•  

    Jade autem z tatą. Między nami jak zwykle krępująca cisza. Nigdy nie umiałem z nim rozmawiać, nigdy nie zaznałem prawdziwej milości od ojca. Nigdy z nim nie rozmawialem o moich problemach. Jade autem z obcym facetem.

    #przegryw #spierdoleniewgkiepskich

    •  

      @Ferdek1212: Dobrze to znam, moi rodzice, a zwłaszcza ojciec są dla mnie jak zupełnie obcy ludzie. Nigdy żadnych tematów, rozmowa w ciągu dnia sprowadza się do kilku słów.

    •  

      @Ferdek1212: Tu trochę podobnie. Może nie obcy facet, ale znamy się bardziej z obserwacji własnych zachowań niż rozmów. Trochę mi to przypomina o moim spierdoleniu i fajnie by było jakoś to zmienić. Lepiej późno niż wcale.

    •  

      @mrocznyprecel: a od dawna taka relacja? Tylko że tak z dnia na dzień tego nie da się zmienić...

    •  

      @mateusz-zahorski: Od zawsze. Zmienić się nie zmieni, ale zawsze można jakieś drobne gesty robić. Do kina razem pójść, albo film w domu obejrzeć, popracować razem w ogrodzie, takie sprawy.

    •  

      @mrocznyprecel: też bym tak chciał, aktualnie tylko mu pomagam, a jak zrobię coś źle to od razu na mnie się wydziera..

    •  

      @mateusz-zahorski: Przerąbane, życzę, żeby jakoś się ta relacja załagodziła, byłoby miło.

    •  

      @Ferdek1212: Szkoda, ja miałem o tyle fajnego tate że podzielał moje zainteresowania w muzyce i mega mnie w tym wspiera. Tak to jest jak masz ojca metala. Twój stary nie miał jakichś zainteresowań czy cokolwiek?

    •  

      @mt5114: nie wiem, nie znam go i w ogole nie rozmaeiamy. To trudny człowiek

    •  

      @Ferdek1212: Przykro się takie rzeczy czyta. Jeden plus jest taki, że jak będziesz miał syna to czymś go zaraź i nie bądź taki jak twój stary. Chociaż tyle

    •  

      @Ferdek1212: nie martw się nie jesteś sam. Ja z rodzicami tez za bardzo nie mam o czym rozmawiać

    •  

      @Ferdek1212: Też tak miałem przez lata. Nie wiedziałem o czym mam gadać, a ojciec ciągle o robocie swojej/brata/kumpla i co najgorsze mojej - jak kończyłem studia, to w ogóle mi się nie chciało z ojcem spotykać, bo wiedziałem, że zaraz pierdolenie się zacznie o planach na przyszłość, a ja przecież nie wiedziałem jeszcze co chcę dokładnie robić. Po jakimś czasie, jak zaczynał o robocie gadać to postanowiłem sobie, że będę kierował temat na cokolwiek innego i w końcu okazało się, że da się, a ojciec ma dużo ciekawej wiedzy i historii z młodości, które możemy dzielić. Nigdy nie jest za późno. Powodzenia.

    •  

      @Ferdek1212: mam podobnie. Jesteśmy zupełnymi przeciwnościami - on złota rączka i ogólnie dusza towarzystwa, ja dwie lewe ręce do roboty, wolę siedzieć w domu niż wyjść do ludzi.

    •  

      @Ferdek1212 lvl 20 I to samo mam z swoim starym. Może kilka słów dziennie zamienimy.

    •  

      @Ferdek1212 ja zawsze podziwiałem ojca, uważam że jest świetnym człowiekiem, ma poczucie humoru, jest zaradny, nigdy nie zawiódł rodziny, po prostu jest dla mnie wzorem mężczyzny, ale mimo to nigdy się z nim dobrze nie dogadywałem dlatego że jesteśmy skrajnie różni. Inne charaktery, zainteresowania, pasje. Zawsze czułem taki brak ojca, bo nigdy nie mogłem znaleźć z nim wspólnego języka. Mimo to nie chciałbym na jego miejsce nikogo innego

    •  
      fourier97

      +120

      @Ferdek1212: Też nigdy nie rozmawiałem z ojcem tak naprawdę. Też się go bałem, bo zawsze potrafił się o coś przyczepić i się na mnie wydrzeć. Jak coś trzeba było zrobić, to nigdy normalnie mnie nie poprosił, tylko zaczynał się na mnie drzeć, że nic nie robię i robił wyrzuty, że mu nie pomagam i złotówki od niego nie dostanę. Kiedy już coś razem robiliśmy, to zawsze się na mnie darł, że robię coś nie tak albo że jestem kurwa głupi. Nie przeszkadzało mu nawet to, że byli obok obcy ludzie. Zawsze mówił mi co mam robić, nigdy nie mogłem mieć własnego zdania, bo zawsze kończyło się to kłótnią. W końcu przestałem w ogóle z nim rozmawiać tylko zacząłem krótko odpowiadać na pytania. Teraz czuję się jak dzikus w tym domu, ale nie potrafię tego zmienić.

    •  

      Mam to samo, jedyne ciepło jakie poczułem od ojca to rozgrzana deska od sracza xd

    •  

      @Ferdek1212: Znam to uczucie. Moj ojciec, wlasciwie rodzice, to bardzo zamknieci ludzie, nie umieja ze soba gadac, ze mna nie bardzo probowali. Cos chcialem pomoc za czasow kaszojada to "zostaw zepsujesz", mialem w LO bardzo powazny kryzys depresyjny to sie od siebie slowem nie odezwali [potem pytalem czemu to sie dowiedzialem ze czekali na moj ruch, jak zaczalem drazyc niemal zgodzili sie ze oczekiwali ode mnie ze przyjde z gotowym planem rozwiazania do zakomunikowania], malo co powazniejszych dyskusji [ja inicjowalem]. A teraz zdziwiony smutny Pikaczu ze nic nie mowie od siebie, jak odwiedzam to po maksimum dwoch godzinach chce uciekac bo nawet siedzenie i gapienie sie w TV meczy, i nigdy nie bede do nich dzwonil od tak albo podrzucal im swoje dzieci by sie zajeli.

      Aktualnie wyglada to tak ze zapisalem sie na kurs jezykowy, mam w planie zrobic prawo jazdy C [nie wiaze z tym sciezki zawodowej, to raczej wyjscie awaryjne i spelnienie marzen z dziecinstwa], za pare lat emigrowac, i nic o tym nie wiedza. I nawet nie chodzi o to ze sie obrazilem albo cos podobnego, najzwyczajniej nie widze sensu im o tym mowic bo po co.

