•  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, jest problem, mamy z żona po 25 lat, razem jestesmy 8 lat, po ślubie 5. Żyjemy skromnie od 1 do 1, więcej czasu spędzając w robocie, zawsze mielismy trudności z rozmawianiem o problemach (przez dzieciństwo) ale jakos sie je rozwiązywało. No i ostatnio znajduje w portfelu list od żony, w którym dowiaduje sie ze mimo, iż umawialiśmy sie przed ślubem ze nie chcemy dzieci to ona jednak chce. Napisała, że wie, że jestem im całkowicie przeciwny, że myślała ze tez nie chce ale budzi sie w niej instynkt, kolezanki dzieciate to i jej sie marzy bobas. Dla mnie dziecko to najgorsze co się moze przytrafic, wiem co rodzenstwo zrobilo z psychika mojej mamy, wiem tez z czym sie wiąże rodzicielstwo bo mam dwójkę młodszego rodzeństwa którymi duzo się zajmowałem, ona jest jedynaczką, poza tym nie mamy nawet swojego mieszkania, ani dobrze płatnej pracy. Uwazam ze na dziecko można sie decydować (jesli sie je faktycznie chce) majac możliwość zapewnienia mu dobrego startu i przyszłości a nie hej jakos to bedzie. Zreszta teraz sa tak pojebane czasy ze trzeba być wariatem żeby sie decydowac na dziecko, W liście napisala ze boi sie rozmowy ze mna bo wie ze bedzie trudna, list znalazlem pare dni temu ale nie daje tego po sobie poznac, chociaż w srodku jestem roztrzęsiony. Od kiedy tylko zaczelismy sie spotykac zawsze mówiłem ze nie chce dzieci i nawet jak w żartach temat sie pojawial to go od razu kończyłem bo NIE CHCE DZIECI. Od początku byłem pod pantoflem, odrzuciłem dla niej kolegów, nie zajmowałem sie sobą, nie rozwinąłem zadnej pasji ani nie wkręciłem sie w zadne hobby, nie imprezowałem. Zawsze spełniałem jej prosby mimo ze przez nie cierpię o czym nizej. Na to nie moge sie zgodzic bo wiem ze do konca zycia bede nieszczęśliwy. Seksu uprawiamy mało, nie spełniła żadnych moich fantazji. Po dziecku byloby jeszcze gorzej. Poza tym jest świetną żona, zawsze mnie wspierała, jest zaradna i zorganizowana, razem jezdzilismy na wycieczki w miare możliwości, mamy podobne poczucie humoru, super gotuje. Teraz krótki zarys naszej sytuacji: oboje pracujemy, ona zarabia minimalna, ja w zależności od miesiaca itd 2-3k. Pracuje w #ochrona ktorej dyrektorem oddziału jest jej ojciec. Mieszkamy w bardzo małym mieście, wynajmujemy mieszkanie za 800zl, drugie 800 idzie na spłatę raty kredytu, który wzięliśmy zeby pomoc jej matce która wjebala sie w chwilówki o czym jej ojciec nie wie. Tzn wie ze wjebala bo tez spłaca za nią ponad tysiąc zl raty bo komornik wszedł na konto mimo ze moja pomoc o którą błagały mnie z żona miała ten problem rozwiązać, ale nie wie że spłacamy jej błędy, jak sie dowie to najpierw ją zabije a pozniej zejdzie na zawał, no ogólnie pojebana akcja. Jak to teraz wszystko rozegrac? Ona dobrze wie ze na dzieci mnie nie namówi, ja wiem ze jej dzieci z głowy nie wybije. Rozwod? Ile to trwa i kosztuje jeśli dogadamy sie w sprawie winy i podziału marnego majątku? Z pracy odejde od razu bo innej opcji nie widze. Co z kredytem? Zostało do spłacenia jakies 50k. Wroce z podkulonym ogonem do rodzicow na wieś i moze znajde gownorobote za najniższą bo skillsow żadnych nie mam, z ktorej będę musiał spłacać kredyt ludzi z którymi juz nic mnie nie będzie łączyło. W sumie to chyba chcialem sie wyzalic ale jakby ktos mial jakiś pomysł albo rade to chetnie przeczytam #zwiazki #rozwod #problem #zalesie #trudnesprawy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: No to masz chyba przejebane, trzeba było myśleć wcześniej. Teraz płacz i płać ... Jeszcze 5+ lat ..

