•  

    Dzisiejszej nocy zaliczyliśmy szybką ewakuację (niegroźny jak się okazało pożar w piwnicy).
    W związku z tym kilka przemyśleń:
    Pełny opis sytuacji poniżej.

    0 Bycie rozsądnym preapersem się sprawdza w życiu. Nie potrzeba apokalipsy zombie żeby mały plecaczek się przydał.
    1 Bałaganiarskie podejście czyli "rzuć ubranie na fotel, wyniesiesz do łazienki rano" bardzo pomaga.
    2 Trzymanie EDC w plecaku (i trzymanie tam też różnych dziwności) bardzo popłaca. Posiadanie worka z rzeczami "dziecko poza domem przez 12h" też
    3 Warto wiedzieć gdzie się ma dokumenty. I mieć je wszystkie w jednym miejscu.
    4 Dziecko strasznie utrudnia sprawę. Gdyby nie młody to byśmy wyszli z domu poniżej 3 minut. A zajęło nam to ponad 5.
    Trzeba będzie kilka drobiazgów zmienić.
    5 Panika powoduje że w dłuższym czasie zrobisz mniej. Jeśli musisz na 30 sekund się zatrzymać i pomyśleć - zrób to bo zaoszczędzisz dzięki temu 3 minuty.

    Jak to wyglądało:
    Prawie pierwsza w nocy. Śpimy. Nagle słyszę syreny i pierwsza myśl "czy ci idioci z policji muszą wyć po nocach. Nie wystarczą same światła?!" Odwracam się na drugi bok. Kolejna myśl: coś tego sporo... i coś blisko.
    Wstaję żeby włączyć nasłuch na 148.800MHz (kanał współdziałania straży pożarnej) Ciekawość to jak się okazuje pierwszy stopień do bezpieczeństwa ;)
    Nie włączam radia. Widzę straż przed blokiem i czuję dym. Możliwie spokojnie wyciągam żonę z łóżka. Ja się ubieram, ona się otrząsa i zaczyna ubierać młodego (lvl 1).
    Dwie minuty później policjant wali do drzwi i mówi że mamy się ewakuować. Ja już jestem ubrany, z plecakiem, młody też ubrany, żona prawie. I wtedy do mnie dociera ze o ile nasze dokumenty są to świadectwo urodzenia młodego i książeczka zdrowia są... no właśnie. Gdzieś. Zadymienie nie jest jakieś wielkie więc żona wyłazi ja szukam papierów.
    Ta bieganina powoduje ze nie mam już czasu łapać szczurów do transportera. Otwieram im okno i schodzę na dół (już z chusteczką na twarzy bo na klatce sporo gryzącego dymu).
    Na dole pożyczam sąsiadce wyciągnięte z plecaka zapasowe skarpetki bo wypierdzieliła z domu w samych klapkach a na polu +2C. Częstuję połowę sąsiadów fajkami (mimo że od lat używam epapierosa w plecaku są dwie awaryjne paczki) bo prawie wszyscy uciekli bez a teraz patrzą na mnie palącego jak stado sępów :)
    Po pół godzinie wracamy do domu. Oddymiamy mieszkanie (oczyszczacz powietrza przechodzi stresstest) i spać.

    Ogólnie jestem zadowolony chociaż trzeba pewne drobiazgi poprawić.
    Dałem dupy z tymi dokumentami, nie zabrałem też medykamentów (w najgorszym wypadku by było bieganie po aptekach albo groźba kolejnego dzieciaka). W sumie z dwojga złego lepiej w tą stronę :D
    Dałem też dupy bo nie powiadomiłem strażaków że mam w domu kilka kg czarnego prochu... głupio mi z tego powodu.
    Trzeba będzie chyba oznaczyć pokój na wszelki wypadek i na przyszłość pamiętać.

