•  

    Mały komentarz w sprawie zaginięcia w Poznaniu Michała Rosiaka. Co wiadomo (jedynie w pełni potwierdzone informacje):
    - mieszkał na Ratajach;
    - często korzystał z jak dojadę i słabo znał miasto;
    - w noc zaginięcia pił alkohol: wódkę i piwo;
    - wyszedł z klubu Euphoria o własnych siłach;
    - szedł pieszo kilkanaście minut a jego trasę zarejestrowały kamery i jego telefon komórkowy;
    - podczas marszu nie zataczał się w widoczny sposób i nie przewracał się (co jednak nie znaczy, że nie był wypity);
    - doszedł do przystanku autobusowego "Garbary" przy ul. Szelągowskiej;
    - na przystanku znaleziono jego telefon komórkowy;
    - tuż za przystankiem są zarośla i Warta.

    Co przypuszczam:
    - Michał był pod wpływem alkoholu, co skutkowało upojeniem i potrzebą oddania moczu (w końcu pił piwo, które jest mocno moczopędne) - normalna sprawa. Nie wiadomo jedynie, jak bardzo był wypity;
    - podczas kilkunastominutowego marszu więcej alkoholu wchłonęło się do jego organizmu, przez co mocniej poczuł jego działanie;
    - szedł na przystanek, ponieważ miał tam nocy autobus, którym z przesiadką mógł dojechać do mieszkania (korzystał z jak dojadę);
    - na przystanku z racji upojenia wypadł mu telefon, albo po prostu nie wziął go z ławki - w końcu był wypity i po marszu, gdy alkohol mocniej uderzył, coraz mniej ogarniał;
    - gdy był już na miejscu, to 1) albo poczuł potrzebę oddania moczu 2) albo poczuł potrzebę zwymiotowania (w końcu mieszał alkohole a po marszu mocniej poczuł ich działanie) 3) albo chciał zwymiotować, żeby trochę przetrzeźwieć i prędzej wrócić do domu;
    - żeby nie sikać albo nie wymiotować na przystanku lub chodniku odszedł kilkanaście kroków w krzaki w stronę Warty;
    - podczas sikania albo wymiotowania (bardziej prawdopodobne, bo byłby nachylony w przód) przewrócił się, stoczył ze zbocza i wpadł do rzeki, gdzie utonął a nurt porwał jego ciało.

    Zgodnie z zasadą brzytwy Ockhama wyjaśnienia najprostsze są najbardziej prawdopodobne, stąd odrzucam, że został porwany (kamery nie zarejestrowały, że był śledzony / brak motywu porwania / niby jak miałby go ktoś porwać / kto miałby to zrobić / dlaczego on), że nadal żyje (nikt go nie znalazł do tej pory? / gdzie jest? / dlaczego nie zgłosił się do rodziny i znajomych?) lub że został zamordowany (po co? / przez kogo? / jak? / dlaczego ktoś nie zabrał telefonu?).

    Obym się mylił i oby Michał się znalazł żywy.

    #michalrosiak #poznan #zaginieni #csiwykop

    •  

      @kerim_mirek: Jeśli macie inne przypuszczenia, to poprawcie mnie. Jeśli udzielacie się na grupach, które uczestniczą w poszukiwaniach Michała, to możecie udostępnić tam mój post.

    •  

      @kerim_mirek: jeśli korzystał z jakdojade i jechał w kierunku Rataj to pokazałoby raczej przystanki Małe Garbary lub Grochowe Łąki a nie dworzec Garbary (jeśli autobus jechał od północy a później w stronę Ronda Śródka). Swoją drogą z centrum jest wuchta innych autobusów/tramwajów które jadą na Rataje, dziwne że wybrał akurat ten który jedynie zahacza o stare miasto

    •  

      @kerim_mirek: swoją drogą żeby iść się odlać czy rzygać i wpaść tam do Warty to musiałby wbić się w niezłą dżunglę gęstych krzaków i dojść do samej rzeki,

    •  

      @bonixes: Możesz mieć rację, w Poznaniu mieszkałem tylko przez rok i nie pamietam już zbyt dobrze, jak jeździ komunikacja miejska. Może było tak, że omyłkowo zamiast pójść w prawo na Rataje skręcił w lewo i dopiero po drodze odpalił jakdojade - wtedy po prostu stwierdził, że się przejdzie na ten konkretny autobus.

