•  
    D......o

    +9

    #edukacja #takaprawda #polski #lektury #ksiazki #oswiadczenie #licbaza #kultura #nauka #polska #jezykpolski #studbaza #polityka #czytajzwykopem

    Otóż chciałbym wam oświadczyć, dlaczego istnieje coś takiego jak lektury szkolne i "nauka" języka polskiego w liceum kręci się dookoła lektury. Otóż: nauczyciele języka polskiego są w dużej mierze niezdolni do poprawnego nauczania gramatyki, stylistyki oraz pozostałych części języka na etapie zaawansowanym, a taki powinien obowiązywać licealistę - w teorii, bo jak wiemy nawet wykształciuchy nie wiedzą, że przed "bo" stawia się przecinek, ale mniejsza.

    Po etapie gimnazjum kończy się "nauka" języka jako takiego. Wraz z liceum język polski staje się żmudną i nudną lekcją wkuwania lektury oraz wybiórczych faktów, aby potem na klasówce móc napisać kim była postać X dla postaci Y i co się wydarzyło w rozdziale XY, tak wygląda sprawdzanie znajomości lektury, fajnie, prawda? Nie ma to jak czytać książkę w celu zakucia na pamięć szczegółów, bo potem jakaś nawiedzona polonistka będzie się pytać czy firanki były niebieskie lub zielone. Chodziłem do liceum już prawie dekadę temu i nadal dobrze pamiętam te zjebane kartkówki. Ze wszystkich 2, bo oczywiście lektur nie czytałem, bo żadna to przyjemność czytać i jednocześnie wymuszać zapamiętywanie drobnych szczegółów. Pomijam, że wszystkie lektury w PL to dzieła dość mierne w tym znaczeniu, że nie angażują one czytelnika. Nie ma chęci przerzucenia kolejnej kartki, aby dowiedzieć się co się przydarzy bohaterowi, a powód tego jest prosty - w lekturach bohaterowie są dla młodzieży nudni, odlegli, bez charakteru. To nie jest materiał Tyriona, którego przygody z chęcią śledzi się w książce. Bohaterowie lektur to nudne posągi. A fabuła lektur zwykle kręci się wokół dupy - i to dosłownie.

    Lektury w liceum to ułatwienie dla polonistów. Zamiast myśleć nad lekcją i jej tematyką to rozwiązanie jest proste: wałkowanie lektury. I tak mijają lata. I po 30 latach polonistka orientuje się, że jej "nauka" języka polskiego polegała na powtarzaniu ciągle, że wujek Boryny miał na imię tak lub tak.

    Bardziej niż język polski przedmiot ten powinien nazywać się "literaturoznawstwo polskie"

    Wpis traktuje do tego przez @juzwos

    •  

      @Dawidino dobra idź się uczyć na sprawdzian

    •  

      @Dawidino: W krajach anglosaskich taki przedmiot nazywa się "literature" czy jakoś tak.

      +: D......o, jata12 +1 inny
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      D......o

      +5

      @glonstar: Mnie ciekawi rozdźwięk w nauczaniu języka angielskiego i polskiego. Czemu nauczanie języka angielskiego w liceum nie polega na czytaniu lektur angielskich? xD

    •  
      D......o

      +1

      @JaTuTylkoNaMoment: No kwestia tyczy się edukacji, a jak wiemy ministerstwo odpowiada za nią.

      +: jata12
    •  

      Czemu nauczanie języka angielskiego w liceum nie polega na czytaniu lektur angielskich? xD

      @Dawidino: Chyba nie ten poziom.

    •  
      D......o

      +3

      @glonstar: Według mnie dlatego, że nauka języka angielskiego spełnia się w swoim zadaniu - uczy języka. Przedmiot język polski tego nie czyni. I widzimy to w internecie, gdzie co drugi nie jest w stanie poprawnie napisać zdania.

    •  

      @Dawidino: Na studiach z filologii angielskiej czyta się lektury.