    Na koniec apel. Trzymajcie wszystkie ważne dokumenty w jednym znanym sobie miejscu. Bądźcie spakowani przynajmniej w minimalnej wersji czyli latarka, fajki jeśli palicie, zapalniczka (nie ważne czy palicie), jakiś nóż, bielizna i skarpetki, może jakieś cieplejsze ubranie, apteczka, butelka wody, coś do zjedzenia (panzerwafle, paluszki,batoniki). To wszystko w małym plecaczku. Nie zajmuje wiele miejsca a pozwala na poradzenie sobie choćby w takiej sytuacji.
    Ja mam taki plecak jeszcze z czasów szalonej młodości gdzie mi się zdarzało spontanicznie wybywać w góry czy na żagle na zasadzie "to jedziemy za 10 minut".

    #ewakuacjaboners #truestory #strazpozarna #survival #edc

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

    +: Gostas, R....7 +151 innych
    •  

      EH PANOWIE CORAZ WIĘCEJ AMATORÓW SIĘ PCHA DO ZABAWY HEHE MAM NADZIEJĘ, ŻE PRZEJDZIE TA NOWELIZACJA USTAWY I EWAKUOWAĆ SIĘ BĘDZIE MOŻNA TYLKO Z LICENCJĄ BO SERIO NIEKTÓRZY NIE MAJĄ ANI DOŚWIADCZENIA ANI WYOBRAŹNI I NA PRZYKŁAD WYJDĄ Z DOMU BEZ PAPIEROSÓW ALBO SKARPETEK

      @wbielak sorry... :-)

    •  

      @wbielak: ucz mnie Mistrzu. Ja ciągle się zbieram do tego, żeby taki mały plecaczek sobie spakować, ale... Zawsze jest jakieś ale. Teraz mam remont w domu i nijak nie miałabym gdzie takiego plecaczka dać. Ale niedługo trzeba będzie poczynić przygotowania. Dzięki za motywację! :)

    •  

      Ja ciągle się zbieram do tego, żeby taki mały plecaczek sobie spakować, ale... Zawsze jest jakieś ale.

      @Mirabelkowna26: Zrób to inaczej.
      Startujesz od pustego plecaczka i wkładasz do niego różności.
      To co uznasz za przydatne a potem to czego CI będzie brakowało.
      Nie myśl o tym w charakterze przygotowania się na apokalipsę zombie.
      Zastanów się czy jak zadzwoni znajomy że jedziecie na weekend w góry to czego Ci w tym plecaku braknie.
      Potem EDC się rozprzestrzenia. Ja mam w spodniach i marynarkach różne drobiazgi. Na przykład rękawiczki nitrylowe. Ok mam lekką paranoję bo znajomy kiedyś udzielał pomocy ofierze wypadku i złapał żółtaczkę ale potem się okazuje że jak jedziesz na spotkanie i musisz wymienić koło to masz nieuwalane ręce.
      Po prostu jak czegoś brakuje to się dokłada. To lepszy sposób niż siedzenie w fotelu z browarek i dumanie "co by tu dodać do EDC".
      To samo mam z worem dla dzieciaka. Jak nam czegoś brakuje na obiadku rodzinnym, spontanicznej wycieczce czy w knajpie to ląduje potem w worze.
      Samochód to samo. I potem jak jechałem na szkolenie w góry Sowie i z powodu wypadku na autostradzie dotarłem na ten wypizdów o 2 nad ranem zamiast o 21 więc o kolacji w pensjonacie mogłem pomarzyć to się okazało że głodny nie będę. OK może panzerwafle z beef jerky popite wodą mineralną to nie jest najlepsza kolacja świata ale wystarczyło.