      No racja, musiałby przejść kawałek od przystanku, ale wydaje mi się, że to wciąż najprostsze i najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie. Zauważ, że ludzie zaginieni w podobnych okolicznościach (pod wpływem alkoholu, w mieście), zazwyczaj są wyławiani z rzeki albo jakiegoś zbiornika wodnego.

      +: xgre
    •  

      @bonixes: Z ciekawości zapytam: jakie są Twoje przypuszczenia co do zdarzeń z tej nocy?

    •  

      @kerim_mirek: odleglosc od przystankow to okolo 50 metrow, geste krzaki, po przeciwnej stronie wiec jest wiecej punktow na ewentualne wymiotowanie, mysle ze sa male szanse ze to sie tak skonczylo

    •  

      @kerim_mirek

      A co z rzekomymi telefonami do rodziny gdzie było słychać jak ktoś obcy mówi "mialeś kurwa nie dzwonić na policje" czy coś takiego?

    •  

      @deziom: chcialem napisac, ze odleglosc od przystankow do Warty, a pomiedzy jeszcze sa naprawde geste krzaki

    •  

      @KualaLumpur: Nic o tym nie wiem. Takie coś mogłoby wskazywać na porwanie, a to jest raczej mało prawdopodobne, bo według znajomych Michał nie był zamożny. Po co porywać kogoś, kto nie ma kasy? Po co się kontaktować z jego rodziną, jeżeli nie przedstawia się żadnych żądań? Jeżeli już dzwonić do rodziny, to dlaczego porywacz miałby pozwolić sobie na takie niechlujstwo, żeby rodzina usłyszała czyjeś słowa "mialeś kurwa nie dzwonić na policję". Tę wersję odrzuciłbym.

      +: djavulen, Niuniejszyn
    •  

      Co do klubu Euphoria: raczej wykluczam, że został tam naszprycowany tabletką gwałtu lub czymś podobnym. Nie wyglądał na bogatego faceta, przyszedł z innymi dzieciakami - to nie jest materiał na dojenie kasy. Prędzej klub załatwiłby w ten sposób faceta po pięćdziesiątce w dobrej marynarce i z drogim zegarkiem na ręku.

    •  

      @kerim_mirek: z przystanku do Warty jest kawałek, ale raczej krzaki nie są gęste o tej porze roku. Natomiast w tym miejscu jest sporej wysokości skarpa i nagły uskok i paręnaście metrów w dół do rzeki. Miejsce niebezpieczne i nawet będąc trzeźwym łatwo można tam spaść, btw fajne miejsce na piwo jak ktoś nie planuje pływać później.

    •  

      @kerim_mirek

      Może dzieciak udawał kogoś kim nie jest, chciał zaimponować obcym osobom w klubie, było szemrane towarzystwo może chcieli mu wyczyścić kartę, może komuś nadepnął na odcisk, może coś nie pykło. Może komuś się wygadał że będzie odjezdzal z Garbar i tam na niego czekał lub czekali?

    •  

      @KualaLumpur: Nie przypuszczam, żeby tak było. Te sytuacje kończą się zwykle inaczej: cios w twarz i człowiek pada na ziemię. W necie są takie filmy z tej sieci klubów.

    •  

      @McCm: Takie ukształtowanie terenu zdaje się potwierdzać moje przypuszczenia. Obym się mylił!

    •  

      @kerim_mirek

      Też może był na tych Garbarach jakiś pojeb niezwiązany z klubem i doszło tam do jakiegoś incydentu.

    •  

      @kerim_mirek

      Tym bardziej że tam nie ma kamer, a to okolica taka speluna trochę nocą

    •  

      @KualaLumpur: zacytuję mój pierwszy post: "Zgodnie z zasadą brzytwy Ockhama wyjaśnienia najprostsze są najbardziej prawdopodobne, stąd odrzucam, że został porwany (kamery nie zarejestrowały, że był śledzony / brak motywu porwania / niby jak miałby go ktoś porwać / kto miałby to zrobić / dlaczego on), że nadal żyje (nikt go nie znalazł do tej pory? / gdzie jest? / dlaczego nie zgłosił się do rodziny i znajomych?) lub że został zamordowany (po co? / przez kogo? / jak? / dlaczego ktoś nie zabrał telefonu?)."

