•  

    #zbocznienadzis

    Temat którego boję się ruszać, ale o który mnie prosiliście. Na początek:
    Wszyscy odpowiadacie sami przed sobą, przed drugą osobą, rodzinami swoimi i swoich partnerów oraz przed prawem, część może przed Bogiem. Jak coś pójdzie nie tak, to wiedzcie, że Was ostrzegałem. To dosłowne igranie ze śmiercią. Równie bezpieczne jest przekraczanie granicy między Koreami bez paszportu, organizacja maratonu na polu minowym, albo próba przeleżenia na torach pod jadącym pociągiem. Szanse na powodzenie i przeżycie drastycznie maleją w każdym z przytoczonych przeze mnie przypadków.

    Asfiksja seksualna

    Na początek cytat z Davida Wisemana:

    „Nie potrafię wskazać żadnej sytuacji, w której podduszanie i duszenie nieodłącznie nie wiązałoby się z ryzykiem zatrzymania akcji serca… Nie znam też żadnej metody, która pozwalałaby z pewnością ustalić, czy zaraz dojdzie do nagłego zatrzymania krążenia. Jeśli dojdzie do niego u osoby podduszanej, szanse na przywrócenie akcji serca, nawet przy odpowiedniej resuscytacji krążeniowo-oddechowej, są znikome."
    Mam nadzieję, że większość już nie czyta dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°) 
    Serio czytacie dalej? No dobra.

    Pojawił się wpis @Yukio_Mishima

    Laski (no część lasek, żeby nie było) to jara, a strach je przecież uszkodzić. 

    Do ciężkiej cholery, nie róbcie tego na pierwszej randce z Tindera, z partnerami poznanymi trzy godziny wcześniej w barze. Skąd możecie wiedzieć, czy laska jest w pełni zdrowa, nie ma jakiegoś bezdechu, problemów z krążeniem czy czegoś innego, co sprawi, że do końca tej zabawy zostaniecie nekrofilami. A jakby to Was nie odstraszyło to jest jeszcze kilka paragrafów w tym ten najcięższy 155 Art. KK o nieumyślnym spowodowaniu śmierci. Od 3 miesięcy do 5 lat. Nie chcę wiedzieć co się stanie z Wami jak współwięźniowie dowiedzą się za co siedzicie.
    Sam odważyłem się tak od początku do końca zrobić coś takiego z dziewczyną, z którą żyję, która oprócz tego, że jest moją kochanką, jest też moją partnerką, to ja bywam z nią u lekarzy (niekoniecznie w związku z zabawami), wiem jak reaguje, znam jej zachowania. Spróbowaliśmy tego dopiero po dwóch latach znajomości. Wiem jak wielkich pokładów zaufania to wymaga. Gdyby przyszła do mnie obca dziewczyna groziła, płakała, robiła inne dziwne rzeczy - absolutnie nie ma mowy, żebym się na coś takiego zgodził.

    Jest Was jeszcze mniej? To dobrze.

