Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kiedy robisz poranną prasówkę, i coś Ci podejrzanie znajomo wygląda...

    odpowiedzi (44)

  • avatar

    Ogółem w #pracbaza #it mam ogarniętych ludzi, ale zdarzy się czasem taki dzban, że witki opadają. Mamy panią sprzątaczkę, która zajmuje się dwa razy dziennie przestrzenią wspólną, tj. kuchnią, koszami na śmieci. Ładuje zmywarkę, ogarnia, potem wyjmuje, wynosi śmieci. Dzisiaj było sporo kartonów. Wbijam do kuchni, oczywiście „dzień dobry” do pani sprzątaczki (co też jest niestety rzadkie). Widzę, że się siłuje z kartonami, bo nieporęczne, źle złożone. Pani zakłopotana prosi o pomoc - żeby jej podać róg kartonu, coby sobie mogła lepiej chwycić. No to bez wahania pomagam, pani dziękuje i wychodzi, tyle. A znajomy pod nosem „no pewnie, najlepiej ich wyręczać... to jest jej praca”. Osłupiałam. Serio? XD taka zwykła bezinteresowna, nie wymagająca wysiłku pomoc jest uwłaczająca? Ludzi poznaje się po tym jacy są dla osób, które uważają za „gorsze”. Pracowałam w gastro 1,5roku i plułam do burgerów ludziom, którzy wykłócali się o 2zł i traktowali mnie jak śmiecia (tak naprawdę nie plułam). Laska, która rozbicie przez siebie piwa skwitowała słowami „hehe ups, to teraz dostanę drugie?”. Normalna ludzka skrucha każe chociaż przeprosić, bo w dużym ruchu narobiła mi roboty, ludzie deptali tą kałużę nie patrząc pod nogi xD to moja praca, wiem, ale jakoś jak wyślesz maila za późno i wstrzymujesz czyjąś pracę to przepraszasz albo podeślesz linka ze stack overflow koledze, mimo że to jego praca. Trochę się odpaliłam tymi flashbackami z gastro, wiem. Ale uważam, że każdy powinien czegoś takiego doświadczyć, jeśli sam nie umie dojrzeć do uprzejmości #zalesie pokaż całość

    odpowiedzi (62)

  • avatar

    DZIEŃ 75/100

    Był sobie rudy pechowiec.
    Pech prześladował go na każdym kroku a na dodatek miał tylko jedno jądro.
    Pewnego razu leciał samolotem nad Atlantykiem.
    Nagle samolot wpadł w turbulencje i zaczął spadać.
    - Możemy się uratować, ale jeden z nas musi wyskoczyć - mówi pilot.
    Ciągną słomki. Rudy losował pierwszy i od razu wylosował krótką.
    - To nie fair! Powtórzmy! - mówi rudy.
    Powtórzyli, rudy znów wylosował krótką.
    - No, dobra, nie wiem, na co liczę - mówi rudy - wyskoczę,
    ale pod jednym warunkiem: musicie poprawnie odgadnąć, ile wynosi suma jaj moich i jaj pilota.
    - To proste, cztery! - wykrzykują wszyscy.
    Rudy cały szczęśliwy zdejmuje gacie i pokazuje wszystkim jedno jajo.

    pokaż spoiler Wtedy podchodzi pilot, zdejmuje gacie i pokazuje swoje trzy.


    #suchar #100dnisucharow
    pokaż całość

    odpowiedzi (60)