•  

    Po co ludzie biorą pośredników nieruchomości przy sprzedaży mieszkania/domu? przecież oni nic nie robią a podnoszą cene mieszkania o 6%.
    #nieruchomosci #dom #mieszkanie

    •  

      @kabasyl: bo nie maja czasu. Posrednik ma za nich wszystko sprawdzic.

    •  

      @kabasyl bo sprawiają wrażenie że coś robią, a większość ludzi nie ma czasu na odpisywanie na ogłoszenia czy pokazywanie nieruchomości potencjalnemu kupcowi

    •  

      @kabasyl 2 procent to może się nie 6 kurde xD

    •  

      @Bellie: przecież Ci pośrednicy chuja robią, wciskać Ci na silę będą byleby prowizje dostać.
      @alteron: still, kupujący jest modzno karany przez lenistwo sprzedającego.
      @yourij: 3% od sprzedającego i 3% od kupującego.

    •  

      @kabasyl raz ze od kupującego w Krakowie brali najwyżej 2 jak kupowałem mieszkanie dwa lata temu, dwa że sprzedającego to nie tyczy bo dolicza się to do ceny, którą chcę za mieszkanie
      Moim zdaniem

    •  

      @kabasyl ale fakt że chuxa robią

    •  

      @kabasyl: nie ma podziału na cześć sprzedającego i kupującego. Wszystko pokrywa kupujący
      I pośrednicy to rak xD

    •  

      @yourij: w szczecinie 3%, czyli podsumowując, jakby nie brać pośrednika to 3% niższa cena i kupujący nie płaci 3%, łącznie 6%.
      @LeniwiecPracoholik: no w sumie racja.

    •  

      @kabasyl: dla mnie kretynizmem jest doliczanie tej prowizji i pokrywanie jej przez kupującego. Jeśli sprzedający nie chce sam się zajmować sprzedażą mieszkania, niech bierze koszty na klatę.

    •  

      @kabasyl: gdyby mieszkanie kupował pierwszy oglądający, to nie byłoby problemu.
      Ale jak trzebaby pokazać mieszkanie 10 chętnym?

      Ja mam z pośrednikiem przez którego mieszkanie brałem bardzo dobre wspomnienia.
      Kobieta była sprawna, komplet dokumentów itp miała od ręki, załatwiła notariusza, księgi, itp.
      I jeszcze z ceny za swoją usługę zeszła.

      Choć przyznam że pośrednicy powinni robić więcej.
      Wyobrażam sobie że działają na zasadzie "szukam mieszkania w budynku o takiej wysokości, blisko parku, nie dalej niż 5km od tego obiektu, ekspozycja południowo zachodnia.
      A posrednik sam znajduje mi oferty które precyzyjnie spełniają potrzeby.

    •  

      @kabasyl: W Kato nawet jak pośrednikowi powiesz czego szukasz (ot przyznałem się paru co szukam jak dzwoniłem pytać o oferty) to te chuje wysyłają ci ofrerty z dupy. Pół biedy jak np działki w miejscach, których nie uwzględniasz do kupna. Te zjeby potrafią wysłać ofertę kupna mieszkania kiedy szukasz domu/działki budowlanej.
      Ewentualnie piętra/połowy domu. Głupie chuje. Gardzę mocno

    •  

      @kabasyl: ja tam miałem pośrednika podczas kupowania i byłem zadowolony

      ustawiał spotkania, wyszukiwał oferty, potem załatwił papiery i notariusza. W zasadzie cały temat został zamknięty bez mojego organizowania czegokolwiek. Wziął 2% z czego część się wróciła u notariusza, bo przy współpracy z tym pośrednikiem mają niższą stawkę.

      Potem jak chcesz wynająć mieszkanie a mieszkasz w innym mieście to tych wszystkich ludzi byś musiał oprowadzać sam, umawiać się i dojeżdżać. To zajmuje czas. A tak to tylko spotkanie przy podpisaniu umowy a wcześniejsze naście wizyt potencjalnych klientów w ogóle mnie nie obciążyły.

