•  

    Zombi Holocaust (1980)

    Cześć! Wiecie kogo dawno nie było? Mnie, ale obecnie przygotowuje się do #sesja, więc mój czas jest bardzo ograniczony, dlatego też nie pisałem tutaj od prawie trzech tygodni. Czy coś się zmieniło przez ten czas? Cóż, chyba tylko tyle, że mój tag zyskał "miano" autorskiego, a no i nadrobiłem kilka starych horrorów, które już od kilku lat były na mojej liście "do obejrzenia" i właśnie o jednym z nich chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć. Zapraszam!

    W jednym z Nowojorskich szpitali coraz częściej zdarzają się przypadki bezczeszczenia zwłok. Jakiś zwyrodnialec po prostu obcina dłonie i zjada serca martwych pacjentów. No i co z tym fantem zrobić? Może jakaś policja, dochodzenie? No jak, po co, nasi lekarze jakoś sobie z tym poradzą i faktycznie udaje im się schwytać pielęgniarza-kanibala, ale nie na długo, bo przyciśnięty do ściany wyskakuje przez okno w iście matrix'owym stylu. Powiecie: no ok, ale co to tyle? No nie, ponieważ okazuje się, że ów pracownik należał do plemiona Kito (kanibale, wyspy, itd.). Dlatego z jakiegoś absurdalnego powodu (już zdążyłem zapomnieć jakiego) nasza grupa lekarzy i podróżników postanawia się do nich wybrać. Jak to się skończy? Tego to już musicie dowiedzieć się sami.

    No cóż, jak widzicie fabuła jest przemyślana i świeża. Ogólnie podczas seansu odnosiłem wrażenie jakbym oglądał połączenie "Zombi 2", "Cannibal Holocaust" i "La Montagna del dio cannibale" (o tym ostatnim jeszcze kiedyś tutaj napiszę). Czyli mówiąc w skrócie, jest grubo, znaczy nie ma tutaj ciał nabijanych na pale, zombie walczących z rekinami i radioaktywnych jaskiń, ale za to możemy zobaczyć wynik pojedynku trupa z silnikiem spalinowym (w sensie taki na motorówkę, nie wiem czy dobrze napisałem, ale sama scena robi wrażenie).

    Za reżyserię tego dzieła odpowiada Marino Girolami, dla którego "Zombi Holocaust" był jednym z ostatnich filmów, i szczerze powiem, że koleś odwalił kawał dobrej roboty. Stworzył coś tak absurdalnie głupiego, z jednej strony pozbawionego kompletnie sensu, no bo kanibale, zombie, szamani, szaleni naukowcy i jakieś boginie z nadprzyrodzonymi mocami, a z drugiej tak cholernie hipnotyzującego. Dla potwierdzenia moich słów film oglądałem dwa razy pod rząd, bo tak dobrze się na nim bawiłem. Jednak od razu ostrzegam, że to raczej dzieło przeznaczone dla fanów włoskich horrorów, więc nie wszystkim przypadnie do gustu. Co do aktorów i reszty ekipy nie mam zastrzeżeń, robili tyle na ile pozwalał budżet i ogólnie wypadło to całkiem dobrze.

    Podsumowując, czy polecam? Oczywiście, to bardzo przyjemny horror, który dostarczy sporo śmiechu, dobrej zabawy i obrzydzenia, dlatego nie czekajcie i od razu zabierajcie się do oglądania!

    Moja ocena: 8/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/Wyspa+ostatnich+zombie-1980-128729

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu

    źródło: zh1980.jpg