      Do mamy chyba zaczyna docierac ze jak zawsze na mnie zwalala cale inicjowanie kontaktu, ja mialem przychodzic, zaczynac rozmowe to bylo to ogromne obciazenie i nic dziwnego ze odpuscilem, teraz klepie do mnie smsy i dzieli sie jakby sama od siebie swoim zyciem, ale chyba juz za pozno bo doceniam proby, ale troche to irytuje bo i tak tylko takie "small talki"

      Ale ona przynajmniej sie stara, tata cale moje zycie przepierdzial na kanapie przed telewizorem

    •  

      @Ferdek1212: No to nie jesteś sam, swojego ojca kocham, szanuje, mamy normalny zwykły kontakt, nigdy mnie nie bił, ani jakoś nie poniżał, ale też nigdy nie porozmawiałem z nim o swoich problemach, nigdy nie porozmawiałem w okresie dojrzewania o kobietach, o jakiś swoich rozterkach, o wrogach lub przyjaciołach. U mnie w rodzinie praktycznie wszyscy są tacy sami, ojciec to wykapany dziadek, ja ponoć wykapany ojciec z charakteru, ale ja widzę, że jestem otwarty, a oni zamknięci, psycholog? A po co to dla jakiś zniewieścialców. Dłuższa rozmowa o problemach? Również nie jest to dla mężczyzn ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mimo, że to inteligentny człowiek to jednak w niektórych kwestiach średniowiecze, a jest to człowiek biegły w komputerze, internecie w motoryzacji. Pasjonat motocykli, słuchacz rocka i metalu. Ja interesuje się sportem, piłka, skoki, słucham innej muzyki, może dla tego nie mamy wspólnych tematów, ale też sam nigdy zbytnio nie próbował się tym zainteresować. On mi zawsze pomoże, ale jednak to z mamą wiem, że mogę pogadać a nie z nim. Czułem też przed nim taki jakby strach, wiedziałem, że mnie nie uderzy, ale często po prostu za dzieciaka bałem mu się mówić niektóre rzeczy, bo bałem się reakcji. Może dlatego, że z wyglądu to by się do mirkokoksy nadał.

      A na koniec dodam, że w sumie przez jego reakcje obecnie mam dwie lewe ręce - Za dzieciaka zamiast na spokojnie wytłumaczyć jak złożyć jakiś mebel, jak coś dobrze wywiercić, jak nazywają się poszczególnie narzędzia to wysyłał mnie po coś, ja przyniosłem coś innego i był wrzask z takim wkurwem na twarzy, że to nie jest to, że czemu ja nie wiem jak to czego szukam wyglądam i ogólnie takie wyśmiewanie z takich rzeczy przy różnych okazjach. Teraz jak sam zrobie jakiś drobny remont to też jest "Ale że ty Portowiec no jak to Ty przecież ty prosto śrubokręta trzymać nie umiesz..."

    •  

      @Ferdek1212
      To zamiast grzebać w telefonię i siedzieć na wykopie porozmawiaj z ojcem.. łatwo zwalać na innych winę za sytuację, a samemu byc biernym..

    •  

      Kurwa jak ja sie ciesze ze mam normalna rodzine jak czytam mirko (ʘ‿ʘ)

    •  

      @Ferdek1212: ja mam taki charakter, że czasami coś we mnie pęka i muszę powiedzieć komuś coś, co od dawna we mnie siedziało. Czasami to dużo daje, a czasem pozostaje tylko patrzeć, jak świat płonie. Zależy od człowieka. Jak by zareagował Twój tata, gdybyś mu tak po prostu powiedział wiesz tato, że od zawsze się ciebie bałem? Ciekawi mnie, czy byłby to wstęp do szczerej, oczyszczającej rozmowy, czy raczej jakiś niekontrolowany wybuch niezrozumienia i pretensji?

    •  

      @Ferdek1212: Mam to samo, jak średnio raz na pół roku spotkam się z ojcem. Kilka pytań w stylu czy pracuję albo czy mam dziewczynę itp, potem chwilę posiedzimy w ciszy i spadam. Niby tata, ale nie do końca...

    •  

      @Ferdek1212: O kurde, to współczuję. Ja nigdy tak nie miałem, więc nie wiem, co czujesz. Co do mojego ojca. Najlepszy człowiek na świecie, dużo rzeczy mnie nauczył odnośnie prowadzenia firm, rządzenia ludźmi, jest jedyną osobą z którą zawsze mi się świetnie rozmawia. Zawsze słyszałem od mamy teksty typu "Wolisz ojca, bo daje Ci pieniądze" gówno prawda. Od zawsze z nim się dogadywałem, zawsze mnie wspierał, gdy coś trzeba było dla mnie załatwić lub mi pomóc uruchamiał wszystkie swoje kontakty żebym to miał. Nie potrafię sobie wyobrazić, co by było gdyby go zabrakło. Mając 10 lat uczył mnie już jeździć samochodem. Dużo rozmawiamy o życiu, doradza mi, mamy taki sam światopogląd. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Ferdek1212: nie trać czasu, ja miałem tak z dziadkiem. Kombatant, był na wojnie, siedział w wiezieniu. A wszystkiego tego dowiadywałem się już praktycznie jako dorosły bo jakoś nie mieliśmy kontaktu. Mogę tylko doradzić, że jak tata lubi grzyby, ryby, góry to zrób pierwszy krok, zaproponuj jakieś wspólne spędzenie czasu i zobaczysz co się stanie.

    •  

      @Ferdek1212: mieszkasz z nimi? ja mialem tak do czasu az wyprowadziłem się z domu, aktualnie pytanie co słychać ma jakiekolwiek sens

    •  

      Z tych wszystkich wypowiedzi wyłania się jedna konkluzja; to nie tylko my jesteśmy winni spierdoleniu. Ja jestem częściowym przegrywem z niską samooceną i pewnością siebie też przez ojca. Teraz nawet nie wiem, czy ten człowiek żyje. I chuj mnie to obchodzi szczerze mówiąc.

