•  

    @cryptoqueen_pl: Tone Vays o tradingu, analizie technicznej i przyszłości Bitcoina - bardzo ciekawy wywiad
    "W długoterminowej perspektywie 5-10 lat - nie widzę alternatywy BTC"
    https://www.cryptoqueen.pl/blog/tone-vays-o-tradingu-analizie-technicznej-i-przyszlosci-bitcoina
    #kryptowaluty #bitcoin #inwestycje #inwestowanie #gielda #finanse

    •  

      @cryptoqueen_pl: Gratuluję wyboru Tone Vays-a :) Także bardzo polecam. Ciekawa postać. Mimo że jest Bitcoinowym maksymalistą, to ma też bardzo trafne przewidywania jeśli chodzi o kurs BTC - cały zeszły rok mówił o tym że będzie spadać.. i spadać... i spadać.

    •  

      Taki Jacek placek. Kreuje się na poważnego a chodzi w czapce z daszkiem ( ಠ_ಠ)

    •  

      @cryptoqueen_pl koleś mówi że za 10 lat nie będzie alternatywy dla BTC xd
      Niech powie to Noki z jej Symbianem
      Yahoo z ich katalogiem
      Naszej Klasie z ich fejsbukiem

      Jak mnie irytują tacy wąskoumysłowi kolesie

    •  

      @atari_XE: bardzo często ludzie mowią skrótami... Moim zdaniem Tone jest wystarczająco inteligentny, żeby wiedzieć że będą inne kryptowaluty (już są dużo lepsze, wydajniejsze i zaawansowane technologicznie) i ze ludzie będą się nimi posługiwać... To co miał na myśli (według mnie) to, że BTC będzie jedyną prawdziwie globalną, najlepiej rozpoznawalna (wśród mas) kryptowalutą... a w dłuższej perspektywie może nawet i walutą rezerwową niektórych państw..

    •  

      @pant4deusz: tak... od dawna go obserwuję...

    •  

      @cryptoqueen_pl: nie o to chodzi, za 10 lat finanse mogą w ogóle pójść w inną stronę niż krypto, 10 lat w technologii to przepaść, więc snucie takich predykcji przypomina mi zawsze, rysunki rakiet kosmicznych lecących na księżyc

      pokaż spoiler zasilanych węglem XD


      które rysowano na początku wieku 20

    •  

      @cryptoqueen_pl:
      obecnie widać pewne trendy w technologii finansowych
      1. transakcje bezgotówkowe
      2. eliminacja banków przez firmy, które świadczą usługi finansowe tzw fintech np revolut
      3. potencjał świadczenia usług finansowych przez gigantów jak Amazon, Google, Apple itp
      5. systemy pożyczkowe oparte o prawdziwie konkurencyjny rynek kredytowy na platformach typu equity crowdfunding itp
      6. systemy autoryzacji oparte o biometrykę - eliminacja kart, smartfonów czy innych bransoletek
      7. płatności wew aplikacji komunikatorów itp
      8. systemy online raportujące do rządowych systemów podatkowych

      gdzie tu potrzeba krypto z jej zacofaną technologią kodów QR, czy potrzebą trzymania zdecentralizowanej samoofinansującej się sieci;
      a punkt 8 ? bitcoin tu nie ma czego szukać

    •  

      @atari_XE: jeśli chodzi o trendy, to masz racje... jeśli chodzi o BTC i jego „zacofaną technologię” - też... częściowo. Problem w tym wszystkim jest taki że rynki (czyli ludzie) nigdy nie zachowują się racjonalnie... To już udowodniono 100 tys razy. Jak będzie kolejna bańka na BTC (a uważam ze takowa się szykuje na przestrzeni 3-5 lat) - to nikt nie będzie patrzył czy ta technologia jest najnowocześniejsza czy nie... Ludzie będą kupować jak głupi...

    •  

      @atari_XE: @cryptoqueen_pl: Nie powiedziałbym że Bitcoin to zacofana technologia (o tym na koniec).

      Rozwiązanie proponowane przez BTC jest wyjątkowo spójne: warstwa podstawowa zapewniająca stabilną platformę wymiany i przechowania wartości odporną na cenzurę z ustaloną z góry podażą jednostki rozliczeniowej i pozwalająca każdemu uczestnikowi na sprawdzenie stanu swojego posiadania bez konieczności polegania na stronie trzeciej (właściwie każdy jest w stanie na zwykłym komputerze domowym pobrać cały blockchain i wszystko sprawdzić) + warstwy usług budowane na niej, takie jak Lightning Network, Liquid, RSK, i inne, które bezpieczeństwo umocowują w warstwie podstawowej a zapewniają funkcjonalności niemożliwe do zrealizowania onchain bez rezygnowania z właściwości które są wyjątkowe właśnie dla BTC.