      No i last but not least to poczucie dumy kiedy żona pyta o jakieś absurdalne rzeczy a Ty je masz. Ba znajome się uczą że siwy to jest ten gość co ma w apteczce tampon (niezły sposób na przenoszenie jałowej i hermetycznej gazy na wypadek robienia opatrunku a i ogień od tego rozpalisz i wodę przefiltrujesz jak by było bardzo trzeba)

    •  

      @wbielak: Kurcze, dzięki za cenne rady! Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że miałam złe podejście. Czytałam poradniki, robiłam listy... Z dobrych rzeczy to zawsze mam w torebce maseczkę do resuscytacji i rękawiczki. W domu też spore zapasy. Ale muszę dopracować te detale ;) dzisiaj robię plecak, dzięki dobry mireczku za aktualizację moich wyrzutów sumienia ;)

    •  

      @wbielak: Szanuję jak szalony. Skłoniło mnie do przemyśleń i chyba przygotuję sobie taki survival kit.
      Pozdrawiam.

    •  

      @wbielak dobry patent z tamponem. Nigdy bym nie wpadł, że można go wykorzystać jako opatrunek(i to nawet całkiem skuteczny jak się domyślam)

    •  

      @wbielak: Ehhh, czego to człowiek nie zrobi żeby sprawdzić się w survivalu, nawet piwnicę podpali ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @wbielak: jak można nasłuchiwać straż? Jaki do tego sprzęt trzeba?

    •  

      mam w domu kilka kg czarnego prochu

      @wbielak: O.o Proch też kupujesz na zapas, jakby w sklepie miało zabraknąć?

    •  

      @rysi3k_: Wystarczy od biedy baofeng choć lepiej się sprawdzi nawet najtańszy skaner Unidena i jakaś antena np na parapecie. Generalnie czym lepsza antena tym lepiej słyszysz jednostki w terenie.
      U mnie sprzęt nieco lepszy ale ja go używam nie tylko do słuchania.

      @chciwykrasnolud: Proch w PL dostępny jest z trudem, tylko jeśli posiadasz Europejską Kartę Broni i kosztuje ~300zł za kilo.
      W Cieszynie u Wojoczka wchodzisz, kupujesz i płacisz 100zł/kg. I tak można legalnie posiadać. Nie można sprzedawać. I nie chcę wyrabiać EKB bo primo nie muszę, secundo wolę nie informować policji że mam CP. Zrobię papiery na nitro to będą wiedzieli co mam w domu a CP zostanie poza ewidencją. Chyba że mnie najdzie na konwersje ale to już inna historia.
      Mam zapasik żeby nie jeździć do Cieszyna co dwa miesiące.

    •  

      nie chcę wyrabiać EKB bo primo nie muszę, secundo wolę nie informować policji że mam CP

      @wbielak: Nie ma to jak broń palna w rękach odpowiedzialnego obywatela ;P

    •  

      @wbielak Dzięki za wpis, dodaję do ulubionych.

    •  
      wysuszony

      0

      @wbielak: ja mam od cholery szpeju porozwalanego po całym mieszkaniu, czas coś z tego złożyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Nie ma to jak broń palna w rękach odpowiedzialnego obywatela ;P

      @chciwykrasnolud: A na czym to polega moja nieodpowiedzialność?
      Broń jest odpowiednio zabezpieczona. Przenoszona i użytkowana zgodnie z przepisami prawa.
      Skoro nie ma obowiązku jej rejestracji to nie jest zarejestrowana.
      Doświadczenie choćby stanu wojennego sprawia że wolę nie powiadamiać państwa o tym o czym go powiadamiać nie muszę.
      Jak będzie obowiązek albo jak wejdę w posiadanie broni wymagającej rejestracji to taka broń będzie zarejestrowana.

      @szancik:

      co to EDC?
      Jak napisał
      @3nter: every day carry albo przekładane zgrabnie na polski "ekwipunek dźwigany codziennie" Taki szpej który masz przy sobie tak w razie czego. Latarka, jakiś drobny nóż, multitool, podręczna apteczka itd.

      @wysuszony:

      ja mam od cholery szpeju porozwalanego po całym mieszkaniu, czas coś z tego złożyć

      Ano lepiej mieć tępy scyzoryk przy pasku niż kolekcje noży w szafce w płonącym mieszkaniu ;)

      +: wysuszony, KrzLis
    •  

      @tomeks85: Pomijając oczywiste zastosowanie jakim jest podpalanie rzeczy jak papierosy i ogniska to przydaje się choćby do opalenia zerwanego sznurowadła, przeciętej linki od namiotu itd. W zimie może też robić za prowizoryczny ogrzewacz do rąk. Zwłaszcza benzynowa.

