•  

    Wiele rzeczy mi w życiu nie wyszło, ale nic mnie tak nie przejechało jak zjebana rodzina w chujowym mieszkaniu.
    Fajnie jest tak wstać w sobotę i zacząć dzień od słuchania wyzywających się rodziców, szarpiących się tak, że prawie dochodzi do rękoczynów. Ktoś mający normalną rodzinę to przeczyta i nawet jak sobie pomyśli, to nie jest sobie w stanie wyobrazić takich sytuacji. Nie zrozumie tego ktoś, kogo ojciec w weekendy zabierał na rower albo piłkę, a nie musiał odprowadzać pijanego do łóżka.
    Boję się że np. stary dostanie kiedyś wylewu albo czegoś i będę musiał się zajmować osobą, do której nie za dużo czuję, jeśli już to raczej wkurwienie. Zaraz oczywiście pójdą posty "wyprowadź się", ale matka zaraz liczy ze wezmę ją ze sobą. Nawet jeśli bym wyprowadził się sam i jakimś cudem poznał niewidomą dziewczynę, to co dalej - nigdy nie zabiorę jej do domu, co np. ze świętami w "rodzinnym gronie"?
    Mam dość tego wszystkiego, w żadnym aspekcie życie nie wychodzi mi chociaż na 2%. Nie mam siły wstawać z łóżka, czuję się bezsilny, nie chce mi się żyć. Dzisiaj się prawie pierwszy raz od baaardzo rozpłakałem, tak się czuję.
    #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #feels #depresja #zalesie #gorzkiezale #gownowpis

    •  

      @hauser15 z drugiej strony użalaniem się nad sobą nie wiele zdziałasz.

    •  

      @WarmWeather: A co mam kurwa zdziałać? Zabić się, czy zmienić rodzinę?

    •  

      @WarmWeather: 23. To pierdolenie typu wszystko jest w naszych rękach piszą ludzie którzy mają poukładane życie. Zresztą to chyba największy problem takich rodzin, że wysysają energię.

    •  

      @hauser15: Też miałem Gucwińskich w domu, po prostu jeśli jesteś pełnoletni to stamtąd spier%%%. Nie mów starym gdzie, urwij z nimi wszelkie kontakty i ułóż sobie jakoś życie. O ile jesteś w stanie jakoś funkcjonować, nie umożliwiają Ci tego rozmaite depresje, spierdolenia i fobie (nie nabijam się, bo znam te klimaty z autopsji).

      ale matka zaraz liczy ze wezmę ją ze sobą.

      Lej na to, starsza chyba nie liczy na to, że weźmiesz ją na gapę do stancji na wynajem. Wynajmij nawet nie pokój, ale miejsce w pokoju.

      Jeśli nie masz kasy, to odłóż jakąś kasę na start i nie czuj się wobec nich zobowiązany. Skoro oni Ci nie dali jakiegoś znośnego startu, to nie masz za co się odwdzięczać.

      Gdy/o ile się odkujesz może dasz radę jakoś ułożyć się z rodziną z odpowiedniego dystansu.

    •  

      @hauser15: ja na święta w rodzinnym gronie nie liczę już od dawien dawna. Rozumiem Cię i wiem jak to jest mieć rodzine taka nijaka. Generalnie rozumiem to, że wyprowadzka może być trudna. Mi dużo facet pomógł, generalnie powoli się dystansuje i naprawdę widzę realna poprawę. Moja rada jest taka, że małymi kroczkami staraj się „odcinać”, bądź samolubny w tym przypadku (wiem, czasami turbo cieżko takim być), ale pomyśl jacy oni są samolubni niszcząc Ci życie...

    •  

      Zresztą to chyba największy problem takich rodzin, że wysysają energię.

      @hauser15: Dokładnie tak, w rodzinnym ''domu'' non-stop napierdalał mnie łeb i nie miałem na cokolwiek siły. Zresztą podobnie miały moje ''ziomki'' z pato-środowisk, gdy tylko wracały do swoich stron rodzinnych.

    •  

      @stokrotka364: To jest właśnie główny problem. Widzisz, masz do kogo wracać, masz faceta. Gdybym miał możliwość, żeby zamiast do takiego domu, wracać do domu gdzie czeka na mnie dziewczyna, to wybór byłby prościutki. I nie, pusty dom nie jest lepszy od takiego, jest tak samo chujowy.

    •  

      @hauser15 sam pochodzę z rodziny gdzie ojciec pił, w końcu się od niego wyprowadziliśmy. Z matką. Nie było nigdy lekko, zawsze czegoś brakowało, a jakoś udało się wyjść na prostą. Mam 24 lata, własne mieszkanie i świetną dziewczyną, spoko pracę (aczkolwiek zawsze może być lepiej, wiadomo). Po prostu trzeba wyjść na przeciw, a nie siedzieć i użalać się nad sobą. Nawet jakbyś miał wynajmować sam. Co w tym złego? Znajomy też pochodzi z pato-rodziny, też się wyprowadził w wieku 19 lat, wynajął sobie pokój, nawet nie mieszkanie. Teraz ma 26 i jest totalnie niezależny, nikt mu nie truje dupy, i dał radę. Więc nie pierdol, że tylko ludzie które mają poukładane w życiu tak mówią.

