•  

    #ukraina #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #polki #zwiazki #gownoburza #ukrainki #studia #akademik

    à propos znaleziska dotyczącego Polki szkalują imigrantki z Ukrainy wiążące się z polskimi mężczyznami

    Mam kilka doświadczeń w kontaktach z ludźmi z Ukrainy, głównie ze studiów, ale posłuchajcie...

    Opowiem historię, która przydarzyła mi się wiele lat temu, gdy mieszkałem jeszcze w akademiku. To był początek okresu, gdy ludzie z Ukrainy masowo przyjeżdżali do Polski uczyć się oraz pracować. Były wakacje, przerwa między semestrami. W akademiku zostawali tylko Ci, którzy pracowali przez ten okres. Było również sporo obcokrajowców, większość ze wschodu. Tak się złożyło, że do pokoju przydzieli mi na ten czas - Ukraińca. Sympatyczny chłopak, biedny, religijny, nawet nie pił alkoholu. Codziennie klękał do pacierza. Żyliśmy sobie w zgodzie, nieraz rozmawiając na temat historii. Dość dobrze mówił po polsku - można było się z nim dogadać. Nie pamiętam już, ale być może ktoś z jego przodków był Polakiem, na pewno miał kartę Polaka. Andrij był w porządku, nie raz pomagałem mu w różnych sprawach. Za niedługo miał bronić pracy magisterskiej i nie stać go było na wykonanie zdjęć do dyplomu. Zrobiłem mu zdjęcia telefonem komórkowym, obrobiłem i wydrukowałem w automacie za 1 zł. Jak się dowiedział, że nie musi płacić 25 zł to przez cały dzień chodził szczęśliwy. W ramach podziękowań, powiedziałem mu, że jak następnym razem pojedzie na Ukrainę, to żeby przywiózł mi paczkę papierosów. Przywiózł najtańsze "kopcoki", rodem z ZSRR bez filtra, taki to był biedak.

    Pewnego dnia wstawałem do pracy, bodąc jeszcze w łóżku, podszedł do mnie i mówi:

    - Słuchaj Serghio jest sprawa. Nie mówiłem Ci wcześniej, ale to dla mnie też jest zaskoczenie. Przejedzie dzisiaj do mnie znajoma spod Tarnopolu. Nie byłoby problemu, gdyby się zatrzymała u nas, na 2 - 3 noce?

    Trochę późno o tym powiedział, może specjalnie? Właściwie nie wiedziałem przeciwwskazań, zwłaszcza gdy pomyśli się o płci przeciwnej i urodzie dziewczyn z Ukrainie.

    - Ok, nie ma sprawy. - odpowiedziałem.

    Poszedłem do pracy. Wracam, w pokoju na jego łóżku siedzi dziewczyna. Wyglądała na dużą starszą niż my, na oko miała na pewno ponad 30 lat. Nie była specjalnie urodziwa. Złośliwie mógłby ktoś określić ją jako "urodziwa nienachalnie". Andrija oczywiście nie było, zapomniałem dodać, że był on bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet. Podszedłem do niej przywitałem się i zaczęliśmy rozmawiać. Nie było to łatwe, bo nie znała dobrze języka polskiego, ale jakoś się zrozumieliśmy. Okazało się, że jej głównym celem są Stany Zjednoczone, gdyż nielegalnie przebywa tam teraz jej ojciec. Chce się tam dostać, do ojca, legalnie, ale, żeby otrzymać wizę musi się trochę napracować. Twierdziła, że będąc w kraju Unii Europejskiej przez kilka dni, będzie miała większe szanse na otrzymanie jej.

    Jak Andrij większość czasu spędzał w pokoju, tak kiedy przyjechała ta jego znajoma, nagle zaczął częściej wychodzić. Pytam tymczasowej nowej lokatorki Gdzie Andrij? - W bibljiotece. Przecież on kur%#a nigdy nie chodził do biblioteki - pomyślałem. Wrócił Andrij, było przed 22. Jestem pewny, że celowo to zrobił, bo wstydził się przebywać z dziewczyną sam na sam w pokoju.

    Było już późno więc trzeba było kłaść się spać. Wszyscy patrzymy się po sobie, bo przecież były tylko dwa łóżka i nasza trójka. W głowie oczywiście tysiące myśli na scenariusz na tę noc.

    - Duże łóżka pomieścimy się!- rzuciła Irina
    - Nie jesteśmy małżeństwem, nie będziemy spać razem, idę po materac. - odpowiedział Andrij.
    - Ale zajebał! - pomyślałem. Potem popatrzyłem jeszcze raz na Irinę i pomyślałem drugi raz. Może faktycznie już ten materac lepszy.

