•  

    Oto kary za trzecią rundę Retro WEK by Motorsport Capsule @ Silverstone:

    PRO:
    Fifa2195 - 8pk
    Mateusz Tyszkiewicz - 2pk
    HitmanSon - 1pk
    Kinky - 1pk
    Sumek - 1pk
    BezlitosnaWydra - 1pk
    Mateusz92 - 1pk
    SZOLTYS - 1pk
    KimiZ - 1pk
    TheSznikers - 1pk
    Manux - 1pk
    Misiu_Rally - DQ
    zeet - 1pk
    mateusz mazurek - 1pk
    piast - 2pk
    lotnik - 3pk

    SEMI:
    samko - 1pk
    prorok - 1pk
    kilroy9 - 1pk
    heblo - 1pk
    slaweczek - DQ
    sebaws - DQ
    ----------------------
    Odwołania za R2:
    shalky - 3pk->2pk
    manux - bez zmian
    r3pr3z3nt - bez zmian
    ----------------------
    PK Łącznie:

    pokaż spoiler Abra - 2pk
    adu011 - 3pk
    almclox - 6pk
    B4RT_19 - 6pk
    Baster - 5pk
    BezlitosnaWydra - 1pk
    Cabajo - 1pk
    Cinek - 1pk
    dafir - 2pk
    Denan06 - 6pk
    Diego - 5pk
    DRN - 1pk
    fifa - 10pk Zakaz startu w kwalifikacjach przed R4
    Floszunio - 1pk
    fungfung - 2pk
    funt - 1pk
    gieteer - 4pk
    gozdagno - 6pk
    Haku - 1pk
    Heblo - 6pk
    HitmanSon - 1pk
    Inco - 2pk
    Jachu - 8pk
    kamciuu - 2pk
    Kilroy9 - 2pk
    kimiz - 3pk
    Kinky - 3pk
    kj5d - 2pk
    Kocur - 3pk
    KrzysiekGT - 1pk
    LKRISS - 2pk
    Lotnik - 6pk
    Lucjan Pruchnica - 2pk
    Manux - 4pk
    Mateush92 - 2pk
    mateusz mazurek - 1pk
    Mateusz Tyszkiewicz - 2pk
    mknbl - 8pk
    Mornik - 2pk
    Patjx - 1pk
    pawko - 1pk
    piast - 2pk
    pimpeek - 2pk
    Plupi - 1pk
    poziokat - 3pk
    Prorok - 4pk
    Qbx - 1pk
    r3pr3z3nt - 1pk
    retsam - 3pk
    Robertus - 3pk
    Samko - 4pk
    Shalkyer - 3pk
    Slaweczek - 1pk
    Spayk - 3pk
    speeDKB - 2pk
    Sterk - 2pk
    Sumek - 1pk
    SZOLTYS - 2pk
    T_H_E_MIKE - 2pk
    Tarec - 3pk
    TheSznikers - 2pk
    Turbo_ONE - 1pk
    Tycha - 1pk
    Yonashoo - 2pk
    zeet - 1pk

    --------------------------------------------------------------------
    Ewentualne odwołania odnośnie kar prosimy składać w komentarzach poniżej z wyraźnym zaznaczeniem prośby o ponowne rozpatrzenie sytuacji i swojej argumentacji.

    arkusz szczegółowy - KLIK
    --------------------------------------------------------------------
    #acleague

    źródło: R3.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kurwa tylko niech nikt mi się nie waży pojechać na święta do mamusi z plastikowymi pojemnikami z kurczakiem i ryżem. Matka cały dzień napierdala w kuchni a tu przyjeżdża wielki kafar co mówi, że nie spróbuje serniczka bo on trzyma formę i będzie żarł styropian z sosem 0kcal.

    Chociażbyście mieli kolejny dzień napierdalać martwe ciągi aby zrzucić te murzynki, serniki, karpie i barszcze, to macie się zajadać aby matce przykro nie było i jeszcze pochwalić, że pyszne a nie kurwa, że gluten czy inny biały cukier.