    •  

      @Dawidino: po co ci nauka gramatyki i fleksji poza tym czego nauczyłeś się na etapie podstawówki i gimnazjum? To jest już wiedza typowa dla ludzi którzy będą się w języku specjalizować nie mówiąc o tym że gdyby nauczyciele faktycznie wymagali takiej wiedzy to dużo osób uwaliłoby przedmiot xD

    •  
      D......o

      +8

      @Madzialena: No chociażby po to, abyś mógł postawić chociaż jeden przecinek...

    •  

      @Dawidino: W punkt ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: jata12
    •  

      @Dawidino: Być może chodzi o to, żeby czytać lektury, pisane przez zawodowców, i na tej podstawie uczyć się posługiwania językiem.

      +: jata12
    •  

      potem jakaś nawiedzona polonistka będzie się pytać czy firanki były niebieskie lub zielone

      @Dawidino: i to jest celna uwaga - marnowanie czasu na nieistotne szczegóły. Na amerykańskich filmach pokazują jak powinna wyglądać lekcja literatury. Burza mózgów nad najważniejszymi wątkami lektury. Tak samo eseje na konkretny ciekawy temat bez zbędnego wodolejstwa (premiowane prace krótkie i ciekawie napisane). Lekcja powinna być jak dysputa zderzająca różne podejścia, koncepcje, eksplanacje i jednocześnie ucząca retoryki. Nauczyciel wymagający znajomości imienia wuja Boryny powinien dostać naganę z wpisem do akt ;).

    •  

      @Dawidino: Nie zgadzam się częściowo. Otóż nauka zaawansowanej gramatyki i fleksji jest zupełnie zbędną. Przecinki oprócz twardych reguł mają też dużo wspólnego z doświadczeniem. Wiadomo, że fajnie jakby ludzie lepiej pisali, ale większym problemem jest ortografia (szkoła podstawowa) i zasób słów niż przecinki i kropki. A zasób słów wynika tylko i wyłącznie z czytania.

      I teraz: trzeba zachęcać do czytania, czasami nawet zmuszać, ale tylko do paru dzieł epokowych, takich które przedstawiają pewne realia kluczowe do zrozumienia świata. I pod żadnym pozorem testy nie mogą sprowadzać się do quizu na temat koloru firanek, a wiem, ze nie które zjebane polonistki tak próbują nauczać. To jest absolutnie kurwa najgorsze. Ale też niektóre lektury jak Lalka czy nie wiem, Zdążyć przed panem Bogiem, czy dziesiątki innych wnoszą tyle do światopoglądu młodego człowieka, że trzeba zachęcać. Można to robić dobrze, zamiast porzucać cały temat.

    •  

      @Dawidino Program w Liceum oparty jest na poznaniu każdej epoki literackiej po kolei, czyli od starożytności przez romantyzm do współczesności. Lektury wybrane są tak, żeby odpowiadały do ówczesnie panujących ideologii. Dlatego omawiając np. Romantyzm trzeba zapoznać się z chociażby "Dziadami", które przedstawiają ważny wtedy patriotyzm. Później jest oczywiście kontrastujący pozytywizm i "Lalka" z elementami motywów "pracy u podstaw" itp.
      Dlatego twierdzenie, że nauczyciele wybierają sobie lektury, żeby mieć łatwiej nie do końca jest poprawne. Oczywiście nie uważam, że jest to najlepszy możliwy program do realizowania i ten pomysł z osobną lekcją o "literaturoznawstwie" jest całkiem ciekawy.
      Co do bezsensownych kartkówek z treści lektur, w których jest pytanie o kolor kapelusza X podczas rozmowy z Y, zgadzam się w zupełności, nie mają one sensu.

    •  

      @SecretOfTheSteel: poważnie myślisz, że lekcje angielskiego wyglądają jak w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów?
      @Dawidino: Lista lektur się zmienia i według mnie robi się ciekawsza. Mówię to na podstawie szkoły podstawowej, obecnego liceum nie znam. Przegląd lektur tak jak napisał @Podziurawiony_psychicznie_filozof jest przeglądem epok. Nie wiem czego chciałbyś uczyć ludzi na polskim, ale prawda jest taka, że nawet uczenie przez kilka lat w kółko gramatyki i ortografii niewiele pomoże ludziom, którzy robią błędy. Robią je, będą robili i robiliby niezależnie co. Do tego wałkowaniem tego w kółko byłoby cholernie nudne. I tak gramatyki, z tego co pamietam, trochę było.