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: chwila, kredyt na 50k na spłatę chwilówek? To ile ona ich najebała xDDDDDD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: wyjedzcie z polski. W cywilizowanych krajach zarobicie calkiem poczciwe pieniadze i panstwo tez pomoze z socjalem. Jesli zostaniecie w pl to zgnijecie. Ewentualnie mozecie poczekac jeszcze i przecierpiec pare lat, moze sytuacja sie zmieni.....moze

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: 50k nieswojego kredytu, za czyjąś głupotę?
      Ja wiem, że rodzinie się pomaga, ale czy oni pomagają wam?
      Na dziecko absolutnie nie ma miejsca. Powinniście wyjechać do większego miasta za lepiej płatną pracą. Zostań kierowcą komunikacji miejskiej (stolica dobrze płaci i nawet opłaci Ci kurs na prawko, Gdańsk trochę gorzej, ale też chyba opłacają prawo jazdy) ona niech pójdzie na kasę do Lidla.
      Musisz zebrać się w sobie na ile jesteś w stanie.
      Nie uciekaj na wieś! Tam nie ma ani dobrej pracy ani perspektyw jeśli nie masz dobrego kawałka ziemi. Kobiety na wsi też nie znajdziesz jeśli się rozwiedziesz.
      Żonie spróbuj przemówić do rozsądku.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Jak wziąłeś kredyt na spłaty czyichś zobowiązań to słusznie postąpisz nie rozmnażając się.

    •  

      @numer_rachunku_karty: po tylu latach na pewno da sie namowic i przemowic do rozsadku. Jaki rozsadny czlowiek bierze slubw takim wieku? Oni nawet ze soba nie gadaja bo po co, jakos tonsie rozwiaze

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: jak mozesz splacac glupote jej matki i to 50k+ ?

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: powiedz że to bait...

      Serio po kryjomu spłacasz chwilówki teściowej ukrywając to przed teściem? Jeszcze teraz spłata spadnie na Ciebie? Jak w Ty w ogóle dałeś się w to wciągnąć. Jeśli żona Cię zmanipulowała to z dzieckiem będzie tylko gorzej. Powiedz żeby podziękowała matce, bo teraz nie stać was na dziecko.

      No ale to musi być bait.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: W sumie możesz obrać linię obrony opartą o brak funduszy że względu na kredyt i słabą pracę. W spłacie kredytu pomoże wam wyjazd za granicę, bo Was tutaj nic nie trzyma, a tam szybciej zarobić na spłatę zobowiązań. Jeśli jej myśl o dzieciach nie przejdzie to kompromisem będzie pies że schroniska - ale w waszej sytuacji nawet na psa was nie stać, a co dopiero na dziecko...

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Mimo wszystko musicie ze sobą porozmawiać. Jeszcze nawet nie zamieniliście słowa ze sobą na ten temat, a Ty już planujesz rozwód. Przygotuj się do tej rozmowy, podejdź do sprawy rzeczowo i ze spokojem, bo baby w większości podchodzą do spraw emocjonalnie, do ciąży zwłaszcza. Być może zmusisz ją chociaż do refleksji, czy to na pewno dobry pomysł w Waszej sytuacji. Biorąc pod uwagę Wasze zarobki i zobowiązania, to nie wiem czy na kota Was stać... Być może ta rozmowa to będzie dla Was impuls, żeby zarabiać lepsze pieniądze. No chyba, że nie chce Ci się walczyć o tę relację w ogóle, to wtedy nie mam pojęcia, jak załatwić sprawę kredytu.

      +: Bogu2, ffdgh
    •  

      UprzejmaBaba: Kolego, dziecko to piękna sprawa, nawet w wieku 2x lat.
      To wina tego chorego państwa, w którym notmalny, pracujący człowiek nie może czuć się bezpiecznie ani szczesliwie.
      Ja rozumiem twoja żonę.
      Wyjedzcie z tego pojeb... kraju, załóżcie rodzinę i zyjcir jak normalni ludzie.
      A tych cymbałów nie słuchaj. To w większości dzieci albo dorosłe niedorozwoje siedzący w piwnicy.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Kelin

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: jaki normalny i pracujący jak oni ledwo koniec z końcem wiążą? Nie mówię, że trzeba zarabiać po 15k #pdk żeby mieć rodzinę, ale do cholery, nie dwie minimalne w zasadzie... Dlatego to się nazywa "minimalna".
      Ale nie no, najlepiej frajerzyć się spłatą za czyjąś głupotę a do państwa z rękami "dej dej".
      Wyjdź.