    •  

      @wbielak: Nie przekonałeś mnie. Raz miałem już ewakuacje z domu i wyszedłem jak stałem. No ok, ubrałem sie.
      W takich momentach mam w żopu dokumenty, medykamenty, jedzenie, nożyk (na cholere ci nożyk, na grzyby będziesz szedł jak ci sie chata pali??).
      Wszystko to moge kupić za moment, powiesz pewnie, ha! a za co?
      No kurwa dzwonie do kogokolwiek kto mieszka blisko i proszę o pomoc.
      Moim zdaniem przeginką jest to, że w bloku sie pali, a ty szukasz czegoś w domu i tracisz cenne minuty. Wszelkie certyfikaty i domuenty, czy książeczki możesz odzyskać później, własnego życia nie.

    •  

      @wbielak technicznie powinieneś wziąć dokumenty i wypierdalac tak szybko jak to możliwe a nie bawić się w książeczki zdrowia i inne pierdoły, w trakcie poważnej ewakuacji jedyne co byś złapał to żonę, dziecko, kurtkę i w klapkach albo boso uciekał z mieszkania. Nie jedną ewakuację prowadziłem i wszelkie bagaże jedynie przeszkadzają w działaniach ratowniczo gaśniczych

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @wbielak: szanuje, też mam coś takiego ale w samochodzie, plecak 40litrow, w środku menażka, latarki, baterie, krzesiwo i zapałki, parę puszek fasoli i mielonki tyrolskiej i właśnie taki zestaw 12h dla dziecka. I inne drobiazgi oraz odziez typu bielizna czy dresy. Plecak taki trzymam w aucie co też mi oszczędza sporo czasu bo z domu zabieram tylko leki i dokumenty które właśnie mam w jednym pudełku, zawsze. Szanuje ludzi za takie podejście bo faktycznie nie potrzeba apokalipsy zombie żeby potrzebować takiego zestawu, wystarczy pożar, powódź czy śnieżyca i brak prądu.

      +: gorzka
    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  
      wysuszony

      0

      @LuckyStrike każdego urzekła twoja historia xD

    •  

      Czy tylko mnie bawi OP i jego podejscie? XD i Ci ludzie w komentarzach „ucz mnie mistrzu” xDDDD

    •  

      @wbielak: piękna historia. Mogę sobie to przekleić na fanpage Domowego Survivalu i sklepu KARALUCH?

      @mulen: co w tym zabawnego? Że dzięki zapakowanemu zawczasu plecakowi był w znacznie lepszej sytuacji od swoich sąsiadów?

      +: ewa108
    •  

      @wbielak: Ty jesteś normalny z tym czarnym prochem? Robisz z siebie survivalowca, a trzymasz materiały łatwopalne w mieszkaniu? Kanistry z benzyną też?

    •  

      @wbielak: po co tyle tych dokumentów, szczególnie po co w awaryjnej sytuacji szukać aktu urodzenia i książeczki zdrowia tracąc czas jak w razie czego akt można wyciągnąć ponownie prawie od ręki, a odpis książeczki zrobi przychodnia, bo przecież ma kartę zdrowia?
      Na codzień nosze w torebce skarpetki i majty na zmianę, scyzoryk, zapalniczkę, pół apteczki, plastry a niebiescy się śmieją a teraz wowowowow gratulacje, WTF?!

      +: mulen, daox
    •  

      piękna historia. Mogę sobie to przekleić na fanpage Domowego Survivalu i sklepu KARALUCH?

      @KrzLis: Nie ma problemu.

      @macabrankov:

      Ty jesteś normalny z tym czarnym prochem? Robisz z siebie survivalowca, a trzymasz materiały łatwopalne w mieszkaniu?