    •  

      Wolałbym takiego ojca niż alkoholika

      @Mr_Beniz: miałem stryja alkoholika, uwielbiałem z nim dłubać przy różnych maszynach na wsi i mogłem gadać o byle czym. Ojciec nie pił, ale co z tego ¯\_(ツ)_/¯

      @Portowiec: @DryfWiatrowZachodnich: @Ferdek1212: jak tak czytam wasze wpisy to jakbym swoją relację z ojcem widział. Cały czas zamknięty w sobie, nic w życiu nie nauczył, a potrafił się przypierdalać, że dwunastolatek nie umie się posłużyć wiertarką, pomimo chęci! Do dziś mam jakiś problem kiedy muszę rozmawiać z mężczyznami którzy są wyżej ode mnie w hierarchii, gdzie muszę zaznaczyć, że jestem totalnym przeciwieństwem introwertyka.
      A wracając do relacji z ojcem, w końcu się szale odwróciły. Jak tylko wylądowałem na swoim, to jeszcze za czasów studenckich zamiast sobie kupować modne ciuchy, czy jakieś gadżety to inwestowałem w narzędzia. Nawet do tego potrafił się przypierdolić jak mu się pochwaliłem, że zainwestowałem w nowe klucze nasadowe czy wiertarkę, a później potrafił pożyczać xD
      Przez słabą relacje rodzinna w pieprzyłem się w związek, który nie miał przyszłości. W sumie miałem fajną dziewczynę, która miała jeszcze fajniejszych rodziców, a że mieszkali obok to miałem z nimi częsty kontakt. Z ojcem ex wyszła kiedyś ciekawa sytuacja. Robił on małego deala z moim i nie wchodząc w szczegóły nie bardzo to pykło, przez co mój ojciec miał do niego wonty. Tak się złożyło, że musiałem wymienić termę i wcześniej wspomniany rodziciel ex mi w tym pomagał, tłumacząc i pokazując co i jak, żebym sobie to sam dał radę ogarnąć.
      Za jakiś czas odwiedzając rodziców znowu się pożarłem ze swoim starym i wygarnąłem mu, że ten na którego jest tak fochnięty więcej mnie nauczył, niż on sam. Mało się nie zagotował :D
      Teraz umiem zdecydowanie więcej niż ojciec, czy to przy aucie, elektronice i ogólnie przy majsterkowaniu (no może poza budowlanką) i jak tylko przy czymś mu pomagam i czuję w kościach, że zacznie się piłować próbując znaleźć winnego to rzucam wcześniej, żeby oddał mi narzędzie, bo widząc jak się z tym pierdoli to mnie krew zalewa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A pro po pasji to nie ma żadnej. W ogóle wyjść z nim gdziekolwiek graniczy z cudem. Jakiś czas temu chciałem odrobinę poprawić tą relacje, coś razem porobić, chociaż wyjść na miasto do jakiegoś pubu, gdzie zaznaczyłem, że stawiam to spotkałem się tylko z oślim uporem. Raz na dzień ojca udało mi się go wyciągnąć na strzelnice, dwa tygodnie wcześniej mówiłem mu, że szykuje niespodziankę i ma wziąć wolne. "Dobra, dobra" taka zwykle była odpowiedź. Nadszedł w końcu długo wyczekiwany dzień i chu z niespodzianki. Zero, jebane zero zaufania! Powiedziałem mu, że nie musi się jakoś specjalnie stroić, wystarczą wygodne zwykłe ciuchy i nie będziemy łazić po mieście. Nie kurwa, jak on nie wie gdzie idziemy to on to pierdoli i zostaje w domu, dwa tygodnie mojego pieprzenia koło dupy na nic. Na szczęście z wielką łaską po usłyszeniu informacji co i jak, zgodził się pójść. Oczywiście nastawienie byle jakie, ani zadowolony, ani niezadowolony, a później po trzech dniach wypił sobie ze trzy piwa i pierdoli, że on musi nas (mam jeszcze rodzeństwo) zabrać na strzelnicę, bo każdy powinien choć raz mieć styczność z bronią i wiedzieć jak się z nią obejść xDD
      Po jakimś czasie położyłem lachę na odnawianie jakiejkolwiek więzi, jebie mnie to. Może kiedyś się zmieni jego podejście, ale teraz sram na to i wam też tak radzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Ferdek1212: Strasznie tęsknię za ojcem.
      Nie wiem dlaczego sprawy potoczyły się tak a nie inaczej. Był moim najlepszym przyjacielem, gdy byłem małym dzieckiem pokazał mi jak żyć.
      Z tego co pamiętam, byli szczęśliwym małżeństwem z moją mamą. Ale w pewnym momencie jego biznes w Polsce zaczął upadać. Zaczął brać leki na depresję, bezsenność. Zaczął uczęszczać na siłownie, coraz mniej czasu poświęcał mi i mamie.
      Był bardzo wykształconym człowiekiem, gdy miałem 12 lat w bardzo prosty sposób nauczył mnie jak obliczać całki oznaczone. No ale było z nim coraz gorzej, mama po wielu miesiącach walki i łez w końcu postanowiła od niego odejść razem ze mną. Od tamtej pory widywałem się z nim coraz rzadziej, w pewnym momencie znalazł sobie kobietę, którą przedstawił mi jako "ciocia Ewelina". Ale po jakimś czasie zdradziła go, wtedy całkowicie się załamał, stracił z nami kontakt i bodajże wyjechał do Stanów, do babci, nigdy jej nie poznałem. Wiem, że była żydówką i w stanach wiodło jej się bardzo dobrze.
      Z rozpraw sądowych pamiętam mało, ale biegli stwierdzili jego "niepoczytalność". Jakby się tak zastanowić, często powtarzał, że Polacy to zwierzęta. Ale to dopiero po tym, gdy jakiś biznesman pogrążył jego plan rozprowadzania zegarków marki Rolex po Polsce. Tata miał na ich punkcie manię, dorobił się jednego, bardzo drogiego zegarka z tej właśnie firmy. Pamiętam, że mama zrobiła mu straszną awanturę, bo byli wtedy w ciężkiej sytuacji finansowej. Ale on wciąż powtarzał, że "na tym polega główna część bogactwa". Mnie to nigdy nie jarało, ale cieszyłem się jego szczęściem.
      Pamiętam też, że gdy zaczął już jako-tako wyglądać dzięki siłowni, nakryłem go z mamą gdy masturbował się przed lustrem do swojego widoku. To bardzo złe wspomnienie, no ale był chory, rozumiałem to.
      Miał też manię na punkcie uzębienia. U dentysty był przynajmniej raz w miesiącu, na szczoteczki i pasty również wydawał ogrom. Na nowe ciuchy nie miałem co liczyć, potrafił zamówić z allegro około 100 wymiennych główek do szczoteczki, nie mam pojęcia czy kiedykolwiek zdążyłby wszystkie użyć.
      Najmilej wspominam naszą rodzinną wycieczkę do Gdyni i Sopotu. Był wtedy szczęśliwy, bardzo, mówił że znowu poczuł się jak młody i zakochany w mamie chłopak. Całą wycieczkę podśpiewywał coś w stylu "Tuuu w Gdyniii". Nigdy nie znalazłem tej piosenki, nie mam pojęcia dlaczego tak śpiewał. Jednak mówił coś, że był uczestnikiem nagrywania do niej teledysku. Mama też miło wspominała ich wycieczki do trójmiasta z czasu młodości, ale często przerywała mu wpół zdania gdy mówił "To jest właśnie najpiękniejsze w młodości, bieganie po plaży i nap[...]". Nigdy się nie dowiedziałem od mamy o co mu chodziło.
      Miał też przyjaciela z którym w pewnym całkowicie się pokłócił. Nie wiem w sumie jak się nazywał, kazał na siebie mówić "Beldzior", ale tata po przyjacielsku wołał na niego "Blendzior". Gdy tata zachorował ich kontakt się popsuł, czasem dzwonili do siebie i wyzywali bardzo głośno. A ja płakałem w pokoju, bo nie znałem taty od tej strony.
      Jak sobie poradził, to nie wiem. Z pogłosek wiem, że całkowicie mu się pogorszyło, o mnie ponoć zupełnie zapomniał. Mama ułożyła sobie życie na nowo, i w sumie dobrze.
      Nie wspominam go jako drania, wręcz przeciwnie. Mama wymazała go z pamięci. Szkoda, że byłem wtedy młody i nie rozumiałem tego wszystkiego.
      Zostało mi tylko jedno zdjęcie, które zrobiłem jemu i mamie w czasie naszej wycieczki. Jest bardzo niewyraźne, ale nie przeszkadza mi to. Lubie na nie patrzyć, takiego go zapamiętałem. Szczęśliwego, spokojnego, dbającego o nas. Wstawiam je poniżej.
      Ciekawe czy kiedykolwiek się jeszcze odezwie, po prostu za nim tęsknię.