    •  

      @numer_rachunku_karty: ta no i jeszcze potem najlepiej plakac jak to w kraju ciezko, nie ma sie wlasnego mieszkania itd. w momencie gdy rate kredytu placi sie nie na swoje mieszkanie tylko na czyjes chwilowki XD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania no to rozwiedziecie się i sobie ulozycie życie na nowo. Młodzi jesteście, właściwie nic was nie łączy. Ona znajdzie kogoś, ty też. Za szybki zaczęliście się bawić w dom.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ze coooo? Wziąłeś kredyt na siebie na splate długów jej matki :OOO to teraz płac ;)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:
      "Od początku byłem pod pantoflem, odrzuciłem dla niej kolegów, nie zajmowałem sie sobą, nie rozwinąłem zadnej pasji ani nie wkręciłem sie w zadne hobby, nie imprezowałem."

      "Zawsze spełniałem jej prosby mimo ze przez nie cierpię (...)"

      "Seksu uprawiamy mało, nie spełniła żadnych moich fantazji."

      "Poza tym jest świetną żoną"

      Iks kurwa De.

      Całe szczęście, że nie macie szkodników. Bez nich rozstanie to pestka.

    •  

      Jak to teraz wszystko rozegrac? Ona dobrze wie ze na dzieci mnie nie namówi, ja wiem ze jej dzieci z głowy nie wybije.

      @AnonimoweMirkoWyznania: przecież was zwyczajnie na dziecko nie stać. nie musisz więcej logicznych argumentów jej przedstawiać poza tym jednym.

    •  

      @kwasnydeszcz: a ona chce dziecko wiec je zrobi i bedzie miala na to wyjebane tak jak na cala sytuacje ktora jest beznadziejna a jakos jej nie rusza

    •  

      Jak to teraz wszystko rozegrac? Ona dobrze wie ze na dzieci mnie nie namówi, ja wiem ze jej dzieci z głowy nie wybije. Rozwod? Ile to trwa i kosztuje jeśli dogadamy sie w sprawie winy i podziału marnego majątku?

      @AnonimoweMirkoWyznania: Za przeproszeniem... posrało Cię? Jeden konflikt interesów z żoną plus parę problemów a Ty już rozważasz scenariusze rozwodowe? Ty jesteś poważny? To brzmi tak absurdalnie, że gdyby nie ciężar sprawy, pomyślałbym że to zarzutka. Gdyby ludzie mieli się rozstawać z takich powodów to 90% małżeństw by się rozstawało.

      Patrząc chłodno, większość Waszych problemów jest do spokojnego rozwiązania. Rozumiem że jak pisałeś, niezbyt potraficie rozwiązywać problemy. Ale (niespodzianka!) nie każdy potrafi. Tylko że dorośli ludzie w takich sytuacjach idą poprosić o pomoc z zewnątrz, żeby coś z tym zrobić. Wybierzcie się na dobrą terapię małżeńską, dostaniecie konkretne narzędzia do przepracowania różnych trudności. Nie mówię że na 100% się uda, ale skapitulować, to tak jak zachorować na zapalenie płuc i nie iść do lekarza po recepty - czyli głupota. Po solidnym przepracowaniu relacji, naprawdę może się wiele zmienić i ułożyć nawet jeśli tego na chwilę obecną nie widzisz.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: 5 lat po slubie, list od żony w portfelu xD trzeba bylo w przedszkolu pocwiczyc zabawę w dom bo widzę nadal macie tak amatorski poziom

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania ona raczej też nie nadaje się na matkę jak ciebie sobie tak wychowała i wcale nie jest zaradna, jak pracuje za minimalną. Moim zdaniem obydwoje nie jesteście zaradni, ale ty już idziesz do przodu, a jak widać ona chce rodzic dzieci i siedzieć na dupie. Nie daj się. Nie wiem czy w ogóle wasz związek jest jeszcze do uratowania, ale jesteście młodzi, może jak dojdziecie do czegoś za 5 lat wtedy będzie dobry okres na dzieci. Tylko teraz nie róbcie dzieci, bo widać, że ona nie jest dojrzała, później będzie żałować, bo dziecko to nie jest najwspanialszy czas tylko najbardziej pracowity.