    Skończyło się tak, że na Andrija łóźku spała Irina, Andrij na materacu na ziemi, a ja w swoim łóźku. Niewiele brakło mogłoby się to skończyć wszystko inaczej, ale jakoś niezależało mi na tym.

    Następny dzień, poszedłem do pracy. Wróciłem do akademiku po godzinie 17. Mimo iż to był męski pokój - nie mieliśmy jakiegoś wielkiego bałaganu. O tu, gdzieś został jakiś kubek po herbacie, trochę kurzu na parapecie, ale bez przesady. Wyglądało to całkiem znośnie, w porównaniu do innych "męskich pokoi". Wchodzę do pokoju, a tam na stole jest ugotowany obiad. Podłoga lśni - jak nie nasz pokój. Irina stoi przy oknie i myje je.

    - Co Ty robisz? - pytam.
    - A pomyślałam, że brakuje Wam tutaj kobiecej ręki. Ugotowałam więc wam obiad. Spróbuj to Serghio, to nasze takie tarnopolskie danie, bakłażany faszerowane mięsem. Będzie Ci smakować. - odpowiedziała Irina, ale nadal nie dowierzam.
    - A te okna?
    - No miałam czas, pooglądałam trochę telenowel ukraińskich, było czasu dużo, to ja posprzątała.
    - Przecież nikt Ci nie kazał!
    - No ale jak to, toż to byłoby bardzo niegrzeczne z mojej strony, to ja kobieta miałabym nic nie robić?

    Właśnie zderzyłem się z wiejskim tradycyjnym ukraińskim modelem patriarchatu.

    - Wiesz co Irina, możesz tutaj zostać nawet przez miesiąc!- rzuciłem jej.

    Wieczorem zbierałem się na imprezę urodzinową do kumpla. Szykuje się, ubieram koszulę i tak dalej. Irina widząc to.

    - Serghio, jaki Ty krasyvyy khlopchyk. A masz Ty jaka dziewczynę? - wbrew pozorom to nie był podryw z jej strony.
    - Aktualnie nie.
    - U nas na Ukrainie, to zaraz by się jaka znalazła

    Uciekłem na imprezę. Irina została u nas kilka dni. W wolnych chwilach zobaczyła miasto. Przez te wszystkie dni poczuła się jakby była gospodynią, sprzątała, gotowała. Miło z jej strony, bo nikt od niej tego nie wymagał. Na koniec jak odjeźdzała zaprosiła nas do siebie pod Tarnopol.

    Wkrótce był październik, nowy semestr, mój ostatni, mieszkałem dalej w akademiku. Współlokator się zmienił. Ludzi z Ukrainy było co raz więcej. W pokoju obok pojawiła się bardzo ładna dziewczyna z Ukrainy, nie raz zagadywałem do niej w kuchni. Pamiętam jak zapytałem ją z której części Ukrainy pochodzi, to powiedziała, że z Donbasu i nie ma już do czego wracać. Nie wiem jak się jej los potoczył.

    Wśród Ukraińców przewijali się różni ludzie. Pamiętam, że wielu było bardzo w porządku, wspólnie się imprezowało, grało w pokera po pokojach, ale byli też tacy, którzy liczyli tylko pieniądze. Studiowali właściwie "dla picu", dodatkowo pracowali po budowach, a gdy Francuzi zaproponowali 500 Euro miesięcznie oraz status uchodźcy, nie minęło kilka dni i już ich nie było. Byli też tacy, ale w mniejszości którzy interpretowali historię i "Wołyń" po swojemu, takie typowe Hasioki.

    Wśród dziewczyn z Ukrainy w akademiku była też taka nieliczna grupka tzw. "nowobogackich". Śmiesznie to wyglądało, wszystkie miały najnowszego iPhone, MacBook, pod akademik przywozili je rodzice samochodami typu BMW X5, a mieszkały w ubogich pokoikach. One stanowiły mniejszość i były pod "ochroną" chłopaków z Ukrainy. Zdawało mi się, że były szkalowane ze strony Ukraińców, gdy miewały zbyt dobry kontakt z Polakami.

    Wracając do tematu, większość dziewczyn z Ukrainy, które znałem miały w sobie taki - nie wiem jak to określić pierwiastek gospodyń. Biło od nich takie nieokreślone ciepło. Na przykład, zawsze w październiku pojawiał się problem z lodówkami. Jak już ktoś zdobył lodówkę, to często dziewczyny miewały problem, aby ją wnieść do pokoju. Raz pomogliśmy właśnie dziewczynom ze wschodu, to na drugi dzień upiekły ciasto i spędziliśmy niezobowiązująco razem popołudnie, a tymczasem często Polki po takiej samej akcji często rzucały tylko słowo "Dziękuję" mając przy tym wzrok a'la "ale frajerzy".