      To niby jest możliwe, ale zbyt wiele tutaj akcji, sensacji, kryminału i fajerwerków. Takie sytuacje to rzadkość. Utonięcia po pijaku w mieście to z kolei częste sprawy, gdy nie można kogoś znaleźć przez kilka dni.

    •  

      @McCm: czyli spadek jest przy samej rzecze, a na google maps jak sie mierzy odleglosc to wychodzi nawet ponad 60 metrow, no nie wiem czy to bardzo realna mozliwosc

    •  

      @kerim_mirek

      No okej, ja rozumiem Twoją wersje. Brzmi logicznie, być może tak było. Pisze tylko że na tych garbarach nie ma kamer, a tam często bywa creepy. Mógł sam wpaść, mogli go tam wrzucić, mógł ktoś go porwać. Nie chodzi mi o kogoś zwiazanego z klubem, być może klub tylko tutaj mąci i przeszkadza. Może tam było okej i pech zdarzył się na garbarach.

    •  

      @kerim_mirek

      Też nie pasuje mi to że młody imprezowicz idzie w środku nocy po ciemku przez krzaki w głąb obcego teranu aby się załatwić lub zwymiotowac. Każdy normalny podszedł by do tych krzaków, ewentualnie trochę w głąb aby nikt nie widział, a nie taką odległość. Przecież jakbys zobaczył to miejsce to one zniechęca do dalszej penetracji nawet po alkoholu i tym bardziej samemu: jałowa ziemia, krzaki, ciemno, odgłos płynącej wody. Tu mi mocno śmierdzi taka wersja.

    •  

      @KualaLumpur: większość upojonych rzyga pod siebie w sumie xD też wątpię, by w potrzebie tak głęboko się zapuszczał. A co do alkoholu--wiadomo jakie to były ilości?

    •  

      @dioxyna

      Nie, tylko że wódka i piwo. Raczej nie duże ilości bo z monitoringu nie wynika aby był pod znacznym upojeniem alkoholowym np nie zataczał się co może sugerować że nie miał takiej pipy aby nie widzieć że tam jest rzeka. A jakby miał taki zgon to wątpie aby kierował się higieną i kulturą tylko na przystanku albo zaraz przy pierwszym krzaczku zrobił to co musi. Wersja autora logiczna aczkolwiek mocno naciągana. Kto w obcym mieście zapuszcza się w taki teren i idzie w głąb niemal strasznego miejsca o tej porze aby zrobić siusiu i to tak że nie widzi uskoku i wpada do wody.

      +: benata
    •  

      @KualaLumpur: masz rację, policja potwierdza, że szedł prosto czyli nie był napruty i ogarniał.

    •  

      @KualaLumpur: Tylko pijany ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @kerim_mirek

      Jak się jest nawet pijanym to są momenty że się "ogarnia" na chwile gdzie poziom alkoholu spada o polowe w sytuacjach nadzwyczajnych np przy policji. Nie umiem tego nazwać fachowo, ale wiadomo o co chodzi i jakie sytuację :D
      Napewno wchodząc w krzaki w środku nocy gdzie jest creepy ostatnią rzeczą byłoby abym sobie szedł w głąb takiego miejsca i napewno bym się na chwile ogarnął rozglądajac czy nie jestem zagrożony w jakiś sposób. Nie wierze że ten student to był jakiś chojrak, nie widzę tez powodu aby miał robić sto kroków wgłąb terenu za potrzebą bo miał warunki do tego dużo wczesniej. Może pływa w Warcie, ale raczej nie przez swoją głupotę.

    •  

      @KualaLumpur: Gdybyś miał wytypować tylko jeden ciąg zdarzeń, który doprowadził do zaginięcia Michała Rosiaka, to co byś wskazał?

    •  

      @kerim_mirek

      Szczerze to nie wiem bo jest zbyt dużo wątków pobocznych. Klub, rzekomy telefon, brak kamer na dworcu, pozostawiony telefon. Kazdą można pociągnąć dalej i puścić wodze fantazji, każdą też można obalić np rodzice często przy zaginieciach wymyślają historie z telefonami aby zmobilizować służby. Klub ma chujową opinie ale to raczej chłopak nie wyszedłby z klubu a wyszedł i co z tego dzieciaka mieliby niby mieć. Telefon mógł zostawić przez nieuwagę typowe dla małolatów. Brak kamer na dworcu to juz wgl można snuć historie: może ktoś go zaczepił, może była grupa sebiksów i ich poniosło, może z kimś pojechał dobrowolnie lub zmuszony. Być może i wszedł w te krzaki, może ktoś tam był jacyś ćpuni co dają w żyłę lub ktoś chory psychicznie i coś zaszło i cyk do Warty. Naprawdę zagadkowa historia i z każdą godziną mija czas na znalezienie go żywego, a jak już znajdą ciało to i tak może być jeszcze większy gnój: będą inne obrażenia to pytania kto to zrobił, nie będzie obrażeń to co się stało, czy ktoś go wrzucił itd.