      +: coma24
    •  

      @southlander: przedstawiasz problem konfliktu o dzieci jako coś błachego. Wcale tak nie jest. Jak może teraz zaufać żonie? Kobieta jak chce zajść w ciążę to w nią zajdzie, a jak zaczęły jej szaleć hormony jeszcze, to ja już bym się na jego miejscu na metr nie zbliżała.
      Zupełnie mirka rozumiem, nie chce mieć dzieci i żadna kasa nic tu nie da. Jeśli ona chce, a on nie, to niestety szansa na rozstanie to pewnie z 99%. Pytanie czy z alimentami i dzieckiem w rozbitej rodzinie czy bez.

    •  

      Za przeproszeniem... posrało Cię? Jeden konflikt interesów z żoną plus parę problemów a Ty już rozważasz scenariusze rozwodowe? Ty jesteś poważny? To brzmi tak absurdalnie, że gdyby nie ciężar sprawy, pomyślałbym że to zarzutka. Gdyby ludzie mieli się rozstawać z takich powodów to 90% małżeństw by się rozstawało.

      @southlander: No nie wierzę, podobny temat co ostatnio i ponowne sprowadzanie kwestii rodzicielstwa, do poziomu kupna psa. Czy ty nie rozumiesz, że DZIECKO to nie jest kwestia kompromisu czy innego "dogadania się"? Nie da się mieć pół dziecka, albo 1/4. Albo możesz mieć dziecko, albo nie. Koniec. Jeżeli jedna osoba chce dziecka a druga nie, to nie pogodzisz tego, bo jedna osoba musiałaby być nieszczęśliwa. Praktycznie wszystko inne jest do dogadania się. Pieniądze, seks, rodzina, miejsce zamieszkania, praca itd. To wszystko możesz dopasować do związku i szukać kompromisu, ale nie z dzieckiem. Po chuj ty ich chcesz wysyłać na terapie, jeżeli problemem jest po prostu jej chęć założenia rodziny? Co ta terapia miałaby na celu? Zmuszanie go do niechcianego dziecka, czy może wmawianie jego żonie, że może sobie w dupę wsadzić marzenia o rodzinie, bo tak?

      I tak, zaskoczę cię, ale ludzie bardzo często rozstają się, bo jedna strona chce założyć rodzinę, a druga nie.

      +: slain
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: napisz jej list z tym co tu nam napisałeś. albo porozmawiaj, nie udawaj że nic nie wiesz o liście.

      +: slain
    •  

      @Semigod: jest istotna statystycznie szansa, że OP ma rogi. Może dziecko już w drodze. Niestety historia zna takie przypadki

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania pierwsza rzecz rzucajaca sie w oczy, oczywista, ewidenta i taka ktora moze byc zrodlem i rozwiazaniem wszelkich pozostalych problemow...
      Nie masz bliskiego kontaktu ze swoja zona. Nie miesci mi sie w glowie aby mozna bylo co kolwiek w malzenstwie "ROZGRYWAC".
      Zanim bedziesz chcial rozwiazac jakiekolwiek problemy miedzyludzkie, naucz sie z nimi rozmawiac. Naucz sie czym jest otwartosc do drugiego czlowieka a w tym najistotniejsze do wlasnej zony.
      To nie jest mozliwe aby zona spelniala jakiekolwiek fantazje seksualne gdy wszystko pozostaje w kregu Twojej wlasnej fantazji bo nie umiesz o tym rozmawiac.
      Pomysl o tym co to znaczy byc dojrzalym mezczyzna. Naucz sie szczerosci, otwartosci i poradz sobie ze wstydem. Skup sie na tym, zacznij od tego, bez tego jestes i zawsze bedziesz w dupie.
      Nie wiem jak mozna chciec miec dziecko gdy nie umie sie poradzic z wlasnym soba i leka sie calego spoleczenstwa. Te czasy sa znacznie lepsze do rodzicielstwa niz wszelkie poprzednie.
      Ogolnie to bredzisz bo nie umiesz rozmawiac.