    •  

      @Dawidino: Lekcje polskiego i lektury, nie tylko polskie, są po to byś miał niejakie pojęcie o kulturze, tropach literackich, żebyś nawet pracując przy łopacie miał pewne pojęcie o otaczającym cię świecie i filarach na których jest dzisiejsza kultura i popkultura zbudowana. Sam spałem na lekcjach polskiego, ale mimo wszystko podczas dyskusji udzielałem się i zaglądałem później do książek. A porównywanie tak złożonej wiedzy jak rzeczy okołokulturowe do nudnego nauczania gramatyki xD człowieku, nie wiesz co piszesz xD

      Człowiek znający kulturę, to człowiek bardziej empatyczny i wrażliwy, będąc w stanie zauważać więcej w otaczającym go świecie. Lekcje j. polskiego nie zrobią z ciebie literata ani omnibusa, ale mogą ci w tym pomóc, jeśli włożysz w to trochę wysiłku.

    •  

      @SecretOfTheSteel: poważnie myślisz, że lekcje angielskiego wyglądają jak w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów?

      @Polanin: może nie aż tak ale generalnie stawiają na krótkie eseje, ich prezentację i dyskusję kształcącą sztukę retoryki.

      Robią je, będą robili i robiliby niezależnie co.

      Dlatego też konieczna jest reforma językowa. Wywalenie wszystkich jak leci wyjątków, znaków z latin2 czyli ółż itp ... Pamiętam że w początkach Internetu w PL nie było polskich liter, ludzie pisali do siebie maile i na IRC bez nich i wszyscy wszystko dokładnie rozumieli.

    •  

      @SecretOfTheSteel: nie jest tak, że na polskim piszesz tylko długie wypracowania. Poza tym one też są potrzebne, żeby umieć się wypowiedzieć w dłuższej formie.
      Jeśli chodzi o reformę, to sorry, ale to jeden z głupszych pomysłów. Wylewanie dziecka z kąpielą. Potem się okaże, że niektórzy maja problemy z p i b. Inny myli t i d. I zostaniemy z jakimś kalekim substytutem języka. Wyjątki i znaki diakrytyczne to cześć polskiego. Nie wiesz jak napisać „pożądam”, napisz „pragnę”, „chcę”.

    •  

      Wyjątki i znaki diakrytyczne to cześć polskiego. Nie wiesz jak napisać „pożądam”, napisz „pragnę”, „chcę”.

      @Polanin: wtedy mogłbym napisac pozadam, pragne, chce i nikt nie będzie miał problemów ze zrozumieniem. Wtedy zamiast zamiast tracić czas na zbędną gramatykę można by się uczyć czegoś bardziej istotnego.

    •  

      @SecretOfTheSteel: Rajusiu, nawet nie wiem jak to skomentować.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Rak z rana jak śmietana
    #badoo #tinder #logikarozowychpaskow

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    odpowiedzi (54)

  • avatar

    DZIEŃ 100/100 !

    Na ławce w parku siedzi smutny facet, a w ręku trzyma butelkę.
    Siedzi i tylko w nią patrzy. Siedzi tak godzinę.
    Nagle do jego ławki podchodzi dresiarz, rozwala się obok,
    zabiera facetowi flaszkę, wypija jednym łykiem zawartość i beka potężnie.
    Smutny dotąd mężczyzna zaczyna płakać.
    - Stary, nie becz, żartowałem - mówi zakłopotany dresiarz.
    - Chodź, tu obok jest monopolowy, kupię ci nową flaszkę.
    - Nie o to chodzi - tłumaczy mężczyzna. - Nic mi się nie udaje. Zaspałem i spóźniłem się na
    bardzo ważne spotkanie. Moja firma nie podpisała kontraktu, więc szef mnie wywalił. Wychodząc z firmy
    zobaczyłem, że ukradli mi samochód, więc wziąłem taksówkę do domu. Kiedy taksówka odjechała,
    zorientowałem się, że zostawiłem w niej portfel ze wszystkimi dokumentami. A w domu co? W domu moja
    żona zdradza mnie z najlepszym przyjacielem! Postanowiłem więc popełnić samobójstwo.

    pokaż spoiler Przygotowałem sobie truciznę i nagle przychodzi ciul, który mi ją wypija!