    Niestety skądś te stereotypy się wzięły i mam wrażenie, że często, żeby ratować sytuację mówi się, że dziewczyny ze wschodu to robią to wszystko tylko dla pieniędzy. Może są i takie, ale w większości przypadków, mając na uwodzę własne doświadczenia - wątpię.

    Tak na koniec, dzisiaj mam znakomitą żonę - Polkę, która też przejawia podobne cechy.

    #takbylo

    •  

      @Serghio: fajne doświadczenia. Ile metrów kwadratowych miał wasz pokój?

    •  

      @januszniepije: dość duży jak na akademickie standardy, około 12 - 15 m2, do tego mieliśmy łazienkę w pokoju. Kuchnia była na 3 - 4 pokoje.

    •  

      @Serghio: U mnie z kolei mieszkały w tym samym sektorze białorusinki i serio, nie polecam. Nigdy nie sprzątały sektora jak była ich kolej, wracały po 4-5 z imprezy, nawalone jak Messerschmitt, budziły wszystkich głośnym darciem ryja który uważały za rozmowę, a ich zlew zawsze zawalony był stosem brudnych naczyń. Zazdroszczę ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @AnonimoweLwiatko: O przypomniałeś mi jeszcze jeden wątek. Przez jeden semestr w zupełnie innym akademiku mieszkałem w składzie 10-osobowym z jedną łazienką na 4 pokoje. W jednym pokoju mieszkaliśmy w trójkę - trzech chłopaków. W drugim dwie Polki, w trzecim inne dwie Polki, a w czwartym Białorusinka, Ukrainka i dziewczyna z Kazachstanu. Właśnie z tą Białorusinką było najwięcej kłopotów, zostawiała kudły wszędzie gdzie popadło, raz wróciła z imprezy to zostawiła zarzyganą toaletę. Za to Ukrainka była typowa. Może placuszka, może racuszka? Ta z Kazachstanu też była w porządku, ale Białorusinka to tragedia. Na składzie tyle dziewczyn, to oczywiście kwasy. Polki przeciwko wschodnim koleżankom, a dodatkowo Polki z dwóch pokoi jeszcze dodatkowo między sobą kwasy. Ze wschodu trzymały się razem. Łazienka to była masakra. Przyszedł studencki czwartek. 7 dziewczyn na jedną łazienkę to od godziny 16 do 22 nie dało się tam wejść, ale było zabawnie i dobrze wspominam ten czas. Mieliśmy takie małe mikro społeczeństwo 3 chłopaków na 7 dziewczyn, wobec tego przynajmniej często nadskakiwały nam :)

    •  

      @Serghio

      One stanowiły mniejszość i były pod "ochroną" chłopaków z Ukrainy. Zdawało mi się, że były szkalowane ze strony Ukraińców, gdy miewały zbyt dobry kontakt z Polakami

      O co tu chodzi z tą ochroną i izolowaniem? Ktoś może powiedzieć coś więcej?

    •  

      @TerazMnieWidac:

      Kiedyś chodziliśmy sobie po knajpach i zagadała do nas (zapraszając do innej knajpy oczywiście) na mieście dziewczyna. Okazało się, że była to Ukrainka, która dorabiała sobie reklamując kluby - ulotkami. Od słowa do słowa, okazało się, że mieszka w tym samym akademiku tylko na innym skrzydle. Zaproponowaliśmy jej wyjście na piwo po pracy, bo do zakończenia miała kilkanaście minut. Poszliśmy na browar i potem wracaliśmy na akademik, przy okazji na jej skrzydło, gdzie była impreza, większość ludzi ze wschodu oraz sporo dziewczyn "nowobogackich" z Ukrainy. I niebyli zadowoleni, że przyszła z nami. Nie byli też zadowoleni, gdy ktoś z Polaków próbował bajerować jedną z "nowobogackich". Międzyczasie okazało się, że miała dołączyć do nich wcześniej, a poszła z nami. Nie było żadnych agresywnych zachowań czy coś w tym stylu, ale po jakimś czasie zauważyłem, że studenci z Ukrainy, zaczęli bardziej pilnować swoich dziewczyn, zwłaszcza tych "popularniejszych". Oczywiście "swoich" w cudzysłowie. No cóż, taka bardziej rywalizacja między samcami o względy.

      To trochę tak jakbyś organizował prywatkę na mieszkaniu, a Kaśka z Anką przyszły z Mokebe i Antonio, a liczyłeś bardziej na zabawę z dziewczynami.