•  

    #90dnizchodakowska
    #wyzwaniebebetter

    Dzień 38/90 - trening zaliczony.
    To co się dzisiaj działo to jakiś obłęd. Kolejna #historiazycia czy coś Dzień był tak Świetny, że aż można napisać przez aieljow "Ś". Rano załapałam trochę, a później idąc na autobus pierwszy uciekł mi dosłownie przed nosem. Teoretycznie mogłam biec i bym zdążyła, ale w obawie przed zbędnym dla mnie wzrokiem gapiów postanowiłam grzecznie poczekać na kolejny. ( #logikarozowychpaskow ). I tutaj się okazuje, że to była najlepsza rzecz jaka mogła mnie spotkać. Okazało się, że kolejnym autobusem jedzie mój znajomy, taki do którego z jakiego powodu boję się zagadać. Ogólnie wysiadamy na tym samym przystanku. Opuszczając autobus stanął obok mnie, ja się przełamałam i się przywitałam. Potem jak już wyszliśmy zaczęłam z nim rozmowę. Tak po prostu. Nie wiem co się odwaliło, że nagle po pół roku ciszy tak nagle się wszystko odmieniło, ale podoba mi się to. Co prawda oboje spóźniliśmy się na zajęcia, ale chociaż nawet dla samej rozmowy i faktu przełamania, myślę, że warto. Po co ta historia i do czego zmierzam? (Poza #chwalesie xD) Mam wrażenie, że im dłużej ćwiczę i pracuje nad sobą, tym bardziej mam odwagę na nowe rzeczy, coraz mniej boję się rzeczy, które kiedyś wprawiały mnie o zawał, czuję, że się zmieniam. Dodatkowo dziś przez przypadek zostałam po lekcjach (czekałam po prostu na znajomą, która się pakowała i ni z gruszki, ni z pietruszki nauczycielka z którą miałyśmy zaczęła coś rozmawiać). Koleżanka oczywiście się ulotniła, a ja zostałam. Nie żałuję. Nie dość, że Pani było milej, to jeszcze nieświadomie ta Pani tylko dolała oliwy do mojego ognia zmian. Przez jej słowa wyrzuciło moje ego w kosmos, a motywacja i nadzieja na powodzenie wzrosły po +100. Obie sytuacje - zaledwie kilka minut, a może wpłynąć na człowieka niesamowicie. Przepraszam, za tak długi tekst, ale tak to na mnie wpłynęło, że czułam, że muszę to napisać. Niesamowity dzień. I mimo, że zaczęłam go znów od błędu i że zawaliłam w popołudnie (po obiadku chciałam się na "chwilę" położyć, a obudziłam się po kilku godzinach...) jestem pełna entuzjazmu.
    Co do treningu... po tej felernej przerwie w dniu byłam wyjątkowo padnięta. Uważam, że mogłam to zrobić znacznie lepiej, ale jednocześnie uważam, że dałam z siebie 100%. Strasznie mnie bolały mięśnie na początku, ale potem po rozgrzewce ból znacznie ustąpił. Co więcej dodać? To chyba wszystko. Jeżeli jakimś cudem ktoś dotarł do końca, bardzo mu dziękuję. Może to zabrzmi banalnie, ale sama świadomość, że ktoś mi tutaj kibicuje czy wierzy, tak mnie motywuje, że nawet jak mam gorszy dzień myślę sobie "nie, muszę to zrobić. Nie mogę zawieść nikogo". Miłego wieczoru kochani! <3

    #wyzwanie
    #gownowpis