•  

    #wykopaka #chwalesie

    @kaloryferynka kobieto aleś mnie zdziwiła (ʘ‿ʘ)

    Mirabelka pełna obaw, a że list krótki, a że paczka średnia a prawda jest taka, że każda jedna poszczególna rzecz to traf w dziesiątkę, łącznie z listem - ja też zostawiam wszystko na ostatnią chwilę, też nie wiedziałem co napisać i też miałem przeświadczenie do samego końca że moja wykopaka jest delikatnie mówiąc nietrafiona i lekko mówiąc średnia.
    Mirabelko uwierz - jest miód : D

    Dostałem pełno słodkiego, dostałem cudowne oksy powiększające razem z ledami (cholernie mi się przydadzą, właśnie szukam dodatkowych zamiennych soczewek) i co najważniejsze - dostałem ketchup. Ja jestem fanem ketchupu, sam już parokrotnie myślałem czy nie zrobić samemu ale nie porwałem się na to. I co? I dostałem własnoręcznie robiony ketchup. Dzisiaj robię na obiad tosty albo pizze, cokolwiek byleby spróbować : D
    Ahh no i modelina. Nie wiem jak na to wpadłaś, ale cholera - potrzebowałem z ręką na sercu.

    Także trafiłaś cholero z każdą jedną pojedynczą rzeczą - dziękuję Ci :)

    W komentarzu bonusowe anonimowe zdjęcie oksów - bo ja też lubię rozdawać uśmiechy, nawet jeśli na zdjęciu to nie mój osobisty : D

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Co warto zwiedzić i zobaczyć w Krakowie? Na to powtarzające się pytanie odpowiedzi znajdziecie w starym, ale bezterminowo aktualnym wpisie oraz znalezisku.

    W trakcie poruszania się po grodzie Kraka warto byłoby jednak doładować akumulatory, by nie zabrakło sił na dalsze wojaże. Co i gdzie warto zjeść pod Wawelem? Wybraliśmy (pełen subiektywizm ;) ) kilka - no trochę więcej - miejsc, nad którymi co najmniej warto się pochylić.

    BURGERY
    Gruba Buła - tu wszystko gra i mięso, i buła, i sosy i dodatki. Najlepiej zadzwonić i umówić się na odbiór o danej godzinie, bo potrafią być kolejki.
    Streat Slow Food - jedne z pierwszych burgerów z prawdziwego zdarzenia w Krakowie (zaczynali jako foodtruck), kawał historii i kawał burgera. Praktycznie na równi z Grubą bułą.
    Antler - burgery w duchu kanadyjskim, zjesz tam poutine (frytki z sosem mięsnym).

    PIZZA
    Pizza Garden - najlepsza pizza jaką jadłem, amen.
    Włoska 8 (na Sukienniczej 8) - bardzo dobra dobra włoska pizza na cienkim cieście, podobnie jak Pizza Garden.
    Nolio - sam dopiero muszę tam zawitać, ale słyszę same pozytywne opinie. Edit. Byliśmy dziś i śmiało polecamy!

    AZJATYCKIE
    Ramen People - jak nazwa wskazuje - ramen, pycha.
    Mała Azja / Mały Wok - "chińczyk" z ambicjami, tak soczystego kurczaka chyba nie jadłem w żadnym chińczyku.
    PanDaZjeść - głównie szybka kuchnia hinduska, dość tanio.

    INNE
    Andrus - maczanka po krakowsku - miejsce, które musisz odwiedzić będąc w Krakowie. Wieprzowy gulasz (nawiązujący do tradycyjnej kuchni krakowskiej) zapakowany wraz z dodatkami w przypieczoną bułę .
    Tbilisuri - fajna gruzińska knajpa, pyszne chinkali i chaczapuri, zupy też bardzo dobre.
    Poco Loco - kuchnia meksykańska, jadłem tam dawno, ale wtedy mieli bardzo fajne burrito.
    Bunkier Cafe - miejsce z niesamowitym klimatem, dośc prosta karta, ale jedzenie smaczne. Wpadam tam głównie na piwo czy inszy alkohol. Mają wielką salę dla palących, w której nie śmierdzi.
    Grill na parkingu przy NCK (Nowohuckie Centrum Kultury) - lepszej karkówki nie jadłem nigdy, bardzo dobre jedzenie, ale daleko.
    Encek Food Truck Park - Al. Jana Pawła II, tuż obok Placu Centralnego** - lokalizacja podobna jak ta wyżej, więc to dobra opcja dla tych, którzy w zwiedzaniu Krakowa zapędzą się aż do Nowej Huty