    •  

      @Ferdek1212: zapytaj się jak poznał się z mamą, później rzuć temat spierdolenia różowych pasków a skończ na zagadnieniu Żydów w Polsce.

      Nie dxiekuj

    •  

      @Ferdek1212: typowa relacja ojciec-syn mam tak samo :(

    •  

      @Ferdek1212: bo jesteś przegrywem a ojciec pewnie się czuje jak dynamiczny 35 latek i myśli sobie że nie będzie ze zjebem życiowym rozmawiać. Ja że swoim mam to samo z ta różnica że jesteśmy obaj dynamiczni i lubimy sobie pomilczec i nigdy nie miałem takiego problemu jak Ty. Zajmij się życiem przegrywie XD

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Czy większość synów ma tak zjebane relacje z ojcem, czy po prostu na wykopie jest nadreprezentacja takowych?

    •  

      Jeszcze tylko dodam, nie wiem czy ktoś również tak miał, ale to jedna z bardziej wkurwiajacych rzeczy mianowicie „BEZ DYSKUSJI” CHCESZ COŚ JESZCZE POWIEDZIEĆ? Nie? No” polegało to na tym, że zawsze musiał mieć racje, zabijał tym we mnie pewność siebie, jakakolwiek wymiana zdań, coś w czym się z nim nie zgadzam i próbowałem zacząć dyskutować i przedstawić swoje argumenty to on to zawsze musiał kończyć takim ciężkim, stanowczym i jakby miał mnie zaraz zdzielić „nie dyskutuj”

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Jade autem z tatą. Między nami jak zwykle krępująca cisza. Nigdy nie umiałem z nim rozmawiać, nigdy nie zaznałem prawdziwej milości od ojca. Nigdy z nim nie rozmawialem o moich problemach. Jade autem z obcym facetem.

      @Ferdek1212: nie masz przypadkiem toksycznej matki? poczytaj w temacie, bo jeśli tak to masz ciężki problem z wzorcami i możesz się wpakować w mocny kanał we własnym związku, przede wszystkim patrz na matkę dziewczyny i jej stosunki do ojca, jest duża szansa że skopiujesz wzorce, sprzedasz je w swoim związku (bo weźmiesz kopię swojej matki) i co gorsza ona również je powieli i twoje dzieci będą miały incepcję

    •  

      @Ferdek1212 Ja też się swojego bałam, był bardzo nerwowy. Ale zmienił się, trochę uspokoił i powiedziałam mu co czuję. Teraz jest super, wiem że częściej on mnie zrozumie niż mama z logikąróżowychpasków. I uwielbiam z nim jeździć autem.

    •  

      @Ferdek1212 a mój ojciec jest po prostu zjebany i on umie wszystko od urodzenia, przypierdala się do wszystkiego przy czym jest zajebistym hipokrytą, potrafi na mnie drzeć mordę że daje żarcie psu na noc po czym następnego dnia jak mu zwrócę uwagę zeby nie dawał to na mnie z mordą wyskakuje że PRZECIEZ ON WIE LEPIEJ a jak się pies posra w nocy by zjadł pełna miskę starego gulaszu to moja wina BO KUHWA Z PSEM NIE WYCHODZE

    •  

      @Ferdek1212: myslales zeby tak po ludzku poczekac jeszcze kilka lat az ojciec sie zestarzeje i najzwyczajniej w swiecie wykurwić mu kontrolnego gonga na łeb za te zmarnotrawione lata?

    •  

      @mt5114: @Ferdek1212: właśnie taką mam "motywację". Chcę być ciepłym i kochającym ojcem, przyjacielem, kimś do kogo dzieci zawsze mogą przyjść z problemem, czyli coś czego ja nigdy nie zaznałem ze strony mojego ojca. Mój ojciec jest na prawdę ciężki w obyciu, nie pokazuje żadnych uczuć, ani w stronę mojej mamy, ani do mnie i mojego brata. Pomimo tego, że pracuję z ojcem i często jedzimy wspólnie do pracy, to jeżeli uda nam się w czasie podróży zamienić chociaż dwa zdania to potem cały dzień chodzę zadowolony że mieliśmy odrobine kontaktu. Nigdy nie powiedział mi dobrego słowa, nigdy za nic nie pogratulował, to "dzięki" niemu pomimo tego, że mam żone i dzieci to ciągle czuję sie jako inwalida emocjonalny i społeczny. Nie mam przyjaciół, nigdy nie patrze nikomu w oczy, jak z kimś rozmawiam to tętno mi rośnie jak szalone. Nigdy nie miałem nikogo, z kim mógłbym porozmawiać o "męskich" sprawach, ani nawet o tym co robiłem danego dnia. NIe mam do niego żalu, on też nie miał żadnych ojcowskich wzorców, więc niby czemu miałby wiedzieć jak ma się zachowywać ojciec. On wychowywał się sam z pierdolniętą matką, dziadek trzeźwo spierdolił jak przejrzał na oczy w co się wpakował, ojciec nie ma niego żalu bo, sam od dawna nie uznaje mojej babci za swoją matkę. Dodatkowo początki lat 90 były trudne, ojciec jeździł na taryfie po 16 godzin dziennie, żebyśmy mogli się wyprowadzić z 20m2 mieszkania, wcale mu się nie dziwie że nie miał czasu dla rodziny. Chcę przerwać ten patologiczny łańcuch, tak żeby moje dzieci wychowały się w miłości i zrozumieniu i potrafiły przekazać te wartości swoim dzieciom.

