•  

    Liczyłem na ten wstęp, jak na żaden inny. Szkoda że nie pojedzie, pomimo zwycięstwa w preselekcjach.

    W najnowszym oświadczeniu piosenkarka podkreśliła, że wycofanie się z koncertów w Rosji nie było dla niej problemem, ale ostatecznie nie podpisała kontraktu, który skazałby ją na całkowitą niewolę względem telewizji publicznej

    Dodatkowo jednak telewizja ukraińska zablokowałaby jej jakiekolwiek samodzielne działanie względem promocji, występu itp., a każdy krok niezaakceptowany przez telewizję skutkowałby karą w wysokości 2 milionów hrywien. Dodatkowo prawa do utworu „Siren Song” miały trafić z Warner Music Russia do Ukraińców, chociaż już przed udziałem w preselekcjach organizatorzy wiedzieli, do kogo należy piosenka. Tym, co najbardziej ją zniesmaczyło był zapis o bezwzględnym wykonywaniu poleceń nadawcy publicznego.

    W zamian strona ukraińska nie oferuje nic – zapewniono jedynie dostęp do porad związanych z Eurowizją i jej regułami czy zgodę na zabranie ze sobą max. 10 osób do Tel Awiwu. Bez wątpienia umowa była w taki sposób napisana, by zmusić Maruv do wycofania się z Eurowizji.

    #eurowizja #ukraina #muzyka

    źródło: streamable.com

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Boże bądź miłościwy grzeszny i spraw jeszcze, żeby mój Piotruś nie zeszedł na złą drogę, bo na tym świecie same kurwy i złodzieje

    Kiedyś to były filmy...
    To ja złodziej - ten film jest tak Polski, to jest klimat lepszy, niż w Pieniądze to nie wszystko, a w poprzednim filmie U Pana Boga za piecem pokazany był świat z gruntu dobry, który ma pewne złe cechy. Teraz perspektywa jest odwrotna: ukazany zły świat, w którym tlą się iskierki dobra, ale to tylko kwestia proporcji. To jest opowieść o młodych ludziach pozbawionych szans, o szpanowaniu, ambicji, o umiejętności podejmowania decyzji.

    Na koniec warto zaś zauważyć pewną dwuznaczność zawartą w samej formule i sposobie prezentowania tego filmu. Otóż reklamowany jest on jako „komedia”, a więc coś co ma z założenia śmieszyć widzów. Tymczasem świat pokazany w tej produkcji jest zdecydowanie bardziej godny ubolewania i płaczu aniżeli śmiechu. Jest to bowiem świat ludzi pogrążonych w różnych nieprawościach, którzy na co dzień obrażają Pana Boga swymi występkami, przez co w duchowy sposób krzyżują Chrystusa Pana swymi licznymi grzechami. Czy więc naprawdę powinniśmy się z czegoś takiego śmiać, czy raczej wzorem świętych niewiast spod Krzyża i umiłowanego ucznia Jana rzewnie płakać nad tym, co jest tam pokazywane?

    Film powstał na podstawie scenariusza Piotra Wereśniaka "Zanim przyjdzie zima", który w 1995 roku zdobył główną nagrodę w konkursie Filmnetu. Tym sukcesem Wereśniak, wtedy był jeszcze studentem, zwrócił na siebie uwagę po raz pierwszy. Scenariusz początkowo pomyślany był jako podstawa godzinnego filmu telewizyjnego. Jacek Bromski najpierw miał go produkować, potem reżyserować. Producentem miała być telewizja Filmnet, która jednak wkrótce została wchłonięta przez Canal+. Prawa do tekstu pozostały w gestii południowoafrykańskiej firmy M-Net. Po kilku latach projekt wrócił do Polski, do studia Filmowego "OKO". To właśnie "OKO" zaproponowało Bromskiemu zrobienie filmu. Bromski wspomina: "Kiedy po latach, za namową Tadeusza Chmielewskiego przeczytałem go (scenariusz - przyp. red.) na nowo, postanowiłem opowiedzieć tę historię inaczej i w sposobie opowiadania zobaczyłem szansę na film formalnie inny niż te, które robiłem do tej pory. A to dla reżysera jest zawsze perspektywa bardzo kusząca".

    poważna komedia dygresyjna

    #film #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    odpowiedzi (27)

  • odpowiedzi (9)

  • odpowiedzi (7)