    •  

      @kabasyl: propo pośredników, odbiegając trochę: jak szukałem mieszkania na wynajem, to okazało się że oglądane przeze mnie mieszkanie jest wynajmowane przez pośrednika, który życzył sobie ode mnie (!) jednorazowo 1,5k za wynajęcie, czyli tyle ile miesięczny koszt wynajmu xD Do tego musiałbym i tak zapłacić kaucję, czyli na start wykładasz 4,5k na wynajem 27m kawalerki

    •  

      @kabasyl Pośrednicy ich prowizja to jest temat rzeka. 6 procent to jakaś chora stawka chociaż nie wiem o jakim mieście jest mowa. Rozróżniamy dwie usługi.

      1)Pośrednik który szuka nieruchomości. Wielu inwestorów korzysta z ich usług, bo śledzą na bieżąco rynek, mają programy i dojścia do mieszkań których ty w życiu nie znajdziesz a jak znajdziesz to nie zdążysz kupić. Inwestor daje 3% plus premie (tak zdarza się że sami z siebie jeszcze dodaja napiwki) , bo wie że jak pośrednik trafi perle to do niego najpierw zadzwoni. Inwestor na tym zyska nawet do 100 tys zł (bo takie historie też się zdarzają) I tu nie ma żadnej filozofii. Wiadomo lepiej mieć 3 bez fochow niż twardo wynegocjowane 1 z możliwością że typ cię jeszcze po sądach poprzeciaga.

      2. Pośrednik który sprzedaje twoja nieruchomości. Pośrednicy maja pakiety na różnych stronach i twoje mieszkanie na starcie ma dużą oglądalność. Tworzy opis, robi ładne zdjęcia, zbiera informacje o tobie i o mieszkaniu itd. Później odbiera telefonu i każdemu opowiada jaka wspaniała nieruchomości ma w ofercie. Dodatkowo przed wprowadzeniem kogoś na mieszkanie spisuje dane więc obcy ci nie wlezie. Negocjuje, oprowadza, opowiada itd. Na koniec zalatwia umowy i umawia notariusza. Możesz na tym zyskać czas i pieniądze, ale to zależy jaka osoba jesteś. Jak jesteś wygadaby i potrafisz sprzedawać, poczytasz trochę w necie o nieruchomościach to sam bez problemu to ogarniesz.

      To tak w dużym skrócie jeśli mówimy o pośrednikach "dobrych" i rzetelnych.

      Jest też druga strona medalu czyli Brokerzy. Ktoś kto nigdy nie był na mieszkaniu, umowa i zdjęcia przez maila. Wszystko na szybko i na odp***dol. Umowy na kolanie spisywane 5 minut przed prezentacja itd. I wtedy człowiek czuje ze płaci za gówno, a nie za usługę. Nie ma poczucia bezpieczeństwa, nie widzi za co płaci. Wręcz oszukany, bo przyszedł ktoś wcisną umowę, za 5 minut przyszedł z klientami ci kupili i co teraz mam mu 5 tys odpalić. Kogo wogole reprezentuje taki pośrednik? Kupujących, sprzedających? Nikt nie wie i to jest frustrująca.

      Mógłbym tu jeszcze książkę o tym napisać ale bez sensu bo każdy ma swoją rację i doświadczenia. Tutaj napisałem w skrócie swoje przemyślenia na ten temat.

      Unikaj takich firm (brokerskich) i tych 6 % też nie plac bo to jest przesada. Jak już decydujesz się na zakup nieruchomości z pośrednikiem w etapie od zera czyli idziesz do biura zostawiasz preferencjie i oni ci szukają nieruchomosci to nie oszczędzaj na prowizji. Jeżeli sam znalazłeś ofertę w necie dzwonisz i ktoś ci każe za to płacić to nie plac, bo to chore jest (przynajmniej dla mnie).
      A jak chcesz sprzedać to podpisz umowę z jednym dobrym biurem takim co przyjedzie do ciebie, pogada, zrobi zdjęcia, zaangazuje się w transakcję lub samemu próbuj sprzedać.
      Pozdrawiam.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Porwanie Jaycee Lee Dugard
    Historia opublikowana na o2 14.02

    W poniedziałek 10 czerwca 1991 roku 11-letnia Jaycee Lee Dugard jak zwykle rano udała się na przystanek, aby dojechać autobusem do szkoły. Jej rodzina przeprowadziła się do Meyers w Kalifornii kilka miesięcy wcześniej, ponieważ to miasteczko wydawało im się bezpieczniejsze i spokojniejsze niż ich wcześniejsze miejsce zamieszkania.