    Absolutnie nie wolno tego robić zaciskając dłoń, dłonie na szyi partnera. Grozi to zmiażdżeniem tego co jest w szyi - nie jestem lekarzem, ani biologiem nie wiem dokładnie co tam jest, ale nie wolno. No i mogą zostać ślady, które będą się długo goić, a będą w bardzo widocznych miejscach.
    Sznurka, łańcucha i innych rzeczy trzecich również nie polecam. Z powodu tego co wyżej to raz. Dwa z powodu braku kontroli. Jak poznacie reakcje organizmu partnera, możecie użyć go do podduszania, ale ja osobiście nie odważyłbym się do "pójścia na całość".
    Duszenie twarzy - znaczy zakrycie nosa i ust może być fajnym wstępem i zobaczeniem czy to w ogóle Was kręci, ale nie polecam, ze względu na brak kontroli nad ciałem duszonego.
    Zanim zaczniecie musicie wiedzieć, że Was partner ma trzy do czterech minut na "powrót". W tym czasie NIE POWINNY zajść trwałe zmiany w mózgu w przypadku dorosłej i zdrowej osoby. Po tym czasie przestaje być wesoło, a Wy możecie się zastanawiać, który pasiak do Was będzie najlepiej pasował.
    Zapewnijcie sobie miejsce, gdzie strona uległa będzie mogła "bezpiecznie" stracić przytomność. Bo uduszenie to jedno, ale wstrząs mózgu, rozcięcie głowy to druga sprawa - osoba, która mdleje jest zdecydowanie cięższa od osoby świadomej - jeśli chodzi o "manewrowanie" nią.
    Pomieszczenie ma być wentylowane. Ma być dużo świeżego powietrza. Po "powrocie" to szalenie istotne, żeby jak najszybciej nadrobić braki w tlenie i nie doprowadzić do punktu wyżej. Im szybciej strona duszona wróci do siebie tym lepiej dla wszystkich.
    Zwrócicie uwagę, że nie piszę strona uległa/dominująca. Specjalnie. W tej zabawie oboje jesteście ulegli. Dominująca jest laska w czarnych ciuchach z kosą.
    No to tak, na dłuższy czas niż zabawa zostają wybroczyny na twarzy (około 3 dni), popękane żyłki (do następnego dnia) w oczach i przeżycie mega orgazmu dla strony duszonej.
    Ilu Was zostało? Ze trzech?
    No to tak. Ja zawsze robiłem to tak, jak mnie nauczono, absolutnie nie wiem czy poprawnie czy nie. Na szczęście moja dziewczyna zawsze wracała do żywych - nie gwarantuje tego z Waszymi partnerami.
    Ręka dominująca - ta którą piszecie, jecie i robicie inne brzydkie rzeczy.
    Ręka druga - ta druga.
    Stoicie za osobą do uduszenia. Przyjmujecie pozycje tak jak do obejmowania się na koncercie i patrzenia na scenę. Jest też opcja, żeby osoba duszona leżała w podobny sposób na duszącym. Jeśli stojąc, to miejcie na uwadze, że strona duszona może w każdym momencie może stracić przytomność. Jeśli leząc, to proponuję jednak, żeby strona duszona była u góry, bo będzie mieć więcej tlenu na powrót.
    Rękę dominującą kładziecie tak, żeby łokieć był na Lini łączącej nos ze środkiem klatki piersiowej. Staw łokciowy, ma być zawsze centralnie na środku szyi - do końca zabawy. Drugą ręką chwytacie się za ramię ręki dominującej. Ciągniecie drugą ręką za łokieć ręki dominującej. Jeśli istnieje taka potrzeba, strona duszona powinna przekręcić się na tyle, żeby środek szyi wypadał w zgięciu stawu łokciowego. Powinien się zacząć kaszel u strony duszącej. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że wystraszycie się na tyle, że przejdzie Wam na długo. Jeśli nie to są pierwsze objawy. Zaciskacie się coraz mocniej.
    Osoba duszona traci przytomność.
    Odpuszczacie zacisk, ale nie stosunek. Szalenie istotnym jest, żeby wyłapać moment w którym nastąpiła utrata przytomności. Obowiązkowo odpuszczacie zacisk i zapewniacie dopływ świeżego powietrza do duszonego. Jeśli tego nie zrobicie, wszystko czym Was straszyłem wcześniej właśnie się zaczyna. Serio, im krócej macie życie tej osoby we własnych rękach, tym lepiej dla Was obojga. Powrót powinien nastąpić możliwie natychmiastowo. Moja dziewczyna i inne dziewczyny, które były duszone na moich oczach wracały do żywych po kliku/kilkunastu sekundach po ustaniu ucisku. W trakcie utraty przytomności rzeczą normalną są halucynacje i majaczenie. Pamiętaj, żeby zadbać o dostęp do świeżego powietrza dla partnera, możliwie dużo przestrzeni, zadbaj o to, żeby mięśnie klatki piersiowej miały możliwie dużo przestrzeni na działanie. Jeśli w tym wszystkim nie zapomnisz o ruchach, którymi pobudzałeś partnera, partner jest już przytomny, to prawdopodobnie jest w okolicach Jowisza ze swoim orgazmem. Prawdopodobnie ma w tej chwili dużo bardziej wrażliwy układ nerwowy, ukrwienie całego ciała zwiększa się drastycznie - to powód zwiększonych doznań.

