•  

    Abu’ al-Hasan Dżabadahutt

    Z niedowierzaniem brał udział w podpisaniu Pokoju Jerozolimskiego. Papież i dwóch sułtanów podpisujących porozumienie ku uciesze gawiedzi. To niewiarygodne, co się właśnie dzieje. Wojna wywołana przez dwóch nienawidzących się ludzi, na której ginęli nasi najlepszy wojownicy, zakończona nagle, ponieważ ci "na górze" się dogadali. Stojąc po stronie przywódców jihadu na podeście, gdzie wyłożony został dokument do podpisania, przyjrzał się mieszkańcom. Zebrali się głównie możni miasta. Ludzie trzymający pieniądz, nieświadomi trudów wojny i życia żołnierza. Tacy są najgorsi - skorzy do wydawania poleceń, lecz nic sobą nie reprezentujący.

    Do stołu, na którym wyłożono 3 egzemplarze traktatu pokojowego, napisanego w pocie czoła zarówno po arabsku i łacinie, podeszła najpierw trójka o najwyższej randze. Szybko złożyli swoje podpisy i unieśli ręce w geście triumfu, co wywołało niezrozumiały wybuch radości tłumu. Następnie przyszła pora na generałów armii, biorących udział w tym piekle.

    Podchodzili kolejni, składając swój odręczny podpis na dokumentach. W końcu przyszła kolej na generała Lisów Pustyni. Powoli zbliżył się do stołu, czując na sobie wzrok zebranych. Gdzieś w oddali placu, przez otwartą bramę widać było bawiące się dzieci, kobiety niosące wodę, karawany kierujące się na targ. Ludzi nieświadomych "powagi" tego wydarzenia, którzy przy innym przebiegu spraw pierwsi zaznaliby głodu, zarazy czy zmuszeni do ucieczki ze swoich domów, pozostawiając wszystko za sobą. Wziął pióro, zamoczył w inkauście i miał już zaczął podpisywać, lecz zawahał się. Spojrzał na puste miejsce, przygotowane dla generała Armii Kat'aanów ( @Yokaii ), który zginął w niedawnej walce. Przez chwilę trzymał pióro nad pergaminem, po czym rzucił nim o ziemię.

    - Nie, to nie koniec. Nie po to przelewaliśmy krew, by jeden podpis tę ofiarę miał zmarnować. Wojny nie kończy się podpisami! - krzyknął, po czym opuścił podium, obserwowany przez niedowierzających widzów. Zarządził mobilizację wojsk i szybki wyjazd z Al-Quds.

    - Panie, ale co teraz zrobimy? - zapytał jeden z podkomendnych.

    - Nie wiem, ale na pewno nie pozwolę, by Lisy Pustyni kończyły bój podpisem... - odrzekł generał, po czym wydał rozkaz wyjazdu do Cyrenaiki. Rada Starszych musi o wszystkim się dowiedzieć.

    ___________________________________________________

    Cóż, szkoda że się skończyło, chociaż mam nadzieję, że jeszcze uda nam się to jakoś wskrzesić. Dzięki @lacuna za świetną grę, fakt z początku wyszło trochę nieścisłości, może też sam byłem powodem Twojego wkurwienia (jeśli tak, to przepraszam), ale w ostatecznym rozrachunku moglibyśmy ciągnąć to jeszcze kilka tygodni. Albo tydzień, jeśli pan Turas by nas rozjechał blitzkriegiem. Mam nadzieję, że to nie koniec gier, bo to świetna odskocznia od codzienności i czasem człowiek się łapie na rozmyślaniem "ciekawe, to tam na lacunowym tagu". No i mam cały czas nadzieję na powrót do Wikingów, ktoś musi stworzyć ruch oporu.

    Dzięki też całemu jihadowi (a Lisełom to w szczególności, a w szczególności, szczególności sztabowi Lisełów @SirSherwood @Lisaros @achtunki ) oraz tej znośniejszej części krucjaty (nie @Gregua to nie o tobie). ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cała otoczka sprawiła - discordy, wojna na pasty i memy jeszcze przed rozpoczęciem gry (chociaż wszyscy wiemy, że akurat to i tak było wygrane przez jihad (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) ), tabelki, excele, liczenie ruchu, szykowanie pułapek i kminienie "gdzie oni do chuja są" stworzyła niepowtarzalny klimat.

    Ale dobra, koniec tego słodzenia. Podsumowując - dzięki za grę, chociaż mam nadzieję na jej rychły powrót. Bo mamy jeszcze mnóstwo znakomitej jakości memów do zatostowania. xD

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto

Gorące dyskusje ostatnie 12h