    WSCHODNIA/KEBAB
    Sami Am Am - syryjski "fastfood". Naprawdę pyszny kebab (barani) podawany do zamknięcia oraz dania obiadowe podawane bodajże do 18.
    La Marsa - najlepszy kebab w Krakowie, ale na Podgórzu. Nie jest to koniec Krakowa, ale centrum też nie ;P Mają harissę.
    Mezalians - kuchnia syryjsko - libańska. Kiedyś stawiali głównie na mezze czyli przystawki jak, np. falafel, oliwki, hummus, sałatka z buraka, kuleczki serowe, ale wraz ze zmianą lokalu rozwinięciu uległa i karta. Można zamówić, np. świetny shish kebab lub szaszłyk z kurczaka idealnie przyrządzony, soczysty, nie spieczony.

    WEGETARIAŃSKIE (czasami w opcji wegańskiej)
    Pod Norenami - restauracja wegetariańska, ponoć warto zrobić rezerwację wcześniej.
    Mazaya Falafel - żadne odgrzewane mrożonki, jak w kebabach. Pyszny, świeży falafel. Polecam wybrać się do lokalu na Starowiślnej, bo najbliżej.
    Bezmleczny - lunche dnia, mało miejsca, ale dowożą.
    Krowarzywa - burgery wege.

    Całodobowe
    Zapiecek - nocna szamka? Tutaj zjesz pierogi zamiast kebaba xD I do tego naprawdę dobre!

    ŚNIADANIA
    Bunkier Cafe
    Alchemia
    Handelek
    Ranny Ptaszek
    Międzymiastowa

    BUDŻETÓWKI
    Do Syta - fajne zestawy dnia (zupa, drugie i kompot) za 2 dyszki.
    Smakołyki - troszkę małe porcje (a przynajmniej kiedyś były większe), jak za tę cenę, ale jedzenie porządne. Jeśli chodzi o dania dnia to na FB podają inną godzinę, a w lokalu inną, więc dopytajcie zawsze.
    I love steak burger bar - zadziwiająco dobre jedzenie, zamawiając schabowego słyszysz jak tłuką go na kuchni, minus, że wszystko podają w plastiku.
    Gospoda Koko - mają dość duży wybór tanich zestawów obiadowych (które imo dawno się zdewaluowały), ale na pierogi zawsze warto tam wpaść, bo ciągle trzymają poziom. Obiady wydają do 2 w nocy bodajże.
    Efes - nawet znośny kebab
    Chińczyk na Lea - chińczyk bardzo poprawny, mają piwo xD
    Chińczyk na Kadeckiej - mało miejsca, nie najlepsza obsługa, brak klimatu, ale idziesz, wcinasz i nie umiesz narzekać; nie wiem czy piwo jest xD

    JESZCZE NIE SPRAWDZAŁEM, ALE BUDZĄ CIEKAWOŚĆ
    Balkan Express Grill
    Kebab pod 13 kebab na Placu Wolnica pod numerem 13, baranina i te sprawy, ale sam tam jeszcze nie jadłem.
    Curry Up

    SKWERKI Z FOOD TRUCKAMI
    Skwer Judah przy ul. Św. Wawrzyńca
    Plac Izaaka na rogu ul. Ciemnej i Jakuba
    Food truck Park przy ul. Dajwór
    Food Truck Plac Dekerta 21 przy ul. Jana Dekerta 21 (tu proszę orientować się czy otwarte)
    **Dworek Street Food Park Kraków* przy ul. Pawiej 30 (i tu też)

    LEGENDY
    Kiełbaski z Niebieskiej Nyski - codziennie (prócz niedzieli) przy Hali Targowej od 20. wprost z samochodowego reliktu PRL możecie skosztować pieczonej kiełbaski i popić oranżadą w szklanej butelce
    Okrąglak - kultowe miejsce w sercu Kazimierza, gdzie czekają zapiekanki we wszelakich konfiguracjach, lecz prawdę mówiąc obecnie więcej w nich samego kultu (zwłaszcza w kiedyś rządzącym Endziorze) niż gwiazdek Michelin
    Lody na Starowiślnej - latem kolejki dłuższe niż po promocyjnego karpia w supermarkecie, teraz w cukierni można zjeść smaczne pączki - kto wymyślił party w zimie?!

