•  

    Echhh, jak pech, to pech... No cóż, na przeszło 400 paczek, spośród których większość zawierała butelki z alkoholem, na kogoś musiało trafić. I trafiło na mnie.

    Dzisiaj rano zadzwoniła do mnie pani z #inpost, z informacją, że paczka adresowana do mnie przeciekała... Ponoć rozbiła się wewnątrz butelka z alkoholem, reszta została przepakowana i wysłana do mnie. Po południu faktycznie paczkę wyjąłem z paczkomatu.

    Oczywiście była to moja #wykopaka od @szuchal. Od razu zaznaczam, że nie mam do Mireczka żadnych pretensji, bo to, co te patałachy z #inpost robiły z paczką, to nie jego wina.

    Przy rozpakowaniu całość wyglądała dosyć... smętnie. Na szczęście, po dokładnym przeglądnięciu okazało się, że szkody są stosunkowo niewielkie - poza brakującą, rozbitą butelką (sądząc po zapachu - zawierała piwo), ucierpiała tylko w niewielkim stopniu książeczka dla dzieci, i... list, który doszczętnie przemókł i rozmazał się - ale spoko, czytanie go w takiej formie miało nawet jakiś posmak przygody :). Drugie piwo, i wino dotarły bez szwanku, zabawkom kontakt z piwem nie zaszkodził, a cała reszta miała foliowe opakowania.

    Pomimo tego drobnego zgrzytu - dziękuję @szuchal i Organizatorom za wspólną zabawę. Z pewnością za rok również wezmę udział :).