      A gdzie mam trzymać?
      I nie robię z siebie surviwalowca. Nie mam schronu przeciwatomowego, nie zakopuję jedzenia w beczkach po ogórkach i nie opracowuję planu na wypadek zombie. Po prostu staram się być gotowym na różne sytuacje od "wbiłam sobie drzazgęm masz pensetę? przez cholera jestem głodny a nie ma otwartego sklepu bo jest matki boskiej jakiejśtam po muszę się wynieść z domu i wrócę do niego za kilka dni".

      @agaciksa:

      po co tyle tych dokumentów, szczególnie po co w awaryjnej sytuacji szukać aktu urodzenia i książeczki zdrowia

      Książeczka jeszcze pal licho ale akt urodzenia to jest jego jedyny dokument.

      @agaciksa:

      Na codzień nosze w torebce skarpetki i majty na zmianę, scyzoryk, zapalniczkę, pół apteczki, plastry a niebiescy się śmieją a teraz wowowowow gratulacje, WTF?!

      Śmieją się do momentu kiedy któryś się nie zatrzaśnie w kiblu i nie będziesz go ratowała scyzorykiem ;)

    •  

      Szanuje ludzi za takie podejście bo faktycznie nie potrzeba apokalipsy zombie żeby potrzebować takiego zestawu, wystarczy pożar, powódź czy śnieżyca i brak prądu.

      @dildo-vaggins: pomijając apokalipsę zombie, to ile razy już zdarzył Ci się ten pożar, powódź, śnieżyca czy brak prądu, w których życie Twoje i Twojej rodziny uratowała ta menażka, krzesiwo i puszka z fasolką? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @wonsz_smieszek: na szczęście ani razu ale to nie znaczy że się nie zdarzy. Mam dom letniskowy w górach gdzie jest jedna droga lokalna i jedna linia prądowa i takie sytuacje mają tam miejsce regularnie.

      Ignoranci giną częściej, chociażby myśląc że nie potrzebują czujnika czadu w domu mając piec.

    •  

      @wbielak: jedyny dokument, który nie jest w żaden sposób potrzebny a w razie czego można go wyrobić za jedyne 22 złote od ręki ;)

      +: Bemiko, daox
    •  

      Mam dom letniskowy w górach gdzie jest jedna droga lokalna i jedna linia prądowa i takie sytuacje mają tam miejsce regularnie.

      @dildo-vaggins: pewnie, że braki prądu na odludziach się zdarzają i śnieżyce też. Dlatego pewnie warto mieć fasolkę w domku w górach :)

      Mam nadzieję, że jeżeli kiedyś to krzesiwo z bagażnika Ci się przyda, to napiszesz na mirko :)

    •  

      szukam papierów.
      Ta bieganina powoduje ze nie mam już czasu łapać szczurów do transportera. Otwieram im okno i schodzę na dół


      @wbielak: Czyli nic nie warte papiery ważniejsze niż życie zwierząt.

    •  

      @wbielak, O, czyli nie tylko ja mam tampon w plecaku... I ta wdzięczność płci przeciwnej jak poratujesz :D

      +: wbielak
    •  

      @wonsz_smieszek: Nie trzeba pożaru, jak sobie żona łapę pocięła to zamiast jechać na SOR i czekać 10h, to sobie steristripy założyła. To sa drobne zreczy, które pozwalają żyć bardziej komfortowo i nie tracic czasu.

    •  

      @canis_lupus: co innego plasterek w apteczce, żeby nie zasuwać do apteki czy zupka chińska, żeby nie łazić do nocnego, a co innego nie ruszanie się do kibla bez zestawu na wypadek, gdyby akurat wojna atomowa zastała Cię w klopie :D

    •  

      O, czyli nie tylko ja mam tampon w plecaku... I ta wdzięczność płci przeciwnej jak poratujesz :D

      @canis_lupus: Nie tylko za tampon. Masa drobiazgów. I ludzie szybko się oduczają kpin.
      - Po cholere ci to wszystko, co zapowiadają koniec świata w tym tygodniu? Hahaha.
      - O fuck urwała mi się sznurówka / mam sraczkę / uwaliłem sobie buta psim gównem / padły mi baterie w myszce
      - Czkaj mam w plecaku sznurek / stoperan / chusteczki nawilżane

      Najzabawniejsze było ratowanie gościa który urwał od środka klamkę w kiblu w markecie... całe szczęście w Vicku mam dobry śrubokręt.

