Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Kolejny kretyn.
    Tak, tam po prawej super piękna ścieżka rowerowa.
    #motoryzacja #rower #januszecyklisci

    odpowiedzi (97)

  • avatar

    W 1966 r. na Św. Krzyżu zbudowano wieżę z przekaźnikiem radiowo-telewizyjnym. Coraz więcej osób zaczęło korzystać z wygody telewizji. Która to, jak i wszystko, ma swoje wady i zalety. Ludzie od tego wygodnictwa stawali się bardziej leniwi, a kontakty z sąsiadami zmalały, bo wolano zobaczyć coś w szklanym ekranie, niż pogadać z sąsiadami. Oprócz tego ci, którzy nie korzystali z telewizji, a także część użytkowników zaczęła uważać, że wieża na Św. Krzyżu to samo zło.

    Bo od promieni radiowych giną zwierzęta,

    a bo schną drzewa,

    bo rośliny już nie rosną tak duże, jak kiedyś,

    a na dodatek jałowieje ziemia!

    Ba! Nawet grupowe organizowanie polowań na zwierzynę zaczęto przypisywać przekaźnikowi na Św. Krzyżu.

    W Nowej Słupi mieszkał Stanisław Salwerowicz. Człowiek, który przeżył obie wojny światowe. W czasie tej drugiej był na przymusowych robotach w Niemczech. Należał do straży pożarnej. Pomagał jak mógł znajomym i rodzinie. Był uczynnym, zaradnym i dobrym człowiekiem. Nie dało się o nim złego słowa powiedzieć.

    Miał 76 lat, stopniowo rodzina mu wymarła i został sam z wnukami. Któregoś dnia uległ wypadkowi. Pracując na dachu szopy niefortunnie spadł na wystającą żerdź. Złamał żebra i pogotowie zabrało go do szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim. Leżał tam tydzień, przyszedł stamtąd pieszo, przez pola do domu. Po kilku dniach zaczął mówić, że jego dni są policzone i ze śmierć tylko na niego czycha. Zażyczył sobie, by go pochować obok rodzinnych grobów. W trumnie z desek modrzewiowych, sprowadzonych z Góry Chełmowej, z miejsca dla niego ważnego, gdyż w tamtym miejscu podczas I wojny poległ na froncie jego stryj. Trumnę zamówił sobie u stolarza - Mieczysława Słomki, lat 40, człowieka chorego umysłowo. Leczył się wcześniej w szpitalu psychiatrycznym w Morawicy, a chorobę jego miejscowi przypisywali czemuż innemu niż... wieży telewizyjnej na Św. Krzyżu. Do stolarza dostarczono modrzewiowe deski na trumnę, ale stolarz nie spieszył się z realizacją zamówienia, tłumaczył, że ma dużo roboty, ale co ma zrobić - zrobi. Salwerowicz kilkukrotnie go odwiedzał, ale trumny nigdy nie zobaczył.

    Nadszedł upalny dzień, 19 V 1983 r. Salwerowicz po pracy przy budowie nowego domu chciał znów iść do stolarza. Rodzina jakby coś przeczuwała i usiłowała go zatrzymać. Mimo tego udał się tam w tajemnicy, wymykając się, gdy wszyscy zmęczeni wieczorem zasnęli. Zaczynało zmierzchać i zbierało się na burzę. Salwerowicz mijał dom Krystyny Sucheckiej

    Dokąd pan idzie? - spytała.
    Jakiejś babki nowej szukam, bo moja już stara. - odpowiedział Salwerowicz. Zawsze tak żartował, wesoły, gadatliwy.
    Ma pan rację, panie Salwerowicz - powiedziała Suchecka - trzeba sobie zmienić.

    Pośmiali się trochę, Salwerowicz poszedł dalej. W domu Suchecka spojrzała na zegarek: była 19.30.
    Upał (w tamtych latach notowano wyniki 30°C i powyżej) i zmęczenie dało się mu we znaki, głowa go bolała. Podobnie czuł się i stolarz. Gdy Salwerowicz zastukał do furtki stolarza — ten mu otworzył z dość specyficznym pytaniem na ustach:

    - Czy jesteś królem żydowskim?
    Zapytany zdziwił się, jednak mu nie odpowiedział. Weszli obaj dalej, do stolarni. Tam pan Stanisław zobaczył tabliczki z napisami „Do wzgórza Golan” i „Piekło na ziemi”. Stolarz, zamiast pokazać trumnę, odwrócił się do swego klienta i zaczął mu wypominać urojone krzywdy:

    Śmiałeś się ze mnie, że nie mam dzieci i żony, bo mi uciekły!
    Zanim oskarżany zdołał jakkolwiek odpowiedzieć na zarzuty, o wiele młodszy i szybszy stolarz już był wyposażony w łom. Mocno go uderzył w głowę. Salwerowicz upadł i rzęził. Słomka wziął nóż i wbił dokładnie w serce, a że leżący patrzył na niego otwartymi oczami, to i oczy przebił. Potem rozebrał martwego do spodenek, przyniósł krzyż zrobiony z desek, które sprowadzono na zrobienie trumny i dużymi gwoździami przybił do niego ciało staruszka. Swej wątpliwej jakości „dzieło” załadował na wózek i wywiózł na pole. Tam krzyż wkopał na skraju pola i wrócił do domu. Nikt tego nie zauważył, gdyż szaleńcowi sprzyjała burza, a w telewizji właśnie leciał film „Wyspa Mew” o podobnym szaleńcu. Mogłoby się tak wydawać. W tym samym czasie Krystyna Suchecka przenosiła słomę na dach, tak by nie przemokła. Podniosła wzrok na chwilę, spoglądała na pełne młodej pszenicy pole Słomki. Zamarła, jeszcze nie wiedziała, że jest świadkiem sytuacji, o której już nigdy nie uda się jej zapomnieć. Słomka wbijał krzyż z jasnego drewna, na krzyżu świtało coś białego, jakby kukła z papieru czy świątek wyciosany z drzewa. 

    - Głupota wali do łba
    - pomyślała i zawołała męża, żeby zobaczył. Było zbyt daleko, by widzieć cokolwiek, a z sąsiadem się nie lubili i wiedzieli, że może być niebezpieczny. Zaczął padać deszcz, Suchocka spojrzała ostatni raz, roboty były zakończone, jedyne, co zauważyła, to fakt, że belki były trzy.
    Krzyż z ciałem znaleziono następnego dnia. Milicja bez trudu aresztowała zwyrodnialca i Słomka na stałe wrócił do szpitala psychiatrycznego, a o jego wyczynie rozpisywały się gazety i podawała telewizja.

    Źródło (przeredagowane przeze mnie).
    #historiajednejfotografii #historia #prl #kryminalne #gruparatowaniapoziomu #swietokrzyskie #kielce
    pokaż całość

    odpowiedzi (32)

  • avatar

    Dzisiaj mijają dwa lata jak walczę z #zakola i #lysienie i wieczorem tak jak co miesiąc (zawsze przy sztucznym świetle, dokładnie w tej samej pozycji) robię sobie zdjęcie głowy by uchwycić postępy. W tym czasie używałem tylko loxon i aminexil oraz propecie (oczywiście nie jednocześnie). Wszystko spisywałem. Jeśli są chętni na podsumowanie (24 zdjęcia i potem ewentualnie spis specyfików i dawkowania) to proszę o plusa i jutro to podkładam i wrzucę #wlosy #wychodzimyzprzegrywu i moim zdaniem aktualnie #wlosyboners pokaż całość

    odpowiedzi (23)