    Gdyby ktoś sam chciał poszukiwać kulinarnych inspiracji to warto zajrzeć na blog Dania Kontra Ania - https://dania-kontra-ania.blogspot.com/

    ZAPRASZAMY DO PODAWANIA WŁASNYCH PROPOZYCJI

    #krakowskiewykopparty #krakow #atrakcjekrakowa
    pokaż całość

    odpowiedzi (109)

  • avatar

    Ziomek miał sztylet którego używał jako fletu, który brzmiał jak trąbka, dmuchał w niego mając na głowie hełm. Tak przyzywał smokozorda. Najlepszy ranger pod słońcem.

    odpowiedzi (13)

  • avatar

    Dyżur 2 - noc 19.00-7.00

    Na końcu wpisu garść informacji dotyczących kolejnych wpisów oraz przemyślenia dotyczące reakcji na wpis z pierwszego dyżuru

    1. pacjent 25 lat. parametry widoczne w zgłoszeniu nijak się mają do badania na miejscu. tętno 90-100/min. ciśnienie tętnicze nieznacznie podwyższone(140/100). mocno niespokojny, hiperwentyluje się, ściska go w żołądku i w gardle. w EKG bez zmian. nie zgłasza bólu w klatce piersiowej. osłuchowo bez zmian, wysycenie krwi tlenem 99%. objawy występują okresowo, z nasileniem w ostatnich tygodniach. zaczęły pojawiać się po tym jak w tamtym roku brał udział w wypadku komunikacyjnym. kilka razy był u lekarza rodzinnego, który na zgłaszane dolegliwości przepisał mu... no-spe. zrobił też podstawowe badania laboratoryjne- bez odchyleń

    rozpoznanie wstępne na moment wizyty - zaburzenia nerwicowe.
    podano leki uspokajające
    został w domu
    jutro do lekarza

    wezwanie jak na pierwszy kontakt z ratownictwem zasadne. chlopak wystraszony, nie wie co mu jest. dostał leki i instrukcje gdzie zgłosić się następnym razem oraz jak dalej postępować

    2. chyba najbardziej nielubiana kategoria wizyt zespołów ratownictwa czyli - Leży. wyjazd w kodzie 2 bez sygnałów. jak takie coś przychodzi to w 99% możesz być pewien, że pijany. najczęściej to stały klient

    tu nie było inaczej. leży obok ławki w centrum miasta. znamy nam po imieniu i nazwisku

    bezdomny gentelman obudzony energicznym potrząśnięciem za ramię. z ust intensywny zapach alkoholu. nic nie chce od pogotowia. nic mu nie dolega. chodzący. zbadane podstawowe parametry. wezwana policja do przekazania na izbę wytrzeźwień.

    wzywający spełnił obywatelski obowiązek - zadzwonił z obawy o zdrowie leżaka. ale czy musiał dzwonić na pogotowie? wystarczyło leżącego obudzić i zapytać czy coś dolega. potem ewentualnie wezwać policję czy straż miejską. jeśli oni będą zaniepokojeni jego stanem to sami sobie wezwą ZRM

    3. Pacjent lat 43. Pobity przez nieznanych mu sprawców około godz 21. wrócił do domu. siadł do alkoholu. jak już alkohol się skończył to konsylium złożone z niego oraz jego dwóch synów ustaliło, że "coś za bardzo puchnie" i zadzwonili na trzy dziewiątki - o 3 w nocy czyli 6 godzin po pobiciu. Parametry w normie. na głowie krwiak okularowy oka lewego, opuchlizna okolicy jarzmowej. przewieziony na SOR - sam wyjazd zasadny ale czemu 6 godzin po urazie?
    https://youtu.be/_1jxykAEjuY

    4. pacjent około 40 lat. godz 5 rano. wyrzucony na ulicę po pobycie na izbie wytrzeźwień. piszę wyrzucony bo dosłownie wywieźli go na wózku i wywalili. teraz wzywa straż miejska. w wywiadzie oczywiście ZUA - zespół uzależnienia alkoholowego oraz zakrzepica tętnic kończyn dolnych. wygląda jak wrak człowieka a pachnie jeszcze gorzej. nie jest w stanie chodzić - bóle konczyń dolnych, osłabienie siły mięśniowej obu kończyn dolnych- najpewniej polineuropatia alkoholowa. do tego intensywne drażnia mięśniowe. bezdomny. na podudziach głębokie owrzodzenia. opatrunki założone miesiąc temu w szpitalu dalej pozosatają na swoim miejscu (tak te same) .