    •  

      przedstawiasz problem konfliktu o dzieci jako coś błachego.

      ponowne sprowadzanie kwestii rodzicielstwa, do poziomu kupna psa. Czy ty nie rozumiesz, że DZIECKO to nie jest kwestia kompromisu czy innego "dogadania się"?

      @bezbekpol: @peilot: Nie moi drodzy, wręcz przeciwnie. To Wy banalizujecie małżeństwo sprowadzając je do dziecięcego cukierkowego spełniania własnych pragnień i zachcianek które TRZEBA spełnić żeby mieć szczęśliwe życie. Nie to jest sensem małżeństwa, ani też nie rodzicielstwo. Sensem małżeństwa jest kochanie i ciągłe dojrzewanie do lepszej miłości. W tym prawdziwym znaczeniu, które nie ocieka jednorożcami i kwiatuszkami. W małżeństwie (i w każdym związku) w pierwszej kolejności się dba o relację. Nie o własne JA, tylko o MY. Dopiero jak się o to zadba, to można zaczynać otwierać się na wzajemne potrzeby, mówić o tym czego się pragnie. I wtedy jak już będzie lepiej, można zacząć się próbować dogadywać z zupełnie nowej perspektywy. Nawet jeśli dla jeśli dla jednej z osób oznacza to rezygnację z jakichś pragnień (np. sprawa jest zero-jedynkowa jak tutaj i ostatecznie stanie na braku dziecka), to ta druga osoba nie będzie żyła w przeświadczeniu że marnuje życie, bo będzie kompletnie inny klimat relacji, w którym czuje się kochana. I to jest tak samo skierowane do żony OP jak i do niego samego .

      Wasze rozwiązanie to tak jak powiedzieć człowiekowi w depresji, "życie jest piękne, uśmiechnij się". No super rada, że ręce można załamać. Jak człowiek w depresji ma podjąć walkę o radość z życia, skoro jego perspektywa jest kompletnie zaburzona depresją? Najpierw musi podjąć leczenie, dopiero potem jest w stanie zauważać że z częścią problemów da się wygrać, a z tymi nierozwiązywalnymi da się jakoś żyć i mimo wszystko być szczęśliwym. I tak jest z relacją która też może być "przewlekle chora" - żeby mieć szansę być szczęśliwym w związku pomimo różnych niespełnionych pragnień, najpierw trzeba zadbać o podstawowe leczenie.

      Ludzie no, to nie są żarty, nie róbmy z życia serialu dla nastolatek, gdzie jedno niespełnione pragnienie przekreśla całą radość życia! No bądźmy poważni.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: o chuj, jak dobrze, że w życiu nie odjebalem takiego gówna xD

    •  

      @southlander tylko temat dzieci to jeden z tych, w ktorych nie ma kompromisu. Potrzeba moze byc zbyt silna i zona będzie mieć z czasem zal, ze tego dziecka nie ma.

      +: peilot
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania masz 25lat I jest chajtniety? xD xD xD z laska od 8lat? xD xD xD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: może po prostu babeczka liczyła, że z czasem dorośniesz. Braliście ślub dośc szybko to raczej zakładała że siępozmieniacie z biegiem lat

    •  

      Ale wy mirki pieprzycie xD "jak można wziąć ślub w takim wieku". Normalnie, co w tym dziwnego i co wam do tego?

    •  

      tylko temat dzieci to jeden z tych, w ktorych nie ma kompromisu

      @mojwa: Ale ja właśnie o tym przed chwilą pisałem. Że nawet jak sprawa jest zero-jedynkowa, to niekoniecznie do szczęścia konieczne jest rozwiązanie każdej sprawy przez kompromis. Jednak żeby to było możliwe trzeba uratować relację.

      zona będzie mieć z czasem zal, ze tego dziecka nie ma.

