Badaną grupę (n= 1310) analizowano pod kątem wystąpienia tzw. Efektu Dunninga-Krugera**. Próbowano ustalić czy antyszczepionkowcy posiadają odpowiednią wiedzę, by móc podważać dorobek naukowy z zakresu bezpieczeństwa szczepień. Oczywiście z góry zakładano hipotezę, że takowej wiedzy nie posiadają.

    Wyniki potwierdziły hipotezę. Przedstawiają się one następująco:

    aż 34% badanych uznało, że posiada taką samą lub większą wiedzę niż naukowcy w kwestii przyczyn autyzmu ;
    62% osób, które osiągnęło najgorszy wynik testów z zakresu wiedzy o przyczynach autyzmu sądzi, że posiada większą wiedzę od lekarzy i naukowców w tej dziedzinie;
    15% osób, które osiągnęło najlepszy wynik testów z zakresu wiedzy o przyczynach autyzmu sądzi, że posiada większą wiedzę od lekarzy i naukowców w tej dziedzinie;
    aż 71% osób, które wierzy związek między szczepieniami a autyzmem sądzi, że posiada większa wiedzę od lekarzy i naukowców w tym zakresie;
    tylko 28 % osób, które nie uznaje związku między szczepieniami a autyzmem sądzi, że posiada większa wiedzę od lekarzy i naukowców w tym zakresie.

    Podsumowując, z całą pewnością można uznać, iż Efekt Dunninga-Krugera w znacznym stopniu przyczynia się do rozwoju i podtrzymywania ruchu antyszczepionkowego.

    Abstrakt abstraktu dla ewentualnego szpiega sochowego:
    Jesteś głupi a myślisz, że jesteś mądry.

    **Efekt Dunninga-Krugera - zjawisko z zakresu psychologii, zaliczane do błędów poznawczych, polegające na tym, że osoby o rozległej wiedzy w określonej dziedzinie, wykazują tendencje do niedoceniania swoich umiejętności, w przeciwieństwie do osób, które nie przejawiają takiej wiedzy, a posiadają skłonności do przeceniania swoich możliwości.

    Źródła:
    1. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S027795361830340X
    2. https://theconversation.com/why-vaccine-opponents-think-they-know-more-than-medical-experts-99278
    3. https://mfiles.pl/pl/index.php/Efekt_Krugera-Dunninga

    #szczepionki #pseudonauka #gruparatowaniapoziomu

    •  

      Dlaczego antyszczepionkowcy są antyszczepionkowcami?

      @singollo: "Rząd nas oszukuje" wydaje się być moim zdaniem podstawą, do tego typu twierdzeń, że szczepionki powodują autyzm.

    •  

      @singollo: Niby tak, jednak nie podoba mi się fakt, że z każdego rodzica, który chce się dowiedzieć czegokolwiek o konkretnej szczepionce, traktuje się jak wariata i oszołoma. Nagminne jest ośmieszanie ludzi, którzy pytają nawet o taką rzecz, jak termin przydatności do użycia. Czy to jest fair? Wg mnie nie.

      Poza tym sama uważam, że o ile szczepionki indywidualne są ok, to nie powinno być szczepionek skojarzonych. Logiczne się wydaje szczepienie dziecka jedną szczepionką w pewnym okresie rozwoju (co stosuje się u dzieci z problemami jak np. obniżone napięcie mięśniowe), a nie wszystko na raz na dzień dobry. I wtedy można obserwować reakcje dziecka na konkretną rzecz.

    •  

      @babochka widzisz jak ładnie wbijasz się w te badania?

    •  

      @wisnia6666: Wysnuwasz za daleko idące wnioski na podstawie jednego komentarza. Gdzie twierdzę, że jestem mądra czy mądrzejsza od lekarzy? Nawet nie neguję potrzeby szczepień, ale widzę, że wystarczy mieć jakieś wątpliwości, żeby zostać uznanym za debila.

    •  

      @babochka: "chcieć się dowiedzieć" to bardzo szlachetne zamierzenie. Tyle, że kiedyś ludzie z taką ambicją studiowali w bibliotekach lub szukali potwierdzonych autorytetów. "Wariactwo i oszołmstwo" zaczyna się wtedy, gdy najpierw wymyślasz jakąś tezę, a później akceptujesz tylko te źródła, które cię w tej tezie utwierdzą. Dlaczego zamiast zaczynać od słuchania Sochy, nie zaczniesz od lektury "Wprowadzenia do immunologi" (https://edraurban.pl/ksiazka_medyczna/wprowadzenie-do-immunologii, zaledwie 150 stron)?

    •  

      @babochka wątpliwości to coś innego. W komentarzu sugerujesz, że szczepionki skojarzone mogą być szkodliwe. Stawiasz się wyżej od lekarzy i naukowców, którzy twierdzą, że tak nie jest.

    •  

      @singollo: Nie wiem kim jest Socha, więc nie za bardzo rozumiem do czego pijesz. Już bardziej łopatologicznie nie potrafię tego ująć. Chodzi mi o to, że będąc zwykłą babą ze wsi, bez skończonej medycyny, strach teraz o coś zapytać, bo robi się z tego aferę i człowiek jest ośmieszany. Idziesz do lekarza, sugerują Ci szczepienia łączone. Nie jest to tanie, pojedyncze są refundowane, no ale tyle kłuć, więc się wypytujesz. Czy to naprawdę aż tak kłuje w oczy?