    •  

      @Ferdek1212:
      Trochę wina naszego społeczeństwa, które wmówiło facetom, że nie wolno im okazywać uczuć, bo to babskie.

    •  

      @Ferdek1212: Mam podobnie. Ciagle dogadywanie na temat mojego wyglądu, śmianie się ze mnie, o problemach nigdy nie gadałem, ciagle czepianie się bo na przykład zapomniałem ścierki dać na nie to miejsce gdzie była, ze marnuje wodę a to kosztuje (dokładam się do czynszu, na razie nie stać mnie na swoje) ze mi podniesie czynsz, ze za dużo mówię, no o wszystko problemy. Jak już jest jakaś dyskusja to mówi ze jestem filozofem i się nie znam na życiu, ubieram się jak pedał i takie tam. Jak mówię ze przyjdzie taki dzień ze się wyprowadzę to jestem wyśmiany ze nie dam sobie rady w życiu itd Dziewczyna mi mówi ze relacje się zmienia jak się wyprowadzę (co mam nadzieje w planach nastąpi za 2,5 miesiąca) ale wątpię w to, toksyczny człowiek. To wszystko co czytam tutaj, czuje się jakbyśmy mieli wszyscy takiego samego ojca (╯︵╰,) już nie wspomnę o tym jak po prawku uczyłem się jeździć na ich samochodzie to ciagle na mnie krzyczał ze nic nie umiem i przez to nie jeżdżę już pare lat.

    •  

      @Ferdek1212: Mam w sumie podobnie ale bardziej chodzi o matkę. Ostatnio jedynie coś się ruszyło jak wszedłem w toksyczny związek, raz się bardziej otworzyłem jak było dobrze, a potem to już jako wsparcie czy jakaś rozmowa połączona z analizą dzieciństwa:D

    •  

      @Ferdek1212: lepiej nie miec z nim o czym rozmawiac ale go kochac, niz miec ale uwazac go za chuja

    •  

      ja mam tez takie relacje z ojcem ale ti dlatego ze dziela nas inne zainteresowana i swiatopoglady ale tak czy tak ciesze sie ze nie jest katolem

    •  

      @Ferdek1212 Przynajmniej z nim autem jechałeś. Mój nigdy prawka nie zrobił i podpierniczał mi papierosy, gdy miałam może 18 lat, udając debila, gdy się orientowałam, że brakuje mi pół paczki.

    •  

      @Ferdek1212: Smutne to jest jaka jest przepaść między pokoleniami w Polsce. Ci ludzie to nawet nie chodzi o to że są starzy ale po prostu dorastali w innym świecie, innym kraju praktycznie

    •  

      @Ferdek1212: powiem wam tak, macie doskonały przykład jak nie traktować swoich dzieci

    •  

      @Ferdek1212: wiem co czujesz. U mnie sytuacja jest podobna ale jednak trochę inna. Z obojgiem rodziców miałem kontakt, zdarzały się jakieś rozmowy dopóki pracowałem dla nich na gospodarstwie. Kiedy po studiach poszedłem do pracy na etat było dla mnie zrozumiałe, że po 8-12h pracy (pobudka o 5.30, powrót do domu o 16-19, sam muszę sobie przygotowywać posiłki i kupować na nie składniki) nie miałem ochoty na pracy na gospodarce. Oni jednak tego nie rozumieli.
      Wyobraź sobie, że od kiedy nie pracuje dla nich (za free oczywiście) nie mamy wspólnych tematów do rozmowy. Jedyne o co byli w stanie zapytać, to czy pójdę im pomóc w pracy.
      Teraz nawet o to nie pytają, bo cały majątek przekazali mojej siostrze. I oczywiście jej pomagają, bo biedna sama z mężem sobie nie poradzi.
      Nigdy nie zaznałem miłości rodzicielskiej, do tego (mogę śmiało powiedzieć) byłem wykorzystywany do pracy na gospodarce od wieku 13 lat. Nie mam ani dzieciństwa, ani kontaktu z rodzicami, ani majątku na który wspólnie pracowaliśmy. Zamiast grać w piłkę z kolegami albo ganiać za dziewczynami musiałem pracować w polu.
      To jest kurwa dramat.

    •  

      @Ferdek1212: Z mojego doświadczenia powiem tak, czekałem do 23 roku życia(aktualnie 27), aż ojciec zrozumie to, że jestem w stanie podjąć z nim równą dyskusję. Wcześniej było traktowanie bardzo z góry, brak rozmów o moim życiu, o problemach, o osiągnięciach, czułem się tak jak Ty w tym samochodzie, obcy facet obok. Jednakże od 4 lat mamy super kontakt, jest pierwszą osobą, do której dzwonię gdy mam problem, a zarazem pierwszą osobą, z którą się cieszę z sukcesów. U mnie kluczem do sukcesu okazało się mówienie ojcu o moich problemach, zastosowanie się do kilku jego rad(oczywiście nie zawsze), gdzie to on poczuł się ważnym dla mnie człowiekiem. Pożniej przyjaźń pojawiła się w zupełnie naturalny sposób. Pokaż mu, że liczysz się z jego zdaniem, to on zacznie liczyć sie z Twoim. Czasami z Naszej strony (teoretycznie pokrzywdzonej) musi wyjść inicjatywa. Może Twoj ojciec powiela sytuacje z jego młodości, tak jak było w przypadku mojego ojca, który nie miał z kim porozmawiać o swoich problemach. Trzymaj się Miras (nie miej lęku przed autorytetem, tak jak to było u mnie).