    Porwanie
    Chwilę po tym, gdy dziewczynka wyszła z domu, jej ojczym zobaczył na ulicy bardzo wolno poruszający się samochód. Spodziewał się, że kierowca zabłądził i będzie chciał zapytać o drogę. Wyjrzał za ogrodzenie i zobaczył jak auto zatrzymuje się obok Jaycee, kierowca strzelił do niej z paralizatora, a siedząca na miejscu pasażera kobieta wciągnęła dziewczynkę do środka. Samochód odjechał. Przerażony mężczyzna zaczął ich gonić na rowerze, jednak szybko ich zgubił. Niemal natychmiast poinformował policję o porwaniu córki.

    Poszukiwania
    Policjanci bezzwłocznie rozpoczęli poszukiwania. Świadkami porwania były również dzieci z klasy Jaycee, więc wiadomość o jej uprowadzeniu bardzo szybko obiegła mieszkańców spokojnego jak dotąd miasteczka. W ciągu kilku godzin na miejsce przybyły zarówno media lokalne, jak i krajowe. Żaden ze świadków nie widział kierowcy, jednak udało się sporządzić portret pamięciowy ciemnowłosej kobiety, która wciągnęła Jaycee do auta. W ciągu kilku dni udało się zebrać tysiące wolontariuszy, którzy pomagali policji w poszukiwaniach. W ciągu kilku następnych tygodni wydrukowano dziesiątki tysięcy plakatów i ulotek, które rozwieszono w całych Stanach. Ulubionym kolorem dziewczynki był różowy, więc całe miasto obwieszono różowymi wstążkami, aby okazać solidarność z rodziną i aby sprawa nie została zapomniana.

    Pierwsze dni w więzieniu
    Porywaczami byli 40-letni Phillip Garrido i jego 36-letnia żona Nancy. Para poznała się w więzieniu, w którym mężczyzna przebywał za gwałt, a kobieta odwiedzała swojego wujka. Phillip wyszedł na zwolnienie warunkowe zaledwie dwa lata przed porwaniem Jaycee, po odsiedzeniu 11 z 50 lat zasądzonego wyroku. Małżeństwo zamieszkało w Antiochii (oddalonej o 275 km od domu Jaycee), gdzie zamierzali przetrzymywać porwaną dziewczynkę.

    11-latka ocknęła się podczas drogi i mimo przerażenia, bardzo starała się nie płakać. Powiedziała porywaczom, że jej rodzina nie ma pieniędzy na okup. Jednak nie pieniądze były celem małżeństwa Garrido. Po drodze rozebrali ją do naga i pozbyli się jej różowych ubranek. Gdy dojechali na miejsce zakuli ją w kajdanki i umieścili pod prysznicem, gdzie została zgwałcona przez Phillipa. Później zostawili ją nagą przykutą w małej szopie na podwórku.

    Po około tygodniu przeniesiono ją do większej szopy, gdzie została przywiązana do łóżka. Mogła tam oglądać telewizję, jednak tylko programy inne niż wiadomości. Ściany i drzwi budynku były dźwiękoszczelne. Porywacz zaznaczył, że dziewczynkę zagryzą psy, gdy tylko spróbuje wyjść. Podwórko otoczone było trzymetrowym drewnianym płotem i usytuowane w takim miejscu, aby nikt nie mógł widzieć, co się na nim dzieje.

    Codzienne życie w niewoli
    Przez następne tygodnie Jaycee była niemal codziennie przebierana i godzinami gwałcona przez Phillipa, który był nafaszerowany narkotykami. Po wszystkim załamywał się, płakał i przepraszał ją. Uważał, że to „demoniczne anioły” przemawiają do niego i każą gwałcić. Cały czas powtarzał dziewczynce, że jej rodzina jej nie chce i nie szuka, że nie ma do czego i kogo wracać. Przynosił jej fast-foody, koktajle mleczne i opowiadał głupie historyjki, aby poprawić jej humor.