      +: KrzLis
    •  

      jedyny dokument, który nie jest w żaden sposób potrzebny a w razie czego można go wyrobić za jedyne 22 złote od ręki ;)

      @agaciksa: Ok warto wiedzieć.

    •  

      @wonsz_smieszek: Wybacz, trochę nie mój poziom dyskusji.

    •  

      @wbielak:

      dałem dupy
      Rozumiem że to również w ramach pomocy sąsiadom ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @wbielak Survival pełną gębą XD Zapunktowałeś wyłącznie tym, że zwlokłeś się z łóżka na dźwięk syren. Ale reszta to porażka. Ratowełeś dokumenty które odtworzyć się da, zamiast zwierzaków domowych - gdyby syn był starszy to miałby żal do ojca fajtłapy. Po co ci czarny proch w domu? Ryzyko że zwykły pożar skończy się wybuchem i np śmiercią strażaków, wielokrotnie przewyższa korzyści z posiadania broni na wypadek wojny.

      +: Maszke
    •  

      @ewa108:

      Ryzyko że zwykły pożar skończy się wybuchem i np śmiercią strażaków, wielokrotnie przewyższa korzyści z posiadania broni na wypadek wojny.

      A kto mówi o wojnie?
      Ja po prostu lubię sobie postrzelać...
      Z tym wybuchem to też bym nie przesadzał. Raczej obawiałbym się zadymienia. Proch wybucha tylko w konkretnych okolicznościach.

    •  

      @KrzLis: Był w lepszej sytuacji, bo szybciej był na nogach i zdążył się ubrać. Natomiast zwierzaki zostawił w mieszkaniu - ja bym wolała zabrać psa a wyjść w kapciach. Jedyne co poza istotami żywymi warto próbować zabrać to portfel i komórka.

      +: Maszke
    •  

      @ewa108: zdecydowanie warto mieć zapakowany "plecak ucieczkowy" z rzeczami, które Ci pomogą przeżyć, gdy jednak ten dom spłonie i nie będziesz miała do czego wracać. Komórka i portfel mogą nie wystarczyć, a ja osobiście liczyć na pomoc innych (służb, sąsiadów, życzliwych ludzi) nie chcę.

    •  

      @KrzLis: No, jeśli dom spłonie to komórka portfel z kartami płatniczymi przyda się bardziej niż ciuchy na zmianę i scyzoryk. Bagaż opóźnia ucieczkę, tak naprawdę mogą liczyć się sekundy, sam dym może nieodwracalnie zniszczyć płuca. Zwierzaki domowe są cenniejsze niż przedmioty. Zakładając że się takowych nie posiada, to już sensowniej jest zabrać laptopa - wartość i sprzętu i danych jest z reguły większa niż ubrań.

      +: Maszke
    •  

      EDC

      @KrzLis: Co poza pieniędzmi może mi pomóc przeżyć jeśli dom spłonie? Mówimy o sytuacji w mieście w Europie , a nie o katastrofie samolotu na pustyni chyba ? W przypadku osób przewlekle chorych do wiadomo, że rzeczy typu insulina czy inhalator są niezbędne, ale majtki, skarpety i szczoteczkę do zębów kupisz choćby na stacji benzynowej

    •  

      @ewa108: pewnie, że i skarpetki i majtki uda się ostatecznie gdzieś kupić (może nie od razu, może trzeba pojechać do sąsiedniego miasta czyimś samochodem, bo dom spłonął razem z autem w garażu, a w mojej miejscowości sklepiki akurat pozamykane, bo niedziela kościółkowa, niehandlowa). Ale po co dodatkowo sobie życie utrudniać?