    •  

      @Ferdek1212: mnie najbardziej wkurwia, że chciałbym pogadać i często inicjuje rozmowę, ale nie mamy wspólnych tematów. A jak już coś złapiemy, to i tak okazuje się że nic nie wiem, najlepiej nie mieć własnego zdania, ogólnie nie wychylaj się :/

    •  

      @Ferdek1212: I dlatego, niech Cię ręka boska broni popełnić ten sam błąd jak będziesz miał własnego syna albo córkę! Baw się z nimi, majsterkuj, szyj ciuchy dla lalek! Przerób błąd swojego ojca, na zajebiste dzieciństwo dla Twoich dzieci!!!

    •  

      @Ferdek1212: @PrayB4Sleep: alkohol wam pomoże. świeta sylwester urodziny imieniny itd bierz 0,7 albo litra jak jeszcze matka i pogadacie hehe

    •  

      @Ferdek1212: ja tam kompletnie nie mam tematow z rodzicami. przez telefon pogadam z mama raz na tydzien przez kilka minut i to dlatego, bo ona zadzwoni i to o takich nudnych banałach "jak tam u Ciebie", że tylko czekam aż się rozłączy. Dlaczego? Bo co nie powiem, to według nich jest głupie, idiotyczne, że jestem niedojrzały i niepoważny (tak jest, ale mi z tym dobrze), z ojcem nie gadam przez telefon wcale- wiecznie najmądrzejszy i nieomylny. Niby chcą dla mnie dobrze, ale tak jak ONI myślą że jest dobrze, nie rozumieją że ja nie czuję potrzeby bycia "szarym człowiekiem praca-dom" a takiego by chcieli, bo moja rodzina ogólnie jest taka normicka i szara. Jeżdzę raz na miesiąc, ale wcale nie do nich, tylko do brata i chrzestnego, ich równie dobrze mogłoby nie być, mogliby gdzieś wtedy wyjechać- nawet i lepiej, bo nie wysłuchiwałbym pretensji. Jestem kompletnie od nich inny pod absolutnie każdym względem. Serio, nie widzę żadnych cech wspólnych charakteru

    •  

      @Ferdek1212: też się mojego zawsze bałem do czasu aż go w końcu zamknęli

      +: henen
    •  

      @Ferdek1212 uwierz mi, kiedyś przyjdzie taki dzień, że będziesz żałował, że z nim nie rozmawiałeś

    •  

      @Ferdek1212: prawie jak z moim. Ogólnie spoko, fajny gościu, moi kumple go bardzo lubią. Gdybym miał jakiś problem z np samochodem, to nie ma problemu, ale coś co mnie bardziej dotyczy - nie ma mowy. Jak zakończyłem prawie 3 letni związek, to jedyne co usłyszałem, to pytanie czemu tak późno mu o tym powiedziałem. Elo.

    •  

      @Ferdek1212: zmień coś, na pewno docenisz to po czasie. Zrób to póki nie jest za pozno :) 2 tygodnie temu pożegnałem ojca a jestem rok młodszy od Ciebie :)

    •  

      @acomjetu @Ferdek1212 ze swoim mam niestety dokładnie to samo ;/ brakuje mi tego bardzo. W sensie dobrego kontaktu z ojcem. No ale kompletnie różnimy się od siebie i nie dogaduję się z nim

    •  

      @Ferdek1212: Takie niestety jest życie w wielu polskich rodzinach. Ojciec na często nie bierze udzialu w wychowaniu. dziecka. Potem okazuje się że ma 16 lat a ty nie wiesz nawet do jakiej szkoly chodzi, nie mowiac juz o tym co go interesuje.

    •  

      @Ferdek1212 dlatego też nie chce mieć dzieci. Ilu rodziców jest takimi nienadajacymi się na rodziców? Jak widać sporo. A nagonka na dzieci trwa. To nawet nie twoja wina, że jesteś na świecie, ale nawet jakby twój ojciec cię nie chciał, to i tak pewnie społeczeństwo, rodzina musiałby by go do tego, albo miał tak sprany mózg, że myślał, że dziecko to podstawa.

    •  

      @Ferdek1212: tyle ludzi skomentowało, też zaliczam się do tego grona. Kompleksy od małego, zero wyrozumiałości, ojciec zmarł, jak miałem 10 lat, praktycznie go nie znałem. Ojciec był mi całkowicie obcy, jeździł tirem po Europie i w domu był raz na miesiąc, bałem się go. Od małego rodzice mieli dla mnie plan, żebym "gospodarzył" na 3 hektarach słabej ziemi, ja od razu wiedziałem, że nie będę tak żyć. Z matka jakoś też niespecjalnie, od czasu gimnazjum z nikim z rodziny nie rozmawiam, o tym, co mnie martwi, smuci, totalne zamknięcie. Dwie starsze siostry są mi obojętne, najbardziej się trzymałem z młodszą siostrą, chociaż już rzadko z nią kontaktuję. Teraz właściwie mam ochotę odciąć się całkowicie od matki i sióstr, które cały czas wiedzą lepiej, co dla mnie najlepsze, dodam, że żyję sam już od jakichś 7 lat, wolę wynajmować tani pokój w większym mieście i biedować, niż żyć tam w dużym domu.

    •  

      @Ferdek1212: Mam to samo. Niby ojciec, a jednak obcy człowiek, ale co się dziwić skoro kiepska praca, piwo, tv, więcej pracy to jego całe marne życie. Rozmowa z synem? A komu to potrzebne? Pytam o coś i odpowiadam jeżeli to konieczne i tyle. Ostatnio pytał się mnie kiedy cośtam leci w tv. Ja mówię nie wiem, bo mnie to nie interesuje, a on mi mówi tak - "Nic cię nie interesuje. To co cię interesuje?". Zapytałem - "Nie wiesz co?". Nawet się nie odezwał. Poszedłem sobie, bo nie będę tracił na niego czasu.

    •  

      @PrayB4Sleep W końcu przyjdzie dzień kiedy zrozumiecie że oni już wszystko powiedzieli i czekają na wasze "samodzielne" ruchy . Czekają bezsilni. Nie widziałem Taty dwa lata , i kiedy go spotkałem po okresie kiedy się ogarnialem ,stawałem na nogi zamiast cześć powiedziałem mu :tak Tato a nie mówiłeś ;)
      @Ferdek1212

    •  

      @Ferdek1212: to i tak masz lepiej, mój nawet nie chciał ze mną milczeć xD wiem kto to, ale nie znam gościa

    •  

      @Ferdek1212: @PrayB4Sleep: Mam totalnie odwrotnie... Gość jest jak najlepszy kumpel.1000 tematow i wspolnych zainteresowań. Nigdy się z nim nie nudzę mimo 30 lat na karku. Gość nigdy nie powiedzial na mnie zlego słowa ani ja na niego. Kłotnia mija po 5 minutacj i robimy sobie z siebie jaja który zaczal i po chuj. Nigdy mu tego nie zapomne że znajomi jada po ojcach a ja mam najlepszego tate jakiego mógłbym sobie wymarzyć. Czesto mowie znajomym, że życze im takiego kompana. To dla mnie najlepszy wzór.