    •  

      @WarmWeather: Ile miałeś lat jak poznałeś dziewczynę, miałeś wcześniej z nimi kontakt np. przed tą, z którą teraz jesteś?

    •  

      @hauser15 dziewczynę poznałem jakoś w wieku 16. Wtedy też już dorabiałem sobie na wszelaki sposób, bo w wieku około 13 spierdolilismy od ojca. Też było mi na początku ciężko mówić o przeszłości, ale to nie Twoja wina, że życie jest spierdolone. Wiele rówieśników nie mają ojca/matki. Nie wiem, skąd to wynika, relikt tamtych czasów.

    •  

      @hauser15: to fakt, być z kimś kto wyciąga Cię z gówna to naprawdę jest złoto. Ale powiem Ci, że w podobnym czasie poznałam ludzi, którym powoedzialam co i jak i naprawdę potrafią pomóc. W domu ciagle byłam (w sunie to poniekąd nadal jestem) gównem, nic noe wartym śmieciem. Wyciągali mnie z tego powoli, pokazywali, że mogę więcej. Noe daj się wciągać w och gierki. Serio! Noe warto, oni nigdy tego nie ogarną, a ty niepotrzebnie zmarnujesz sobie życie. Wiem, jakbyś miał kogoś bliskiego byłoby inaczej, ale może zacznij od jakiś znajomych? Kumpla? Kogoś, komu możesz zaufać.

    •  

      @hauser15 osobiście odkąd się od ojca wyprowadziłem, nie widziałem go nigdy więcej. Odebraliśmy również mu wszelkie prawa rodzicielskie, żeby w przyszłości nie było żadnego przypału, że on chce jakieś hajsy bo sam nie ma na życie.

    •  

      @WarmWeather: Czyli od 16 roku życia miałeś wsparcie kochającej, ciepłej, miłej dziewczyny, na którą mogłeś liczyć, dziwisz się że tak łatwo ci się z tego wychodziło? Wiem że chciałbyś dobrze, ale łatwo daje się rady samotnikowi, samemu nie doceniając jaką rolę w tym wszystkim odegrała kochająca dziewczyna.

    •  

      @hauser15 wyżej wspomniany ziomek nigdy nie miał wsparcia żadnej dupy czy dobrego ziomka, wszystko przeszedł sam. Nawet sam miesza. Jeżeli w końcu weźmiesz się za siebie to z czasem wszystko się poukłada. Poznasz w końcu kogoś, ale musisz po prostu wyrwać się z gówna. Wiem, że łatwo mówić, ale innego wyjścia tak na prawdę nie ma

    •  

      @hauser15: ja mam dopiero teraz kogoś, przez wszystkie lata byłam z tym totalnie sama. Więc dziewczyna/chłopak to wcale nie jest jedyna droga. Naprawdę można poznać fajnych ludzi, z dobra energia, którzy naprawdę podadzą Ci rękę, tylko musisz się otworzyć. Ty nie masz się czego wstydzić, to nie Twoja wina, ze oni są jacy są...

    •  

      Polecam terapie, nie rozwiąże problemow w domu, ale pozwoli spojrzec pod innym katem i sie trochę zdystansować. Myśli o tym, że nie zabierzesz dziewczyny do domu i na swieta w rodzinnym gronie jest w tym momencie naprawdę niepotrzebna. Nie jesteś bezsilny i mozesz sobie z tą sytuacją poradzić mireczku

    •  

      @hauser15: patologia czy ogolnie pojebana rodzina to najgorsze co może być. Ty pewnie o tym nie wiesz, ale ja mam również patole w domu. Chujowa sytuacja rodzinna+brzydki wygląd i polska rzeczywistość to zabójcze połączenie

    •  

      @kjut_dziewczynka: Chuj nie terapia pójdzie do jakieś zblazowanej pani mgr po pedagogice, która zrobiła sobie kurs na terapeutę i w sumie ma w dupie pochylić się nad OP-a sytuacją, bo hehe łatwa praca. Zaraz kolega dostanie rady, że inni mają gorzej, kim chciałeś zostać prawnikiem, lekarzem to dla normalnych ludzi, nie dla śmiecia dobre życie...

    •  

      @Poliorketes osobiście chodzę na terapię i działa, polecam. Moja psycholog ma 50-60 lat.

    •  

      @kjut_dziewczynka: Osobiście chodziłem na terapię i nie działa. Nie polecam. Co człowiek to opinia, jednemu zaszkodzi innemu pomoże