      Opóźnia ucieczkę pakowanie takiego bagażu, a nie zabranie plecaka, który stoi w dość łatwo dostępnym miejscu. No chyba, że te kilkanaście sekund ma w Twoim odczuciu kolosalne znaczenie. To wtedy rzeczywiście się tego plecaka nie zabiera, ale tak samo się nie zabiera leżącego na wierzchu portfela i komórki.

    •  

      Ale tutaj na chodzi o ewakuacje z bloku a nie z domku na odludziu. Zresztą rzadko się zdarza odludzie bez stacji benzynowej Kluczowe czy zbiegasz z 4 piętra kamienicy czy z wysokiego parteru w nowym bloku, ile schodów masz do pokonania i w jakim są stanie i ile możesz udźwignąć. (Gdybyśś chciał być niezależny od pomocy innych to i spiwory dla rodziny powinienneś targać a nie tylko ciuchy) Naprawdę wolałabym jechać samochodem sąsiada po skarpetkii na stacje benzynową a wziąć laptopa na którym jest kawał życia niż plecak z ciuchami. A priorytet przed jakąkolwiek rzeczą mają zwierzaki. Taki plecak ucieczkowy ma sens w samocdzie, ale nie na wypadek ewakuacji z domu w razie pożaru.

    •  

      @KrzLis: I cały czas wrócę do meritum - naprawdę te zapasowe skarpetki i fajki to sukces w sytuacji, gdy zostawiło się zwierzęta w domu?

      +: Maszke
    •  

      Piszę to wszystko jako osoba, która zawsze ma przy sobie podstawowe leki, plastry na odciski i ładowarkę do telefonu. Natomiast widac jak na dłoni, że skutkiem braku zaufania survivalowców do świata i obsesyjnej chęci niezależności są działania bezsensowne jak ratowanie dokumentów.

    •  

      @ewa108: jeśli warianty są dwa:
      * nie mam skarpetek, nie mam zwierząt,
      * mam skarpetki i fajki, tak samo nie mam zwierząt,
      to owszem, jest to sukces.

      Ratowanie dokumentów nie jest bezsensowne. Co w sytuacji, gdy ubezpieczysz dom przed pożarem u nieuczciwego agenta, który zgarnie pieniądze, a ubezpieczenia w Twoim imieniu w systemie towarzystwa nie zamówi? Wtedy dokument wystawiony przez agenta jest jedynym śladem tego ubezpieczenia.

      +: uzbek23
    •  

      Czy elementem przezornośći nie jest sprawdzenie agenta? (Zresztą wydruk umowy dla Ciebie oznacza, że kopia w systemie jest) Czy elementem przezorności nie jest wiedza, które dokumenty są naprawde ważne, a które da się odtworzyć? Bez takiej wiedzy ja musiałabym -bez dziecka i wlasności mieszkania - wynosić kilka kilo papierów. Czy elelmentem przygotowania na trudne czasy nie są dobre relacje z ludzi i przyjaciele, którzy przyjmą Cię nawet w piżamie o 2 w nocy? Wtedy myślisz tylko o rodzinie i zwierzętach, a nie dodatkowo o plecaku, worku z rzeczami dziecka i dokumentach.Wtedy jest wariantt - nie mam skarpetek, nie mam tony papierów, mam zwierzęta
      Ok, trzymanie przy drzwiach pakietu: Dres, skarpety, polisa, a przy łóżku komórki i portfela- może ma sens. Ale jest to założenie "Nie będzie mi zimno, zanim pomoc nadejdzie" a nie "Nie chcę liczyć na pomoc innych" - górnolotne stwierdzenie o rzeczach które pomogą przeżyć gdy dom spłonie brzmi naprawdę głupio.Pomogą pieniądze i przyjaciele

      +: Kofas

Gorące dyskusje ostatnie 12h