    wyjazd zasady - niewątpliwie jest chory i nikt poza pogotowiem a poźniej szpitalem się nim nie zajmie. tyle, że z tej pomocy nic nie wyniknie bo Pan nie robi nic aby poprawić swój stan(miesiąc temu byl w szpitalu i obecnie wraca do punktu wyjścia). jedzie na SOR. w szpitalu go podleczą dwa tygodnie. umyją, nakrmią, zaopatrzą postępujące owrzodzenia i wypuszczą. pierwsze co zrobi po wyjściu to kupi nalewkę. i tak do momentu aż mu upierdolą nogi i w końcu wyląduje w jakimś DPS-ie albo schronisku dla bezdomnych. oczywiście nieubezpieczony od wielu lat (podobnie jak gentelman nr 2).

    i tak dzień jak co dzień, dzien po dniu, wciąż się dzieje życia cud

    Tyle. Dwa wyjazdy do północy, dwa wyjazdy po północy.

    Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i przepraszam jak komuś nie odpowiem na pytania - jest ich bardzo dużo i ciężko mi cały czas siedzieć na telefonie. mam rodzinę i nie chce wolnego czasu poświęcać na tematykę związaną z pracą - już i tak za dużo w niej siedzę. Jeśli ktoś z branży byłby chętny niech również odpowiada na pytania dotyczące  spraw merytorycznych i proceduralnych. sam wszystkiego nie ogarnę i będę wdzieczny za pomoc.

    Od następnego wpisu wyjazdy, których powody wezwania się powtarzają a postępowanie będzie podobne jak wcześniej będę starał się streszczać do minimum. Pisanie o każdym przypadku osobno zajmuje mi za dużo czasu.

    Na koniec: dowiedziałem się z komentarzy od jednego Pana, że jestem atencjuszem i najpewniej mam zaburzenia osobowości. powinno się mnie wpierdolić z roboty (to cytat dosłowny). do tego bije ode mnie brak profesjonalizmu co przejawia się w podejściu do "pijaka" z pierwszego dyżuru i mojej oceny zasadności wezwania do niego na komendę. hmmm. no powiem tak. w pracy do każdego pacjenta zawsze staram się podchodzić profesjonalnie. wspólnie z kolegą, z którym jeżdżę od lat badamy KAŻDEGO tak samo - a jak czegoś nie badamy bo uznajemny, że nie ma potrzeby to nie piszemy głupot w kartach wyjazdowych i nie wymyślamy parametrów. jeśli wydawać się będzie mogło, że nie darzę sympatią osób nadużywających alkoholu to jest to prawda - ciężko być zadowolonym z wyjazdów skoro np. dziś na czterech pacjentów trzech było pod wpływem alkoholu albo ich problemy związane są z uzależnieniem. tak często wyglądają dyżury - pijak za pijakiem. nie będę ich klepał po ramieniu, żałował i mówił, że na pewno się ułoży. widuję się z nimi częściej niż ze znajomymi czy rodzeństwem - czasem kilka razy w tygodniu z tym samym osobnikiem. rekord to 3 wyjazdy do jednego pana tego samego dnia. mój brak szacunku dla ich sposobu życia nie oznacza jednak, że nie traktuję ich poważnie i nie badam. przeczytałem też, że alkoholizm to choroba. tak - zgadzam się w 100%. alkoholizm to choroba tocząca ochronę zdrowia na dno (oczywiście nie generalizuje, że to jedyny powód). kilkadziesiąt procent interwencji PRM spowodowanych nadużywaniem alkoholu. na SORach w całej Polsce codziennie leżą tysiące pijanych i destabilizują pracę tych oddziałów. robi im się badania od ręki- pal licho jak to jest jeden raz bo ktoś zapił na sobotniej imprezie. każdemu się może zdarzyć. ale są tacy co w jednym roku mają 20 razy tomograf robiony podczas gdy ludzie chorzy często czekają na diagnostykę kilka tygodni i bujają się od lekarza do lekarza... tyle mojego komentarza. jeśli uważacie, że jestem bezduszny i nieprofesjonalny to nie będę z tym dyskutował bo nie po to powstał ten tag. chciałem Wam pokazać do czego jeździ PRM i chyba tu nie możecie mi nic zarzucić

    trzymajcie się zdrowo
    do następnego wpisu

    #prawdziwe999
    pokaż całość

    odpowiedzi (91)