•  

    Armia krucjaty stała pod miastem. Obserwowała uszkodzenia murów, spowodowane pociskami wystrzelonymi z trebuszy. Wiedzieli, że kolejny szturm da im zwycięstwo. Zdobędą tę dziurę na końcu świata, a ich papież będzie mógł z pełną satysfakcją zjeść wieczorem tiramisu. Obrońcy się nie liczą, chociaż śmierdzą niemiłosiernie. Biedacy, nawet butów nie mają. Gdzieś zza murów dochodziły do nich pieśni, którą Saraceni próbowali zniszczyć ich morale:

    Hej wspaniale Jeruzalem
    To nasze są pielesze
    Więc krzyżowcy wypierdalać
    Niech ta pieśń się niesie!


    Hej ha! Haszyszu nabij!
    Hej ho opium wznieśmy!
    To zrobi doskonale
    Dżihadowej pieśni!


    Nawet nie wiedzą w jakim są błędzie…

    Nagle – bramy się otworzyły, a w kierunku oblegających podjechało na koniach 2 posłańców. Kobieta o nienachalnej urodzie, oraz mężczyzna o niekonwencjonalnej fryzurze. Jak się okazało, był to lekko sepleniący szambelan, który zapowiedział wizytatorkę obozu:

    - Oto przed wami Maria I Erazmuska, z Bożej Łaski Dupodajka, hrabina burdeli Mekki, Medyny, Damaszku, Jerozolimy, Oralna Nierządnica, Siewca Szyfilisu!

    Mimo szoku, krzyżowcy ugościli Marię i podzielili się nie tylko posiłkiem.

    Nikt z nich nie mógł przewidzieć, że to pułapka…

    ______________________________________________

    Pamięci wszystkich memów, które nie zostaną zapostowane!

    #lacunafabularniekrucjata #lacunafabularniejihad #jihadcontent #lacunafabularnieczarnolisto

    źródło: marija.jpg

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Cały czas do uszu krzyżowców dochodziła pieśń...

      Żył raz pewien proboszcz, który
      Ciągle jebał pięciolatki
      Upatrywał, potem ruchał
      I zabijał matki


      Hej ha! Haszyszu nabij!
      Hej ho opium wznieśmy!
      To zrobi doskonale
      Dżihadowej pieśni


      Hej gdzieś w odległych zakonach
      Papież gwałcił se diakona
      Czy go zgwałcił czy nie zgwałcił
      Otwór mu zniekształcił!


      Hej ha! Haszyszu nabij!
      Hej ho opium wznieśmy!
      To zrobi doskonale
      Dżihadowej pieśni


      (Pamięci temu co nigdy nie zostanie zapostowane)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (32)

  • avatar

    Próbowałam to dodać z #anonimowemirkowyznania ale coś nie wyszło.

    Dla niecierpliwych: nie wyżyłabym z gołej wypłaty nauczyciela - trzymają mnie nadgodziny - chcę płatnego systemu czterdziestogodzinowego, w którym 8 godzin dziennie przebywam w szkole i mam w tym zebrania, rady pedagogiczne, wycieczki, dokumentację, tworzenie materiałów dla uczniów.

    Jestem oligofrenopedagogiem, nauczycielem kontraktowym, tytuł licencjata (wkrótce będę miała magistra). Moja podstawowa wypłata jest niższa o pensję magistra o około 300 zł. Podaję do wglądu moje zarobki.

    Obowiązuje mnie 40-godzinny zakres pracy, ale pensum (przy tablicy) wynosi 20 godzin tygodniowo. Oprócz tego mam 9 nadgodzin tygodniowo.

    Pola zaznaczone na czerwono to: "trzynastka" i dodatek socjalny

    Średnia miesięczna pensja za okres wrzesień-kwiecień (bez trzynastki i dodatku): 2526,25 zł

    W przypadku rozłożenia średniej pensji na 12 miesięcy z uwzględnieniem "trzynastki" i dodatku socjalnego, wychodzi wynik: 2720,16 zł - jest to wypłata z nadgodzinami - bez nadgodzin, z uwzględnieniem "trzynastki" wyniosłaby około 1900 zł miesięcznie.
    W tym jest "wiejski", dodatek motywacyjny (70 zł) i dodatek za wychowawstwo (70 zł).

    Oprócz tego dostaję dodatek wakacyjny, który wyrównuje mi brak nadgodzin w wakacje (screen o nazwie "dodatek wakacyjny") - wysokość wypłaty w wakacje przedstawiłam na screenie "wyplata wakacje". Dodatku nie dodaję tak jak trzynastki, bo on jest wyrównaniem lipca-sierpnia, aby uprościć obliczenia, lipiec i sierpień potraktowałam tak, jakbym miała wtedy nadgodziny.

