•  

    @Kyrell: #biedron #wiosnabiedronia #nowyrozdzial
    Nie wiem czy na co dzień Robert Biedroń jest takim człowiekiem, na jakiego się kreują go media, ale wiem co innego – jego wizerunek wyluzowanego polityka-celebryty zwyczajnie się sprawdza.

    Wiosna ledwo co została powołana do życia, a już wyrasta nam na trzecią polityczną siłę w Polsce i największe ugrupowanie lewicowe, zostawiając daleko w tyle Razem i SLD. Obawy Schetyny nie okazały się być bezpodstawne – Platforma nie ma praktycznie żadnych szans z partią Biedronia w starciu o najbardziej lewicowy elektorat, a rywalizacja z PiS-em o bardziej konserwatywnych wyborców wydaje się być przegrana już na starcie (choć, co pokazały ostatnie wydarzenia, PO i tak próbuje).

    Robert Biedroń nie musi nikomu udowadniać swojej lewicowości, natomiast Platforma ma ostatnimi czasy spore problemy z własną tożsamością.

    Z jednej strony nie chce stracić wyborców z lewej strony politycznej barykady, czego dowodzi przyjęta przed kilkoma tygodniami „Deklaracja Styczniowa”, która mówi między innymi o: skuteczniejszej polityce antyprzemocowej, łatwiejszym ściąganiu alimentów czy wprowadzeniu edukacji seksualnej do szkół, a z drugiej – unika kontrowersyjnych tematów, takich jak aborcja czy małżeństwa jednopłciowe, aby nadal silnie pozostawać wśród centro-prawicowego elektoratu.

    Mamy więc masę ludzi niezadowolonych z partii rządzącej, nieudolną opozycję oraz jego – byłego samorządowca, showmana i pierwszego polityka, który otwarcie mówi o swojej homoseksualnej orientacji seksualnej.

    Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że to, co Robert Biedroń miał obiecać swoim zwolennikom podczas konwencji, nie miało nigdy najmniejszego znaczenia. Ludzie wkurzeni obozem Zjednoczonej Prawicy i zirytowani skłóconą opozycją, czekali na jakikolwiek sygnał zwiastujący (choćby pozorny) koniec duopolu PiS-PO. Wiosna wstrzeliła się w idealny moment, przejmując sfrustrowany elektorat Nowoczesnej, Platformy oraz (w pewnym stopniu) Razem i SLD. Nawiasem mówiąc, wyborów nigdy nie wygrywa się dobrym programem, a właśnie wyczuciem chwili i społecznych nastrojów.

    Bo i prześledźmy postulaty Wiosny.
    Znaleźć wśród nich można sporo lewicowego populizmu, połączonego z antyklerykalnymi i postępowymi postulatami, takimi jak: wycofanie religii ze szkół, renegocjacja konkordatu, wprowadzenie małżeństw jednopłciowych czy zalegalizowanie aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Nie wolno też zapomnieć o odważnym twierdzeniu Roberta Biedronia, że do 2035 roku Polska ostatecznie odejdzie od wykorzystywania węgla.
    Typowy program typowej socjaldemokratycznej partii.

    Kwestię wykonalności tego programu pozostawmy na razie na dalszym planie.

    Lewica w Polsce znajduje się obecnie w stanie agonalnym. Wejście Biedronia do polityki z takim przytupem może więc dowodzić tylko tego, że praktycznie nikogo nie obchodzą same postulaty Wiosny, a właśnie osoba człowieka, który za tą partią stoi. Były prezydent Słupska doskonale wie jak zrobić wokół siebie szum – i wykorzystuje rosnącą popularność bez żadnej litości dla swoich politycznych konkurentów.

    Jedna jaskółka – nomen, omen – wiosny nie czyni i tak samo nie spodziewam się, aby ugrupowanie Roberta Biedronia kompletnie rozmontowało polską scenę polityczną. Wszystko wskazuje na to, że co najmniej kilka następnych lat upłynie pod znakiem rotacyjnych rządów PiS-u i Platformy.

Gorące dyskusje ostatnie 12h