      Nie mam swojej wersji jednej jedynej. Obserwuje rozwój wydarzeń. Myślę że na tym dworcu był ktoś kto mógł zakończyć jego życie. Mnóstwo pojebów na tym świecie. Sam unikam przebywania samemu nocą w terenie takim nieciekawym jak ten dworzec. Może ktoś zagadał do niego, chciał na bilet albo piwo, może krzywo się spojrzał, może poszedł w te krzaki się załatwić a ktoś za nim licząc na fanty....

    •  

      @Pedzel_Washington: Tak to wygląda, tylko że jemu chyba nikt nie pomógł.

    •  

      @Pedzel_Washington: No aktualnie Adam Zięcik jest oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman. W przypadku Michała nic nie wiadomo o innych osobach.

    •  

      @kerim_mirek: który to? Masz więcej info o niej?

    •  

      @kerim_mirek: Wg mnie chłopak miał problemy sercowe, pełny emocji i podpity wsiadł w jakiś autobus lub pociąg i znajdzie się gdy skończy się mu gotówka.

    •  

      Obstawiam że spadł z tej śluzy.

    •  

      @kerim_mirek: Tak samo jak było z Piotrem Lucińskim parę lat temu we Wrocławiu. Niedaleko miejsca w którym oddalił się od kolegów po prostu wpadł do Odry i utonął. Parę miesięcy później jego ciało wypłynęło wiele km dalej.

      Też były akcje bo rzekomo byli świadkowie co widzieli podobnego chłopaka parę dni później. W każdym tramwaju był plakat z nim, że chłopak stracił pamięć i się błąka po mieście. Jeszcze duże billboardy wykupili żeby sam siebie rozpoznał. A okazało się że rozwiązanie sprawy jest bardzo proste ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @kerim_mirek: to co mi nie pasuje w tej historii, to przystanek, na który się udał, mieszkałem przez ok. 5 lat na Ratajach i najlepsze połączenie z rynku jest zdecydowanie z wrocławskiej, jeśli mieszkał na bliskich (Tarasy warty) lub dalszych (blisko Starołęki) Ratajach. Jeśli mieszkał na Ratajach środkowych musiał przesiąść się gdzieś w kolejny autobus, ale wtedy i tak najrozsądniejszy wydaje się transport z wrocławskiej.
      Można rozpatrzyć też opcję, że poszedł akurat na ten przystanek, bo ... chciał zamówić ubera? Wtedy jest to logiczny kierunek, gdyż samochodom ciężko dostać się inaczej w okolice rynku. A zamiast ubera podjechali ludzie, którym podpadł w Euphorii i zgarnęli go, żeby uregulować rachunki? Nie wiem, nie wczytywałem się w całą historię, ale to jest po prostu element, który mi nie pasuje, zapraszam do dyskusji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @kerim_mirek: ok, widzę, że doszedł aż do Szelągowskiej, nieźle się zapuścił, pomyliłem z przystankiem wcześniej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Wiadomo, czy chciał dojechać na rataje?

      Generalnie opcja spadnięcia ze skarpy wydaje się mocno prawdopodobna

    •  

      @kerim_mirek: Zgadzam się z tym, że bardzo często najprostsze rozwiązania są najbardziej prawdopodobne. Jednak stocznie się z tamtego miejsca do Warty to niestety nie jest najprostsze rozwiązanie. To już chyba bardziej prawdopodobne jest, że go porwano niż, że idąc w krzaki się przewrócił i sturlał to Warty. Przecież to jest ok. 75m turlania się przez krzaki. Owszem jest tam dość stromo, ale krzaki i ścieżka po drodze by go wyhamowały.