    Częstym gościem była również Nancy, która była wobec dziewczynki chłodna i okrutna. Zajmowała się Jaycee, gdy Phillip trafił na jakiś czas do więzienia za posiadanie narkotyków. Wkrótce para „zmieniła” dziewczynce imię na Allissa i stanowczo zakazała wymawiać, a nawet zapisywać, dawne imię.

    Narodziny córek
    Po około dwóch latach więzienia, Jaycee po raz pierwszy pozwolono wejść do domu i zjeść domowy posiłek. Porywacze oświadczyli jej wtedy, że jest w ciąży. Przez następne miesiące dziewczynka przygotowywała się do porodu i macierzyństwa za pomocą programów telewizyjnych o tej tematyce. Również z tego źródła dowiedziała się o związku między seksem a ciążą.

    Poród rozpoczął się, gdy Jaycee miała 14 lat. Dziewczynka była całkiem sama, nie było mowy, aby ktoś zabrał ją do lekarza. Nie miała nawet jak poinformować kogokolwiek o rozpoczynającej się akcji porodowej. W końcu jednak w szopie, w której ją trzymano, pojawił się Phillip. Poród trwał 12 godzin. Jaycee nazwała córeczkę Angel. Dziecko dało jej powód do życia, poczuła, że jest w stanie zrobić dla niej wszystko i walczyć o przetrwanie. Jednak z drugiej strony jeszcze bardziej przywiązało ją do swoich oprawców.

    Dwa lata później Jaycee ponownie zaszła w ciążę i w wieku 17 lat urodziła drugą córeczkę, Starlite. Od tego czasu Phillip przestał ją gwałcić, a sama porwana dostała więcej swobody w poruszaniu się po podwórku. Gdy tylko dziewczynki trochę podrosły, Jaycee starała się je nauczyć podstaw pisania, czytania i liczenia. Wszystkiego, czego nauczyła się w ciągu kilku lat swojej własnej nauki szkolnej. Mimo, że cała trójka mieszkała na podwórku, w dziwnym kompleksie złożonym z namiotów, szop i brezentu, chciała dać córkom wszystko co najlepsze. Dziewczynki nie mogły jednak nawet mówić do niej „mamo”. Powiedziano im, że Jaycee jest ich starszą siostrą, a rodzicami Phillip i Nancy. Stworzyli dziwną pięcioosobową rodzinę.

    Czy mogła uciec?
    Garrido prowadził w domu drukarnię, w której kazał pracować dziewczynie. Miała tam dostęp do telefonu i maila, czasami nawet rozmawiała z klientami. Wiele osób nie może zrozumieć dlaczego nie próbowała uciec i dlaczego nikomu nie powiedziała kim jest. Jednak w tym czasie już od kilku lat torturowano ją i powtarzano, że nie ma dokąd uciec i nikt na nią nie czeka. Bała się, że Phillip dowie się o jakiejkolwiek próbie ucieczki i skrzywdzi jej dzieci. Co kilka tygodni dom odwiedzał kurator (Garrido przebywał na zwolnieniu warunkowym) i nigdy nie zainteresował się kim jest Jaycee i co się dzieje na podwórku, tuż za domem. Dziewczyna czuła się niewidzialna i nic nie warta.

    W marcu 2003 roku odnaleziono Elizabeth Smart, uprowadzoną 9 miesięcy wcześniej. To wydarzenie na nowo rozbudziło nadzieję na znalezienie Jaycee żywej. Przez pewien czas wiązano nawet te sprawy, ponieważ porywaczka Elizabeth była bardzo podobna do portretu pamięciowego porywaczki Jaycee. Ten trop prowadził jednak donikąd.

    W 2005 roku jeden z sąsiadów zadzwonił na policję i zgłosił, że na podwórku Garrido są namioty, w których mieszkają dzieci. Na miejsce przyjechał zastępca szeryfa, który nie wszedł jednak nawet do domu. Przez około pół godziny rozmawiał z Phillipem na podjeździe i zagroził, że zostanie naruszony kodeks, jeżeli ludzie będą mieszkać na zewnątrz.