    •  

      @Ferdek1212: omg, mam to samo. Ojciec niespecjalnie miał dla mnie czas, niespecjalnie rozumie moje podejście do życia. Jadąc z żoną nie potrafię prowadzić w ciszy, jadąc z ojcem mam problem się odezwać.
      Ja się ojca nie bałem, ale był w moim życiu na tyle rzadko i przypominał sobie o mnie tylko wtedy, gdy odnosiłem sukcesy. A jak czułem się jak gówno albo miałem doła to trudno, nie było czasu dla mnie i na moje rozterki (z resztą, nie on jeden, właściwie moja mama była i jest jedyną osobą, która potrafi się nade mną pochylić w każdej sytuacji). Także daj spokój, całe życie jest "on po prostu tak ma, on taki jest" i już, nie wolno nic zasugerować, bo i tak nic to nie zmieni. On nie chce być inny i już.

    •  

      @Ferdek1212: mam podobnie choc wczesniej bylo troche inaczej - potrafilam z nimi probowac rozmawiac o moich zainteresowabiach jak i problemach, gdy przestalan to sami zaczeli probowac ze mnie wyciagac informacje, raz nawet matka pozarla sie ze mna ze "z kuzynka mozna pogadac o wszystkim a ze mna nie reee"
      Wszystko fajnie tylko potem na kazdej mozliwej okazji wyciagali z tych rozmow wszystkie brudy, a zainteresowania szkalowali bo nie pokrywaly sie z ich wlasnymi ambicjami xd strasznie toksyczni i manipulatywni ludzie, jezu jak mi smutno teraz

    •  

      @Ferdek1212: mam tak samo. Bardzo zazdroszczę ludziom, ktorzy mają fajny kontakt z rodzicami. Ja niegdyś jeszcze z mamą umiałem gadac, a teraz widze, ze bardzo sie różnimy i nawet ona mi działa na nerwy. Ojciec zawsze był dla mnie obcy. Nigdy nie rozmawialiśmy, chyba że o jakichś pierdolach, a i to malo. Praktycznie niczego mnie w życiu nie nauczyl. Nigdy mnie nie chwalil, chyba ze matka mu kazala,w mojej obecności. Caly czas w pracy, jak nie w jednej to drugiej. Mieliśmy pieniądze, ale żyliśmy jak biedaki bo ojciec ma manie oszczedzania. Dopiero od kilku lat trochę sie zmienil pod tym wzgledem, tak samo jakby zauwazyl, ze jest chujowym ojcem i jakby czasami probowal to naprawić i próbował ze mną rozmawiac, ale juz za późno. Poza tym te rozmowy ograniczaja się do pracy. Do tego kompletny brak szacunku do matki, nie bił jej czy nas, ale jak miał zly humor potrafił ja o jakas pierdołe zrugać niemiłosiernie, jakby zwracal sie do najwiekszego wroga. Jak stawałem w jej obronie to nieraz tez mi sie oberwało. Zresztą nieraz sam go wyzywalem od najgorszych w takich sytuacjach. Nie mówie, ze nie było sytuacji, ze byl dla mnie dobry, ale to dalej dla mnie obcy czlowiek. Poza tym chyba ta niechec do niego sprawila, ze w wielu kwestiach jestem przeciwieństwem. On praca 16h/dobę, ja 8 i wiecznie mi się nic nie chce. A zreszta to moze skutek depresji. Ja depresja i niska samoocena, brat tez plus nerwica plus uzaleznienie od trawy, siostra śmiga na terapię grupową a najmłodszy brat tez widac ze juz ma problemy.

      Dobrze sie wyżalić na wykopie.

      +: Moke
    •  

      @Ferdek1212: z obcym facetem często łatwiej pogadać :/

      +: Moke
    •  

      Czytając te teksty mam pytanie, czy nasi rodzice wychowywali się na jednym tym samym serialu? Skąd w każdej pato rodzinie te same teksty rodziców nie ważne jaka szerokość geograficzna? Od siebie dodam że u mnie pomogło całkowite odcięcie się od brata, rodziców jak i reszty bliskiej rodziny.

      +: Zuler
    •  

      @Ferdek1212: może znajdź z nim wspólny temat do rozmów? Nie macie żadnych wspólnych zainteresowań?

    •  

      ______________******tekst******______________

    •  

      @Ferdek1212: Przerażające jest to, że mój ojciec ma chyba praktycznie wszystkie powyżej opisane złe cechy. Przede wszystkim przez całe swoje 30 letnie życie nie prowadziłem z nim dłuższej rozmowy niż trzy zdania o niczym. Zawsze się go bałem, bo był od wymierzania bolesnych kar za zwykłe dziecięce wybryki. Przez niego nigdy nie miałem pewności siebie, bo byłem tresowany na podawacza narzędzi lub pilota, bez możliwości zadawania pytań, czy uczestniczenia w np. naprawach. Nigdy nie uczestniczył w moim życiu, był tam gdzieś z boku, albo pił po pracy i wracało tylko jego ciało do domu. Zawsze i tak chciałem mu pokazać swoją wartość i starałem się o jego względy - nie wiem dlaczego. W końcu zacząłem dobrze zarabiać, bo liczyłem, że to jest dla niego miara jakiegoś sukcesu. Niestety jest o to strasznie zazdrosny i nie potrafi tego ukrywać - typowe gadanie, że siedzę przed komputerem i nie wiadomo za co mi płacą trzy razy tyle co jemu. Każdy mój sukces jest jego porażką, przynajmniej tak on to interpretuje. Do tego jeszcze jego problemy z alkoholem i pretensje, kiedy przyjadę w odwiedziny bez poczęstowania go jakimś dobrym piwem. To jest okropne, jak taki rodzic może zatruć całe życie i nawet będąc dorosłą osobą, nigdy nie zmienię pewnych cech, które nabyłem przez skopanego psychicznie ojca. To są lata poniżeń, braku serca, otwartości, wspomnień związanych z ojcem. Bycia mężczyzną musiałem się uczyć od starszych kolegów, którzy nie byli żadnym wzorem do naśladowania przecież. Wszyscy mówią, że mamy podobne charaktery z ojcem, a dla mnie to jest największa ujma. Najgorzej mnie przeraża myślenie o tym, czy będę w stanie wychować swoje dzieci w atmosferze miłości i zaufania. Atmosferze zupełnie innej, niż w tej, w której ja się wychowałem.