      Cecha odporności na cenzurę wymusza pewne rozwiązania, takie jak
      - Proof of Work (wcześniej próbowano robić PoS i nie udało się, podobnie teraz, w przypadku większych projektów jest to wyjątkowo trudne - ciągle nie ma tego na Ethereum, oraz podatne na błędy https://medium.com/@dsl_uiuc/fake-stake-attacks-on-chain-based-proof-of-stake-cryptocurrencies-b8b05723f806)
      - nieczęsto pojawiające się bloki, ponieważ czas propagacji nowowykopanego bloku powinien być wielokrotnie szybszy niż pojawienie się nowego bloku. Jest to problemem w kryptowalutach które mają szybkie bloki, ponieważ w sytuacji gdy górnik wykopie blok i go wyśle, to zanim dotrze to do innych górników, to oni mogą już mieć wykopany fragment blockchainu alternatywnego - są na to rozwiązania, na przykład "wójkowie" w Ethereum, ale moim zdaniem jest to półśrodek który i tak zachęca do łączenia się kopalni.
      - małe bloki pozwalające na weryfikację wszystkich transakcji przez niespecjalizowane węzły sieci
      - jawność niewydanych reszt
      - hardfork tylko w ostateczności - aby dowolny klient kompatybilny z protokołem, nawet bez update, miał szansę wydać swoje środki
      - jak najprostszy protokół - aby była możliwość uniknięcia błędów które prowadziłyby do utraty środków z winy protokołu

      Aktualnie trudno jest powiedzieć czy to się utrzyma, ale im dłużej to działa, tym większa jest szansa że będzie działać dalej. Do tej pory była tylko jedna wpadka na początku (chyba 2012), kiedy była szansa na niezamierzony fork, ale od tej pory całość działa nieprzerwanie bez hardforków i ciągle można używać nawet starych monet mając archaicznego klienta (https://twitter.com/notgrubles/status/1022142002241183744)

      Myślę, że jeśli BTC się nie utrzyma, to najprawdopodobniej idea kryptowalut upadnie tak jak mówi @atari_XE oraz Roubini i fintech będzie tym co się będzie rozwijało, ze wszystkimi cechami cenzury, blokowania środków na życzenie urzędników, i innych cech które służą do walki z terroryzmem i przestępczością oraz mową nienawiści. Sądzę tak dlatego, ponieważ jeśli można jedno krypto zastąpić innym, to jaki sens trzymać tam środki które mają być zabezpieczeniem przed zakusami możnych (stracą wartość bo rynek przejmie inna krypto)? Lepiej wrócić do trzymania złota lub robienia zapasów soli. W sytuacji gdy żadna krypto nie przechowuje wartości, to nie ma sensu aby miała wysoką cenę, więc aby to się utrzymywało, to ktoś musi o to dbać, a jak ktoś o to dba, to rząd może tego kogoś poprosić o zablokowanie jakichś środków.

      Co do "przestarzałości":
      - rozwiązania związane z anonimowością i zrywaniem śladu na blockchainie już są: https://www.wasabiwallet.io/, https://www.samouraiwallet.com/ricochet, oraz w naturalny sposób transakcje w Lightning Network
      - smartkontrakty oparte o język Solidity (ten z Ethereum) https://www.rsk.co/ (niebawem dla wszystkich, na razie za rejestracją)
      - sidechainy startują, na przykład Liquid
      - superszybkie mikropłatności w sieci Lightning - szybsze niż karty płatnicze i właściwie wszystkie pozostałe krytpowaluty. Dodatkowo zachowujące tą cechę, że jest się właścicielem swoich środków oraz to że jeśli jakiś węzeł będzie cenzurował transakcje, to jest to tylko uciążliwość, bo można go obejść tworząc trasę go omijającą. Te teksty o tym że to nie działa to między bajki można włożyć - testowałem i od kilku miesięcy nie mialem problemów. Faktycznie w lutym i marcu nie dało się tego używać, ale teraz to śmiga w sposób imponujący.
      - procesory płatnicze uruchamiane z dockera bez konieczności polegania na trzeciej stronie - BTCPayServer - jedyne to co mi się tu nie podoba to język .NET, ale to subiektywne odczucie
      - Na blockchainie to (wybór subiektywny) SegWit z tych bardziej znaczących, oraz mnóstwo zmian które można zobaczyć w historii zmian na githubie oraz w changelogach. Jest to chyba najaktywniejszy projekt ze wszystkich kryptowalutowych.