      @mojwa: No może mieć żal. I to jest powód to rozwalania małżeństwa? O tym też pisałem przed chwilą. Dlatego właśnie trzeba leczyć relację, żeby miłość łagodziła ten żal. Szczęście człowieka nie zależy od tego czy się spełni wszystkie swoje pragnienia. Owszem, warto je spełniać w miarę możliwości, ale nie dajmy sobie wmówić że każde niespełnione pragnienie rujnuje życie. Bo to już byłoby myślenie w stylu jakiegoś coacha po dwudniowym kursie w podwarszawskim hotelu. Czyli co, jakby się jakiejś kobiecie pragnącej biologicznego dziecka, na jakichś badaniach okazało że jest trwale bezpłodna i nic nie da się z tym zrobić, to jej życie już nie ma sensu i nie może być szczęśliwa? Daj spokój...

      Ja też mam żal do mojej sytuacji życiowej że nigdy nie spełnię pewnych marzeń których naprawdę głęboko pragnę. I co, mam z tego powodu się załamać? No nie, po prostu uporządkowałem pewne sprawy w sobie, i zacząłem być szczęśliwy z tym co mam. Oczywiście to co mogę to spełniam, a z resztą nauczyłem się z żyć.

      +: veniti
    •  

      @southlander po prostu malzenstwo jest z wyboru. I sa kwestie, których sie nie naprawia. Temat dzieci jest jednym z nich.

    •  

      @Icon_of_sin: za mało xD dałeś :)
      25 lat to już spoko wiek na ślub. 20 to jednak trochę za mało :)

    •  

      po prostu malzenstwo jest z wyboru.

      @mojwa: Zgadzam się.

      I sa kwestie, których sie nie naprawia. Temat dzieci jest jednym z nich.

      @mojwa: Tu już się nie zgadzam, bo nie widzę argumentów. To bardzo okrągłe zdanie można naciągać pod każdą życiową niedogodność żeby się usprawiedliwiać. Jedynym argumentem który wszyscy w kółko powtarzają jest "nie ma kompromisu to trzeba się rozstać". Tylko że z tego argumentu nic nie wynika, bo można szczęśliwie żyć nie spełniając jakiegoś jednego życiowego pragnienia - o ile oczywiście uporządkuje się pewne sprawy w życiu.

      +: veniti
    •  

      Multi lvl bait
      Gratki za skillsy

    •  

      @southlander: Nie wierzę, że można być tak ślepym. Czy ty na serio nie widzisz, że dziecko, to nie jest "każdą życiową niedogodność"? To nie jest kwestia tego, że jedna strona chce żyć na wsi, a druga w mieście. To nie jest kwestia tego, że jedna osoba chce emigrować na Karaiby, a druga kocha Polskę i ma tutaj rodzinę. Dziecko to jest decyzja na całe życie i albo się je ma, albo nie. Albo chcesz zakładać rodzinę, albo nie. To jest wybór między kompletnie odmiennymi scenariuszami, których NIE DA się pogodzić, jeśli każdy chce czegoś innego.

      A argument o bezpłodności jest inwalidą, bo taka osoba zawsze może z partnerem adoptować dziecko, ewentualnie znaleźć kogoś, kto te dziecko ma i tak tworzyć rodzinę.

      Zrozum w końcu, że dziecko to nie jest bzdet, który po jakimś czasie można zmienić. To jest decyzja zero jedynkowa, gdzie nie ma miejsca na różnicę zdań, czy ewentualne machnięcie ręką, bo da się bez tego żyć. Możesz sobie machnąć ręką na życie na Karaibach, domek na wsi, ale dziecko to nie jest jedna z tych rzeczy. Pomijam już fakt, że to jest głęboko zakorzenione w nas i jak wszystko na tym świecie, by też pierwotnie czujemy potrzebę rozmnażania się.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: https://instagram.com/tvoihentai?utm_source=ig_profile_share&igshid=ec42wcpo0fvp
      Niech sobie z nią porozmawia szczerze o rodzicielstwie. Niech porozmawia z kobietami na temat depresji poporodowej.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ja to powiem wam tylko tyle, ze patrzac w przeszlosc i w historie znajomych, nie ma co liczyc na deklaracje kobiet w tego typu tematach. dziecko, ciaza, co w razie wpadki (usuniecie czy nie), slub, kwestie swiatopogladowe w wychowaniu dziecka przy roznicach u rodzicow etc. nawet jesli przegadasz te sprawy z kobieta i wydaje ci sie, ze macie ustalone jakies ramy 'w razie gdyby', to gdy przyjdzie co do czego albo jej juz sie pozmienialo, albo gadala z kolezaneczkami albo matka i chuj. mam wrazenie, ze kolezaneczki maja tak kurwa zajebisty wplyw na to co mysla i czego chca baby, ze to jest jebany kabaret, naprawde. gdybym ja mial sie radzic i sluchac kumpli w kwestiach mojego prywatnego zycia, to chyba bym sie pierdolnal od razu pod pociag xD mam znajoma, ktora pod wplywem pierdolenia kolezaneczek z korpo rzucila faceta, z ktorym byla w dlugoletnim zwiazku, bo on chcial stabilizacji, a jej nagle zachcialo sie bolcowania xD a, no i standardowo okazalo sie, ze byl dla niej zbyt dobry i za bardzo dbal o jej potrzeby zamiast o swoje (ಠ‸ಠ) po kilku miesiacach wjebala sie w zwiazek z dzieciatym facetem, ale kolezaneczki poradzily, ze przeciez ona ma juz swoje lata, faceci maja swoje lata, kazdy nosi ze soba jakis bagaz doswiadczen i trzeba to zaakceptowac. no KURWAJAPIERDOLE xD