    Wspominałam już o moim płatnym pensum: 20 + 9 godzin. Oprócz tego mamy jedną Radę Pedagogiczną miesięcznie (średnio 3 godziny, czasem dłużej) i zebranie rodziców raz na 2 miesiące (2 godziny, czasem dłużej).
    Rady są też w wakacje, więc liczę: 3x12=36 godzin.
    Zebrania: 2x6=12godzin (od września do czerwca).
    Dni szkoły w sobotę: 10 godzin + przygotowania do dni szkoły (próby, dekoracje, przygotowanie fantów na sprzedaż) około 25 godzin = 35godzin
    Imprezy okolicznościowe (za które ja byłam odpowiedzialna, było ich więcej) np. Dni Autyzmu, Święto Wiosny, Jasełka = 30 godzin dodatkowej pracy (próby, tworzenie materiałów itd.)

    Zielone szkoły:
    - opieka na pięciodniowej - wyjazd 7.00 poniedziałek, powrót 18.00 piątek = 102-20(pensum) = 82 bezpłatne godziny
    - trzydniowa wycieczka z moją klasą - wyjazd 6:00 w poniedziałek, powrót 20:00 środa = 57-20(pensum) = 37 bezpłatnych godzin
    Razem: 119 niepłatnych.
    Dlaczego odejmuję 20 godzin pensum, a nie 29? Na wycieczce tracę nadgodziny.
    Inna wycieczki w czasie pracy (około jedna na miesiąc) to jakieś dodatkowe 40 bezpłatnych godzin w skali roku szkolnego.

    W tygodniu mam 2 bezpłatne godziny w szkole: dyżur dla rodziców oraz kółko zainteresowań. W skali miesiąca to 8 godzin, w skali roku szkolnego (odejmuję 5 tygodni ferii i świąt) = 70 godzin bezpłatnych.

    Z uwagi na charakter mojej pracy dużo czasu poświęcam na dostosowywanie materiału dla moich uczniów objętych kształceniem specjalnym (w klasie integracyjnej), zajmuje to około 7 godzin tygodniowo (robienie im wklejek do zeszytów, dostosowywanie sprawdzianów, dostosowywanie ćwiczeń, skracanie tekstów z podręczników, przepisywanie niektórych tekstów, by powiększyć im czcionki, tworzenie zadań matematycznych na konkretach itd.). (w domu)

    Kontakt przez dziennik, rozmowy telefoniczne z rodzicami, uzupełnianie dokumentacji wychowawcy - 1,5 godziny tygodniowo (w domu).

    Tworzenie IPETów i WOPFU oraz spotkania zespołów ds. nauczania specjalnego w skali roku szkolnego rozłożyłabym na 0,5 godziny tygodniowo (w skali roku szkolnego około 20 godzin). (dokumenty w domu, spotkania w szkole)

    Dochodzą do tego inne bzdury, ale nie będę się już rozdrabniać, zabieram się za obliczenia:
    Zaokrąglona ilość godzin w miesiącu, który ma 4 tygodnie:
    116 (płatne) + 3,5 (rada ped. i 0,5h zebrania) + 8 (dyżury i kółko) + 2 (IPETY) + 6 (dziennik i telefony) + 28 (materiały do lekcji) + 16 (godziny niepłatne spędzone na wycieczkach (razem w skali roku jest ich 159) = 44,8 godzin tygodniowo.

    Podsumowując: zarabiam 2720 zł za realnie przepracowany czas 44 godzin tygodniowo, co daje na rękę: 15,45 zł na godzinę. W tym jest dodatek wiejski 10% od podstawowej wypłaty, dodatek za wychowawstwo 70 zł i dodatek motywacyjny 70 zł.

    Nie uskarżam się - po prostu daję do wglądu moje zarobki. Przepracowane godziny uwzględniałam w okresie: wrzesień-czerwiec bez wakacji, natomiast nie jestem w stanie zrobić teraz takiej idealnej analizy z wyjęciem świąt i ferii.

    Jeśli chodzi o Wielkie Czwartki, Wielkie Piątki itd. - są to dni dyrektorskie - zwykle mamy wtedy rady pedagogiczne itp. + pełnimy dyżury w szkole (opieka nad dziećmi), więc nie jest to do końca tak, że mamy wtedy wolne, ale faktem jest, że pracujemy inaczej lub mamy któryś z tych dni niepracujący.

    Dlaczego szkoła zatrudniła kogoś z licencjatem a nie magistrem? W szkole nie ma podstawowych nauczycieli, braki kadrowe są ogromne, dlatego mam nadgodziny - bez nich rzuciłabym tę pracę, ponieważ podstawowa wypłata byłaby dla mnie niewystarczająca. Wyrabiam mityczne 40 godzin, nie uważam się za nieroba.