    •  

      @adamdd: Z Euphorią w tym konkretnym przypadku nie doszukiwałbym się drugiego dna. Miejsce podłe, ale ten chłopak to nie był cel do grubej kradzieży kasy.
      Nie wiadomo na 100%, czy chciał się dostać na rataje, ale zważywszy na to, że mieszkał na ratajach i mógł dojechać w to miejsce z przystanku na Szelągowskiej z jedną przesiadką, to wydaje się to prawdopodobne.

      +: Sharq00
    •  

      @pwone: Porwanie jest bardzo mało prawdopodobne. Dlaczego on? Jaki motyw, jeżeli wyłudzenie okupu odpada? Kto miałby go porwać? Dlaczego tego dnia i z tego miejsca? W jaki sposób miałby być porwany i jak miałby być przewieziony? Dlaczego telefon miałby zostać na widoku a nie wylądować np. na dnie rzeki? Skąd sprawca miałby wiedzieć, że napewno nie ma tam żadnej kamery?

    •  

      @pwone: Co do utonięcia: po prostu czasami jest tak, że jak się człowiek upije, to robi straszne głupoty bez większego powodu. W ten sposób tłumaczę sobie te rzeczy, których teraz nie możemy wyjaśnić w przypadku Michała.

    •  

      @kerim_mirek: Porwanie to była ironia. Jeśli szedł na przystanek Garbary i chciał jechać na Rataje to musiał być na tym przystanku po drugiej stronie ulicy, a nie tej stronie przy rzece. Aby miał szansę do niej wpaść to musiałby iść na drugą stronę ulicy, przejść jeszcze kilkadziesiąt metrów, wejść głęboko w krzaki, tam się przewrócić i sturlać jeszcze 25m. No chyba, że chciał po prostu zobaczyć co tam dalej jest i się przez te krzaki przeciskał. Wtedy faktycznie można tam po pijaku spaść, ale to trzeba mieć albo wyjątkowego pecha, albo być mocno wypitym i mieć pecha. Psą się ślad na przystanku urywa, a tak urwałby się przy rzece. Ewy ślad się urywał przy rzece.

    •  

      @kerim_mirek: wiesz, problem z tym przystankiem polega na tym, że naprawdę ciężko wnioskować, że mógłby być dobrym miejscem do rozpoczęcia dalszej podróży. Albo autobus zawiozlby go w miejsce, z ktorego przyszedl, albo objechalby 1/4 Poznania, zenby sie dostac na Rataje. Wiele razy wracalem pijany z rynku na Rataje i naprawde ciezko stwierdzic, ze Garbary to dobry pomysl.

    •  

      @adamdd: @pwone: Możemy przyjąć, że nie wsiadł do autobusu, bo 1) byłby na monitoringu autobusu 2) kierowca by go widział. Przez tydzień wiedzielibyśmy o tych informacjach. Idąc dalej można stwierdzić, że w momencie przyjazdu autobusu nie było go na przystanku, bo zauważyłby go kierowca. Policja wiedziałaby o tym już dawno temu. Chłopak zaginął między czasem zniknięcia z pola widzenia ostatniej kamery a czasem przyjazdu autobusu.

    •  

      @kerim_mirek serce boli jak się czyta o takich sprawach. Chłopak był kogoś synem, bratem, przyjacielem i nagle znika jak kamień w wodę. Chyba bym zwariował z bezsilności jak by to spotkało kogoś z moich bliskich. Obawiam się, że już po ptakach, gdzieś wypłynie za x czasu, choć bardzo chciałybym się mylić

    •  

      @kerim_mirek: Jeszcze jest opcja, że leży gdzieś w krzakach na Cytadelii. Tam jednak byłoby go zdecydowanie łatwiej znaleźć niż w rzece.

    •  

      @sir_pszemek: Zgadzam się. Niby wszędzie kamery, niby centrum dużego miasta, niby każdy ma telefon z gps, a jednak człowiek potrafi po prostu przepaść dosłownie z kilka minut...

    •  

      @pwone: Może tak być, ale wydaje mi się, że wtedy psy podjęłyby trop i doprowadziłyby do ciała. Jeżeli wpadł do rzeki, to psy byłyby bezradne - tak jak teraz.