    I nic nie gadać o siłowni tylko ładnie się ubrać i siedzieć cicho. Nikogo nie interesuje twój nowy trening pod siłę i hipertofię i każdy też wie, że kreatyna 5g dziennie.

    W ten dzień nie róbcie też przykrości matce i jak mówi, że białko to chemia i sterydy, to nie kłócicie się tylko przytakujecie i mówicie, że nie bierzecie tego świństwa. #mikrokoksy #mirkokoksy #silownia #dieta #swieta #byloaledobre
    pokaż całość

    odpowiedzi (21)

  • avatar

    Pan Sławek i Pani Leokadia zostaną w mojej pamięci na długo. S przyprowadził swoją żonę na badanie słuchu, bo już coraz gorzej się z nią idzie dogadać. S, postawny człowiek, bardzo dobrze trzymający się 78letni mężczyzna i jego żona, kruszynka, drobna, ale wciąż ze żwawą duszą. Dobrałam L. aparaty słuchowe, małe zgrabne, praktycznie niewidoczne dla oka, ale wciąż zauszne. Zadowolona wyszła z gabinetu po kalibracji i idzie w kierunku męża.
    S: No i jak mnie słyszysz?
    L: No słyszę! Bardzo dobrze! A powiedz coś jeszcze... kochasz mnie?
    S: No pewnie, że Cię kocham!
    S pocałował L. w czoło i pomógł jej założyć płaszcz. Umówiłam kolejną wizytę na odbiór wkładek dousznych, bo tymczasowo dostała wkładki uniwersralne.

    Przy następnej wizycie zaprowadziłam panią L do gabinetu, gdzie moja współpracowniczka wymieniała jej wkładki, ogarnęła resztę papierologii zmieniała ustawienia w aparatach.
    Ja tymczasem zasiadłam do swoich obowiązków, a Pan S. usiadł przed moim biurkiem. Pani L. Chwilę zeszło w gabinecie, dlatego Pan Sławek chciał urozmaicić sobie oczekiwanie na małżonkę i wdał się ze mną w dyskusję.

    S: Ah ta moja małżonka, w końcu ma aparaty i lepiej nam się ze sobą rozmawia, bo wie Pani, mamy tylko siebie i ja ją tak obserwuję i dbam o nią i tak staram się wszystko przygotować, bo gdyby mnie zabrakło, to chciałbym żeby sobie poradziła. Dzieci mamy za granicą, wnuki po polsku nie mówią i tak rozmawiamy czasem na tych skapjach, ale to nie to co zwykłe rozmowy.
    Ja: Rozumiem Panie Sławku, dobrze, że Pana ma, wydajecie się być bardzo kochającym małżeństwem.
    S: Taaak, poznałem swoją małżonkę.... bo wie Pani, ja kiedyś boks trenowałem! Do tej pory sport uprawiam, już nie tak jak kiedyś, ale chodzę na długie spacery i staram się być ciągle w ruchu!
    Ja: No to świetnie! Ja też staram się o siebie dbać, ha! Codziennie rano piję sok z cytryny!
    S: Ooo tak! My też! No i zawsze popijam sokiem z cytryny tran i oczywiście daję małżonce! No, ale jeszcze Pani opowiem, jak trenowałem ten boks to wysłali mnie na badania przed wstąpieniem do klubu. No i poszedłem do szpitala i tam poznałem moją małżonkę. Była pielęgniarką, jak ją zobaczyłem, to mi tak przypasowała, że od razu wiedziałem, że będzie moją żoną! No i tak mówię do kolegi „Słuchaj! Ta pielęgniarka...ona bardzo mi się podoba!” a on na to, że wie gdzie mieszka!Poszedłem tam, to był taki blok z korytarzami i czekałem na nią aż będzie wracać z pracy i niby wpadłem na nią przypadkiem, wie Pani...no i od razu jej powiedziałem, że mi się bardzo spodobała i wie Pani co?! Ona też powiedziała, że jej się podobam! No i jakieś półtorej roku później wzięliśmy ślub. Bardzo dobrze to wspominam, bardzo mi się to podobało.
    Ja: Niesamowita historia! Trochę jak z filmu!
    S: A no! Można by taki film nakręcić! - spojrzał na szklane drzwi gabinetu gdzie była jego małżonka i westchnął – ona taka drobniutka, malutka, ale wie Pani ? Ja lubię takie – zachichotał.

