•  

    Mirki czy wasze mamy też się tak zachowują?

    Zjeżdżamy się wczoraj wieczorem całą zgrają do rodziców. Będzie późny obiad albo wczesna kolacja, posiedzimy i pogadamy.

    A jednak nie. Bo trzeba pościel przygotować do spania i brakuje jednej poduszki. Gdzie jest poduszka? Ktoś widział poduszkę? Na pewno była jeszcze jedna. I dwie godziny szukania po wszystkich kątach, bo musi być poduszka. Na nic mówienie, że dwie noce to ja się mogę przespać ze swetrem pod głową, a zresztą są poduszki dekoracyjne, na których można normalnie się położyć. Ale nie ma opcji. Była gdzieś poduszka i trzeba szukać. Po dwóch godzinach poduszka się znajduje w łóżku za zapasowymi poszwami.

    No to siadamy do stołu. I znowu afera. Bo była taka sałatka z oliwkami i jej nie ma. A musi być, bo cztery inne sałatki to za mało. I od nowa do poszukiwań. Nie ma w lodówce. Nie ma w spiżarce. Chryste Panie gdzie jest sałatka. Bez sałatki do stołu usiąść nie można. Sałatka znajduje się po 45 minutach na półce pod schodami. I jeszcze pół godziny dyskusji, skąd się tam wzięła. Wskazywanie wszystkim po kolei miejsca w lodówce specjalnie przeznaczonego na sałatkę z oliwkami.

    Wreszcie siedzimy przy stole. Mija pół godziny. Brat wspomina, że zapomnieli zabrać swojemu gówniakowi jakiejś zabawki. Mały ma to ewidentnie głęboko gdzieś, bo namiętnie bawi się dwiema małymi butelkami po coli. Ale mama stwierdza, że kiedyś u niej zostawili jedną zabawkę i ona ją przyniesie. No i wiadomo. Szukanie zabawki. Każda szafka. Każda szuflada. W łóżku za poszwami. Na półce pod schodami. Nie ma nigdzie. Poszukiwania trwały do 23, ale musiały zostać przerwane, bo wszyscy szli spać. Za to wszystkie miejsca w sypialni rodziców były sprawdzane jeszcze do godziny pierwszej. A teraz zostały wznowione zamiast śniadania.

    Czy to jest normalne? #logikarozowychpaskow