    Jeśli mamy na sali biologa, albo lekarza, albo ktoś po prostu umie w ludzkie ciało, nie obrażę się za wyprostowanie, rozwinięcie szczegółów, co więcej gorąco do tego namawiam!

    Jest więcej technik duszenia. Różnią się między sobą stopniem bezpieczeństwa. Każda z nich wypierdala miernik niebezpieczeństwa po za skalę, choć z różną siłą. Ja opisałem Wam tą w której sam najlepiej się czuję. Ta metoda zapenia mi minimum kontroli nad ciałem partnera. To samo można wykonać leżąc na osobie duszonej, ale problem pojawia się w dwóch momentach. Po pierwsze możecie nie zauważyć (w miłosnym szale), kiedy osoba duszona straciła przytomność - nasz miernik niebezpieczeństwa wypierdala po za skalę z prędkością Supermana lecącego ratować świat w takim przypadku. Druga, nie zdążycie odpowiednio szybko zareagować i dostarczyć odpowiedniej dawki tlenu osobie, która odjechała - Superman właśnie odpalił turbo, a bagiety nawet nie czekają na zgłoszenie i już po Was jadą. Karetka też jedzie. Stwierdzić zgon Waszego partnera.

    pokaż spoiler #seks #bdsm #cuckold #choryskurwiel #choraskurwielka #wygryw #przegryw #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #ddlg #biseksualizm #spanking

    +: deptacz_gnoju, g........i +10 innych
    •  

      Warto mieć coś takiego na podorędziu, tj tlen medyczny w szpreju (o worku ambu i masce to nie wspomnę).

      źródło: 5.allegroimg.com

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @deptacz_gnoju: To już pod fetysz medyczny podchodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @chad_69: raczej pod materiał dowodowy w razie wtopy.

    •  

      @chad_69: Wow, szybko się zebrałeś. Wielkie dzięki, kolego. ;) W sumie nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby dusić do nieprzytomności. Lekkie podduszanie, które bardziej opiera się na krępowaniu szyi partnerki ręką/rękami to najwięcej na co jestem w stanie się odważyć.

      Bardziej szczerze mówiąc interesowałoby mnie optymalne położenie dłoni (a Ty piszesz że rękami nie wolno, dobrze rozumiem?) czy miejsca ucisku od tego co opisałeś, ale na dobrą sprawę czytałem już o tym kilka "artykułów", kiedy zostałem poproszony o duszenie pierwszy raz (czyli gdzieś tam są do znalezienia). Oczywiście nie była to przelotna znajomość, bo nie odważyłbym się tak samo jak Ty. Tak czy siak, dzięki za post!

    •  

      Ty piszesz że rękami nie wolno, dobrze rozumiem?

      @Yukio_Mishima: Masz na myśli dłonie/palce? Nie powinno się. Palce działają za bardzo punktowo, łatwo coś uszkodzić w szyi, a zmiażdżenie naczyń krwionośnych w tym rejonie czy tchawicy to raczej nie są efekty, których oczekujmy. To nie do końca tak, że to się stanie na pewno i za każdym razem. Ale po raz kolejny podkreślam, jesteś odpowiedzialny za to co robisz i za osobę z którą się bawisz. Nie do końca możesz wszystko przewidzieć... albo Ciebie poniesie i zaczniesz ją/jego za mocno dusić, druga strona zdecyduje się "grać obronę przed napastnikiem" i w związku z tym zacznie się szamotać i rzucać za bardzo, Ty będziesz chciał pokazać, gdzie jej/jego miejsce i tu dużo rzeczy może pójść inaczej, niż zakładał scenariusz.

      Unikałbym chwytu przypominającego chwytanie gałęzi czy rurki w autobusie.

      Jeśli już w tym kierunku, to raczej robiłbym to tak, żeby środek szyi znalazł się na błonie między kciukiem, a palcem wskazującym i to obiema dłońmi - pozostałe palce wyprostowane i jakby nie biorą czynnego udziału w duszeniu. Główny nacisk byłby bokiem palca wskazującego.
      Po za tym jak ognia unikałbym przyciskania kciukiem środka szyi - o co dość łatwo. I celowałbym w szyję bliżej korpusu niż głowy.

