•  

    Sleepaway Camp II: Unhappy Campers (1988)

    Od razu ostrzegam, że jeżeli nie widziałeś/aś pierwszej części tego cuda to polecam się z nim szybko zapoznać, a później przeczytać tą recenzje, bo zawiera spore spojlery dotyczące jedynki, o której kiedyś tutaj napisałem o tutaj --> https://www.wykop.pl/wpis/33570433/sleepaway-camp-1983-zgodnie-z-tym-co-wczoraj-napis/. Ok, skoro to mamy z głowy to zapraszam do czytania.

    W 1983 roku na ekrany kin trafia pierwsza część "Uśpionego obozu". Debiutancki film Roberta Hiltzika z miejsca staje się hitem i już na zawsze wpisuje się w klasykę horroru. Nic więc dziwnego, że opowieść o młodym transwestycie mordującym obozowych kolegów często w brutalny, a zarazem bardzo oryginalny sposób musiała doczekać się sequela i właśnie o nich chciałbym dzisiaj wam opowiedzieć.

    Akcja filmu rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Angela Baker przeszła pomyślnie terapie psychiatryczną i przy pomocy lekarzy w końcu stała się kobietą. Znana pod swoją nową tożsamością - Angela Johnson, zdobywa prace jako jedna z opiekunek na nowo powstałym obozie Rolling Hills. Jej stosunek do uczestników, jest nieco staroświecki. Kobieta uparcie dąży do stworzenia idealnego obozu, dlatego każde złe zachowanie zostanie odpowiednio ukarane.

    Za reżyserie tej części odpowiedzialny był Michael A. Simpson, a scenariusz przygotował Fritz Gordon, którym muszę oddać, że oprócz masy klisz, stworzyli coś nowego, świeżego w tym podgatunku. Chodzi mi o to, że nie mamy tutaj do czynienia z kolejnym liniowym slasherem, tym razem bowiem oprócz podążania za zdemoralizowanymi i przerysowanymi do bólu nastolatkami, to cała akcje obserwujemy "oczami" Angeli (dlatego też od początku wiemy kto jest mordercą). Skoro już przy niej jesteśmy, to chciałbym pochwalić panią Pamele Springsteen, której udało się wykreować ciekawą, przerażającą, ale też niesamowicie charyzmatyczną postać, co nie należało do najłatwiejszych zadań. Angele da się polubić, przez co cały czas kibicujemy jej w eksterminacji głupich nastolatków.

    Jeżeli chodzi o warstwę audiowizualną to za zdjęcia odpowiadał Bill Mills, którego praca nie odbiega niczym od ówczesnego stylu kręcenia slasherów, więc bez szału, ale nie jest źle. Muzyka, jak to muzyka, coś tam gra w tle, ale nie jest to nic nadzwyczajnego i godnego uwagi. Jeśli chodzi o efekty, to fani gore nie mają tu czego szukać, bo chodź charakteryzacja wypada nieźle, to sceny morderstw są bardzo sugestywne, dlatego nic wiele nie będzie nam dane przy nich zobaczyć.

    Podsumowując czy polecam? Oczywiście! "Uśpiony obóz 2: smutni obozowicze" to przepełniony masą czarnego humoru i dobrej zabawy slasher, który każdemu powinien przypaść do gustu, dlatego nawet się nie zastanawiajcie tylko zabierajcie się do oglądania

    Moja ocena: 8/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/U%C5%9Bpiony+ob%C3%B3z+2%3A+Smutni+obozowicze-1988-116949

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu

    źródło: sc2.jpg