    S: A jeszcze Pani opowiem, ona też ze mną lekko nie miała. Kiedyś piłem. Dzisiaj mija 25 lat jak nie piję alkoholu. Często pojawiam się na spotkaniach dla osób uzależnionych i opowiadam im jak to było ze mną i ich wspieram. Raz kiedyś jak byłem sam na takich spotkaniach, trafiłem na niesamowitego człowieka. Zapytał mnie „Dla kogo Ty to robisz? Dla żony? Dla dzieci? Dla świata? Co Ty! Świata sam nie uratujesz! Zrób to dla siebie!” I wtedy mnie olśniło, no jasne, że dla mnie! No i jakoś sobie poradziłem.
    Ja: No oczywiście, właśnie każdy człowiek powinien mówić, że jest najważniejszy sam dla siebie.
    S: O tak! Bo jak się siebie polubi to wszyscy naokoło na tym zyskają! (tutaj bardzo się ucieszyłam bo często tak sama powtarzam :)).

    S: Ah.. moje całe życie to ma tyle historii, filmów by było z tego parę! A jeszcze jedną taką opowiastkę Pani opowiem. Bo wie Pani...ja to nie lubię Niemców. No nie lubię ich. Miałem kiedyś psa. Lalka miała na imię. Lalka to był taki ładny kudłaty pies, kundel, przepiękna była. I pewnego dnia całe osiedle dostało powiadomienie, że mamy przywieźć wszstkie psy na rozstrzelanie, bo w nocy szczekają i nie dają spać Niemcom. Nie chciałem oddać Lalki, ale powiedzieli, że kto psa nie odda zostanie rozstrzelany. Załamałem się, rano miałem odwieźć Lalkę. Wstaję rano patrzę, a psa nie ma. Uciekła! Tak jakby przeczuwała co się będzie działo. Parę tygodni później szedłem ulicą, patrzę, a tam Lalka! Uwiązana pod takim daszkiem. Zobaczyła mnie i zaczęła do mnie biec, zatrzymała mi się przed twarzą, bo łańcuch ją zatrzymał. I dokładnie w tej sekundzie Niemiec wziął ją, wsadził do samochodu i odjechał. Wtedy widziałem ją poraz ostatni. No i sama Pani widzi. Mam powód, żeby nie lubić Niemców?! MAM!
    Ja: No tak, to bardzo przykre co Pana spotkało Panie Sławku.
    S: A no. Ja wiele takich opowieści mam. Lubię rozmawiać z ludźmi, tak jak tu z Panią i nie ważne kto ile ma lat, ja się czasem młodych też słucham, bo co z tego że są młodzi? Też mają inną perspektywę i czasem można naprawdę wymienić między sobą parę ciekawych doświadczeń.
    Ja: A to się ceni, to bardzo miłe, mi jest miło, bardzo dobrze mi się Pana słucha.
    S: A to jeszcze jedną taką opowiastkę Pani opowiem. Jak byłem młody wtedy co trenowałem ten boks to w mieście ludzie z różnych osiedli się nie lubili, takie grupki się porobiły. No i ja na swoim osiedlu miałem takie poważanie,no bo sprawny byłem i jak przychodzili Ci z innego osiedla i się próbowali bić to ja ich ustawiałem do pionu. Raz z grupą z mojego osiedla pojechaliśmy na prywatkę no i tam była taka dziewczyna z tego drugiego osiedla, no i ona mi mówi, żebym ją odproawdził, to sobie myślę „No dobra czemu nie.” Kiedy wjechaliśmy na jej osiedle wyskoczyło do mnie paru gagatków i że bić się chcą ze mną. Okazało się, że ta dziewczyna mnie wystawiła. Wkurzyłem się, postraszyłem chłopaków, a że byłem od nich bardziej wysportowany to w końcu dali mi spokój i mogłem coś powiedzieć i mówię im „Słuchajcie! To nie ma sensu! Po co my się tak między sobą pić będziemy?! My mamy na osiedlu prywatki, a Wy macie cyrk! Możemy przecież korzystać ze wszystkiego bez tego bałaganu!” No i mnie posłuchali! A ktoś kiedyś powiedział, że to ja jestem przywódcą wszystkich. Haha, ja to się nie czułem przywódca, no ale że byłem sportowcem to mnie jakoś tak wybrali.
    Ja: Wow! To bardzo waleczne, świetnie Pan postąpił! Kolejny materiał na film Panie Sławku! Ma Pan bardzo ciekawe życie!
    S: A no tyle lat już żyję i tyle tych historii. A to ostatnią pani opowiem! Kiedyś na Wsi zaatakował mnie baran, przewróciłem się i skuliłem i mnie nie dotknął! Ale nie o tym mowa! Razu pewnego szedłem wieczorem uliczką, już nie pamietam skąd, ale zobaczyłem, że biją tam leżącego chłopaka, i powiem Pani, tak brzydko, że się wkurwiłem, podbiegłem do nich i krzyczę „No i co?! Tacy mądrzy jesteście to ze mną spróbujcie! Ja mnie kiedyś zaatakował baran i upadłem, to mnie nie tknął! Baran miał więcej honoru niż Wy! Leżącego się nie bije!” I wie Pani, że go zostawili?!
    Ja: Niesamowite! No z Panem to bezpiecznie bardzo pewnie było chodzić wieczorami.