    •  

      To jest wybór między kompletnie odmiennymi scenariuszami, których NIE DA się pogodzić, jeśli każdy chce czegoś innego.

      @bezbekpol: Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale przecież powtarzasz dokładnie moje słowa. Tak, wyraźnie zaznaczałem, że są sytuacje gdzie kompromisy NIE są możliwe.

      To jest decyzja zero jedynkowa,

      @bezbekpol: I znowu powtarzasz dokładnie moja słowa ¯\_(ツ)_/¯

      A argument o bezpłodności jest inwalidą, bo taka osoba zawsze może z partnerem adoptować dziecko

      @bezbekpol: Pisałem wyraźnie o biologicznym pragnieniu. Czytaj proszę to co komentujesz.

      Możesz sobie machnąć ręką na życie na Karaibach, domek na wsi, ale dziecko to nie jest jedna z tych rzeczy.

      @bezbekpol: Bo co? Bo jak głęboko pragnę dziecka i nie będę go miał to przegrałem życie? Proszę jednocześnie o nie wkładanie mi ciągle w usta, że zrównuję dziecko z posiadaniem psa, albo jak teraz - z życiem na Karaibach. Robię dokładnie rzecz przeciwną, i próbuję uzmysłowić że o ile posiadanie/nieposiadanie dziecka jest cholernie ważne, to nigdy nie definiuje wartości naszego życia jakkolwiek byśmy tego potomstwa nie pragnęli. Jednocześnie małżeństwo i relacja z drugim człowiekiem (które się dzieją tu i teraz a nie w sferze "jeśli") są jeszcze ważniejsze i to nie jest jakaś luźna umowa o spełnianie pragnień..

      Pomijam już fakt, że to jest głęboko zakorzenione w nas i jak wszystko na tym świecie, by też pierwotnie czujemy potrzebę rozmnażania się.

      @bezbekpol: No generalnie mamy różne potrzeby. Ale nie jesteśmy zwierzętami żeby być zależnymi wyłącznie od instynktów. Przeraża mnie jak świat zafiksował się na punkcie własnego "ja". Moje potrzeby muszą być spełnione, ja mam instynkty które muszę spełnić, ja ja ja ja. Na takim "ja" nie da się wiele trwałych rzeczy zbudować. Pewnie, ważne jest spełnianie najgłębszych pragnień, ale ludzie, od braku jakiejś świat się nie zawali. Miłość jest sto razy ważniejsza, gwarantuję że bez miłości zawali się o wiele więcej.

      +: veniti
    •  

      @Piotero1 z kobietą, która nie spełnia żadnych fantazji... kurde, ale kicha na własne życzenie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Floooki: bo zamiast sie lepiej poznac to on sie od razu z nia ozenil

    •  

      @MirekWyznajeAnonimowo: tak to wyglada z twojej strony. Zalozmy ze ta kolezanka poznala faceta z dzieckiem i sie zakochala i chce z nim byc. Koniec. Jest szcxesliwa, pasuje jej to i tyle. To wg wykopu ktos z dzieckiem to najgorsza sprawa na swiecie. Skoro jej to pasuje to co ci do tego?

Gorące dyskusje ostatnie 12h