    •  

      @pszemczyslaw: dokładnie to samo miałam na myśli, a potem przeczytałam Twój komentarz. W całej tej okropności tego zjawiska ciekawe jest to, jak to się dzieje, że miliony ojców, a tak naprawdę starych zgorzkniałych dziadów, jest tak identycznych w swoich zachowaniach względem swoich dzieci.
      Chyba to pokazuje, że niewiele się między sobą tak naprawdę różnimy jako ludzie - kupka mięsa z emocjami. Konkretne bodźce zaowocują u każdego tym samym.
      Oni, jako ludzie wychowani bez ojca albo w ostrym ojcowskim reżimie robią to samo jak ich wychowano, bo inaczej nie wiedzą jak.

    •  

      właśnie taką mam "motywację". Chcę być ciepłym i kochającym ojcem, przyjacielem, kimś do kogo dzieci zawsze mogą przyjść z problemem, czyli coś czego ja nigdy nie zaznałem ze strony mojego ojca.

      @MirkobIog: szczytny cel i oby ci się udało. Czasem też tak sobie myślę, ale ostatecznie postanowiłem po prostu nie mieć dzieci, bo zbyt prawdopodobnym jest, że będę dokładnie taki sam, jak mój ojciec. Albo nie będę taki sam, ale popełnię inne błędy i mimo wszystko wyhoduję kolejnego emocjonalnego inwalidę. Dla dobra ludzkości chyba lepiej żebym się nie rozmnażał xD

    •  

      @pszemczyslaw: @MirkobIog: @Ferdek1212: Okropne jest to co tutaj piszecie. Tyle nieszczęśliwych ludzi. Moi rodzice są ok, ale ojciec nie potrafi okazywać pozytywnych emocjii i od kiedy stałam się nastolatką to zawsze mu coś nie pasowało. Widzę to też u znajomych. Mało kto ma dobre relacje z ojcem. Nie raz się nad tym zastanawiam i różne wnioski mi przychodzą do głowy.

      Po pierwsze większość naszych ojców ma syndrom DDA. Nasi dziadkowie żyli w prlu. Wtedy nic nie było, ale alkohol się znalazł. Babcia mi opowiadała, że w zakładach nie raz zamiast wypłaty była skrzynka wódki. Wiem, że to brzmi brutalnie ale większość dziadków była alkoholikami. Życie z takim ojcem dla naszych ojców to był koszmar. Wieczny strach, ciągłe użeranie się z pijakiem, poniżanie, przemoc psychiczna. Np. mój tata strasznie chciał rower. W końcu dostał i dziadek poszedł go uczyć. Oczywiście podpity i po 10 minutach mu się znudziło, usłyszał, że jest beznadziejny i go zostawił na drodze i poszedł pić z kumplami.

      Takie DDA nie potrafią okazywać pozytywnych uczuć, nie potrafią przytulić, powiedzieć dziecku, że je kochają. Sami nie mieli dzieciństwa i podświadomie robią to samo co ich ojcowie tylko bez alkoholu.

      Kolejnym powodem jest podejście facetów do wychowania dzieci. Niby wszyscy tacy nowocześni, ale wielu ojców olewa dzeci od urodzenia. Nie zmieniają pieluch, nie karmią, nie usypiają, raz na ruski rok chcą medalu jak wykąpią dziecko. Oczywiście bawić się czy grać w piłkę to mogą, ale więź z dzieckiem się buduje od pierwszych godzin w czasie tych prozaicznych czynności. Potem dzieci czują się bezpiecznie z mamą, a ojciec jest dla nich obcy. I podświadomie ten brak więzi w pierwszych latach zostaje w nas na zawsze. Prawie każdy kocha swoją mamę bezwarunkowo bo w jakiś sposób pamiętamy jej poświęcenie i to jak się nami opiekowała. Do ojców nie mamy takiego uczucia, bo nas olewali. Pierwsze trzy lata życia kształtują całe przyszłe życie dziecka, niestety większość ojców ma to gdzieś.

      Najgorsze, że wielu młodych facetów powtarza te błędy, mam kilku znajomych którzy mają dzieci, żona pracuje, ale mąż w życiu pieluchy nie zmieni bo się brzydzi. Nocnika też nie umyje. Kanapek do szkoły nie zrobi bo to są "babskie zajęcia". Przykre to strasznie, bo to właśnie takie zwykłe zajęcia owocują więzią. Wiadomo, że typowo męskie sprawy są ważne jak np. nauka obsługi młotka, ale nie można czekać, aż dzieciak będzie na tyle ogarnięty żeby robić "fajne rzeczy z tatą" bo jest już wtedy kilka lat za późno.

    •  

      @nika_blue: Co do tych pieluch to u mnie się to sprawdziło w 100%. Mój ojcec z nieomalże z dumą stwierdza, że on nigdy żadnego ze swoich dzieci nie przewinął. Co prawda alkolikiem nie był, bo pracował na taksówce, ale nie przeszkadzalo mu to wyzywać nas od idiotów i nie raz spuścić nam wpierdolu. Oczywiście nie zawsze byliśmy bezkarni, ale nie wiem czy bicie dzieci za kilka dwójek w dzienniku i kilka nieobecności to dobry pomysł ¯\_(ツ)_/¯
      Ile razy słyszałem ze jestem debilem bo za pierwszym razem nie zrozumiałem układów równań kiedy mi je tłumaczył.

      Jednym z najczęstszych powiedzonek mojego ojca do mojej matki o mnie i o moim bracie tu "tak sobie wychowałaś, to tak masz"

    •  

      @Ferdek1212: badz kiedys lepszym tata niz twoj tata i poswiecaj czas synowi

    •  

      @Ferdek1212:
      rozpisywałem się tutaj przez pół godziny na temat relacji z moim ojcem i generalnie "rodziną", ale nie dałem rady tego opublikować, to chyba jeszcze dla mnie za trudne. Trzymam za Ciebie kciuki, inspirujesz mnie do wyjścia z przegrywu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Ferdek1212: nie widzialem sie z ojcem ponad 10 lat i pewnie tak samo by to wygladlo. xD ba, nie pamietam zebysmy sie kiedykolwiek dobrze dogadywali, wiec moze dlatego przestal mnie odwiedzac. w sumie dobrze, nigdy nie bylem dobry w small talk