    I w tym momencie Pani Leokadia wyszła zza szklanych drzwi rozpromieniona i mówi, że wszystko już ustawione jak trzeba.
    L: Nie nudziło Ci się tutaj jak na mnie czekałeś?
    S: A skąd! Ja sobie tutaj z Panią taką pogawędkę uciąłem, bardzo sympatycznie i herbatki dostałem! L: Ooo to dobrze, w takim razie możemy już wracać.

    Pan Sławek oczywiście pomógł ubrać płaszcz swojej małżonce, pożegnali się serdecznie i wyszli.

    Ta para pozostanie na długo w moich myślach, a i na pewno będziemy się jeszcze widzieć. Nie spodziewałam się, że będę miała takiego kompana do rozmowy. Postanowiłam to przelać na krótką historię, bo myślę, że zasługuje na to, żeby była uwieczniona. Moje wypowiedzi trochę skróciłam, bo to nie one są tutaj istotne, a i tak wyszło sporo tekstu. Bardzo lubię rozmawiać ze starszyzną, ich historie są wybitnie ciekawe, właściwie to widzę wiele podobieństw do dzisiejszych czasów, czyli ludzie nie zmieniają się tak diametralnie, czasy choć inne, bardziej technologiczne to same uczucia, problemy, zatargi takie same. Wybitnie miło słuchało mi się Pana Sławka dlatego też może komuś będzie się do równie przyjemnie czytało. Momentami się wzruszyłam.
    Zostawiam Wam kawałek mam nadzieję dobrej opowieści i życzę wszystkim dobrego weekendu! Trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie :).

    #chodzasluchy - zapraszam do obserwowania mojego tagu, jeżeli macie na to ochotę. Czasem zdarzają mi się takie opowieści niekoniecznie związane strikte z moją pracą. :)

    #pracbaza #feels #czujedobrzeczlowiek
    pokaż całość

    odpowiedzi (42)

  • odpowiedzi (4)