      Jeśli chodzi tylko o podduszanie, bez zamiaru pójścia na całość myślę, że zasłanianie ust i nosa może być całkiem spoko. Mojego poczucia estetycznego nie razi rozmazana na dłoni szminka i ślina partnerki tu i ówdzie, a nawet działa na plus. Do tego dochodzi, wpychania paluchów w usta, kolejny. Do takiej zabawy to w zupełności starczy.
      Chyba, że bardziej niż o kontrolę oddechu, chodzi o samą szyję...

    •  

      Unikałbym chwytu przypominającego chwytanie gałęzi czy rurki w autobusie.

      Jeśli już w tym kierunku, to raczej robiłbym to tak, żeby środek szyi znalazł się na błonie między kciukiem, a palcem wskazującym i to obiema dłońmi - pozostałe palce wyprostowane i jakby nie biorą czynnego udziału w duszeniu. Główny nacisk byłby bokiem palca wskazującego.

      @chad_69: Tak mniej więcej właśnie do tego podchodziłem. Czym miałbym właściwie dusić zamiast ręki?

      Po za tym jak ognia unikałbym przyciskania kciukiem środka szyi - o co dość łatwo. I celowałbym w szyję bliżej korpusu niż głowy.

      @chad_69: W życiu nie przyszłoby mi do głowy na szczęście.

      Chyba, że bardziej niż o kontrolę oddechu, chodzi o samą szyję...

      @chad_69: Chodzi o kontrolę oddechu, ja tylko z tego robię krępowanie szyi z uciskiem (podduszaniem) w ramach substytutu. Po drugiej stronie na pewno jest chęć największych i najbardziej popierd*lonych doznań, ale tak jak piszesz - pasiak mnie nie pociąga.

    •  

      Czym miałbym właściwie dusić zamiast ręki?

      @Yukio_Mishima: Udami? Przy 69 to wykonalne ( ͡° ͜ʖ ͡°). Obrożą - pic real, znam, lubię, ale szalenie niebezpieczne, zdarzyło mi się momentalnie wyłączyć dziewczynę, na szczęscie była przywiązana do krzesła inkwizytorkiego. Jeśli jesteś dobry w shibari (kompletnie nie moja bajka) to możesz kontrolę oddechu stosować niejako ciągłą za pomocą odpowiedniego związania. Dobry gorset robi podobną robotę, ale tu musisz wydać niemałą kwotę, bo "gorsety" z sieciówek to raczej ładne staniki, a jeśli nie mają miseczek to ozdoby, a nie narzędzia do zabawy.

    •  

      @Yukio_Mishima: Nie wrzuciła się fotka.

      źródło: animalia.pl

    •  

      @Yukio_Mishima:jeśli chodzi o opisaną przez @chad_69 metodykę podduszania to ma ona źródło w technikach obezwładniania ju-jitsu. Można sobie popatrzeć jak tam to robią.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Osobiście podziękuję każdej osobie, która zaplusuje ten wpis.

    #glupiewykopowezabawy #dajplusa

    odpowiedzi (571)

  • avatar

    No nie wytrzymie (╯°□°)╯︵ ┻━┻ ganiał za osami i w końcu dostał za swoje. Przynajmniej się oduczy.

    pokaż spoiler Ale je normalnie i w sumie wszystko w porządku, obserwujemy. Btw. w końcu się zbiorę i wrzucę post o wszystkich trzech kociakach.


    #kitku #smiesznekotki #pokazkota

    odpowiedzi (52)

  • avatar

    Czy to można nazwać złodziejstwem?

    Tak w skrócie: Mój stary pracował wiele lat w Słowackiej firmie, i w tamtejszym ZUS-ie odprowadzane miał składki, 1900 złotych na miesiąc. Polski ZUS uznał, że tacie nic się nie należy, stwierdzili że tamte składki 'przepadły'. Później stwierdzili, że należą się, ale tylko za przepracowane kilka miesięcy.

    Stary niedawno otrzymał pismo ze Słowacji, czy chciałby otrzymywać pieniądze przez polski ZUS, albo do rąk własnych. I okazało się, że nic nie przepadło, a ZUS w Nowym Sączu ordynarnie leciał w chuja i kłamał.
    #zus
    pokaż całość

    odpowiedzi (54)

Advertisement