    Zatrzymanie Phillipa Garrido
    Z biegiem czasu obsesja Garrido na punkcie religii pogłębiała się. Mężczyzna już nie tylko twierdził, że słyszy głosy, ale również że może kontrolować umysły. W 2009 roku chciał zorganizować wiec na Uniwersytecie w Kalifornii, gdzie udał się razem z córkami. Nagabywał tam studentów, co zaniepokoiło funkcjonariuszki ochrony kampusu. Sprawdziły go w bazie danych i okazało się, że jest przestępcą seksualnym na zwolnieniu warunkowym. Zgłosiły to na policję i Phillip został wezwany na przesłuchanie.

    26 sierpnia 2009 roku udał się na komisariat wraz z Nancy, Jaycee i dwoma córkami. Jaycee utrzymywała, że nazywa się Allissa i schroniła się w domu Garrido z powodu przemocy w jej domu. Zeznania nie układały się jednak w całość i po intensywnym przesłuchaniu Phillip przyznał się do porwania. Wtedy dziewczyna poprosiła o kartkę i napisała na niej „Jaycee Lee Dugard”.

    Wolna po 18 latach
    Policjanci oczywiście znali sprawę jej zaginięcia, jednak nie mogli uwierzyć, że udało się ją znaleźć całą i żywą po 18 latach. O odnalezieniu oczywiście natychmiast poinformowano matkę Jaycee, która jak najszybciej przyjechała na komisariat. Odzyskała córkę, a także zyskała dwie wnuczki, które dotychczas wychowywały się niemal całkowicie odcięte od społeczeństwa, nigdy nie były w szkole ani u lekarza.

    Funkcjonariusze pojechali do posiadłości Garrido. Szukali śladów, które mogłyby być pomocne w innych nierozwiązanych sprawach zaginięć. Na podwórku znaleźli namioty i budynki, w których mieszkała Jaycee z córkami. Panował tam duży bałagan, poza elektrycznością nie było żadnych nowoczesnych udogodnień.

    Dalsze życie
    W lipcu 2010 roku Jaycee pozwała stan Kalifornia na 20 milionów dolarów za zaniedbania. Phillip Garrido był przestępcą seksualnym na zwolnieniu warunkowym, jego dom wielokrotnie odwiedzany był przez kuratora. Mimo to udało mu się porwać 11-letnią dziewczynkę, spłodzić z nią dwójkę dzieci i przetrzymywać przez 18 lat na podwórku za domem. Sprawę wygrała.

    3 czerwca 2011 roku odbyła się rozprawa, na której skazano Phillipa i Nancy. Jaycee nie przyszła. Jej matka przeczytała oświadczenie Jaycee rozpoczynające się od zdania „Zdecydowałam, że nie będę tutaj dzisiaj, ponieważ nie chcę tracić ani sekundy życia w twojej obecności”. Phillip przyznał się do porwania i 13 ataków na tle seksualnym i został skazany na 431 lat więzienia. Nancy przyznała się do pomocy w porwaniu i gwałtu, została skazana na 36 lat pozbawienia wolności.

    Jaycee zdecydowała się napisać książkę o swoim życiu w niewoli. Czasami udziela wywiadów, bardzo dba jednak o prywatność swoich córek. Dziewczyny mogą odwiedzać Phillipa w więzieniu, na co jednak się jeszcze nie zdecydowały. Sama Jaycee nie chciałaby tego, ale zaakceptuje ich decyzję, jeżeli będą chciały utrzymywać kontakt z ojcem.

    Źródła: thoughtco.com, abcnews.go.com, babygaga.com, heavy.com, youtube.com, youtube.com

    #historieriley
    pokaż całość

    odpowiedzi (35)

  • avatar

    No tak,bo ilość osób w aucie i w dodatku dziecko DO 1 ROKU ŻYCIA ma znaczenie przy opłacie za parking (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    odpowiedzi (51)

  • odpowiedzi (14)