•  

    #noxylochallenge 1/100
    A więc zaczynam.
    Wczoraj (w również w związku z innymi dolegliwościami) dostałem ultimatum od lekarza na zaprzestanie używania tego gówna, któremu na imię #xylometazolin .
    Robię zatem postanowienie i zakładam stosowny tag, w którym będę wpisywał codzienne spostrzeżenia, a który wy możecie czarnolistować. Tag ten dedykuję również wszystkim uzależnionym i tym, którym udało się wyjść z tego syfu. Wołam również z pytaniem o postępy osoby wpisujące kiedyś pod tagiem #xylometazolin (0 obserwujących) @radziuxd greegoor @Kain_to_Charlie_a_Delta_to_Kain @newerty

    Tło:
    Wciągam xylometazolin nałogowo od kilku lat. Nie pamiętam już ile - może 3, może 5. Na początku Otrivin, ale zrezygnowałem z niego dość szybko, bo powodował szybkie wysuszenie śluzówki nosa i podrażnienia. Przesiadłem się na Nasic, którego używałem do wczoraj. Jedna buteleczka starczała mi na 2-3 dni. Jedna buteleczka kosztuje 12-15 zł. Miesięcznie wychodziło około 150 zł. Na kurwa krople do nosa, bez których nie mogłem żyć.
    Uzależnienie od tego syfu nosi wszelkie ślady nałogu narkotykowego (w przypadku braku pod ręką zdenerwowanie i niepokój) cały czas myślenie, czy mam to pod ręką, sprawdzanie w kieszeni itd. Łącznie z wracaniem do domu po kropelki, albo kupowaniem na zapas i noszeniem ze sobą dwóch, w razie, gdyby się skończyło.
    Od strony zdrowotnej- nos pracuje prawidłowo tylko po wciągnięciu xylo. Jeśli go nie ma, nos jest prawie zupełnie niedrożny - nie da się oddychać inaczej niż przez usta, co praktycznie mocno utrudnia np. pracę z klientem, czy jakiekolwiek spotkanie towarzyskie. Masakra.

    Dzień pierwszy:
    Ostatni raz wciągnąłem xylo wczoraj 11.02.2019 około godziny 16.00
    Zatkany nos od godz. mniej więcej 19.00
    Zaraz potem wciągnięcie przepisanego przez lekarza Budherinu (stosowanie 2 x dziennie, a nie kurła 30 razy dziennie).
    Nos drożny gdzieś w 50%. Noc przespana, rano trampek w mordzie, bo oddychane przez usta. Nos zatkany.
    Rano w nosie beton. Psiknięte Budherinem około 7.30. Nos lekko udrożniony, ale nie na tyle, żeby komfortowo oddychać.
    Godzina 9.00 nos całkowicie zatkany. Psiknięte wodą morską. Nic kurna nie pomaga. Wytrzymam XD
    Nie, wydmuchanie nosa nic nie zmieni XD

    pokaż spoiler I jeszcze Mireczków spod #mirkomodlitwa proszę o westchnienie do Ojca w mojej intencji, bo bez Niego to nie robota.