    #suchar #100dnisucharow

    Witam Was Mirki i Mirabelki w ten sobotni dzień. Moje wyzwanie dobiegło końca. Suchar ten był finalnym sucharem, będącym również ostatnim sucharem pod tym tagiem. Te sto dni minęło mi naprawdę szybko i naprawdę nie wiem kiedy przeleciały. Pewnie część z Was też odnosi takie wrażenie i pamięta jeszcze jak wrzucałem tu pierwsze dowcipy. Jak określiła to jedna Mirabelka "to wyzwanie przypomina o prędkim przemijaniu czasu" i jest w tych słowach sporo racji.

    Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy śledzili to wyzwanie. Zarówno tym, którzy są tu od początku jak i tym, którzy są tu od niedawna.
    Dziękuję wam za ogromne ilości plusów oraz wiele miłych komentarzy, które nie raz poprawiały mi humor i dodawały motwacji.
    Dziękuję, że aktywnie uczestniczyliście w wyzwaniu wysyłając swoje propozycje sucharów oraz różne pomysły.
    Dziękuję Wam za to, że byliście.

    Pragnę podziękować również osobom, które aktywnie pomagały mi przy wyzwaniu i bez których nie byłoby ono takie same.
    Serdecznie dziękuję mojemu wspólnikowi @artur_mich za to, że zawsze miał czas, aby codziennie pomóc mi zawołać Was do nowego wpisu.
    Gorąco dziękuję również @HanAssholeSolo za codzienne wsparcie sucharowe.

    "Coś się kończy coś się zaczyna..." można by rzec. Wiele osób pyta mnie: czy to koniec? Niestety tak.
    Inni pytają: co dalej? Pragnę zrobić sobie przerwę na dłuższy czas od wykopu, bo nie tylko ja muszę sobie odpocząć od mirkowania, ale również ludzi muszą odpocząć ode mnie.
    Niektórzy też, są smutni, że wyzwanie dobiegło końca. Nie martwcie się, świat się jeszcze nie skończył. Może powrócę jeszcze kiedyś z czymś podobnym, ale już w innym wcieleniu.

    Było mi naprawdę miło poprawiać Wam humor przez te sto dni.
    Pewnie część z Was czytała te suchary przy śniadaniu bądź w pracy.
    Może osoby, które miały zły dzień i przeczytały taki kawał choć na chwilę się uśmiechnęły i miały już lepszy humor.

    Bardzo Wam wszystkim dziękuję i przypominam o dzisiejszej nocy sucharów o 23:00.
    Wpadnijcie, aby uczcić finał z wielkim rozmachem.
    Trzymajcie się! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    odpowiedzi (88)

  • avatar

    W czasach licbazy (15+ lat temu) moja siostra pojechała do Niemiec na wymianę uczniowską. Pewnego dnia ojciec jej nowej koleżanki zapytał czym zajmują się nasi rodzice. Nie chciała się przyznać, źe tata jest rolnikiem, bo rodzina wyglądała na majętną, dlatego próbowała wybrnąć :
    - Mama jest księgową, a tato nie pamiętam jak to jest po niemiecku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Tamten przyniósł słownik i wskazał w nim odpowiednie słowo:
    - Ja na przykład jestem gospodarzem
    Siostra odetchnęła z ulgą.
    - Ooo mój tato też jest gospodarzem! ʕ•ᴥ•ʔ
    Po czym otworzył słownik w innym miejscu i dodał:
    - Ja jestem gospodarzem banku, a twój tata?
    Moja siostra:

    #truestory #logikarozowychpaskow #heheszki
    pokaż całość

    odpowiedzi (56)