    •  

      @kerim_mirek: jest gdzieś wideo z monitoringu?
      ktoś pisał że z garbar miał pociągi do rodzinnego turku ale dopiero za 5h (nie mogę nic znaleźć na e-podroznik), no a autobusy z tamtego dworca nocne zawiozłyby go co najwyżej na kaponiere, jak chciał na rataje to są optymalniejsze linie bez przesiadek. Ja myślę że na most kolejowy mógł wejść się przewietrzyć i spaść. Sam jak się naprułem na starym rynku doszedłem z buta na górczyn, ale wcześniej "poszedłem się przewietrzyć" na trawniczek pod synagogą na żydowskiej xd

      @sir_pszemek: dlatego z bliskimi trzeba rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Często cała rodzina się zapiera że samobójstwa ofiara na pewno nie popełniła, a to oni powinni pierwsi wiedzieć że do tego mogło dojść.

    •  

      @prawdziwek: Jest jakieś nagranie z kamery 100m przed miejscem, gdzie znaleziono Jego telefon. Nagranie nie jest upublicznione, ale z tego co wiadomo, nie ma na nim nic sensacyjnego - po prostu chłopak szedł naprzód.

    •  

      @kerim_mirek: Największym paradoksem jest rzeczywiście kierunek w którym się oddalił. Jedynym nocnym autobusem jadącym tą trasą jest 248 kursujące z Kaponiery do Radojewa. To autobus który jeździ raz na godzinę. Jeżeli chciał dostać się na Kaponierę to i tak mógł udać się na bliższy przystanek na Małych Garbarach, a nie drałować w przeciwnym kierunku. Zresztą jeśli mieszka na Ratajach to samo w sobie jest absurdem, bo przecież jak już napisaliście z Wrocławskiej ma tramwaj w okolice Ronda Rataje i dalej w zależności od miejsca zamieszkania np 232. Jakdojade podaje opcją z 248+232 dopiero gdy wpiszę się lokalizacje Dworca Garbary. Wszystkie bliższe Staremu Rynkowi miejsca startowe doradzają tramwaj.
      Natomiast jeśli miał plan zabrania się w 248 i dotarcia na Kaponierę w celu późniejszej przesiadki, to na pewno spędził trochę czasu w okolicach dworca. Tam mogło się coś wydarzyć, co spowodowało że przeszedł na drugą stronę ulicy i stąd ten telefon. Samoistne wpadnięcie do Warty jest nieprawdopodobne.
      A co do skarpy, to ta ze zdjęcia kilkanaście postów powyżej nie jest właśnie aby przypadkiem sfotografowana z zachodniej strony i nie przedstawia skarpy na Ostrowie Tumskim? Bo od strony Ostrowa Tumskiego w zasadzie nie da się jak tam wejść i zrobić zdjęcia, także sam nie wiem.Google Earth wskazuje że skarpa jest po zachodniej stronie, ale mogę się mylić, stąd warto się upewnić.
      Odrzuciłbym również teorię z grupy na FB która zahacza o kanał Bogdanki, ten który był eksplorowany przez Gonciarza wraz z AdBusterem na YT. Wejście do niego jest na ul. Pułaskiego, a kanał kończy się na zamkniętym terenie Aquanetu na Garbarach i tam Bogdanka uchodzi do Warty. Studzienki kanalizacyjne do niego są na terenie Starej Rzeźni i środku ulicy Garbary. Sam do zamkniętej studzienki kanalizacyjnej nie wpadł, trudno też przypuszczać żeby miał tam wchodzić, szczególnie w stanie nietrzeźwości.

    •  

      @Rebmobanu: Zgadzam się co do tego, że kierunek w którym ruszył jest dziwny i również co do tego, że teoria z kanałem / studzienkami wydaje się absurdalna. Pamiętaj proszę, że te wydarzenia miały miejsce kilkanaście minut po pierwszej w nocy. Czy w Poznaniu tramwaje jeżdżą o tej godzinie, czy kursują tylko autobusy nocne? To może wyjaśniać, dlaczego wybrał taką trasę. Co do zdjęcia tej skarpy - nie wiem. Ja informacje o otoczeniu czerpałem z mapy satelitarnej i filmu, który nagrał ktoś z grupy na facebooku.