      Dołączam także ciekawe do posłuchania i poczytania:
      https://www.youtube.com/watch?v=ZFc0Um6WUU4 - tu jest przedstawione stanowisko takie jak @atari_XE odnośnie fintech, a z drugiej strony (między innymi) jak Bitcoin pozwala uniezależnić się finansowo kobietom w krajach arabskich
      https://www.youtube.com/watch?v=xUNGFZDO8mM - przesłuchanie A.Antonopolusa przed senatem Kanady
      https://www.youtube.com/watch?v=tBnC9AhKjws - odnośnie tego że coś miałoby zastąpić BTC lub sprawić że będzie przestarzały - świetnie przewidział hardfork Bitcoin Cash :D

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (14)

  • avatar

    Krzysztof Piątek (x2)
    Atalanta - Milan 1:[3]

    #mecz #golgif #golgifpl #seriea #acmilan

    odpowiedzi (76)

  • avatar

    Na początku tego wpisu chciałbym powiedzieć,że adresuję go do wszystkich. Zarówno do kobiet jak i mężczyzn. Będących w związkach jak i singli. To historia jakich wiele ale mam nadzieję, że po jej przeczytaniu choć jedna dziewczyna spojrzy na swojego mężczyznę od innej-lepszej strony i choć jeden facet bardziej doceni sam siebie, bo my mężczyźni, kiedy kochamy także potrafimy się pogubić. A więc do rzeczy.

    Zerwałem zaręczyny i odszedłem od jedynej kobiety którą szczerze kochałem.

    Poznaliśmy się 1,5 rok temu. Szybko wpadliśmy sobie w oko i stwierdziliśmy, że do siebie pasujemy. Jeśli o mnie chodzi, z początku nie było fanfar, wielkiej romantycznej miłości ani stad motyli pomiędzy żołądkiem a wątrobą. Nigdy nie miałem problemów z nawiązywaniem relacji a kobietami, miałem za sobą kilka związków ale nigdy nie potrafiłem się w pełni zaangażować i średnio po ok. pół roku odchodziłem by szukać "prawdziwej miłości" i kogoś z kim będę w pełni szczęśliwy.
    Ten sposób myślenia doprowadził mnie do momentu w którym większość moich rówieśników założyła rodziny lub jest w szczęśliwych związkach a ja byłem sam. Postanowiłem więc dać miłości szansę. Chciałem zbudować miłość od podstaw. Na zaufaniu, szacunku i oddaniu. Przestałem wierzyć w romantyczną burzę hormonów a zapragnąłem pracy u podstaw która jak miałem nadzieję przyniesie mi szczęście.

    Dość szybko okazało się jednak, że dziewczyna ma charakterek. Lubiła się obrażać i domagała się ciągłej uwagi. Niestety ja, należę do facetów którzy nie adorują swych partnerek w sposób ciągły. Nad wysyłanie sobie 50 esemesków dziennie przedkładam wieczorny telefon i rozmowę. Myślę, że tego typu zachowanie wzięło się z ogromu atencji jaką otrzymywała od innych facetów którzy startowali do niej wcześniej. A obrażanie się? Olewałem to lub starałem się rozwiązywać problemy i sklejać związek. To, jak się potem okazało był mój błąd.

    Mijały miesiące, jak w każdym związku bywało lepiej lub gorzej ale w końcu mogłem powiedzieć, że kogoś kocham. Po pół rok znajomości pojechaliśmy na wspólne wakacje. Tylko ja i Ona. Niestety- to jak się tam zachowywała, przechodziło ludzkie pojęcie. Strzelanie focha doprowadziła do perfekcji. Potrafiła obrazić się o jakość zdjęć które jej robiłem lub o to, że w trakcie rozmowy o rodzinie i dzieciach nazwałem jej siostrzeńca "dość płaczliwym dzieckiem". szczytem był foch, że nie dostała ode mnie żadnej pamiątki - wspomnienie kilku kolacji które zafundowałem i które łącznie kosztowały ok 700 zł jakoś nie wryło się jej dostatecznie w pamięć. Finalnie, już w trakcie podróży powrotnej myślałem o odejściu od niej, jednak zacząłem wiele rzeczy sobie tłumaczyć. Tłumaczyłem sobie, że sam nie raz zachowałem się głupio i niedojrzale itp itd (Boże, jaki ja byłem głupi). W końcu jednak kochałem i czułem się kochany. To wystarczyło, żebym został.