    W naszej szkole brakuje: fizyka, chemika, nauczyciela angielskiego, 2 pedagogów specjalnych, nauczyciela wosu, nauczyciela od edb. Fizyki i chemii uczy emerytka, która przy każdej okazji straszy dyrekcję, że odejdzie. Wosu uczy nauczycielka geografii, która ukończyła kierunek "geografia z wiedzą o społeczeństwie", edb uczy nauczyciel bez uprawnień, który jest w trakcie robienia podyplomówki.
    Teraz dyrekcja będzie nas wysyłać na podyplomówki z chemii i fizyki - wyobrażacie sobie takich "nauczycieli"? Polonista albo pedagog specjalny będą uczyć ścisłych, ważnych przedmiotów, bo ludzie po studiach kierunkowych nie chcą łatać etatów w 5 szkołach. W okolicznych podstawówkach jest zapotrzebowanie na 2-4 godzin fizyki oraz chemii tygodniowo, by uzbierać pensum 18 godzin, nauczyciel musi być zatrudniony w kilku szkołach, brać udział w kilku radach pedagogicznych miesięcznie, mieć x razy więcej dni otwartych itd. - nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tak pracował, więc specjalistów zastąpią ludzie z marnym przygotowaniem.
    Reforma oraz niskie wynagrodzenia sprawiają, że mało kto sensowny chce zdecydować się na pracę w szkole, mimo że jest ona fascynująca i dająca mnóstwo satysfakcji. Jest wiele nauczycieli mających "gołe" pensum bez nadgodzin - stażyści i kontraktowi zarabiają naprawdę nędzne pieniądze.

    W okresie wrzesień-kwiecień z własnej kieszeni sfinansowałam szkolenie za 550 zł oraz płaciłam za studia podyplomowe dające mi kwalifikacje do pracy z uczniami ze spektrum autyzmu - 1700 zł (liczę raty za jeden semestr, poprzedni opłaciłam w roku szkolnym 17/18). Daje to sumę 2250 zł, które wydałam na rozwój własny, by lepiej uczyć.

    Magisterki nie wliczam, bo to powinnam mieć.

    Jeśli gdzieś się machnęłam w obliczeniach, to dajcie znać, robiłam to o 3 w nocy, bo cierpię na bezsenność.

    Szanuję nauczycieli dyplomowanych, którzy mimo dużo wyższych stawek, postanowili dołączyć się do strajku. Młodzi nauczyciele, którzy zazwyczaj nie mają nadgodzin, dostają na wstępie wypłatę poniżej 2000 zł - w szkołach zaczyna brakować ludzi, mających wykształcenie ścisłe, wpływa to negatywnie na jakość kształcenia.

    Jeszcze jeden istotny fakt: w szkołach branżowych i technikach wykruszają się nauczyciele zawodu - w sąsiadującym technikum mechaniki, elektromechaniki itd. uczą 60-70-letnie dziadki - nie ma nikogo na ich miejsce. Dyrektorzy szukają już nawet osób bez wyższego wykształcenia, ale nikt kto ma fach w ręku nie chce się podjąć pracy w szkole. Co z tego wyniknie? Chyba każdy jest w stanie to wydedukować.

    #strajknauczycieli #strajk #szkolnictwo #szkola #nauczyciele
    pokaż całość

    odpowiedzi (181)

  • avatar

    #rozdajo
    Samsung Galaxy Fold miał się ładnie rozkładać, ale na razie tak się złożyło, że Samsung się na nim wyłożył :( No cóż, nie samymi smartfonami za 10 000 PLN człowiek żyje. Mam dla kogoś z Was Motorolę Moto e5 Play. Tani telefon, który mimo tego powinien działać dość dobrze, bo pracuje pod kontrolą Androida Go. Może nie obiekt westchnień geeków, ale dla mamy/taty/dziadka/młodszego rodzeństwa będzie pewnie okej. MA NAWET DOTYKOWY EKRAN. Nowy, nierozpakowany, 100% legit. Losowanie jutro o 12:00.

    Jeżeli wyjątkowo chcielibyście zrobić coś prócz kliknięcia plusa lub interesujecie się smartfonami nie tylko wtedy, gdy ktoś akurat rozdaje je za darmo: będzie mi miło, jeśli obejrzycie ostatnie filmy na moim skromnym kanale:

    5 mitów o aparatach w smartfonach, czyli po co Ci te megapiksele
    Komentarz o aferze związanej z Galaxy Foldem, gdzie wyjątkowo nawet bronię Samsunga

    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dzionka, hehe

    #smartfon #youtube #technologia
    pokaż całość

    odpowiedzi (49)