    •  

      @kerim_mirek: Nocny 201 jeździ tylko na trasie Sobieskiego - Starołęka. W weekendy jeździ co 15 minut. Inne tramwaje kończą swoje kursy około 23. O tej porze tylko nocne. 248 na Małych Garbarach było tamtej nocy 4 razy. 17 minut po północy, o 1:17, o 2:17 i o 3:17. W stronę do Radojewa o 23:38, 0:38, 1:38 i 3:08. Zatem możliwości naprawdę bardzo ograniczone. A zdjęcie skarpy zweryfikowałem, to jest zachodnia strona. Ale i tak trudno się tam dostać, chyba jest to zabezpieczone murem na wysokość człowieka.
      Jeżeli mają nagranie z Garbar Dworzec które potwierdza że tam dotarł to albo jest to nagranie stacjonarne, które pokazuje gdzie szedł dalej ( i impasem może być jeżeli naganie nie obejmuje go w momencie gdy gubi komórkę) albo nagranie właśnie z autobusu 248. Kamerą jest także przy Aquanecie, widać ją na GoogleStreetView, jednak nie obejmuje ona swoim zasięgiem widoku całej ulicy.
      Hipoteza z Cytadelą wydaje się też być zagadkowa, ale wątpię żeby tam się udał. Komu w stanie upojenia chciałoby się ładować tam po schodach albo pod tą drogę wzwyż w kierunku Dzwonu. Swego czasu nocą na Cytadeli zbierały się różne subkultury, sam natknąłem się tam jednego razu na grupę kilkunastu podejrzanych osobników w deszczowy weekendowy poranek, gdzie nie było wtedy żadnej innej żywej duszy na całej Cytadeli a oni tam spędzali czas w najlepsze, jednak po pierwsze nocami jest mróz po kilka stopni poniżej zera i raczej nikt nie urządza tam spotkań o tej porze roku, a po drugie jaki interes miałby ktokolwiek napotkany przez niego w robieniu mu krzywdy?
      Jeszcze zostaje inna opcja - samobójstwo. Samobójstw trochę jest i pewien procent z nich to również utopienia. Nie jestem suicydologiem, ale po mojemu to raczej po alkoholu trudno wpaść na taki pomysł.
      Sprawa byłaby mniej zagmatwana gdyby nie było wątku klubu. Sam jestem ciekaw czy ta informacja z telefonem z groźbą do rodziny była fake newsem, czy rzeczywiście miało to miejsce, a później się z tego wycofali.

    •  

      @Rebmobanu:
      Z tego co ustaliłeś można wnioskować, że jeśli klub opuścił o 00:54, to chciał zdążyć na 248 o godzinie 1:17.
      Kamera ostatni raz zarejestrowała go CHYBA o 1:15 100m od przystanku (nie wiem, która to kamera).
      Zważywszy na to, jak kursuje nocna komunikacja oraz na to, że:
      1) kierowca Michała nie widział,
      2) nie ma go na nagraniach z autobusów,
      to najprawdopodobniej autobus przyjechał wcześniej i Michał spóźnił się na niego. Reszta wydarzeń mogła wyglądać jak w moim pierwszym poście - przysiadł na ławce, zostawił telefon, poszedł sikać/wymiotować, wpadł do rzeki.

      Wersji z samobójstwem nie rozważałem do tej pory. Taki przebieg zdarzeń wydaje mi się nieprawdopodobny: dlaczego miałby to zrobić, dlaczego wtedy, dlaczego tam, dlaczego umawiał się na zajęcia z wf następnego dnia, dlaczego porzucił telefon... Zbyt wiele pytań = małe prawopodobieńsnwo takiego zdarzenia. Przypominam - najprostsze wyjaśnienia są zazwyczaj prawidłowe.

      Klubu serio nie brałbym pod uwagę z kilku przyczyn:
      1) nie mogli chcieć od niego pieniędzy, bo nie był zamożny i nie wyglądał na zamożnego;
      2) nie ma powodu, żeby porywać chłopaka -> okupu wysokiego nie będzie, służby aktualnie działają ws. porwań bardzo sprawnie, na co komu taki Michał gdzieś uwięziony...

      Telefon do rodziny wobec powyższego to fake news. Gdyby była to prawdziwa rozmowa, to nikt nie szukałby ciała w rzece, tylko służby szukałyby dzwoniącego.

    •  

      @kerim_mirek: @Rebmobanu: @KualaLumpur: Rodzice zdementowali plotki w związku z telefonami. Ktoś z rodziny się w tej sprawie gdzieś wypowiadał.

    •  

      @pamq: Czy masz jeszcze jakieś informacje lub możesz potwierdzić któreś z naszych przypuszczeń?