    Kolejna sytuacja która powinna zakończyć ten związek miała miejsce kilka miesięcy później. Ponieważ mieszkaliśmy ok 200 km spędzaliśmy ze sobą przede wszystkim weekendy. Czułem już, że to jest to i planowałem zaręczyny. Podczas jednego z weekendów w którym ona przyjechała do mnie postanowiłem wyjść z kumplami na piłkę. Bez wchodzenia w szczegóły, skończyło się na fochu, fochu z przytupem, pretensjach, obrazie, histerii i na klatce schodowej, jeżdzeniu jak wariatka po osiedlu i niemalże rzuceniu się pod mój samochód kiedy jednak postanowiłem wbrew wszystkiemu charatnąć w gałę z kumplami. Kolejność dość precyzyjna a motorem napędowym tego cyrku był mój stoicki spokój. Skończyło się na błagani mnie o wybaczenie, obietnicach że już nigdy się tak nie zachowa itp itd. I I znów serce wzięło górę nad rozumiem- postanowiłem dalej kleić ten związek i przymykać oko na jej zachowania. Odłożyłem jednak plany zaręczynowe. Liczyłem, że tego typu zachowanie to pojedynczy wyskok i dziewczyna zrozumiała swój błąd.

    Kochałem i byłem kochany i tylko to się liczyło. Do tego stopnia, że kilka miesięcy później poprosiłem ją o rękę. Było cudownie. Jako, że zaraziłem ją miłością do gór, pojechaliśmy w Tatry i tam się jej oświadczyłem. Było cudownie. MIałem już gotowy plan kilka najbliższych miesięcy. Miała się do mnie przeprowadzić. Rozmawialiśmy o kupnie mieszkania i zmianie jej pracy. I dzień zaręczyn był ostatnim dniem w którym czułem się kochany. Dzień później pod wpływem rozmów z koleżaneczkami i po kolejnym fochu, pomachała mi przed nosem pierścionkiem i zapytała:

    "DLACZEGO ON JEST TAKI MAŁY?"

    Mirki kochane, czy znacie uczcie, kiedy coś budowane przez długi czas i z wielkim wysiłkiem wali się na waszych oczach?
    Czułem się jak zbity pies. Czułem się pogardzony i wyśmiany przez najbliższą mi osobę w dniach na które tak długo czekałem i zrobiłem tak wiele, by bł to piękny czas.

    Tydzień powrocie z tej wycieczki pojechałem z nią do jej rodziców. MIeliśmy szukać sali weselnej na jej wymarzone przyjęcie.
    Postanowiłem to wykorzystać, by wreszcie zakończyć ten związek i przy okazji pokazać jej rodzicom kogo wychowali swoim bezkrytycznym podejściem. W skrócie, histeria, błaganie na kolanach, całowanie po rękach, obietnice poprawy.
    A ja jak głupek zmiękłem. Mimo wszystko kochałem i widok jej we łzach kompletnie mnie urobił. No głupek po prostu...

    Jednak nasz związek przypominał raczej reanimowanie trupa. Byłem sfrustrowany i jej widok nie wywoływał już u mnie radości. Powiedziałem, że póki co nie może być mowy o ślubie, że potrzebuję czas by się pozbierać i że cały czas to przeżywam.... wytrzymała 3 tygodnie.
    W ostatnią niedzielę, rozegrała się ostatnia scena tego taniego dramatu klasy B. Zaczęła naciskać na ślub.
    Kiedy zacząłem tłumaczyć, że cały czas boli mnie to co zrobiła po zaręczynach i nie jestem w stanie póki co zająć się organizacją wesela zaczęła się zachowywać w sposób irracjonalny. Spakowała się, odłożyła pierścionek i wyszła.... by po kilku minutach wrócić. Z tym, że pierścionek już na nią nie czekał.Następnego dnia, kiedy zauważyła jego zniknięcie, została krótko i rzeczowo poinformowana o zerwaniu zaręczyn i wyproszona z mojego życia.

    Na tym kończę tę przydługawą historię.
    Żałowałem sposobu rozstania, jednak po krótkim przemyśleniu stwierdzam, że moja była narzeczona nie zasłużyła na nic lepszego.

    Jeśli chodzi o mnie, zastanawiam się, jak to się stało, że na 1,5 roku poświęciłem szacunek dla samego siebie dla miłości i chęci stworzenia rodziny. Wiem, że bycie samemu jest dużo lepsze niż tkwienie w tak unieszczęśliwiającej relacji, a mimo to czuję żal i krzywdę. Nie wiem też co dalej z moim życiem. Nie potrafię cieszyć się z tego rozstania. Z jednej strony uważam się za dość ogarniętego faceta- z drugiej, czuję pustkę i beznadzieję. Poza tym, 30stka na kark powoduje, że czas zacząłem traktować jako swojego wroga.

    Dziękuję każdemu kto przeczytał ten wpis do końca. Mirabelki, darzcie szacunkiem swoich facetów, bo wbrew słowom piosenki, Miłość nie jest jedyną rzeczą której potrzebujemy.

    #zwiazki #milosc #slub #zareczyny #rozowepaski #niebieskiepaski #feels #zerwanie
    pokaż całość

    odpowiedzi (146)