•  

    Po co nam ten Lwów według Bartosiaka.

    Bartosiak podkreśla, że Polska musi zadbać o swoje interesy nad Morzem Czarnym. Należy przeć śladem królów i wielkich hetmanów m.in. ku Bramie Mołdawskiej. W „Rzeczpospolitej…” przypomina, że w II RP – pozostającej punktem odniesienia i inspiracją polskich geopolityków – planowano w okolicach Lwowa założyć śródlądowy odpowiednik Gdyni, aby połączyć polsko-rumuńskimi kanałami Wisłę przez San, Dniestr i Prut z Dunajem, z kluczową rolą mołdawskiego dziś portu Giurgiuleşti. A tak się składa, że teraz interesują się nim przewoźnicy morscy z Chin.

    Gdyby wówczas kanał wybudowano, uruchamia wyobraźnię Bartosiak, można by ogromny port pod Lwowem połączyć z miejscowym lotniskiem, przebudowanym na Euro 2012. Następnie skomunikować z lwowską obwodnicą, dociągnąć z Polski trasę kolejową o normalnotorowym rozstawie. I tak powstałoby gigantyczne centrum logistyczne, grające istotną rolę w handlu międzynarodowym.

    A gdyby jeszcze dobudować autostradę i szybką kolej z Warszawy do rumuńskiej Konstancy, otworzyłyby się dla Lwowa (i dla obszaru rdzeniowego Polski) perspektywy współpracy gospodarczej z Nadczarnomorzem, które w najbliższych dekadach ma być jednym z najszybciej rozwijających się regionów świata. Jednocześnie Lwów zacząłby ciążyć ku Polsce. I tu dochodzimy do sedna pomysłu: „Rzeczpospolita zyskałaby w tej sytuacji dominującą pozycję dla kontroli ruchu i reguł gry gospodarczej w Nadczarnomorzu”.

    W analizie geopolitycznej Polska nie leży po prostu w Europie, ale na pomoście bałtycko-czarnomorskim, na przecięciu jednych z najstarszych szlaków handlowych i wojennych. Geopolitycy dostrzegają, że rzeki dawnej Rzeczpospolitej miały szczególnie rozwinięte dopływy po prawej stronie, dlatego właśnie I RP ekspandowała na wschód.

    Geografia sprawia, że Polska dla własnego bezpieczeństwa powinna prowadzić politykę ofensywną (inaczej na równinach się nie da), zabiegać o odzyskanie kontroli nad Bramą Smoleńską, utraconą setki lat temu, dziś leżącą na pograniczu białorusko-rosyjskim. Innymi słowy – zmierzać do integracji pod swoim przewodnictwem całego pomostu oraz szykować się na to, że wojna z Rosją zostanie stoczona także na terytorium Białorusi.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1770184,1,geopolityka-nowa-pasja-polakow.read?fbclid=IwAR2swIzFB7fGbxnrNiX6oN0iP1Chx63H_oVfIBT6Add9rhfd_fJv5I-UlD8

    #lwow #polska #ukraina #geopolityka

    •  

      Jednocześnie Lwów zacząłby ciążyć ku Polsce. I tu dochodzimy do sedna pomysłu: „Rzeczpospolita zyskałaby w tej sytuacji dominującą pozycję dla kontroli ruchu i reguł gry gospodarczej w Nadczarnomorzu”

      @oydamoydam: Czekamy na ten moment z utesknieniem

    •  

      Krytyka: czynniki sprzed 500-1000 lat mogą już nie mieć znaczenia ze względu na zmianę charakteru transportu.
      Kiedyś w transporcie dominowały rzeki, później kolej, a teraz autostrady.
      Czyli teraz istotne jest to, żeby mieć PŁASKI TEREN, gdzie autostradę buduje się tanio. A rzeki w tym przeszkadzają, zwiększają koszty infrastruktury. Czyli jednak inaczej się ułoży gospodarka, a ten Lwów nie ma już takiego znaczenia.

    •  

      Gdyby wówczas kanał wybudowano

      @oydamoydam: Ale nie wybudowano. A dzisiaj Lwów jest na Ukrainie i na wszelkie inwestycje trzeba patrzeć z punktu widzenia ich interesów. Jeśli im się to nie opłaci, albo poczują zagrożenie integralności terytorialnej, to się po prostu nie zgodzą. Druga sprawa, że i polski interes w rozbudowywaniu infrastruktury i tworzeniu centr logistycznych nie jest już we Lwowie, tylko na terenie Polski, np. w Rzeszowie.

    •  

      @xniorvox:

      Geografia sprawia, że Polska dla własnego bezpieczeństwa powinna prowadzić politykę ofensywną (inaczej na równinach się nie da), zabiegać o odzyskanie kontroli nad Bramą Smoleńską, utraconą setki lat temu, dziś leżącą na pograniczu białorusko-rosyjskim. Innymi słowy – zmierzać do integracji pod swoim przewodnictwem całego pomostu oraz szykować się na to, że wojna z Rosją zostanie stoczona także na terytorium Białorusi.

      Integracja nie oznacza agresywnej inkorporacji.

Gorące dyskusje ostatnie 12h