    •  

      Utonięcie bardzo możliwe, w Bydgoszczy w 2012 roku była identyczna sprawa. Chodziło o Irlandczyka, który przyjechał oglądać Euro z ziomkami i nagle puf po imprezie nie wróciły do hotelu (rozpoczęto poszukiwania, całe miasto stawało na rzęsach, żeby nie było wtopy w związku z Euro). Okazało się, że najebany oddalił się od swojej grupy, żeby się odlać i wpadł do Brdy praktycznie w samym centrum miasta. Odnaleźli ciało po paru dniach
      https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/w-rzece-w-bydgoszczy-znaleziono-cialo-zaginionego-irlandczyka,259500.html

    •  

      @kerim_mirek: ponoć w oparciu o nowy wątek w sprawie szukali go dziś w okolicach jeziora maltańskiego

    •  

      Michał jednak został zarejestrowany przez kamerę autobusu. Zaginął między 1.36 a 3.06

    •  

      @kerim_mirek: Piszą o tym że następny autobus już go nie zarejestrował. A co z tym który wracał tamtędy o 2:17? Nie obejmuje okiem kamery drugiego przystanku? Może to być daleko, ale skoro z autobusu widać kto siedzi na ławce, to z autobusu który przejeżdza 5 metrów dalej ten sam przystanek również mógł być widoczny. A to był pewnie ten sam autobus który go zarejestrował o 1:36, który robił drugą rundę z Radojewa w kierunku Kaponiery

    •  

      @kerim_mirek: Skoro z jakichś przyczyn do autobusu nie wsiadł, ale na przystanku BYŁ, to albo faktycznie nie ogarniał rzeczywistości, albo - tu się nie wypowiem, bo nie znam topografii Poznania - przysiadł na ławce, ale chciał wsiąść do autobusu jadącego w drugą stronę - ktoś może potwierdzić czy przystanek w drugą stronę jest blisko, czy jest na nim ławka i czy w ogóle moja teoria miałaby jakikolwiek sens?

    •  

      @Gherick: Przystanek skierowany w drugą stronę(na Kaponiere) jest jakieś 100 metrów odległy. Nie jest on idealnie na przeciwko ulicy. Trzeba przejść przez 4 pasmową jezdnie przejściem dla pieszych.

    •  

      @Rebmobanu: Czyli z mojej strony raczej pudło. Musiał przysnąć/zamulić przy siedzeniu na przystanku i jak połapał się, że autobus odjechał pewnie gdzieś sobie poszedł, tylko gdzie?

    •  

      A co z zejściem na wartostrade przy samym przystanku? Mogl udać się w tamtym kierunku, a dalej na plaże szelagowska. Droga ma około 2 km przy samej warcie, wokół krzewy i drzewa. Żadnej latarni, telefon zostawiony na przystanku.

    •  

      Rowniez mogl dojść na "Garbary" ponieważ pomylił przystanek z "małymi garbarami". Nazwy podobne, zreszta wielu osobom myli się lokalizacja obu przystanków. A z Małych garbar już jest lepsze połączenie na Rataje, nawet bezpośrednie tramwajem 201 i wspominany wcześniej autobus 248.

    •  

      @Sacrik: @Gherick: @Rebmobanu: @Rebmobanu: @boloney: @KapitanPieprz: @pamq: Wołam kilka osób, które jako ostatnie wypowiadały się pod moim postem (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Nowe ustalenia w sprawie: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Zaginal-Michal-Rosiak.-Nowe-fakty.-Poznan

      Michał Rosiak zaginął między 2:41a 3:06.

    •  

      @kerim_mirek te nowe ustalenia maja jakąś dobę

    •  

      @kerim_mirek masz jakieś nowe teorie, informacje?

    •  

      @Xcv227: Niestety - nic ponad to, co można przeczytać w mediach. Mój pierwszy post to tylko domysły a wszystkie wiadomości czerpałem z kilku bieżących artykułów o zaginięciu Michała.

      Z takich ciekawych rzeczy, to warto zwrócić uwagę na to, że Michał wymiotował na przystanku (jego telefon znaleziono w kałuży wymiocin) i treść żołądka została pobrana do badań, aby ustalić, czy chłopak mógł zostać otumaniony jakimś narkotykiem. Michał musiał być naprawdę mocno pijany. Na przystanku siedział tak długo najprawdopodobniej dlatego, że po prostu przysnął. Gdy już zaczął wymiotować, to być może odszedł w te krzaki i wpadł do Warty.