    •  

      @babochka: podziękuj magikom ze "stop nop-u", że każdego rodzica z wątpliwościami traktuje się spode łba. Prywatnie powiem ci, że moje dzieciaki dostały szczepionke skojarzoną, bo dla nich jeden zastrzyk to już poważny stres (nie mówiąc o stresie rodzica ;)). A poza tym szczepię "na wszystko", łącznie z listą szczepionek sugerowanych... parę lat temu widziałem, jak wygląda ciężkie powikłanie po ospie wietrznej i dziękuję, postoję. Tzn. szczepię ;)
      Ale czy chcesz użyć tego "5 w 1" czy "6 w 1", czy skorzystać z wariantu refundowanego to już decyzja twoja i twojego portfela, bylebyś dzieciaki zabezpieczyła przed chorobami.

    •  

      @babochka: nie wolno ci miec watpliwosci poki lekarz/naukowiec koncern/polityk nie powie, ze mozesz miec watpliwosci. Wykopki to psy na antyszczepionkowcow. Antyszczepionkowcem jest kazdy, kto ma jakiekolwiek warpliwosci co do szczepien. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Niektóre kobiety to są jednak smieszne.

    Mam w pracy tak, że pracuję z grupą kobiet w jednym dziale. Stety-niestety musze więc słuchać tego o czym ciągle mówią. Ostatnio np. nudów chyba, zaczęły buntować przeciw narzeczonemu jedną koleżankę, która pracuje u nas od niedawna na pół etatu.

    Otóż ta koleżanka ma taki układ z narzeczonym, że pracuje mniej od niego, jednocześnie znacznie mniej zarabiając, ale kasę mają wspólną, za co ona musi tylko ogarnąć dom, co wychodzi jej krócej niż te 4 godziny dziennie. No i jak reszta dowiedziała się, że ta jedna ma obowiązek sprzątać i gotować w domu, a facet przychodzi na gotowe, to zaczęły na nią wjeżdżać, że jest kurą domową, a one nie dość, że nic nie muszą robić, to jeszcze im faceci usługują. Ja wiedziałem, że to brednie bez podstaw, bo połowa jest tam sama albo w krótkich zwiazkach z tindera, które trwają parę miesięcy, ale przecież przed koleżankami można udawać co się chce i się popisywać.

    Tamta początkowo tylko się czerwieniła i mówiła, że wcale tak nie jest i że jest jej dobrze. Widać było jednak po niej, że wstydzi się tego jak żyje z tym swoim. Tamte ją coraz bardziej nakręcały i wjeżdżały jej na ambicję. Wiecie ty gadki o nowoczesności, niezależności i o tym, że kobiecie dziś zwyczajnie nie wypada robić coś dla faceta. No bo w końcu ugotowanie obiadu to dziś dla kobiety duże poniżenie. Przynajmniej tak wynikało z tekstów tamtych lasek. No i w końcu przekonały tą biedną dziewczynę, że jej do tej pory udany związek to jakaś katorga, bo biedna musi ciuchy do pralki wrzucić szklanki do zmywarki, a przecież trzeba wszystko pół na pół, po partnersku.

    Dziewczyna po jakimś czasie zaczęła się chwalić, a raczej im meldować, że powiedziała facetowi iż on też ma swoje ręce może sobie gotować i po sobie sprzątać. Ponoć na początku się buntował, ale ona za ich radą nie ustąpiła nawet o krok i teraz gotują i sprzątają po połowie, albo każde dla siebie. Po tak łatwym zwycięstwie w urojonej wojnie, już planowały głośno następne ruchy i doradzały jej, jak "owinąć go sobie wokół palca", żeby żyło jej się wygodnie.

    Zwycięstwo nowoczesności nie trwało jednak długo, bo przy kolejnym płaceniu rachunków facet powiedział, że jak mają robić pół na pół to wszystko, razem z placeniem za mieszkanie i zakupy, bo on nie będzie tyrał na nią, gdy sobie wraca do domu w południe i seriale ogląda. Do tej pory mieli wspólne konto i ona takimi bzdurami jak opłaty się nie zajmowała, ale teraz, gdy miała płacić za połowę wszystkiego, szybko, że z połowy etatu nie stać jej na jej połowę opłat za niemałe mieszkanie. Nie mówiąc już o innych zakupach. Nawet po przejściu na pełen etat po wykonaniu opłat i zakupów dla siebie, zostaną jej grosze.

    Cudowne koleżanki oczywiście jednogłośnie okrzyknęły faceta "...ujem", bo przecież związek to wspólnota i nie ma, że moje czy twoje i on jako lepiej zarabiający powinien za nią placić. Zaczęły nawet jej doradzać zerwanie, skoro nie umie się zachować "jak odpowiedzialny facet". Ona jednak postanowiła się "poniżyć" i prosić go o powrót do starego układu, ale niestety on się nie zgodził znowu ją uciemiężyć i skończyło na tym, że dziewczyna ma szukać poważnej roboty, bo on jej niańczyć już nie bedzie. Zaproponował, że co najwyżej do mniejszego i tańszego mieszkania mogą się przeprowadzić, ale ją to za bardzo nie urządza.

    I tak sobie koleżanka prawdopodobnie fajny związek rozwaliła. Mówiłem jej nawet, żeby szczerze go przeprosiła, zamiast słuchać tych idiotek, ale ponoć on zdania zmienić nie chce.

    #logikarozowychpaskow #pracbaza #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski
    pokaż całość

    odpowiedzi (82)

  • avatar

    Już niedługo, piąty rok z rzędu, rodzina po x flaszce ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #bekazkatoli #wigilia

    odpowiedzi (39)

  • avatar

    outfit do oceny dalem 36 zl

    odpowiedzi (52)